Nowy ład globalny: czempioni morza i lądu

Według rosyjskiego geopolityka Aleksandra Dugina historia powszechna to konflikt dwóch cywilizacji walczących o hegemonię światową. Cywilizacji morskiej (rozwinięcie teorii Mahana) i lądowej (Mackindera).

Morze to dla Dugina symbol wartości płynnych i zmiennych (liberalizm), ląd to wartości stałe i niezmienne (konserwatyzm). Ludzi morza charakteryzuje chaos, nowoczesność, demokracja, anarchia, kapitał i indywidualizm. Ludzi lądu określa ład, tradycja, hierarchia, porządek, praca i wspólnota.”Rosjanin przypisuje cechy przeciwstawne obu cywilizacjom zaznaczając, że konflikt interesów jest wpisany w ich współistnienie. Ich rywalizacja napędza wydarzenia polityczne na świecie. Współzawodnictwo morza i lądu pozostaje niezmienne od czasu konfrontacji Kartaginy i Rzymu. Zmieniają się tylko pretendenci dążący do globalnej hegemoni.

Dawniej ten geopolityczny układ dzielił Europę na dwie części. Anglia i Francja reprezentowały mocarstwa morskie, Niemcy i Rosja były potęgami lądowymi. W czasach zimnej wojny podział ten był jeszcze bardziej jaskrawy. USA obejmowało ze swojej północnoamerykańskiej wyspy ramionami Atlantyk i Pacyfik. ZSRR przykryło swoim butem euroazjatycką wyspę. Wraz z upadkiem ZSRR wydawało się, że cywilizacja morska i jej wartości odniosła ostateczne zwycięstwo. Być może żyjemy jednak w okresie zmiany pretendenta do globalnej hegemoni. Rolę „czempiona lądu” próbują w dzisiejszym świecie przejąć Chiny (Dugin woli myśleć o renesansie Rosji. Jest w końcu ideologiem Kremla. Dlatego wykorzystałem w artykule tylko zarys jego przemyśleń).  Koncepcja morza i lądu rządziła umysłami polityków ponad sto lat. Dziś ma niebagatelny wpływ na strategie Waszyngtonu i Moskwy. Ameryka w dużym uproszczeniu tak jak niegdyś Imperium Brytyjskie realizuje swoje interesy trójstopniowo. Okrąża Eurazję siecią swoich sojuszników, dba by wewnątrz „światowej wyspy” panowała równowaga sił (Europa, Rosja, Indie, Chiny), powoli uzależnia inne ośrodki władzy za pomocą wolnego handlu. Rosja z kolei stara się zawładnąć Eurazją dzięki swojemu centralnemu położeniu w samym sercu kontynentu oraz dzięki bogactwom naturalnym. Surowce stanowią jej najpoważniejszą broń w obliczu światowego zapotrzebowania na energię. Oba kraje realizują swoje hegemoniczne plany w oparciu o geopolityczne strategie lądu i morza.

Gdzie w tym zderzeniu cywilizacji lokuje się Europa? Jest przecież kolebką wartości morza i lądu. Jeszcze 70 lat temu ten niewielki półwysep (ląd!) posiadający olbrzymią linię brzegową (morze!) sam warunkował ład światowy.  To w Europie swoją siedzibę mieli „czempioni morza i lądu”. Dziś centra polityczne obu cywilizacji znalazły się poza orbitą naszego kontynentu. Europa w obliczu własnego potencjału musi znaleźć własną drogę. Unia to największy rynek wewnętrzny na świecie. W jej skład wchodzą cztery z siedmiu najbardziej uprzemysłowionych krajów świata. Jej członkami są dwa kraje posiadające broń atomową i stałe miejsca w radzie bezpieczeństwa ONZ. Mimo to nie jest dziś traktowana poważnie jako polityczny gracz. Taki stan nie będzie jednak trwał w nieskończoność. Integracja krajów członkowskich będzie moim zdaniem postępować z czasem. Unia ma już własne symbole, walutę (pradawny symbol suwerenności i władzy), od niedawna buduje wspólne służby dyplomatyczne. Przed Europą wiele wyzwań. Polska kieruje swój wzrok na Partnerstwo Wschodnie, Francja na Unię Śródziemnomorską, Niemcy torpedują Tureckie szanse na członkostwo. Tym działaniom brakuje koordynacji. Warto by wzmocnieniu wewnętrznemu struktur unijnych towarzyszył plan kreowania najbliższego otoczenia politycznego. W szerszej perspektywie otoczenia globalnego. Nie istnieją żadne geopolityczne strategie, które kierowałyby nowopowstałą unijną polityką. Czas ucieka, pretendenci do światowej hegemoni zmieniają się. Kolejny czempion może być dla Europy mniej łaskawy niż Amerykanie…

Piotr A. Maciążek

7 thoughts on “Nowy ład globalny: czempioni morza i lądu

  1. Pomijając kwestię geopolitycznych strategii (niebawem się bronię i mam już dość tego tematu chwilowo) jestem zmuszony skwitować bierność Unii Europejskiej w dzisiejszym świecie w kategorii debilizmu. Wylano już wiadra pomyj na postawę Unii (chociażby Kagan), ale nic się nie zmieniło. Europa upojona jest parasolem ochronnym Stanów Zjednoczonych wobec czego kwestię obronności niemal całkiem olała. Zamiast tego pławi się w luksusie polityki socjalnej, która ma chronić dobrobyt obywateli pozostając przy tym bezbronna. Żeby jeszcze można było mówić o Unii jako o całości, która ma zbieżną (wspólna to chyba utopia na dzień dzisiejszy) politykę zagraniczną to pół biedy. Tymczasem UE pozostaje zlepkiem państw o całkowicie rozbieżnych interesach, którą ciężko sobie wyobrazić w roli mocarstwa. Wątpię, czy w ogóle UE ewoluuje do bytu ponadgospodarczego, choć i w tej materii interesy poszczególnych państw biorą górę nad wspólnotą (vide niemiecko-rosyjski Nordstream).

