Czy USA mają dowody użycia broni chemicznej przez wojska al-Assada w Syrii?

W Departamencie Stanu oświadczono, że władze USA rozważają cały szereg możliwych wariantów działania w Syrii, w tym także siłowy. Nadal jednak nie przedstawiono dowodów na użycie przez wojska Assada broni chemicznej.

John Kerry podczas przemówienia na temat Syrii (fot. Flickr/U.S. Department of State)
John Kerry podczas przemówienia na temat Syrii (fot. Flickr/U.S. Department of State)

USA  z partnerami odsłaniają nowe dowody użycia broni chemicznej w Syrii – oświadczył amerykański sekretarz stanu John Kerry. „Mamy pełną informację i wraz z sojusznikami przedstawimy je społeczności międzynarodowej”. – powiedział Kerry. Według sekretarza stanu wstrząsnęły nim zdjęcia i nagrania wideo użycia broni masowego rażenia w Syrii. „Widoki całych rodzin leżących martwych w łóżkach bez kropli krwi lub widocznych ran. Wykrzywione przez drgawki ciała.” – powiedział Kerry, który oskarżył także władze o niszczenie dowodów ataku chemicznego pod Damaszkiem. Oprócz tego USA nie uważają, że użycie broni masowego rażenia w Syrii mogło być dziełem opozycji – oświadczył wcześniej oficjalny przedstawiciel Białego Domu Jay Carney. „Możliwością użycia broni chemicznej w Syrii dysponują tylko wojska rządowe. Niejednokrotnie mówiliśmy, że oni odpowiadają za ochronę arsenałów i że tylko oni mają środki do jej przenoszenia” – powiedział Carney.

Co się dzieje w Syrii?

W ostatnią środę szereg mediów poinformował o zastosowaniu na szeroką skalę broni chemicznej przez wojska w okolicach Damaszku. Ofiarami ataku zostało, według wstępnych danych, ponad 600 osób. Koalicja narodowej opozycji Syrii utrzymuje, że liczba ofiar mogła wynieść nawet 1300 osób. Władze i dowództwo wojskowe Syrii z kolei zaprzecza tym informacjom. Informacje zbiegły się w czasie z przybyciem do Damaszku inspektorów ONZ. Międzynarodowi przedstawiciele powinni zweryfikować dane o użyciu broni chemicznej w kraju.

Jaki wariant rozwiązania sytuacji proponuje Zachód? 

Wojskowa operacja przeciwko Syrii jest możliwa bez sankcji Rady Bezpieczeństwa ONZ po tym, jak w tym została użyta broń chemiczna – oświadczył w poniedziałek minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii William Hague. Rada Bezpieczeństwa ONZ, w której anty-syryjskie rezolucje blokują Rosja i Chiny, nie chce brać na siebie odpowiedzialności za rozwiązanie sytuacji w Syrii – uważa brytyjski minister.

Jakie stanowisko zajmuje Rosja?

Moskwa ostrzega zachodnich partnerów przed następstwami możliwej operacji wojskowej na terenie Syrii. W poniedziałek minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Sergey Lavrov odbył nadzwyczajną konferencję prasową, w czasie której wezwał do niedopuszczenia do takiego rozwoju wypadków, jakie miały miejsce w przypadku Iraku czy Libii. W podobnym tonie wypowiadał się dyrektor Instytutu Wschodoznawstwa Rosyjskiej Akademii Nauk, członek-korespondent RAN Vitalij Naumkin:

„Jeśli nasi zachodni partnerzy pójdą na taką akcję, to ona bardzo mocno skłóci państwa członkowskie NATO z nami, ponieważ taką akcję będziemy uważać za bezprawną i będziemy, jak można oczekiwać, wymagać poddaniu tej kwestii pod dyskusję w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Wydaje mi się, że następstwa będą katastrofalne dla arabskiego i muzułmańskiego świata, państwo zostanie ostatecznie zniszczone (Syria) i Zachód w tym wypadku w żaden sposób nie będzie wyglądać jak aktywny obrońca wolności i sprawiedliwości.”

oraz profesor katedry politologii porównawczej MGIMO Wiktor Sergiejew:

„Do tego USA i Wielka Brytania razem nie wydawali podobnych oświadczeń To wszystko przypomina sytuację iracką. Jak w Iraku szukali i nie znaleźli broni masowego rażenia, tak widocznie będzie i tutaj. Pretekst do interwencji jest oczywisty, ale jest bardzo prawdopodobne, że to wszystko jest prowokacją.”

