Status quo w Moskwie i Chinach

obama_xDużo ciekawych rzeczy dzieje się na świecie. Najchętniej roztrząsana informacja to wizyta Obamy w Moskwie. Wizyty amerykańskich prezydentów w Rosji zawsze wzbudzały emocje, nie tylko na naszym polskim podwórku, ale również po drugiej stronie Atlantyku i za wschodnią granicą. Po części wynika to z komunistycznej nostalgii – kiedyś na takich szczytach rzeczywiście ważyły się losy świata. Ale również dziś spotkanie Obama-Miedwiediew to poważne międzynarodowe wydarzenie.

Bo od Rosji bardzo dużo zależy.Jest to silne, regionalne mocarstwo, którego aspiracje i potencjał jest znacznie wyższy, niż wskazywałaby na to jegho obecna sytuacja polityczna i gospodarcza. A osłabiona Ameryka Rosji potrzebuje jak mało kogo. Można śmiało powiedzieć, że bardziej niż tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach.

Nihil novi

Wiadomo, że tarcza Rosji nie w smak. Wcale nie ze względów militarnych. Nie stanowi ona zagrożenia dla rosyjskiej obronności czy zdolności ofensywnych, lecz dla prestiżu Moskwy jako poważnej siły w tej części świata. Nic więc dziwnego, że o tarczy Obama będzie sporo rozmawiał z Miedwiediewem. Oczywiście, amerykański prezydent nie wycofa się z planów USA. Jeśli Ameryka porzuci projekt tarczy, to podejmie decyzję autonomicznie. Mylnie wskazuje się, że Obama może przehandlować tarczę za rosyjską pomoc w Afganistanie czy obietnice wywarcia nacisku na Teheran. USA to wciąż jedyne supermocarstwo i z Rosją nie będzie rozmawiało jak równy z równym. Tym bardziej, że kryzys uświadomił światu jak chwiejna jest potęga Moskwy. Obama będzie się uśmiechał i zapewniał, jak bardzo szanuje Rosjan i ich punkt widzenia, ale jedyne ustępstwo, jakie poczyni na rzecz Kremla będzie polegało na zapomnieniu. Obama słowem nie wspomni o Gruzji – bo w Tbilisi Amerykanie nie mają już większych interesów.

Tak więc na szczycie w Moskwie nie zapadną żadne nowe decyzje w sprawie tarczy antyrakietowej czy współpracy w kwestiach Afganistanu czy Iranu.Te postulaty są mgliste i słabo sprecyzowane. Bo Ameryce zależy na drogach zaopatrzeniowych, ale i bez nich sobie poradzi. Nacisk na Teheran to sprawa jeszcze bardziej długodystansowa. Teraz najważniejszym problemem USA i Rosji jest kryzys gospodarczy. Na poważne dezycje polityczne jeszcze poczekamy.

Obiecująco brzmi natomiast pomysł redukcji liczby głowic nuklearnych. Ale i na tym polu nie należy spodziewać się przełomu. Z pewnością usłyszymy kilka deklaracji z obu stron o potrzebie rozbrojenia, o „świecie bez broni atomowej” i tak dalej. Ale ani USA, ani tym bardziej Rosji tak naprawdę nie zależy na rozbrojeniu. Byłby to miły gest, ale dla wyborców Obamy. Na poziomie państwa nie ma politycznego interesu w rozbrojeniach. Ponadto Rosja może obawiać się, że po proporcjonalnej redukcji liczby głowic, USA, jako silniejsze państwo, może w znacznie krótszym czasie odbudować swój potencjał nuklearny.

