Putin na Westerplatte – braw nie będzie

Nadal niepotwierdzone zostało przybycie premiera Władimira Putina do Polski w rocznicę wybuchu II wojny światowej. Kontakty z Rosją powinniśmy kształtować w taki sposób, by obie strony miały z tego jak największe korzyści polityczno-gospodarcze, jednak trudno oczekiwać, by Władimir Putin otrzymał brawa za podpisanie przez ZSRR paktu Ribbentrop-Mołotow, czy zajęcie kresów wschodnich.

To właśnie pakt Ribbentrop-Mołotow ostatecznie przesądził o wybuchu II wojny światowej. Dokonano symbolicznego IV rozbioru naszego kraju w momencie, gdy II Rzeczpospolita miała podpisany ze Związkiem Radzieckim pakt o nieagresji, który ważny miał być przez kolejnych parę lat. Postępowanie typowe dla Stalina, dla którego nie papier i układy miały znaczenie, a realna siła. Kogoś jeszcze dziwi lansowanie przez Rosjan tezy, ze tak naprawdę II wojna światowa wybuchła w czerwcu 1941 roku, gdy Wehrmacht ruszył na Moskwę?

Polska i Rosja, pomimo fatalnej przeszłości, powinny prowadzić ze sobą interesy i temu celowi mogą służyć spotkania międzynarodowe. Termin 1 września jest przy tym co najmniej niefortunny. W momencie, gdy Rosja dojdzie do wniosku, że Polska jest podmiotem stosunków międzynarodowych, a nie przedmiotem (patrz sprawa tarczy antyrakietowej), oba państwa mogą wiele zyskać. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje, ale nikt w Polsce nie będzie udawał, że 17 września nóż w plecy wbiły nam krasnoludki.

Rosjanie, czy tego chcą, czy tez nie, historii nie zmienią. Mało kto wie, ale w czasach wielkiej czystki w ZSRR zamordowano ponad 100 tysięcy Polaków. Dane te podaje Simon Sebag Montefiore w książce „Stalin. Dwór czerwonego cara”. Może to niewiele, jak na potencjał całego Związku Radzieckiego w latach 1936-1938, ale koło takich faktów również nie należy przechodzić obojętnie. Do tego dochodzi Katyń, proces szesnastu, prześladowania Akowców, PRL itd. Historia nie powinna determinować stosunków międzynarodowych, ale nie można jej pomijać w naszych rozważaniach. Dlatego przy okazji rocznicy – braw nie będzie. Szczególnie w odniesieniu do człowieka, który powiedział kiedyś, że upadek Związku Radzieckiego było największą katastrofą geopolityczną XX wieku.

Pierwszy krok mogą wykonać Rosjanie. Nie sądzę, by przeprosili nas za którekolwiek z tych wydarzeń. Na początku wystarczy jednak, że skończą z traktowaniem nas jak młodszego, mniejszego i głupszego brata. Nie jesteśmy już bliską zagranicą, ani republiką ludową. Jeśli Rosjanie chcą kształtować z nami dobre stosunki, muszą nas traktować jak znajomego. I vice versa. Lepiej wspólnie zarabiać niż osobno tracić.

Polacy z kolei powinni podchodzić do Rosjan bez kompleksu. Dobre stosunki z Rosją są ważne dla naszej gospodarki. Możemy je kreować sami albo z pomocą Unii Europejskiej. Problem na razie polega na tym, że Europejczycy nie potrafią rozmawiać z Moskwą i nie rozumieją interesów nie tylko Polski, ale i Litwy, Łotwy i Estonii. Zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego dla całej wspólnoty jest jednym z najważniejszych celów zjednoczonej Europy. Tutaj zasada “jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”, miałaby idealne zastosowanie. Gdy Rosjanie zaakceptują, że odbudowa imperium w Europie to mission impossible i skończą z groźnym pomrukiwaniem, to współpraca europejsko-rosyjska (w tym polsko-rosyjska) jest jest niezwykle perspektywiczna.

Otwarta pozostaje kwestia „wojny o Ukrainę”. Spór Juszczenko-Tymoszenko powoduje, że zwycięstwo Moskwy w tym starciu wydaje się prawdopodobniejsze. Należy również docenić rolę Polski w pośredniczeniu między Europą, a Ukrainą. Doskonale to było widać przy okazji pomarańczowej rewolucji oraz teraz, gdy wspólnie pracujemy nad Euro 2012.