Doprawdy wzruszające wydają się być słowa amerykańskiego sekretarza stanu Johna Kerry’ego, który był tak poruszony zdjęciami i nagraniami ofiar ataku chemicznego. Nie uważacie, że jednak coś nie gra w tej całej sprawie? Amerykanie są święcie przekonani, że ataku chemicznego dokonały wojska rządowe, ale szukają na to dowodów. Skąd zatem ta pewność? Poza tym zwróćcie uwagę na fakt, że ataku dokonano tuż przed przyjazdem inspektorów ONZ. Czy ktokolwiek uważa, że w syryjskim rządzie zasiadają tacy idioci, którzy zdecydowaliby się na użycie tego typu broni tuż przed wizytą inspektorów, o której przecież wiedzieli?

Parafrazując słowa Maxa Kolonki, Biały Dom „nie mówi, jak jest”. Ja powiem więcej: Amerykanie kłamią nam w żywe oczy. Prawdą jest, że atak chemiczny miał miejsce, ale dokonali go… rebelianci! John Kerry był wstrząśnięty skutkiem ataku, który Amerykanie pośrednio sami sprowokowali! To przecież oni aktywnie wspierają rebeliantów, to właśnie instruktorzy natowscy: amerykańscy, tureccy i polscy (sic!) szkolili syryjskich rebeliantów w obozach w Jordanii, jak zdobywać arsenały broni chemicznej. Po internecie od dawna krąży nagranie syryjskich rebeliantów eksperymentujących z bronią chemiczną.

Dla mnie cała sprawa jest bardzo prosta: Amerykanie i ich sojusznicy zaopatrzyli rebeliantów w broń chemiczną oraz uczyli jak ją zdobyć na przeciwniku, rebelianci dokonali ataku chemicznego po to, by Amerykanie mieli pretekst do interwencji zbrojnej w Syrii, a zrobili to tuż przed przybyciem oenzetowskich inspektorów, aby potem Biały Dom mógł odwrócić kota ogonem i całą winę zwalić na rząd syryjski i prezydenta Baszara al-Assada. Przynajmniej tak to właśnie widzę.

Na podstawie ria.ru, syrianetwork.org

9 thoughts on “Czy USA mają dowody użycia broni chemicznej przez wojska al-Assada w Syrii?

  1. Moim skromnym zdaniem, USA dąży do interwencji m.in. po to, żeby w praktyce przetestować uzbrojenie rakietowe i inne, przesłane Assadowi przez Rosję. Wiadomym jest, że podobnym dysponuje Iran. Poza tym Zachodowi nie spodobało się, że w ostatnim czasie wojska rządowe zaczęły wygrywać. Taka tam moja teoria.

  2. Kamil ma racje. ze nie spodobaly sie przechylenie konfrontacji na strone wladz rzadowych. Aby nie siac belkotu dominujacego w mediach. To USA, Arabia Saudyjska, Turcja oraz NATO inwestowaly w szkolenie i uzbrojenie sil atakujacych Asada. To w Jordani NATO szkolilo w operowaniu bronia chemiczna. Nie chodzi o spokoj i dobrobyt spoleczenstwa. Ale o kontrolowany chaos. Bedacy na reke naprawde tylko idei wielkiego Izraela. Obama byl i jest slupem dla oligarchii. Tej zwazanej z lichwa, koncernami zbrojeniowymi oraz najsilniejszym z nich lobby Zydowskim. Ale juz chyba chyba przeginaja. Zwlaszcza kiedy swiat zachodni jest na krawedzi zalamania. A USA wrecz nad kolapsem dolara. Nalezy chyba ironicznie nawolywac aby Obami dac drugiego Nobla. Za rozlozenie na barki najwiekszego iimperium imperialistycznego na swiecie . Ironia.

