Zlecenie na Iran – jak to się robi w Onecie?

Test irańskiego pocisku balistycznego Sidżdżil-2, przeprowadzony 16 grudnia 2009 roku (Źródło: Reuters/FARS News)
Test irańskiego pocisku balistycznego Sidżdżil-2, przeprowadzony 16 grudnia 2009 roku (Źródło: Reuters/FARS News)

Od kilku dni w sprawie Iranu ukazują się kolejne „piorunujące” informacje. Codziennie rano spoglądam w niebo, gdyż obawiam się, że poza śniegiem, spadną gdzieś na Polskę rakiety. Wielkie zagrożenie dla Europy” – czytam wyboldowany tytuł newsa na samej górze portalu Onet. Nadchodzi nowa epoka lodowcowa? – zapytałem sam siebie w myślach. Nie, okazało się, że Iran przeprowadził kolejne testy rakietowe.

Zupełnie przypadkiem dzień wcześniej do mediów „wyciekła” (te zbiegi okoliczności) informacja, że powstał dokument według którego Iran oszukuje świat i prowadzi program atomowy, którego celem jest pozyskanie broni nuklearnej. W/w portal również zakwalifikował tę informację jako najistotniejszą tego dnia. Po prostu sensacja – jednym z celów Iranu może być zdobycie broni atomowej. Zaskakujący wniosek, kompletnie rewolucjonizujący dyskusję na ten temat! „Zachodnie źródła dyplomatyczne ujawniły w poniedziałek, że istnieje tajny dokument, z którego wynika, że Iran pracował nad zbudowaniem broni nuklearnej już w 2007 roku” – tłumaczy portal. JUŻ w 2007 roku! A to wszystkich Persowie zrobili w balona, bo jak dotąd zarzucano im, że działali od 2003, a jeszcze inni zauważają, że już szach Pahlawi rozpoczął program atomowy i raczej nie myślał tylko o jego cywilnym aspekcie.

Nie ulega wątpliwości, że plan testowania zapalnika neutronowego wskazuje na ambicje posiadania broni atomowej. Na razie Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej musi zbadać wiarygodność tego dokumentu. Nie jest jednak sensacyjną informacją, że Iran może prowadzić program atomowy dla celów wojskowych. Teheran się do tego nie przyznaje, ale nie dostrzegam również specjalnego zaprzeczania. Mahmud Ahmadineżad nieraz wyraźnie sugerował, że Iran wejdzie kiedyś w posiadanie broni nuklearnej. Po co więc straszyć Iranem, podobnie jak kiedyś stonką ziemniaczaną? News jest efektem tłumaczenia Bezrefleksyjne wstawienie tekstu przez największy portal w Polsce świadczy albo o niesamowitej ignorancji albo o tym, że niektórzy zaczęli pić na długo przed początkiem imprezy sylwestrowej.. Iran jest zagrożeniem dla pokoju, podobnie jak Izrael, ale powyższy news nie jest żadnym przełomem, a sieje tylko panikę i niepotrzebnie straszy. Portal ma z tego xyz kliknięć więcej, kosztem jakiejkolwiek rzetelności, bo jakby na samej górze pojawił się porządny tekst analizujący sytuacje i wyjaśniający istotę problemu, sam bym napisał maila z gratulacjami i świątecznymi życzeniami dla redakcji.

Następnego dnia redaktorzy postanowili kontynuować cykl irański i tym razem donieśli o „Wielkim zagrożeniu dla Europy”, ponownie boldując wiadomość i wstawiając ja na samą górę. Czemu jednak się ograniczać? Tytuł mógłby być bardziej chwytliwy np. „Czy grozi nam irańska apokalipsa?” lub „Iran w każdej chwili może zaatakować Europę”. Okazało się, iż Iran przeprowadził kolejne próby rakietowe. Tym razem testowana była rakieta Sidżdżil-2 o deklarowanym przez ministra obrony Iranu, Ahmeda Wahidi, zasięgu 2 tysięcy kilometrów.

Nowe, „wielkie zagrożenie” nie brzmi znajomo? Owszem! Irańczycy od dawna testują rakietę Szahab-3, która również ma mieć zasięg 2 tysięcy kilometrów. Poniżej znajduje mapka z zasięgiem tych rakiet.

źródło: wikipedia

Teraz zastanówmy się, czy jest to „wielkie zagrożenie” Trudno znaleźć powód, dla którego Iran miałby zaatakować np. Grecję. Oficjalnie, Ahmadineżad z Chamaneim twierdzą, iż rakiety są w stanie dosięgnąć Izrael i bazy amerykańskie na Bliskim Wschodzie i mogą ich użyć, jeśli będą zagrożeni. Tylko, że wydając rozkaz ataku, obaj panowie podpisaliby na siebie wyrok śmierci. Co więcej skuteczność, irańskiej myśli technicznej jest co najmniej wątpliwa – rakiety są bardzo nieprecyzyjne i połowa z nich spada kilka kilometrów od celu. To, że ajatollahowie posiadają rakiety, których zasięg wynosić ma 2 tysiące kilometrów nie oznacza, że tak jest w rzeczywistości. Zakładając nawet, że zapowiedzi irańskie dotyczące zasięgu są prawdziwe, to tytułowanie newsa „Wielkim zagrożeniem dla Europy” świadczy o zwyczajnym braku kompetencji. Trzeba zauważyć że Iran już wcześniej posiadał rakiety o podobnych osiągach. A arsenał chiński i rosyjski nie są w takim razie wielkim zagrożeniem? Ponownie straszy się ludzi, zamiast wytłumaczyć, o co w tym wszystkim chodzi. Iran nie ma żadnego interesu w atakowaniu Europy identycznie, jak Chiny i Rosja.

