Katastrofa w Smoleńsku: coraz mniej zdrowego rozsądku

Pada również pytanie o powołanie międzynarodowej komisji ds. zbadania przyczyn katastrofy. Ten akurat pomysł popieram, ale dopiero w przypadku pojawienia się poważnych wątpliwości po opublikowaniu raportu końcowego. Trzymajmy się jakichkolwiek procedur.

Dlaczego strona polska nie postawiła żądania, aby wszystkie odnalezione ciała zostały natychmiast przetransportowane do Polski, gdzie równie dobrze można by – przy współudziale rosyjskich śledczych – dokonać ich identyfikacji? To oczywiście pochodna pytania o brak próby przejęcia śledztwa.

Zapraszam do konwencji chicagowskiej. Jej tłumaczenie jest zrozumiałe po polsku.

W jakim zakresie przedstawiciele Polski mogli mieć kontrolę nad tym, jak przebiegało poszukiwanie ciał oraz nad tym, jaki był los tych już odnalezionych?

Dlaczego nie wybierze się Pan na konferencje prasową?

Przecież wie pan, iż polskie służby pojawiły się na miejscu i współuczestniczyły.

Jak wytłumaczyć niespójne i rozbieżne wypowiedzi rosyjskiego kontrolera lotów ze Smoleńska na temat przebiegu lądowania?

Może źle pamięta? Może był zdenerwowany? Może ma coś do ukrycia? Przecież zeznania świadków w niemal każdej sprawie różnią się od siebie w detalach. Są czarne skrzynki i ich zapis będzie decydujący.

Jak wyglądały procedury kontroli rządowych samolotów po wizytach remontowych w Rosji? Czy strona polska brała pod uwagę możliwość ingerencji w jakiekolwiek układy i instalacje samolotu przez Rosjan? (Te wątpliwości były w przeszłości podnoszone wiele razy, ale po katastrofie jakoś zamilkły.)

Przecież samolot sprawdzali polscy fachowcy dziesiątki razy. Zresztą remont skończył się kilka miesięcy przed katastrofą, a samolotem nie latał tylko prezydent. Tu-154 to radziecka produkcja, więc gdzie go mieli remontować?

Zakamuflowana teza, jakoby Rosjanie przejęli sterowanie nad samolotem i rozbili się o drzewa, nadaje się do szpitala psychiatrycznego, a nie do dyskusji.

Pasażerowie samolotu mieli przy sobie rozmaity sprzęt elektroniczny, mogący zawierać informacje ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Dlaczego strona polska pozwoliła na to, aby Rosjanie ten sprzęt skrupulatnie pozbierali i zabrali bez naszego udziału?

Tak, to jest problem, aczkolwiek Polacy nie mieli warunków, ani możliwości (fizycznych i prawnych) do zabezpieczenia wypadku. Jeżeli do czegoś złego tam doszło, nie obwiniałbym polskiego rządu. Podzielam jednak w tym punkcie obawy, iż niektóre informacje mogły zostać – potencjalnie – przez Rosjan przejęte. Co jednak można było na to poradzić? Proszę pamiętać, iż zabezpieczenie miejsca wypadku było obowiązkiem Rosjan.

Czy jest prawdą, że status wizyty prezydenta został zmieniony z oficjalnego na nieoficjalny przez ministra Arabskiego, wskutek czego przygotowania do przyjęcia prezydenckiej maszyny były mniej staranne oraz nie zapewniono transportu z lotniska rezerwowego?

Wydaje mi się, iż status wizyty prezydenta nie jest ustalany przez Kancelarię Premiera, a decyzyjny tym bardziej nie jest jeden z ministrów. To byłoby niedorzeczne.

Transport z lotniska rezerwowego ponoć był, to też problem Polaków, a nie Rosjan.

Zapraszam do lektury wywiadu na temat aspektów prawnomiędzynarodowych przeprowadzony przez “Gazetę Polską”. To, co jest w podręczniku i konwencji, podane w innej formie.

Może należy skończyć zadawanie pytań, a rozpocząć poszukiwanie odpowiedzi?

Oczywiście, nie odniosłem się do wszystkich pytań zadawanych przez pana redaktora. Rząd polski popełniał również błędy i należy mu je wypominać, ale nie widzę powodu do wściekłych ataków.

Największą wadą teorii spiskowej jest brak jakichkolwiek dowodów. Konstruowanie jej, przy pomocy spekulacji i zestawiania niepewnych informacji, często zmanipulowanych, nie może przynieść pozytywnych efektów, a jedynie chaos.

Na krytykę zasługuje też wiara w zasadę cui prodest. Po pierwsze, mam nadzieję, iż przekonałem osoby czytające ten długi tekst, iż nie ma ona w tym przypadku racji bytu (Rosjanie nic nie zyskują), a po drugie, jest to metoda jak najbardziej zawodna. Jeżeli założymy, że pan X nie żyje, to możemy twierdzić, że np. zyskała jego żona, bo może w końcu wyjść za swojego kochanka, syn, który odziedziczył majątek, ale wcale nie oznacza to, iż doszło do zabójstwa, a nawet jeśli, to że popełnił je ktoś z powyższej dwójki.

Na koniec chciałem wyrazić swoje rozczarowanie postępowaniem części inteligentnych osób, które zamiast szukać odpowiedzi, wolą bić pianę. Nie mam monopolu na prawdę, jako śledczy również rozważałbym “udział osób trzecich”, ale oficjalne podejrzewanie Rosjan byłoby straszną głupotą, bo stracilibyśmy cały ugrany wcześniej kapitał polityczny, nie zyskując nic w zamian. Inaczej sytuacja wyglądałaby, w momencie zdobycia dowodów. Tych, jak jednak wiemy, nie ma i pewnie nie będzie. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż był to wypadek, a jego przyczyny powinniśmy poznać niebawem. Być może np. to kombinacja winy pilota i wieży?

Teksty pana Łukasza Warzechy, z których korzystałem:
– Pytań nie ubywa
– “Zamach” – słowo tabu

Patryk Gorgol