  2. No i grafika była już wcześniej użyta: https://www.politykaglobalna.pl/2009/12/co-z-tym-swiatem/

    😉

    Pozdrawiam

  3. Łatwiej chyba będzie gdy podzielę swoją odpowiedź na kilka odrębnych punktów:
    całość zacznę może od słów H. Kissingera, który w czasie jednego ze swoich wykładów powiedział iż po wygnaniu z Raju Adam zwrócił się do Ewy: kochanie żyjemy teraz w czasach przejściowych. Z podobnego założenia wychodzi w swojej książce K. Szczerski. Dzieli on okres od 1989 roku na trzy części (ostatnią trzecią były wydarzenia z 2008 roku obrazujące wzrost potęgi Chin i powrót do imperialnej polityki Rosji).
    Myślę, że warto brać po uwagę szybkość zmian i nietrwałość koncepcji.. (świetnie to widać analizując Polską politykę zagraniczną na wschodzie od 2005).
    1. Przedstawiona koncepcja jest już trochę przestarzała, punkt ciężkości nie opiera się już na morzach lecz na lądach. Koncepcja morska ostatecznie upadła wraz z powstaniem imperium Chińskiego i zwycięstwem idei przepisywanych przez Mackindera imperium lądowym.
    2. Autor trafnie diagnozuje wzrost potęgi Chin, jednak nie docenia znaczenia Moskwy. Na dzień dzisiejszy Rosja jest w stanie odciąć Chiny od wszelkich dostaw surowców w przeciągu tygodnia. Wszelkie połączenia lądowe łączące Chiny z Afryką biegną przez tereny sprzyjające polityce Kremla (Iran, Indie, Kazachstan). W tej perspektywie widzę również ostatnie zmiany w Kirgistanie.
    3. USA rażone kryzysem nie są dziś zainteresowane Europą i rejonem morza Kaspijskiego (ma on kluczowe znaczenie dla całego świata). Brak jednoznacznej reakcji na wydarzenia z Gruzji w 2008 roku oraz wcześniejsze wsparcie bezmyślnie (mimo sprzeciwu wszystkich sojuszników na Kaukazie) udzielone Kosowu odbija się teraz czkawką.
    3. Co do Unii Europejskiej zgadzam się z przedmówcą, jest ona sztucznym tworem, chwiejącym się coraz mocniej pod wpływem kolejnych tragicznych danych ekonomicznych. Powrót do gospodarczej protekcji będzie końcem pewnego etapu w jej rozwoju. Co dalej? Zobaczymy.
    4. Polska. Cóż nasza sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Dobra koncepcja Lecha Kaczyńskiego o zabezpieczeniu Gruzji i Ukrainy legła w gruzach (domów Cchinvali i Poti), na stworzenie nowej rząd Tuska nie ma szans (i ochoty). zostaje nam wiec ciągle dryfowanie pomiędzy Berlinem i Moskwą z coraz bardziej oddalającym się brzegiem. Jak napisał cytowany tu już Duginow-Polska to kraj buforowy, nie mający przyszłości.

    1. cytat” zostaje nam wiec ciągle dryfowanie pomiędzy Berlinem i Moskwą z coraz bardziej oddalającym się brzegiem. Jak napisał cytowany tu już Duginow-Polska to kraj buforowy, nie mający przyszłości.”
      Nie zgadzam się z takim poglądem i takim sposobem patrzenia na Polskę w Europie. Owszem Moskwa jest naszym konkurentem ale Berlin już nie. Jesteśmy razem w UE i wspólnie z innymi krajami Unii powinniśmy bronić swoich interesów przed konkurencyjnymi interesami Moskwy.

  4. Panie Przemku lubię patrzeć na świat w szerokim kontekście
    AD punkty 1 i 2.
    Osobiście uważam, że w dniu dzisiejszym Chiny nie stanowią zagrożenia dla supremacji USA. O tym, że teoria Mahana jest nadal aktualna świadczą szkolenia chińskich załóg na pokładach brazylijskich lotniskowców oraz ruchy chińskiej floty w ostatnich tygodniach. Przemieściła się z tradycyjnego terenu jakim jest Morze Wschodniochińskie na obszary Zatoki Perskiej. Konsekwencją tego ruchu będzie uzależnienie się od dostaw surowców z Rosji… (także tym spowodowana jest ekspansja ekonomiczna Chin w Ameryce Południowej).

    Osobiście wierzę również w sukces UE ponieważ jest ona tworem, który powstał w wyniku długiego procesu.

    Jeśli chodzi o dawną, współczesną i przyszłą rolę USA w świecie zapraszam do lektury mojego bloga w tym miejscu:

    http://politykazagraniczna.blox.pl/2010/05/Jednobiegunowa-utopia.html

    1. cytat „Osobiście wierzę również w sukces UE ponieważ jest ona tworem, który powstał w wyniku długiego procesu.”
      Całkowicie zgadzam się z tą tezą.

Komentowanie wyłączone.