Tony Blair prezydentem Unii Europejskiej?

tonyblaireurope_1512317cOdbywający się w czwartek i piątek szczyt Unii Europejskiej miał kluczowe znaczenie dla przyszłości kontynentu. Jego agenda koncentrowała się na kilku istotnych  kwestiach. Meritum rozmów dotyczyło wypracowaniu wspólnego stanowiska na mając odbyć się szczyt  klimatyczny w Kopenhadze, gdzie mają być położone podwaliny pod nowy traktat zastępujące protokół z Kioto. Po drugie, ostateczne zatwierdzenie porozumienia z Klausem w sprawie wyłączenia traktatów Benesza spod jurysdykcji Karty Praw Podstawowych. To co jednakże najbardziej elektryzowało opinię publiczną w Europie, to zakulisowe ustalenia dotyczące stanowisk w Brukseli, w tym szczególnie nowego stanowiska „Prezydenta EU” (oficjalnie przewodniczącego Rady Europejskiej).

Traktat z Lizbony

Stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej będzie wprowadzony na podstawie zapisów Traktatu Lizbońskiego. Według jego zapisów jest on swego rodzaju „twarzą Unii Europejskiej” w sferze dotyczącej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Ponadto, wspomaga osiąganie spójności i konsensusu w Radzie Europejskiej.

Jego kadencja trwa 2,5 roku, jednakże może być przedłużona do 5 lat w przypadku braku sprzeciwu ze strony państw członkowskich. Pomimo, iż do wyboru wymagana jest większość kwalifikowana (74% głosów ważonych, większość państw członkowskich reprezentujących co najmniej 62% obywateli UE), w praktyce decyzje tej wagi podejmowane są w ramach consensusu.

Analitycy zwracają uwagę na brak wyraźnego doprecyzowania funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej. Mglisty podział kompetencji, sprawia że szczególnie ważny staje się element osobowościowy przy wyborze kandydata. W takich przypadkach, jak pokazuje istoria Unii Europejskiej, wybitne osobistości potrafią nadawać ton procesowi integracji i wyznaczać nowe kierunki rozwoju (Jacques Delors). Pytanie tylko, czy Europa tego właśnie oczekuje od swojego nowego „prezydenta”?

Tony Blair – kandydat idealny?

Spekulacje na temat kandydowania Blaira na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej pojawiły się w światowych mediach tuż po jego odejściu z krajowej sceny politycznej. Reforma programu politycznego Brytyjskiej Partii Pracy, którą kierował od 1994 roku zapewniła mu popularność i wygrane wybory w 1997 roku. Przez kolejne dziesięć lat pełnił on funkcję premiera Wielkiej Brytanii, a po odejściu w 2007 poświęcił się rozwojowi własnej fundacji.

Życiorys Blaira nie pozostawia wątpliwości, że posiada wystarczająco dużo zdolności i doświadczenia, aby pokierować Unią Europejską. I tu pojawił się problem. Jeszcze przed szczytem, poparcie dla jego kandydatury wyraziła Francja, Włochy i Hiszpania, która opowiadają się za wzmocnieniem spójności europejskiej i jednoczesne osłabieniem wpływów Komisji Europejskiej (co przy bezbarwnym Barroso, nie powinno być problemem). Z drugiej strony, małe państwa preferują kandydata o bardziej federalnych poglądach. Część z nich popiera premiera Luksemburga Junckera, inni wolą kandydaturę Holendra Balkenende lub premiera Belgii. W trakcie szczytu jednak kluczowe okazało się stanowisko Niemiec i polityczna architektura Parlamentu Europejskiego. Berlin jest zwolennikiem ograniczonej roli przewodniczącego UE, a Blair ze swoją charyzmą nie dopasowałby się do takiej charakterystyki stanowiska. Dodatkowo uzgodniono, że „prezydentem UE” powinien zostać kandydat centro-prawicowy, gdyż ta opcja polityczna wygrała wybory do Europarlamentu. W tej sytuacji szanse na objęcie stanowiska przez byłego premiera Wielkiej Brytanii drastycznie zmalały.

To co jednak uderza w kwestii kandydatury Blaira i uznawane jest za główną przyczynę jego klęski, to nie opozycja ze strony innych państw, a otwarty sprzeciw brytyjskich konserwatystów i powściągliwa reakcja premiera Browna. Torysi od kilkunastu tygodni prowadzili ożywioną kampanię w Brukseli przeciwko byłemu premierowi, a styl w jakim się ona odbywała miał dziwnie „swojski” posmak. O ile jednak sprzeciw, jest nieodłącznym prawem opozycji, to zwlekanie z oficjalnym poparciem kandydatury przez byłą partię Blaira do ostatniej chwili pokazuje swoisty dramat tego polityka. Brytyjczycy nie mogą wybaczyć mu kłamstw w sprawie broni masowego rażenia i wojny w Iraku. Dla wielu z nich jego nadszarpnięta reputacja jest największą przeszkodą w sprawowaniu nowej funkcji „prezydent” Unii Europejskiej.

