Nowoczesne pole walki: drony nie załatwią wszystkiego

Amerykański MQ-9 Reaper podczas lotu U.S. (Wikipedia: Zdjęcie: Air Force photo/Staff Sgt. Brian Ferguson)
Amerykański MQ-9 Reaper podczas lotu U.S. (Wikipedia: Zdjęcie: Air Force photo/Staff Sgt. Brian Ferguson)

Dwa przekonania znajdują w XXI wieku poparcie zdecydowanej większości ekspertów: w sferze politycznej będzie to wiek Azji, a w sferze wojskowej nastąpi znaczący wzrost roli maszyn bezzałogowych. O pierwszym pisałem wielokrotnie, dziś pora na kilka słów dotyczących nowoczesnego pola walki.

W grach komputerowych już od dłuższego czasu rola rozmaitych robotów sterowanych lub nadzorowanych przez ludzi (znajdujących się często setki bądź tysiące kilometrów od frontu bitewnego) jest istotna. Nie jestem wielkim specjalistą od tego typu gier, więc tytułami muszą wesprzeć mnie Czytelnicy w komentarzach. Nie tytuły są bowiem najważniejsze. Kluczowe jest przekonanie, że maszyny wyręczą ludzi w wojnach, co oczywiście pozwoli oszczędzić życie żołnierzy.

Rosnąca rola samolotów bezzałogowych

Twórcy gier wyprzedzili realia, a na dziś największą karierę wśród maszyn bezzałogowych robią tzw. drony, czyli niewielkie samoloty sterowane na odległość przez wykwalifikowany personel (często byłych pilotów tradycyjnych samolotów bojowych). Drony są jednym z głównych elementów polowania amerykańskiego wywiadu i armii Stanów Zjednoczonych na przywódców Al-Kaidy oraz talibów. Liczba operacji z wykorzystaniem dronów wzrosła znacząco w ostatnich miesiącach. Oprócz możliwości ataku bezzałogowce zapewniają stały podgląd terenu, ułatwiając rozpoznanie i umożliwiając przeprowadzanie operacji przez siły lądowe.

Wszyscy pamiętamy, gdy po śmierci jednego z polskich żołnierzy w Afganistanie podniósł się rumor, iż armia naszego kraju nie posiada na swoim wyposażeniu dronów. Niektórzy posuwali się w komentarzach tak daleko, że twierdzili, iż gdyby bezzałogowce polskich sił zbrojnych znajdowały się podczas feralnej misji w powietrzu, nasz żołnierz uniknąłby śmierci. Omawiane maszyny ponownie zagościły na czołówkach mediów całkiem niedawno, gdy okazało się, że wystarczy niedrogi program komputerowy, aby każdy zainteresowany mógł przechwycić transmisję danych z znajdującego się w powietrzu drona. Dzięki temu walczący z wojskami amerykańskimi bojownicy wielokrotnie uniknęli przykrej niespodzianki w postaci ataku komandosów na ich kryjówkę.

Dron nie całkiem doskonały

Problem z bezpieczeństwem przesyłu danych to wierzchołek góry lodowej. O kolejnych niedoskonałościach i kłopotach związanych z dronami napisał Micah Zenko z Center for Preventive Action w think-tanku Council on Foreign Relations. Zenko twierdzi, że znajdujące się aktualnie na wyposażeniu amerykańskiej armii samoloty bezzałogowe wymagają wielu ulepszeń, gdyż nie przystają do wyzwań dnia jutrzejszego. Przede wszystkim, dzisiejsze drony są zbyt wolne, latają zbyt nisko, mogą być łatwo strącone przez przeciwnika dysponującego czymś więcej niż kałasznikowy i granatniki, czyli główną broń irackich i afgańskich rebeliantów. Istnieje także ryzyko utraty kontroli nad dronami, gdy przeciwnik rozwinął możliwości prowadzenia tzw. cyberwojny.

Drugą kwestią, na którą zwraca uwagę Zenko jest zakres wykorzystania dronów w walce. Nawet maszyny nowej generacji nie spowodują jednak, że uda się wyeliminować lub w znacznym stopniu ograniczyć udział konwencjonalnych sił zbrojnych, głównie tzw. troops on the ground, czyli żołnierzy w danym terenie. Drony są całkiem skuteczne w eliminowaniu liderów organizacji terrorystycznych czy rebeliantów, zapewniają też istotne informacje wywiadowcze, ale ich rola jest jednak ograniczona. Jak twierdzi Zenko, drony powinny być elementem szerszej strategii wobec przeciwnika, ale nie jej substytutem.

