Kreml potrzebuje wojny na Kaukazie

Rosja potrafi „robić politykę”. Po Kosowie mieliśmy, więc wojnę z Gruzją w 2008 roku. Dziś korelacja ewentualnej wojny z Iranem oraz ruchów wojsk federalnych na Kaukazie także nie pozostawia złudzeń.

Przygotowania wizerunkowe

Medialne przygotowania do ewentualnego rozwiązania problematycznych dla Moskwy kwestii za pomocą manu militari trwają od jakiegoś czasu. W listopadzie 2011 roku „Niezawisimaja Gazieta” wprost formułowała możliwość użycia siły przez Rosję w przypadku rozpoczęcia budowy gazociągu transkaspijskiego. Dziś kreml przesuwa Flotę Kaspijską z Astrachania do Machaczkały (Dagestan).

Wspomniana gazeta (uznawana za dobrze poinformowaną) cytowała także niedawno Szefa Centrum Prognozowania Wojskowego- pułkownika Anatolija Tsyganoka, który oświadczył, że „możliwe jest w przypadku wojny z Iranem, wciągnięcie postsowieckich republik na Kaukazie Południowym w konflikt zbrojny.” Narracja rosyjskich mediów jednoznacznie wskazuje na próbę skorelowania nieprzyjaznych działań Zachodu względem Syrii i Iranu z ewentualną interwencją FR w (no właśnie- gdzie?) Gruzji, Azerbejdżanie?

Oczywiste skojarzenia budzą także kolejne manewry „Kaukaz”, po których w 2008 roku doszło do Wojny Pięciodniowej. Ćwiczenia z przed konfliktu sierpniowego dotyczyły „przywracania pokoju w byłej republice sowieckiej” a tegoroczne mają za zadanie „przebicie się wojsk federalnych z pomocą do bazy w Giumri (Armenia)”. Notabene z bazy tej ewakuowano miesiąc temu rodziny rosyjskich wojskowych a placówki w Abchazji i Osetii Południowej funkcjonują w stanie podwyższonej gotowości.

Kontekst wyborów prezydenckich

Ewentualny konflikt na Kaukazie mógłby pomóc Władimirowi Putinowi przebrnąć przez marcowe wybory (Stratfor właśnie na ten miesiąc przewiduje interwencję irańską) i sparaliżować ruch nowych Dekabrystów. Istotne jest także to, że spora część opozycji grudniowej to nacjonaliści, którzy w warunkach wojennych musieliby podtrzymywać swój wizerunek- gorliwych patriotów. Zresztą m.in. Aleksiej Navalny postulował „zrobienie porządku z czarnymi” jak określa się pogardliwie mieszkańców Kaukazu. W przypadku militaryzacji kwestii kaukaskiej przez Putina – rosyjski arcybloger stanie się niewolnikiem własnej narracji.

Reforma armii

Trudne dla Rosji doświadczenie wojny z Gruzją spowodowały, że podjęła ona reformy wojskowe. Według The World Factbook, FR wydaje aktualnie 3,9% swojego PKB na armię, ale to nie wydatki są najważniejsze. Reformy Anatolija Sierdiukowa zmieniły całą strukturę dowódczą sił zbrojnych, skróciły proces decyzyjny na polu bitwy, modernizują jej komponenty- jednostka po jednostce.

Aktywną rolę w procesie unowocześniania armii rosyjskiej pełnią niemieckie firmy. Budowa supernowoczesnego centrum szkoleniowego dla rosyjskiej armii przez koncern Rheinmetall to wierzchołek postępującej współpracy Berlina i Moskwy. Centrum umożliwi szkolenie sił rosyjskich na symulatorach 3D, czy starcie 2 brygad w warunkach poligonowych, będzie miało niebagatelny wpływ na przyszłe możliwości armii FR.

Prognoza

Wybuch konfliktu irańskiego wydaje się wysoce prawdopodobny. W jego tle, od kilku miesięcy postępuje ofensywa medialna Rosji, przyzwyczajająca społeczność międzynarodową do myśli o eskalacji konfliktu, jego przeniesieniu na Kaukaz, czy korelacji z działaniami USA i Izraela na Bliskim Wschodzie.

Ruchy wojsk FR, podwyższony stan gotowości w bazach Południowego Kaukazu także jest symptomatyczny. Trudo ocenić stopień zaawansowania reform wojskowych Sierdiukowa, ale pewnym jest, że w starciu z Moskwą nie ma szans żadne z państw Kaukazu. Dozbrajanie Syrii (a pewnie i Iranu) da kremlowi z pewnością dostateczną ilość czasu do realizacji projektu rozciągnięcia protektoratu poza Armenię i okupowane terytoria gruzińskie, w tym strategicznym z perspektywy energetycznej miejscu świata.