Bezsilne protesty

Zmieniając temat – najświeższe wieści z Chin mówią o najkrwawszych zamieszkach od czasu pamiętnego protestu na placu Tiananmen 20 lat temu. Rzecz dzieje się w prowincji Guangdong w mieście Urumczi. Konflikt ma charakter etniczny, walczą Chińczycy z Ujgurami, narodowością która od lat próbuje wywalczyć sobie autnomię w ramach Chińskiej Republiki Ludowej. Zginęło już około 140 osób. Są to oficjalne dane rządu chińskiego

Krwi spłynie na pewno jeszcze więcej. A później, kiedy napięcie już opadnie i ludzie przestaną wychodzić na ulice, tragedi dopełni chińska policja. Ujgurzy nie wypadają tak dobrze medialnie jak Tybetańczycy, więc lamenty Zachodu będą jeszcze krótsze niż w przypadku ostatnich wydarzeń na Dachu Świata. O reakcji politycznej nie ma mowy. Pekinowi nikt nie będzie rozkazywał. Nawet USA nie mają takiej możliwości.

Bartosz Wasilewski – redaktorem naczelny czasopisma EGO.

Jeden komentarz do “Status quo w Moskwie i Chinach

  1. Witam,

    Pragnę zauważyć iż myli się pan w kilku punktach. Pisze pan że
    „Jeśli Ameryka porzuci projekt tarczy, to podejmie decyzję autonomicznie. Mylnie wskazuje się, że Obama może przehandlować tarczę za rosyjską pomoc w Afganistanie czy obietnice wywarcia nacisku na Teheran.”
    Większość analityków jest zdania, iż administracja Obamy nie porzuci projektu tarczy antyrakietowej ponieważ, nad podobną bronią pracują również inne państwa. USA po prostu nie może sobie pozwolić na pozostanie w tyle. Dodatkowo, analizując przebieg negocjacji Zachodu z Iranem widzimy z jaką determinacją Teheran dąży do uzyskania materiałów do produkcji broni atomowej. Wniosek z tego taki że tarcza powstanie lecz jest wielce prawdopodobne ze nie na terenie Polski. Dlatego że Rosjanom zależy na tym aby instalacje natowskie nie były budowane tuż przy jej granicy. Do czego zresztą NATO zobowiązało się przyjmując w swój poczet kraje Europy Środkowej. Zresztą Sam Putin powiedział „budujcie sobie tą tarcze gdzie chcecie byle nie w europie wschodniej”. Ponadto, jeżeli dla Rosjan lokalizacja jest tak ważna to daje to USA mocną kartę przetargową. Można na niej ugrać wiele, natomiast jedno jest pewne, nie przehandlują jej za „obietnice wywarcia nacisku na Teheran” z bardzo prostej przyczyny – Rosja nie posiada praktycznych wpływów w Teheranie. Polecam lekturę http://dyplomacjafm.blox.pl/2009/07/Relacja-patron-klient-Dlaczego-Rosja-ma-niewielki.html

    Kolejną stwierdzeniem z którym się nie zgadzam to „Obama słowem nie wspomni o Gruzji – bo w Tbilisi Amerykanie nie mają już większych interesów.”
    Zgadzam się ze Obama nie wspomniał o Gruzji, jednak o czym nie możemy zapominać pojechał on do Moskwy z pewnym przesłaniem i silą rzeczy nie mógł rozmawiać o sprawach różniących obie strony . Jeżeli chcemy mieć rzeczywisty obraz stosunku USA względem Kaukazu to musimy wziąć pod uwagę wizytę V-ce prezydenta J. Bidena w Gruzji, która odbyła się kilka tygodni po wizycie Obamy w Moskwie. Zapewniał on o poparciu dla przemian demokratycznych i ewentualnego członkostwa w NATO, podkreślając ze jest wiele w tej kwestii do zrobienia. Niemniej jednak jest to jasny sygnał, również dla Moskwy, iż USA nie wycofuje swego zaangażowania z tego rejonu. Nie tylko ja uważam że USA nie zmieniły polityki względem Gruzji , zmieniły jedynie sposób jej realizacji. Polecam lekturę A New Direction for U.S. Policy in the Caspian Region http://www.carnegieendowment.org/publications/index.cfm?fa=view&id=22730

    pozdrawiam
    rossija.

Komentowanie wyłączone.