Tusk z Putinem mają zatem o czym rozmawiać, ale termin 1 września nie jest najlepszy. Polacy znają swoją historię i jak byk na czerwoną płachtę reagują na próbę jej zmieniania i zafałszowania, czym ostatnio zajmują się Rosjanie. Przykładem niech będzie teza, że Polacy odrzucili polsko-radziecki sojusz antyhitlerowski. Trzeba jednak przy tym wspomnieć, że radziecki propozycja zakładała „wspólną” obronę na terytorium Polski. Jaką Polacy mieli gwarancję, że bolszewicy się wycofają? Pozostawiam to domysłom czytelników.

Optymistycznym akcentem niech będzie fakt, że po moim hiszpańskich wojażach bardzo doceniam serdeczność grających ze mną w siatkówkę Rosjan i sympatyczność Rosjanek, które w prywatnych rozmowach uśmiechały się nader często ;).

8 thoughts on “Putin na Westerplatte – braw nie będzie

  1. Żeby prowadzić sensowną politykę zagraniczną trzeba być konsekwentnym i tę konsekwencje wyrażać na każdym kroku. Owszem Polska jest konsekwentna, tyle ze w dwóch działach: włażenia w d… Amerykanom oraz determinowania stosunków z Rosją przez pryzmat właśnie 17 września, Katynia i przśladowań w czasach do odwilży ’56… Tyle, że w stosunkach z Ukrainą już konsekwencji nie widać – nikt nie oczekuje od Juszczenki czy Tymoszenko by potępili działania OUN-UPA, ba jest zgoda na przejazd przez Polskę rajdu kolarskiego pt. śladami Stepana Bandery… Przypomnę, że OUN-UPA odpowiada za śmierć ca 120 tys Polaków, pomordowanych w tak bestialski sposób, że strzał w tył głowy stosowany przez NKWD zdaje się być aktem łaski (paskudne porównanie, ale chyba trafne). Nie ma problemu, że młodzi Ukraincy będą w Polsce poznawac historię i oddawać hołd człowiekowi odpowiedzialnemu za straszne zbrodnie na naszym narodzie… Wyobraża sobie ktoś taki rajd zorganizowany przez Rosjan pt. polskimi śladami Dzierżyńskiego? No przecież śliczna pani Wyszyńska w Wiadomościach TV dostałaby apopleksji, gdyby miała takie coś przeczytać – nie mrugnęła natomiast powieką, gdy poinformowała gawiedź, że pakt Ribentrop-Mołotow został zawarty, uwaga!: „Pomiędzy hitlerowskimi Niemcami i Rosją”.

    Ja się dziwię Rosjanom, że w ogóle chcą z nami rozmawiać, a gaz mamy „tylko” o 50 USD droższy niż reszta UE od nich kupująca. Nie dziwię się natomiast, że „z buta” traktują nasze starania o uznanie zbrodni katyńskiej jako ludobójstwa, że utrudniają jak mogą wszelkie nasze starania o wyjaśnienie tego wydarzenia. Sami się podkładamy, głaszcząc Ukraińców i Gruzinów tylko i wyłącznie po to, by dokopać Moskwie. Niestety, dopuki tak będziemy prowadzić politykę wschodnią, doputy będziemy mieli najdroższy gaz w Europie, cykliczne embarga na żywnosć eksportowaną do Rosji, mur milczenia w sprawach historycznych i lekceważenie w stosunkach dwustronnych.

  2. Problem polityki historycznej forsowanej przez Putina polega na rozgrzeszaniu ZSRR poprzez twierdzenie, że wprawdzie ZSRR popełniło wiele błędów (słowo „zbrodnia” jest pomijane), ale kraj się modernizował, zaś Stalin był sprawnym przywódcą (nie wspomina przy tym, że uznanie Stalina za skutecznego managera, powinno oznaczać automatycznie podobną opinię o jego najbliższych współpracownikach np. Berii, Malenkowie, Kaganowiczowu itd.).