Całość tej misternej układanki oddaje także potrzeba wewnętrzna, która może pchnąć Putina do powtórzenia wariantu pięciodniowego, z sierpnia 2008 roku.

Piotr A. Maciążek – politykawschodnia.pl

5 thoughts on “Kreml potrzebuje wojny na Kaukazie

  1. O co właściwie chodzi Rosji? 
    Autor ciekawie przedstawił manewry polityczne federacji Rosyjskiej na Kaukazie, ale to są elementy takltyki jedynie. Generalne trendy są dla Rosji bardzo niekorzystne, a kaukazkie „dryblowanie” nie stanowi nawet próby odpowiedzi na kluczowe problemy. 
    1. Surowce – jedyne prawdziwe źródło dochodów Rosji. Tymczasem okazuje się, że złoża gazu łupkowego są powszechne na kuli ziemskiej, zaawansowanie technologiczne w USA już spowodowało spadek cen gazu na rynku amerykańskim blisko 5-krotne. W Angli już trwają budowy terminali LNG na gaz importowany z …. USA. Przy takich cenach Gazprom ze swoją niedoinwestowaną infrastrukturą nie będzie w stanie konkurować cenowo. Do tego potencjalne wydobycie w Polsce, Francji, Norwegii itd. 
    Ropa także obficie występuje w łupkach, technologia wydobycia nie jest jeszcze tak zaawansowana jak gazu, ale zakładając, że wysokie ceny surowców utrzymają sie conajmniej jeszcze 3 lata (decyzja FED o utrzymaniu niskich stów procentowych na 36 miesięcy ogłoszona kilka dni temu uwiarygadnia tą teorię) – koncerny będą miały dużo czasu aby zainwestować w nowe technologie i być może podobnie jak z gazem łupkowym: drastycznie zmniejszyć koszt wydobycia ropy z łupków (obecnie to blisko $80 za baryłkę). 

    2. Chiny – rosną w siłę, z czasem ich polityka wobec Rosji może nabrać ostrości, szczególnoe wobec chęci zwiększenia wpływu na dalekim wschodzie Rosji.

    3. Kraje powstałe z upadku ZSRR: Kazachstan, Azerbejżan, Turkmenistan i inne – gwałtownie wzrasta wymiana handlowa z Chinami kosztem tej z Rosją. Także kulturowo chyba są bliższe Chinow.

    Innymi słowy: kluczowe trendy geopoliczne są niekorzystne dla Rosji. Lokalne wojenki niczego tu nie zmienią (jesli wrecz nie przyspieszą negatynego dla Moskwy scenariusza). 
    Czy nie odnosicie Państwo wrażenia, że polityka zagraniczna Rosji przypomina zachowanie piłkarza, który ciągle popisuje się, drybluje, ale nic z tego nie wynika, bowiem nie ma w tym żadnej głębszej myśli, nie wiadomo nawet czy ów poiłkarz biegnie we właściwym kierunku?

    Pozdrowienia
    Masz_68@interia.pl

  2. MaSz, nie wiem co pijesz lub palisz, ale naprawde proponuje zmiane lub wizyte u specjalisty. Umknelo ci po drodze ponad 10 lat.
    Trendy o ktorych wspominasz zmienily radykalnie kierunek i sa zupelnie inne niz te o ktore mowisz. Pozwol, ze ci podpowiem troche.

    Generalne trendy dla Rosji sa korzystne, jesli nie wiecej, ale to jest zalezne od rozwoju gospodarki swatowej. Wzrost GDP na zachodzie jest znacznie mniejszy niz w Rosji i nie bardzo zachodowi sie rownac ku temu. Jedyna pociecha dla zachodu jest wyzszy poziom startu. Prognozy sa wyjatkowo korzystne dla Rosji, i nie tylko ze wzgledu na surowce lecz rowniez na hi tech. Jesli potrzebujesz dane to podrzuce.

    Gaz i ropa to 23 czy tez 24% dochodow Rosji i systematycznie maleje. Dane jakkolwiek moga wzrosnac jesli barylka podskaczy do 200 dolarow. Mam nadzieje, ze podazasz za mna.

