Naszyjnik z pereł: Chiny okrążają Indie

Czy Chiny okrążają Indie? Względy gospodarcze i militarne sprawiają, iż Państwo Środka intensywnie inwestuje w rozbudowę portów w Pakistanie, Bangladeszu, Myanmarze czy na Sri Lance oraz w drogi i rurociągi wiodące przez terytoria Pakistanu i Myanmaru. Jak twierdzą Chińczycy, Ocean Indyjski to nie ocean Indii. Realizowana od lat strategia została określona mianem „naszyjnika z pereł”, który Pekin zaciska coraz mocniej na szyi Nowego Dehli.

Zarówno Chiny jak i Indie są zależne od morskich szlaków handlowych. Tą drogą eksportują własne towary, ale przede wszystkim importują ropę naftową. Dla Chin najgorszym koszmarem wydaje się zakłócenie transportu morskiego, o co w wypadku konfliktu mógłby pokusić się ich przeciwnik. Cieśnina Malakka to szczególnie wrażliwy punkt. Stąd Pekin doszedł do wniosku, że w jego żywotnym interesie leży pominięcie wąskiego gardła i stworzenie alternatywnych dróg dostaw surowców, w szczególności energetycznych.

Biżuteria czy stryczek?

Chińska strategia, w swoim pierwotnym wymiarze, dotyczy więc zaspokojenia potrzeb związanych z energetyką. Wydaje się jednak, że chińskie inwestycje zaspokajają również potrzeby związane z bezpieczeństwem i projekcją siły militarnej. Wspomniany naszyjnik tworzą m.in. porty w pakistańskim Gwadarze, bengalski Chittagong, lankijska Hambantota i birmańskie Sittwe. W każdym z tych miast Chińczycy inwestują w pogłębienie bądź modernizację infrastruktury portowej. Pekin nawiązał także współpracę z Maledywami oraz Kambodżą, które mogą dołączyć do naszyjnika jako kolejne perły. Pierścień okrążenia zdają się zamykać linie kolejowe do Tybetu (już istnieje) oraz (planowana) z Kaszgaru w prowincji Xinjang do okolic Rawalpindi w Pakistanie, gdzie znajduje się główna siedziba pakistańskiej armii.

W efekcie Indie zostaną otoczone przez Chiny i znajdą się na zdecydowanie słabszej pozycji wobec swego głównego regionalnego rywala. Były minister spraw zagranicznych Indii, a obecnie doradca ds. bezpieczeństwa narodowego indyjskiego premiera Shiv Shankar Menon stwierdził jednak w 2009 roku, iż nie ma żadnych chińskich baz morskich na Oceanie Indyjskim. Dyplomata słusznie zauważył, że istotne jest pytanie, w jakim stopniu łatwiejszy dostęp do zmodernizowanej infrastruktury przełoży się na konkretne [wojskowe – przyp. P.W.] porozumienia i wpływy polityczne w przyszłości. Zważywszy jednak na trudne relacje Indii z państwami-perłami w chińskiej strategii, a także na dość naturalne dążenie jednej potęgi do osłabienia drugiej (a także wplątania ją w konflikty w jej bezpośrednim sąsiedztwie, aby nie mogła interesować się sprawami o większej skali), chińskie intencje można uznać za oczywiste. Należy pytać nie czy, a kiedy chińska flota zyska dostęp do portów w zaprzyjaźnionych państwach.

Chiny idą w świat

Realizacja strategii „naszyjnika z pereł” pokazuje, że ambicje Chin sięgają dużo dalej niż ich własne podwórko. Z jednej strony chcą zabezpieczyć akwen wzdłuż własnego wybrzeża i wyjść na Pacyfik, z drugiej zaś dążą do otwarcia na Ocean Indyjski i chcą dojść aż do Zatoki Perskiej oraz wschodniego wybrzeża Afryki. Oczywistym i uzasadnionym celem jest zadbanie o bezpieczeństwo szlaków handlowych – w końcu Chiny to globalna potęga gospodarcza, jednak tuż za potrzebami gospodarki idą potrzeby militarne.

Każde mocarstwo morskie poszerzało swoje wpływy dzięki zakładaniu stałych baz morskich w odległych od metropolii lokalizacjach. Państwo Środka podąża ścieżką wytyczoną przez Brytyjczyków oraz Amerykanów. Bez wątpienia obecność chińskiej floty na nowych akwenach będzie miała wpływ na politykę wielu państw Azji, a także Stanów Zjednoczonych. Chiny zyskają cenne narzędzie służące realizacji własnych interesów i jest wielce ciekawe, w jaki sposób będą z niego korzystać.