Prymat człowieka

Konstatacja eksperta z CFR pozwala postawić ważne pytanie o możliwość realizacji przez siły zbrojne taktyki offshore balancing, polegającej na kontrolowaniu sytuacji z pewnej odległości i wykorzystaniu lotnictwa oraz sił specjalnych gdy jest to niezbędne. Kilka miesięcy temu wiceprezydent Joe Biden ujawnił się jako zwolennik takiej właśnie strategii w Afganistanie, w przeciwieństwie do sugestii wojskowych oraz ostatecznej decyzji prezydenta Obamy o dosłaniu na pole walki dodatkowych 30 tysięcy żołnierzy.

Wątpliwości dotyczące dronów nie powodują, że offshore balancing traci rację bytu. Raczej poddaje w wątpliwość efektywność wykorzystania nowoczesnych środków walki, do jakich bez wątpienia zaliczają się samoloty bezzałogowe. Nawet w tak ograniczonej militarnie strategii rola dronów będzie… ograniczona. Druga refleksja, luźno związana z omawianą analizą dotyczy zastąpienia ludzi maszynami na polu walki. Gry komputerowe znacznie wyprzedziły realia początku XXI wieku. Jeszcze długi czas człowiek na linii ognia będzie odgrywał kluczową rolę.

Piotr Wołejko

17 thoughts on “Nowoczesne pole walki: drony nie załatwią wszystkiego

  1. Co do gier – np; Call of Duty Modern Warfare, Battlefield 2. Ale obecnie już chyba każda produkcja ma w sobie przynajmniej nawiązanie do UAV (Unmanned Aerial Vehicle) i UACV MQ-1 Predator wyposażonego w dwie rakiety powietrze-ziemia.

    Co do hackowania przez talibów – Predatory zostały wprowadzone do służby w 1995 a od tego czasu internet i technologia zmieniły się tak bardzo że nic dziwnego że nawet terroryści mogą podglądać co robią UAV 😉

    Pozdrawiam.

  2. Wydaje mi się, że autor nie rozumie strategii użycia bezzałogowych środków bojowych. Nie da się wyeliminować żołnierzy z pola walki czy innego środowiska. Cała koncepcja bezzałogowców polega na dostarczaniu jak największej ilości informacji i wspomaganiu w ciężkich-niebezpiecznych czynnościach żołnierza XXI wieku, a nie jego zastąpieniu.
    Wiem, że takie predator (czy inny samoloto podobny pojazd) to duży klocek i dobrze się o nim pisze. Jednak współczesne pole walki to urządzenia w dużym stopniu innego kalibru służące właśnie dostarczasniu przewagi taktyczniej żołnierzą „na akcji” – jeszcze długo poczekamy na na całkowitą zmianę strategii i ewentualnego zastąpienia ludzi przez różnego rodzaju urządzenia.
    Taka ciekawostka. Już od wielu lat wykorzystujemy bezzałogowe urzędznia zastępujące ludzi, a mianowicie miny – zastępujące ludzi pilnujących określony teren. 🙂

  3. @Qto, masz i nie masz racji. Poruszyłeś dwie kwestie: wywiadu i działań zbrojnych. Na obecnym poziomie zaawansowania technologicznego możemy mieć do czynienia wyłącznie z tą pierwszą sferą, nazwijmy ją, bojowej robotyki. Aczkolwiek są już próby zastępowania żołnierzy na polu walki maszynami i nie chodzi mi tu o tak proste urządzenia jak miny. Dobrym przykładem owego zjawiska jest granica koreańsko-koreańska. Południowcy już kilka lat temu zamontowali po swojej stronie automatyczne wieżyczki uzbrojone w sensory ruchu i karabinki szturmowe, które zamiast żołnierzy pilnują „określony teren”.

    Jak wynika z artykułu Piotrka, na razie możemy mówić bardziej o zbieraniu informacji i pomaganiu żołnierzom w trakcie działań bojowych poprzez rozszerzanie ich percepcji pola walki.

    Zgodzę się jednak z Tobą, bo to chyba mialeś na myśli, że nie uda się zastąpić człowieka. Jak dowodzi historia, mieliśmy już wielokrotnie przykłady wykorzystania zaawansowanej technologii przeciwko prostym, ale za to wojowniczym, ludom. W ostatecznym rozrachunku nie można się było obejść bez wysłania żołnierzy/wojowników do załatwienia sprawy. Przytaczam tutaj sprawę „dyplomacji kanonierek” w wykonaniu Brytyjczyków – w razie czego mogę wygrzebać artykuł ze Small War Journal na ten temat.

  4. Rzeczywiście trochę to niefortunnie wyszło – zbyt pobierzne przeczytanie arta.
    Jednak jeszcze bardzo dużo czasu upłynie zanim „maszyny” będę czymś więcej niż tylko urządzeniami zapewniającymi przewagę taktyczną.

  5. Dziękuję za wsparcie przyjaciele 🙂 Nie pozostaje mi nic innego jak podpisać się pod powyższymi stwierdzeniami i wyrazić uznanie dla Waszej wiedzy.