Najlepszy kandydat nie zawsze wygrywa

Pomimo, iż kandydatura Blaira wydaje się być najbardziej obiecująca dla przyszłości Europy, to jednak po ostatnim szczycie pozycja byłego premiera jest bardzo trudna. Ostateczna decyzja w kwestiach personalnych ma zostać podjęta na specjalnym szczycie UE planowanym na 12 lub 19 listopada, jednakże według ostatnich doniesień jego szanse zmalały praktycznie do zera. Tym samym, państwa członkowskie opowiedziały się za ograniczoną rolą nowego przewodniczącego Rady Europejskiej, ponieważ trudno wyobrazić sobie na tym stanowisku osobę dorównującą charyzmą Blairowi. W tej sytuacji harmonizacja polityki zagranicznej UE może się okazać jeszcze trudniejszym niż przedtem. Przewodniczący Rady Europejskiej będzie kolejnym filarem odpowiedzialnym za politykę zewnętrzną UE obok przewodniczącego Komisji Europejskiej, Wysokiego Przedstawiciela i liderów największych państw. Wraz z uzyskaniem zgody na ratyfikację traktatu Lizbońskiego od Klausa, jego postanowienia wejdą w życie najprawdopodobniej na początku 2010 roku. Ciekawe tylko, do kogo wtedy zwrócą się wielcy tego świata kiedy będę chcieli poznać wspólne stanowisko Unii Europejskiej

Jeden komentarz do “Tony Blair prezydentem Unii Europejskiej?

  1. Ja uważam że prezydentem UE powinien zostać szwedzki polityk Carl Bildt. Nie jestem politologiem ale uważam że jest to postać wyrazista i ma silną osobowość. Jaka jest wasza opinia na taką kandydaturę?

  2. @Mentallo

    Karl Bildt z pewnością sprawdził by się na stanowisku prezydenta UE. Problem w tym, że m.in Polska i Niemcy oraz kilka innych państw, są bardzo niechętne względem wyboru charyzmatycznego przywódcy o silnej osobowości. Wybór osoby pozbawionej tych cech, gwarantuje pozostawienie większej władzy w rękach poszczególnych stolic. Powstaje pytanie, jak podobny wybór wpłynie na coraz bardziej eurosceptyczne społeczeństwo. Uważam, że na obecnym etapie integracji potrzebujemy silnego przywódcy, który byłby w stanie inspirować i godnie reprezentować. Moim wybór padłby raczej na Tonego Blaira niż Carla Bildta, jednak jestem zdecydowanie przeciwny wyborowi „słabego” prezydenta.

    pozdrawiam
    TomW

  3. Ja uważam inaczej. Gdyby Carl Bildt zechciał kandydować, to polsy politycy powinni poprzeć jedo kandydaturę. Silny przywódca nastawiony na przyjacielskie relacje z Polską lub mający podobny pogląd na wiele spraw jest jak najbardziej pożądany. Wystarczy tylko zastanowić sie czy naprawdę zyskamy mając słabego przywódcę? Ja w to wątpie. Tym bardziej po wprowadzeniu w życie nowego traktatu.

  4. UE długo nie pociągnie, nawet się nie łudź, wiesz dlaczego? ponieważ nie jest to wolą Boga. Bóg stworzył kraje i nie uznaje czegoś takiego jak jednoczenie się, możesz zobaczyć co zrobił w piśmie z wieżą Babel, po drugie cała księga Daniela w Biblii jest proroctwem od czasów starożytnych aż do UE, Bóg ją rozwali. Możesz nie wierzyć, ale czas ci wszystko pokaże. Pozdrawiam.

    1. No proszę, mamy tu nawet jednego nawiedzonego który zna wolę Boga 😀
      A przewodniczącego Rady Europejskiej mamy takiego na jakiego większość się zgodziła 🙂

      1. Masz rację znam Jego wolę dotyczącą tego tematu 🙂 Apokalipsa przepowiada nadejście Antychrysta. Żeby mógł on (Antychryst) rządzić całym światem i wszystkimi ludźmi musi najpierw zlikwidować wszystkie granice na świecie żeby miał taką możliwość i w tej chwili ludzie mu poddani tworzą krok po kroczku rząd światowy na czele którego on zasiądzie (trochę to jeszcze potrwa, ale cierpliwości) Za jakiś czas zjednoczy się USA Canada i Meksyk i powstanie także Unia Azjatycka. Wpisz sobie w Google Amero to jest nowa północnoamerykańska waluta. Następnie te trzy bloki Ameryka Europa i Azja zjednoczą się i stworzą jeden rząd. Gotówka na całym świecie jest powoli wycofywana, a karty kredytowe to jest tylko forma przejściowa do wszczepienia nam w rękę lub w czoło chipa RFID bez którego nie będziesz mógł kupować ani sprzedawać. Na pewno wydaje ci się to głupie co tutaj teraz piszę, ale polecam film pt. EndGame by Alex Jones i poczytaj sobie trochę o grupie Bilderberg. Ta mafia bez głosowania ( Bilderbergowie ) ustanowiła w UE prezydenta, o którym Nigel Farage powiedział bardzo trafnie- „jest pan cichym zabójcą i wiem, że demokracja w waszej paczce nie jest popularna”

  5. A wydawac by sie moglo, ze zyjemy w XXI wieku.

Komentowanie wyłączone.