  3. Niestety uważam, że Panowie widzą sprawę zbyt prosto. Po pierwsze sztab ludzi i analityków, nie wymyśliłby tak infantylnego planu, który „odkryty” zostałby w minutę przez każdego tropiciela tajemnic. Koncepcja podania broni chemicznej rebeliantom jest absurdalna z kilku powodów. Po pierwsze Ci rebelianci nie są sojusznikami dla Stanów Zjednoczonych, a wręcz w dużej mierze ich wrogami, którzy po ewentualnym dojściu do władzy skierują swą agresje właśnie na Stany Zjednoczone. Ich uzbrajanie w broń chemiczną, nie ma sensu. Po drugie, uzbrojenie tych ludzi w broń chemiczną, celem dokonania prowokacji byłoby zbyt ryzykowne z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych. Wyjście na jaw takich działań, co w obliczu trwającego konfliktu zbrojnego, w którym wiele jego stron ma rozbieżne interesy, doprowadziłoby do katastrofy dyplomatycznej USA. Zbyt wielkie to ryzyko do podjęcia. Po trzecie, byłaby to najprostsza i najbardziej oczywista prowokacja, co wydaje się niemożliwym do zaplanowania przez sztab naprawdę wielu analityków… Po czwarte Stany Zjednoczone nie mają interesu w interwencji w Syrii, bowiem nie osiągną tym działaniem żadnego politycznego celu. Nie uspokoją regionu, nie obalą Asada i nie wprowadzą w jego miejsce nikogo korzystniejszego, nie przetestują broni z uwagi na ograniczony charatker interwencji.Ponadto broń ta już jest przetestowana, a żadne nowe technologie nie zostaną użyte. Co więcej USA nie musi testować broni w starciu z bronią rosyjską, bo po pierwsze żaden konflikt USA- Rosja nie jest przewidywany w najbliższej przyszłości, po drugie rzeczywista potęga militarna rosji nie znajduje się w Syrii i testowanie jej w związku z tym nie ma najmniejszego sensu. Uderzenie USA na Syrię to niefartowny obowiązek, w który USA się wpakowały deklarując uprzednio czerwoną linię (całkowicie słuszną zresztą), z której wycofać się obecnie nie mogą. Broni chemicznej użyto, mimo wszystko założyć należy, iż użył jej reżim, a nawet jeśli nie on, to oznacza to wyłącznie, iż reżim broni tej nie potrafi już bezpieczenie kontrolować. Tak czy inaczej skoro jej użyto, musi być reakcja, ażeby zachować twarz i podtrzymać swoją silną pozycję „strażnika” i straszaka dla reżimów regionu. Jeśli już, to ewentualnej prowokacji dokonać mógł Izrael celem zaognienia konfilktu, choć w to również nie wierzę, bowiem zwycięstwo opozycji w Syrii, nie jest również dla Izraela korzyste. Zbyt wiele jest tam stron konfliktu i zbyt nieprzewidywalna byłaby polityka Syrii (uzbrojonej w broń chemiczną), po obaleniu Assada. A nieprzewidywalny kraj graniczący z Izraelem, posiadający broń chemiczną z całą pewnością nie jest mu na rękę. Nie mogę się wiec zgodzić z Panów tezami w żadnym zakresie. Najwiarygodniejsza jest zatem wersja omyłkowego użycia broni chemicznej przez reżim, lub uzycia jej przez rebeliantów, którzy uprzednio broń tę reżimowi wykradli. Ale tak czy inaczej, kontrolowana krótka odpowiedź militarna USA musi nastąpić dla podtrzymania wiarygodności czerwonej linii, która całkowicie słusznie została wyznaczona.

    *Dodano o 13:12:

    Może dodam jeszcze tylko, że artykuł napisany został na podstawie informacji pochodzących z rosyjskiego portalu informacyjnego …… (co oczywiste, nie jest to portal obiektywny, a propagujący siłą rzeczy politykę antyamerykańską, realizując interesy Fedracji Rosyjskiej) oraz portalu syrianetwork, portalu o treściach wyraźnie antyamerykańskich i antyizraelskich….

    1. Panie Tomaszu, proszę zauważyć, że artykuły publikowane na naszym portalu mają charakter mniej lub bardziej publicystyczny i opinia Kuby jest jego opinią, a pozostali współpracownicy portalu mogą się z nią nie zgadzać 🙂 Staramy się jednak prezentować możliwie najbardziej zróżnicowane poglądy, a punkt widzenia strony Assada jest szczególnie ważny w obliczu tak zagmatwanego konfliktu jak syryjska wojna domowa i wojny informacyjnej, której świadkiem jesteśmy.

      Więcej artykułów na temat Syrii znajdzie Pan pod tym adresem: https://www.politykaglobalna.pl/tag/wojna-domowa-w-syrii/ – może się Pan przekonać, że konflikt ten opisujemy z różnych pozycji.

      1. Ale mi w żaden sposób nie przeszkadza opinia Pana Kuby i nie chciałem jej deprecjonować, chciałem tylko wejść tu w polemikę i przedstawić własną ocenę:) Co do różnorodności opinii – to oczywiście zauważyłem:) Ciekawy np. w tym kontekście jest np. wątek Katarskiego gazu:)

        1. Pewnie, nikt chyba tak tego komentarza nie zinterpretował 🙂 Napisałeś „Panowie”, no to odpisaliśmy, że patrzymy na problem z różnych perspektyw, a to jest jedna z nich. Perspektywa Kuby jest ciekawa, bo pisze o wielu rzeczach, o których zachodnie media niestety nie piszą.