    Reasumując: maszyny nie zastąpią ludzi w XXI wieku, a może i w XXII też. Musimy mieć przecież na uwadze, że nawet jeśli jedna lub kilka armii będzie w stanie ograniczyć ilość żołnierzy na korzyść maszyn, robotów etc., to inne nie będą mogły tego zrobić. Czy w związku z tym wojny zanikną, a przewaga technologiczna zapewni pokój lub dominację najbardziej zaawansowanych technologicznie państw? Nie, wojny nie znikną, a przewaga technologiczna już dziś zapewnia dominację jednych państw nad innymi.

    pozdrowienia,
    PW

  6. Nie bardzo rozumiem dlaczego autor posługuje się określeniem ,,drony”.
    W militarnej/wojskowej terminologii takie słowo NIE WYSTĘPUJE!
    Sugerowanie się jednym z wielu amerykańskich określeń jest WPROWADZANIEM W BŁĄD CZYTELNIKA. Mam nadzieję, że autor weźmie sobie tę sugestię do serca.

  7. Jeśli chce się do czegoś przyczepić, trzeba to robić dobrze, a nie strzelać kulą w płot.

    ” drone {rzeczownik} [lotn.] samolot bezzałogowy {m.} [lotn.]”, słownik: http://pl.bab.la/slownik/angielski-polski/drone.html

    I z Google: http://www.google.pl/search?q=drones+usaf&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a

    Używanie słowa dron w powyższym tekście wynika z chęci uniknięcia ciągłego powtarzania samolot bezzałogowy lub bezzałogowiec. Jeśli bardzo przeszkadza Panu wplatanie obcojęzycznych terminów w teksty pisane w języku polskim, muszę Pana zmartwić, że w moich artykułach takie sytuacje zdarzały się, zdarzają i będą się zdarzać.

    Życzę miłego dnia.
    PW

  8. Szkoda bardzo, że nie korzysta Pan z bogatego języka polskiego. Jest wiele artykułów w prasie fachowej(polskiej) opisującej samoloty bezzałogowe i nie używa się tam określenia ,,drone”.

  9. Proszę więc wyświadczyć przysługę mnie i innym Czytelnikom, wskazując alternatywne określenia. Wiemy już, że boleje Pan nad wykorzystaniem anglicyzmów, teraz czas na twórcze podejście do problemu.

    1. cytat „Raczej poddaje w wątpliwość efektywność wykorzystania nowoczesnych środków walki, do jakich bez wątpienia zaliczają się samoloty bezzałogowe. Nawet w tak ograniczonej militarnie strategii rola dronów będzie… ograniczona.”

      Pozwolę sobie tu o podanie pewnej informacji dotyczącej samolotów bezzałogowych i ich przyszłej roli. Amerykańskie dowództwo wojsk lotniczych skłania się do poglądu, że obecny najnowszy amerykański myśliwski samolot wielozadaniowy F-35 – będzie ostatnim amerykańskim załogowym myśliwcem. To chyba daje dużo do myślenia w kwestii przyszłości dronów 🙂

    2. A w wojskach lądowych testowane są obecnie małe gąsienicowe i kołowe pojazdy-roboty uzbrojone w karabiny maszynowe i granatniki. Celnością ognia przewyższają żołnierzy, są tylko jeszcze pewne problemy z oprogramowaniem, ale rozwiązanie ich to tylko kwestia czasu.

  10. O fuck. Ale koleś spamujesz 🙂 Opanuj trochę ten słowotok, bo zalałes PG swoimi wynurzeniami… A tu ciekwae kłótnie były i nawet nie zdązyłem w nich wziąć udział 🙁 Wątpię by udało ci sie wypromować tego swojego blogaska bo wizualnie to taka masakra że nawet jeśli treść jest fajna to i tak czytac się tego nie da!

  11. Spoko koleś 🙂 Musiałem tylko trochę nadrobić zaległości, dalej już będzie powoli 🙂
    A za promocję blogaska – dziękuję :-))

    1. Na przyszłość prosiłbym o jedno: nie więcej niż 1 komentarz do jednego artykułu za jednym razem, okej? 🙂

      Artur

  12. Z racji na moją „odrobinę” opóźnioną prenumeratę Polski Zbrojnej, chciałbym polecić wszystkim artykuł z nr 10 (7 marca 2010), w którym T. Otłowski podaje fascynujące dane na temat wykorzystania w zeszłym (i już w tym!) roku Predatorów i Reaperów. Wygląda na to, że Amerykanie sukcesywnie i z chirurgiczną skutecznością eliminują Taliban i jego przywódców, zmuszając ich do opuszczania dogodnych lokacji i zmniejszania swej skuteczności operacyjnej (co chroni ich przed wykryciem). Dla żądnych, a nie mających dostępu do artykułu mogę podzielić się, w miarę możliwości.

Komentowanie wyłączone.