Piotr Wołejko

 

Artykuł ukazał się w nr 9/2011 tygodnika „Polska Zbrojna”

8 thoughts on “Naszyjnik z pereł: Chiny okrążają Indie

  1. Warto by tu jeszcze tylko dodać że dojdzie tu jeszcze konflikt o zasoby słodkiej wody której już brakuje w niektórych rejonach Chin i Indii a wraz z rozwojem gospodarczym będzie jej brakować jeszcze bardziej. Dla rozwiązania tych problemów Chiny planują między innymi zmianę biegu rzek wypływających z gór Tybetu tak by zmieniły swe koryta i płynęły w kierunku Chin a nie Indii jak obecnie. Jeśli Chiny to zrobią to dopiero zacznie się prawdziwy konflikt między tymi mocarstwami.

  2. Wielce szanowny mój Współimienniku
    Mam pewien kłopot w zrozumieniu Pana artykułu. Pisze Pan o „strategii naszyjnika pereł”, który to naszyjnik, Pana zdaniem, „Pekin zaciska coraz mocniej na szyi Nowego Delhi”. Dla mnie takie sformułowanie oznacza, że „strategia sznura pereł” jest przejawem agresji Pekinu wobec Indii. W Pana artykule nie znalazłem jednak ani jednego argumentu na rzecz tezy, że Pekin ma agresywne plany wobec Indii. Zapomniał Pan o argumentach?
    Napisał Pan, że „Jak twierdzą Chińczycy, Ocean Indyjski to nie ocean Indii”. W praktykowanym języku polskim, napisanie: „Jak twierdzą…” sugeruje, że inni mają inne zdanie. Czy Indie stwierdziły kiedyś, że Ocean Indyjski jest ich? Może Pan podać przykład takiej wypowiedzi? A jeśli nie, to czy może Pan podać przykład, że choć jedno, nawet najmarniejsze państwo świata orzekło, że Ocean Indyjski jest Indii?
    Będę wdzięczny za doprecyzowania.
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotr Badura

    1. wydaje mi się (ale dobrze nie mamietam) że premier (prezydent?) Indii – M.Singh miał kiedyś powiedziec, Ze 'nieprzypadkowo ocean ten nosi nazwę >>Indyjski<<' – w kontekście chinskich dzialań w tym regionie. zdaje mi sie, ze na portalu spraw zagranicznych tak kiedys napisali.

  3. Up -> czepiasz się gościu na siłę. Dobry artykuł.

    1. Dla Ciebie moze i dobry ten artykul, dla innych to po prostu mniej niz zero. Autor ma problemy ze soba i wyobraza sobie, ze ciagle sa jakies spiski swiatowe by pomniejszyc potege ukochanego USA a zwiekszyc sile ich przeciwnikow. Chiny sa jednym z jego krajow na tapecie, ktore zagrazaja pokojowi swiatowemu. Autor nigdy nie zrozumial, ze sa kraje, ktore nie maja checi militarnych ani tez nie daza do zadnej wladzy nad innymi.

      1. Myślę że jednak należy tu rozróżnić dwie sprawy. Nawet jeśli obecnie Chiny „nie mają chęci militarnych ani tez nie dażą do żadnej wladzy nad innymi” to jednak bardzo szybki rozwój gospodarczy Chin i Indii, a co za tym idzie szybko rosnące zapotrzebowanie na surowce i słodką wodę najprawdopodobniej wkrótce bardzo zaostrzą konkurencję o te zasoby, gdyż ilość ich jest ograniczona, a przynajmniej ograniczone są te zasoby które są tanie do pozyskania.

        1. siła militarna zwykle wynika z ekonomicznej i historycznie natępuje po niej. Zapewne Chińska ekspansja militarna się za chwile zacznie. Co do zasobów to nieuchronne zderzenie na lini himalajów hamuje trochę fakt że w rejonie zasoby są dość słabo rozpoznane (np. Afganistan czy post radziecka azja środkowa) i ekspansja na dawnych terenach obecnie słabnących mocarstw (głownie Afryka) ale zderzenie Pekinu z Dehli jest raczej nieuchronne. Co do USA to stawiam dolary przeciw orzechom że stuacja byłego super mocarstwa jest dużo gorsza niż sie wydaje (powszechnie). Świat się wyraźnie destablizuje a Obama zabarykadował się w gabinecie owalnym. Los dał mu szanse pozamiatania w świecie arabskim ale najwyraźniej brakuje sił i środków. W moim odczuciu zmiana u steru na naszym globie będzie szybsza i bardziej gwałtowna – bo już widać obszary ziemi niczyjej.

  4. No cóż a teraz mamy Trumpa..wniosek czy aby,, perły to bezpieczna ozdoba na szyi,,…

Komentowanie wyłączone.