  4. Może chodziło również o komentarz mój i pana Zbyszka. Jeśli miałbym coś dodać to uważam, argumenty pana Tomasza są bardzo do rzeczy. Jedynie pisząc o rosyjskim uzbrojeniu sprzedawanym Syrii i jego testowaniu nie miałem na myśli potencjalnego konfliktu USA – Rosja. Chodziło mi o Iran. W 2010 roku miało dojść do sprzedaży rakiet przeciwlotniczych, oficjalnie do tego wtedy nie doszło.

  5. A no tak, Iran to inna historia. Ma Pan rację:) To jest rzeczywiście realne. Tak swoją drogą, od czasu rozpoczęcia w/w dyskusji, Stanom Zjednoczonym plany syryjskie się mocno skomplikowały.. Masowo tracą argumenty, masowo tracą sojuszników, ich sytuacja jest nie do pozazdroszczenia.. Swego czasu wydawało mi się, że pomysł na konsultacje z Kongresem to świetny pomysł, tymczasem poza zmniejszeniem presji na samym Obamie i podzieleniem się nią z Kongresem, USA niczego w tym czasie nie ugrały, a wręcz bardzo wiele straciły.

  6. Panie Tomaszu, za pozwoleniem, musi Pan pamiętać, że syryjscy rebelianci nie tworzą jednolitego frontu. Mają miejsce także walki wewnątrz samej opozycji pomiędzy grupami wspieranymi przez innych zagranicznych sponsorów. Jedni z nich z pewnością są anty-amerykańscy, ale jakoś Yankeesom wcale to nie przeszkadza, by dozbrajać swoich faworytów z FSA. Oczywiście moglibyśmy spekulować, czy rebelianci broń chemiczną wykradli, czy została im dostarczona, a jeśli tak to przez kogo dokładnie i czy za wiedzą pozostałych „sponsorów”? Najbardziej prawdopodobne jest, że gazy bojowe stanowiły saudyjską przesyłkę dla Jabhat al-Nusra – komórki al-Kaidy. Akurat dynastia Saudów jest wyjątkowo zdeterminowana, by obalić al-Asada i widocznie nie cofną się nawet aktywnym wciągnięciem USA do tej wojny. 
    Jednak co do samych USA to nie sądzie Pan, że Yankeesom bardzo przeszkadza baza Rosyjskiej Marynarki Wojennej w porcie Tartus, którzy dążą do hegemonii na Morzu Śródziemnym? 
    Musimy także pamiętać, że w 2003 administracja George’a Bush’a także twierdziła, że ma dowody produkcji broni masowego rażenia przez Saddama Husajna. Tylko mało kto zdaje sobie sprawę, że te dowody wtedy zostały dostarczone przez Mossad i Aman ( wywiad wojskowy Izraela ). Dlaczego tropikalni Żydzi podsunęli wtedy Yankeesom dowody, które okazały się fałszywe? Ano ponieważ chcieli się zemścić na Saddamie Husajnie, który wcześniej wystrzelił kilka pocisków Scud w stronę Tel-Avivu. Ot cała historia. Dlaczego bezcennemu Izraelowi mogłoby zależeć, by Amerykanie tym razem obalili al-Asada? Ponieważ od roku 1974 i zajęciu przez Izrael Wzgórz Golan Izrael i Syria formalnie po dziś dzień są w stanie wojny. Pokój nigdy nie został podpisany, a w samej Syrii aż do rozpoczęcia wojny domowej w 2011 trwał oficjalnie stan wojenny. Widocznie to właśnie tego zwykli Syryjczycy mieli dość i żądali jego zniesienia i tym samym przywrócenia niektórych zawieszonych swobód obywatelskich. Poza tym sam al-Asad jest przywódcą bardzo krytycznym wobec tropikalnego Sztejtla, któremu widać zależy na pogrążeniu Syrii w chaosie. Taka Syria jest dla tropikalnego Sztejtla całkowicie unieszkodliwiona. A i tak na marginesie, to w interesie bezcennego Izraela wcale nie jest zwycięstwo opozycji, ani także zwycięstwo al-Asada, tylko żeby wojna domowa w Syrii trwała jak najdłużej. Najlepiej bez końca. Silna, zwarta i gotowa do ataku Syria spędza sen z powiek tropikalnym Żydom. 

Komentowanie wyłączone.