    Podpowiem ci, ze bez wzgledu na cene gazu w USA, on i tak bedzie drogi dla przecietnego czlowieka. Podlicz 60 mln ludzi zyjacych z kartek to zrozumiesz – oni nigdy sie nie ogrzeja jesli nie dostana pomocy.

    Te twoje lupki to marzenie… mozemy wejsc na konkrety i mozna pokazac, ze gaz z lupkow to spirala samonapedzajaca – musi pasc w pewnym momencie. Powiem prosciej – to tak jak hodowla strusi, robisz kase, bo kazdy mysli ze mozna na tym zarobic, ale kto w koncu je kupi i za ile? Ostatni przegrywa. Znasz to?

    Proponuje pojechac do Rosji, im dalej tym lepiej. Ja wlasnie kilka dni temu wrocilem z Syberii i Uralu. Jedynie co moja zlego to klimat. I ogromne mozliwosci robienia kasy, takie ktorych nigdy nie zobaczysz na zachodzie. Za dziesiec lat te mozliwosci znikna bo nie bedzie roznic, a surowce ciagle pozostana. Generalne trendy geopolityczne sa korzystne, chyba ,ze mieszkasz na innej planecie i nie umiesz czytac co sie dieje u NAS.
    A wszelkie bajery o wojenkach to w bajki wloz i pozwol sie nimi zajmowac takims studentom co nie potrafia znalezc pracy. Oni tez chca zyc.

  3. Roman,

    Nic się nie zmieniło w Twoich postach (jeśli jesteś tym samym Romanem piszącym jakies 2 lata temu na tym forum). Temat Rosji ZAWSZE budzi Ciebie z letargu, zaś Twoje posty nieodmienne zaczynają się od tekstów ad personam.
    Bywam często i w Rosji i na tzw. Zachodzie, jak również w Azji i na Bliskim Wschodzie, stąd znam wiele faktów z autopsji. Ale nie zamierzam zakłócać Twojej wizji świata, jeśli świat bajek ułatwia Ci życie.

    Apropos gazu w łukpach – jest go co najmniej kilkakrotnie więcej niz w złożach „tradycyjnych” – kwestia otwarta to zlokalizowanie złoży i rozpoczecie wydobycia na większą skalę. Ale skoro Ty wiesz lepiej i masz doświadczenia w kontaktach ze specjalistami, życzę powodenia i wytrwałości 🙂 

    Pozdrawiam,
    MaSZ

  4. „Wzrost GDP na zachodzie jest znacznie mniejszy niz w Rosji i nie bardzo zachodowi sie rownac ku temu. Jedyna pociecha dla zachodu jest wyzszy poziom startu. Prognozy sa wyjatkowo korzystne dla Rosji, i nie tylko ze wzgledu na surowce lecz rowniez na hi tech”

    Zapominasz o kluczowym problemie Rosji, mimo obecności w BRICS Rosja boryka się z ogromnym problemem wpływającym na gospodarkę mam na myśli przyrost naturalny. Siła robocza pochodzi głównie z Kaukazu lub Azji Środkowej (Tadżykistan zwłaszcza) istnieją prognozy świadczące o tym, że do 2050 roku co 5 mieszkaniec Rosji będzie pochodził z Kaukazu. Także ta wyjątkowa korzystność w prognozach jest moim zdaniem dość przesadzona.

    „I ogromne mozliwosci robienia kasy, takie ktorych nigdy nie zobaczysz na zachodzie. Za dziesiec lat te mozliwosci znikna bo nie bedzie roznic, a surowce ciagle pozostana”

    Syberia i Ural są dość specyficznymi regionami, oprócz „możliwość” (zazwyczaj niewykorzystanych) jest w dużej mierze brak chęci do wykorzystania tych surowców. Postrzegasz to jak większość z punktu widzenia „człowieka zachodniego”( jeżeli można mówić o tym dyskursie w odniesieniu do Polski, co też jest kwestią dyskusyjną) problem w eksploatacji tych surowców to nie tylko klimat ale kosztowne technologie ich lokalizacji i wydobycia.

    I jeszcze pytanie osobiste co rozumiesz pod pojęciem „wróciłem z Syberii i Uralu” tzn gdzie konkretnie byłeś?

    1. Widzę, że nie miałeś jeszcze przyjemności (zaiste, wątpliwej) z legendarnym Romanem. On wszędzie był i wszystko widział a jeśli nie daj Boże zdarzyło Ci się być w tym samy miejscu co on i widzieć coś zgoła odmiennego, to będzie starał się wmówić ci że miałeś halucynacje 😉

Komentowanie wyłączone.