„Irańska armia już we wrześniu przeprowadziła testy rakiet dalekiego zasięgu. Wywołały one falę krytyki ze strony państw zachodnich, które ostrzegły Teheran przed pogorszeniem wzajemnych stosunków i nałożeniem kolejnych sankcji” – idzie za ciosem portal. Plus za napisanie o wrześniowych testach, ale naturalnie zapomniano dodać, że sprawdzany był inny model rakiety (Szahab-3). Mały szczegół, a cieszy. Drugie zdanie to totalne pustosłowie, bo Iran straszony jest „pogorszeniem wzajemnych stosunków i nałożeniem kolejnych sankcji” przy okazji wszelkich wydarzeń związanych z działalnością tego państwa. Dopóki Chiny i Rosja nie poprą sankcji – nie będzie ich. Koniec i kropka.

Z niecierpliwością czekam na kontynuację sagi pt. „Iran na Onecie” z nowymi, sensacyjnymi wątkami i szybkim zwrotem akcji. Nikt nie wymaga od newsmanów, żeby byli specjalistami od irańskiego programu atomowego, ale nie mogą się zachowywać jak propagandyści Stanów Zjednoczonych i Izraela.

Patryk Gorgol

4 komentarzy do “Zlecenie na Iran – jak to się robi w Onecie?

  1. Masz Patryku rację, bardzo dobry tekst. Podobnie zresztą było w przypadku tej „świńskiej grypy”, niebawem zrobi się pewnie szum wokół „gorączki Q” itd. Tak właśnie działają mainstreamowe media. Strach się sprzedaje.

  2. Oczywiście, Patryk ma rację. Ludzie mają tendencję do strasznego podkoloryzowania Iranu – i to zarówno w kierunku bieli (najbardziej pokojowe państwo świata), jak i czerni (islam apokaliptyczny) – tak czy inaczej obie postawy „sprzedają się” w mediach znacznie lepiej niż realistyczna ocena działań i motywów Republiki Islamskiej.

    Nawiasem mówiąc, warto podkreślić jeszcze kilka rzeczy (o których już wspominałem, pisząc jakiś czas temu o Sidżdżilu – jakby co, to jest w „Artykułach na podobny temat” w pasku bocznym):

    1. Szahab jest bardzo starą konstrukcją, napędzaną ciekłym paliwem, które jest niestabilne i wymaga poświęcenia znacznie większej uwagi – i czasu! – przy obsłudze niż nowoczesne pociski napędzane paliwem stałym.

    2. Zasięg Szahaba jest czysto teoretyczny – tak jak pisał Patryk, większość z nich spada zaraz po starcie.

    3, Co do niekompetencji Onetu: Iran nie posiada pocisków dalekiego zasięgu (i nawet nad nimi nie pracuje), tylko co najwyżej średniego. A nawet one – jak pisaliśmy – są bardzo zawodne.

    4. Iran nie zaatakuje pierwszy żadnego państwa – bo po pierwsze broń atomowa ma charakter defensywny, a po drugie nie ma w ataku – nawet na Izrael – żadnego interesu.

    Pozdrawiam – Artur

    1. Zgadzam sie ogolnie poza jednym.

      Ad. 4 – założenie, że broń atomowa ma charakter jedynie defensywny jest dość karkołomne. Owszem, ma to miejsce wśród mocarstw liczących się z konsekwencjami, ale nie ma bytu u państw bandyckich o skłonnościach do narodowego samounicestwienia. Nie twierdze przy tym, że Iran takim państwem jest, ale zdecydowanie bliżej mu do takiego modelu niż do modelu USA z okresu strategii MAD, kiedy to broń atomowa faktycznie stanowiła jedynie straszak.

  3. Z tym narodowym samounicestwieniem to pewna przesada. Może pewna grupa radykałów wśród władz byłaby skłonna pójść na to, za cenę zniszczenia Izraela, ale władza w Iranie jest podzielona między różne grupy i frakcje, więc takie rozwiązanie nie wchodzi w grę.

    Iran, mimo wszystko, nie jest też państwem bandyckim. Trzeba bowiem zwrócić uwagę, że nawet popieranie terrorystów z Hezbollahu czy Hamasu nie jest popieraniem terroryzmu jako takiego, ale wykorzystywaniem tych ugrupowań jako instrumentów politycznych wpływów w Libanie, Gazie oraz w Izraelu (narzędzia wpływu na Izrael). Iran i jego działania to szalenie skomplikowana łamigłówka, która wymyka się standardowym ocenom, a wszelkie uogólnienia czy generalizacje daleko nas nie doprowadzą.

    Natomiast państwa prawdziwie bandyckie lub władze, które postradają zmysły, mogą wykorzystać broń A w celach ofensywnych. Co do tego nie ma wątpliwości. Bardziej obawiałbym się jednak wykorzystania przechwyconej broni A (lub skonstruowanej prymitywnej bomby) w zamachu terrorystycznym.

    pozdrawiam 🙂

Komentowanie wyłączone.