Pokojowy Nobel dla Unii Europejskiej

Choć Unii Europejskiej można wiele zarzucić, akurat na pokojową nagrodę Nobla organizacja ta bezsprzecznie zasłużyła.

Zdjęcie: Giampaolo Squarcina/Flickr/CC
Zdjęcie: Giampaolo Squarcina/Flickr/CC

Jakież to śmieszne, jakież żałosne – komentowali w znaczącej większości różnej maści specjaliści od spraw międzynarodowych przyznanie pokojowej nagrody Nobla Unii Europejskiej „za sześć dekad wspierania pokoju, pojednania, demokracji i praw człowieka w Europie”. Komitet noblowski został uznany (po raz kolejny) za lewacki i oderwany od rzeczywistości, podobnie jak w 2009 roku, gdy nagrodę odbierał Barack Obama. Nikomu nie można odbierać prawa do krytyki, lecz tym razem większość zarzutów jest nieuzasadniona. Unia Europejska zasłużyła na nagrodę.

Pokój i stabilność w Europie

Stary Kontynent, będący do połowy ubiegłego stulecia świadkiem wielu krwawych wojen, stał się oazą spokoju. Gdzieś na peryferiach trwają rozmaite konflikty, często szokujące (czystki etniczne na Bałkanach), jednak i tam UE stara się wpływać na powstrzymanie przemocy. Bośnia i Kosowo to typowe przykłady takiego zaangażowania. Owszem, nie wszystko wyszło jak powinno (vide bierność holenderskiego batalionu błękitnych hełmów ONZ wobec masakry Srebrenicy), a operacje militarne były przeprowadzane bardziej w ramach NATO (względnie ONZ) niż UE, ale nie można pominąć istotnego wsparcia po stronie cywilnej – materialnego i ludzkiego, które pozwoliło odbudować struktury administracyjne i zapewniło warunki bytowe tysiącom mieszkańców.

Łatwo pomijać wspomniany we wstępie powyższego akapitu spokój w Europie. Podobno kraje europejskie, dawne mocarstwa globalne, były pokonane, upokorzone i upadłe gospodarczo, a więc niezdolne do kontynuowania dawnej polityki. Musiały się dostosować do logiki Zimnej Wojny i w ramach bloku zachodniego powstrzymywać wpływy Związku Sowieckiego. Nic to, że wcześniejsze kilka wieków pokazało, że tak wcale być nie musi. Unia Europejska powstała i sprawdziła się jako miejsce godzenia sprzecznych interesów, wypracowywania kompromisów i wymuszania współpracy. Co więcej, miała siłę przyciągania kolejnych państw i obejmuje dziś większą część Europy, gwarantując pokojową koegzystencję i wspierając rozwój uboższych członków. Trudno przecenić europejską politykę spójności, ten europejski solidaryzm, który podnosi poziom życia i wspiera rozwój gospodarczy.

Źródło pozytywnych inspiracji

Unia stara się być wzorem dla innych państw i regionów, promując zachodnie wartości – przywiązanie do wolności, swobody wypowiedzi i zgromadzeń, praw człowieka, demokracji itp. Brzmi jak banał, powiedzieliby w Chinach czy Indiach, gdzie mają dość pouczania ich przez arogancki Zachód. Możliwe, jednak promocja wartości odgrywa istotną rolę w europejskiej dyplomacji. Nie oznacza to, że poszczególne państwa nie utrzymują stosunków z reżimami autorytarnymi, a w swoich działaniach kierują się zasadami moralnymi – ale trudno czynić z tego zarzut, ponieważ tak nie dzieje się nigdzie na świecie.

Niedostatek alternatyw

Ostatnie dwanaście miesięcy nie przyniosło również żadnych oczywistych kandydatów do pokojowego Nobla. Czy był nim promowany w polskich mediach białoruski opozycjonista Aleś Bialacki? A może rosyjska organizacja Memoriał? Względnie birmański przywódca Thein Sein? Nie dyskredytując nikogo z wymienionych, ani pozostałych medialnych faworytów, należy stwierdzić, że w ich przypadku można się było wstrzymać. Thein Sein może jednak otrzymać nagrodę, jeśli proces transformacji ustrojowej Birmy będzie kontynuowany. Podobnie Memoriał, który „robi dobrą robotę” w Rosji, walcząc o pamięć historyczną i poszanowanie ludzkiej godności.

Wujek Mistrz Ciętej Riposty

Mimo nagradzania często dość kontrowersyjnych postaci, pokojowa nagroda Nobla nadal cieszy się dużą estymą (a fala krytyki dotycząca tegorocznego rozstrzygnięcia tylko to potwierdza – po co bowiem kłócić się o coś, co nie ma znaczenia?). A tylko w ostatnich latach dostawali ją np. Wangari Maathai (wspieranie zrównoważonego rozwoju, demokracji i pokoju), Al Gore wraz z Międzyrządowym Panelem ds. Zmian Klimatycznych czy Mohamed ElBaradei wraz z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej. Co takiego dla pokoju zrobili wyżej wymienieni, co znacząco przerasta osiągnięcia Unii Europejskiej? W ciągu ostatniej dekady tylko fiński mediator Martti Athisaari (nagrodzony w 2008 roku) w pełni zasługiwał na uhonorowanie.

Pozostali laureaci nie byli idealni. Tak, jak idealna nie jest Unia Europejska. Jednak w pełni zasługuje na nagrodę, co dotrze do większości krytyków, gdy się chwilę zastanowią, zamiast od razu biec do mediów/klawiatur i licytować się na bardziej zmyślną i złośliwą ripostę. Zapanowała teraz dziwna moda, zgodnie z którą każdy chce mieć najlepszą „setkę” medialną i przebić się z przekazem ponad resztę. Niestety, prowadzi to do obniżania standardów debaty, a także pokazuje, że tylko nieliczni zasługują na stronę główną portalu Mistrzowie.org.

 

Jeden komentarz do “Pokojowy Nobel dla Unii Europejskiej

  1. Moim zdaniem Komitet Noblowski, podobnie jak w przypadku Obamy, dał tę nagrodę aby zmobilizować „laureatkę” do niepodejmowania działań zmierzających do potencjalnego konfliktu. Konflikt taki po podziale Unii lub nawet rozmontowaniu jej struktur byłby możliwy. Można by stwierdzić że jest to nagroda „a konto”. Wg mnie zgryźliwe komentarze nie tyczą się samej Unii Europejskiej natomiast kierunku w którym ona zmierza. Nie można przecież powiedzieć że opisana w innym artykule federacja nie ma alternatywy. Też uważam, że federacja taka prędzej czy później podzieli los Związku Radzieckiego a lepiej współpracować na płaszczyznach gospodarczych itp niż tworzyć unię polityczną.
    PS. Uważam, że odnoszenie się do „mistrzów” nie przystoi takiemu portalowi jak ten, powinien on trzymać wyższy poziom.
    Pozdrawiam

Komentowanie wyłączone.