    Takie podejście powoduje problem krótkiej kołdry propagandowej, gdy fakty historii XX wieku przestają być nieznane, także dla Rosjan. Symboliczne 17 września to konsekwencja formalnej umowy pomiędzy III Rzeszą a ZSRR obejmującą wspólne, zbrojne napaści na szereg krajów Europy Środkowe-Wschodniej w 1939 roku. Oznaczało także bliską współpracę NKWD i SS (SD itd.). Niektórzy historycy stawiają hipotezę, że zbrodnia katyńska była jednym z elementów tej współpracy, wspólnie uzgodnioną decyzją.
    Gdy niemieckie czołgi atakowały Francję i kraje Beneluxu w 1940, paliwo otrzymywały z ZSRR, zaś dyplomacja sowiecka gratulowała III Rzeszy zwycięstw.

    Nikt rozsądny nie może negować ogromnej ofiary jaką ZSRR poniosło w walce z III Rzeszą, ale dopiero od czerwca 1942, poprzednie 3 lata to bliska współpraca gospodarcza, wojskowa, polityczna i wywiadowcza III Rzeszy i ZSRR.

    Nic więc dziwnego, że wobec takiej propagandy Rosji z jednej strony a faktów z drugiej, Putin ma problem z tą wizytą na Westerplatte.

    Z Ukrainą nie mamy obecnie żadnych istotnych kwestii spornych, dlatego polska polityka zagraniczna może i powinna zachowywać powściągliwość wobec problemów historii, bynajmniej o nich nie zapominając. Inna sytuacja dotyczy Rosji. Nie żyjemy w idealnym świecie, w którym wszyscy mogą postępować ze 100% konsekwencją w każdej sprawie. Polityka polega często na lawirowaniu. Używajmy argumentów historycznych wtedy gdy jest to dla nas pożyteczne a zostawiajmy pełną swobodę działań organizacjom i stowarzyszeniom. Wiem, że to brzmi cynicznie, ale taka niestety jest skuteczna polityka. Rosja sama wpakowała się w bycie łatwym celem poprzez wybielanie ZSRR a jednocześnie uznanie bycia jej kontynuatorem.

    PS1>: Wiele krajów UE jest nie mniej niechętnych wobec dzisiejszej Rosji niż Polska (np. Szwecja, Wielka Brytania, nie mówiąc o krajach nadbałtyckich). Kolejne morderstwa ludzi z opozycji w Rosji dodatkowo niszczą jej wizerunek.
    PS2> Zniszczenia II WŚ oraz 45 lat PRL ma jeszcze jeden bardzo ważny aspekt, często zapominany. Oba te wydarzenie całkowicie zdemolowały stan własności obywateli. Ludzie potracili domy i ziemie na skutek zniszczeń wojennych, a potem w jeszcze większym stopniu przez rządy komunistów i stworzone przez nich „prawo”. Zastanówcie się dlaczego przeciętny Anglik jest znacznie zamożniejszy od przeciętnego Polaka? Wysokość pensji jest jedynie tym mniej znaczącym elementem. Tym co naprawdę definiuje tą różnicę, jest fakt iż typowy Anglik dziedziczy dom(y) po swoich rodzicach, dziadkach, pradziadkach (…). Polakowi te dobra odebrała wojna, a następnie komunizm i decyzja Stalina o odebraniu ogromnej części terytorium Polski wraz z prawami własności i dania tzw. Ziem Zach. gdzie wprawdzie nadawano pewne rekompensaty za stracone ziemie, lecz zazwyczaj stanowiły one jedynie ułamek prawdziwego majątku. Stąd miliony Polaków jeszcze w 1989 roku, a niektórzy do dziś wchodzą w dorosłe życie ze stanem majątkowym takim, jakby ich przodkowie niczego nie wypracowali i nie pozostawili dla swoich najbliższych.
    W obu tych tragediach kluczową rolę odegrał ów wg. Putina: sprawny przywódca modernizujący kraj tow. Stalin.

    Gdyby polityka Rosji nie opierała się na wybielaniu sowieckich zbrodni, nie byłoby problemu z tą wizytą na Westerplatte. Kolejny raz polityka Rosji powoduje problemy dla niej samej…
    Dobrze byłoby gdyby Putin przyjechał, oznaczałoby to jakieś ocieplenie stosunków między Polską a Rosją. Jeśli odwoła swoją wizytę, świat zobaczy, że pod pomnikiem na Westerplatte może złożyć kwiaty Kanclerz Niemiec, ponieważ Niemcy nie ukrywają swojej odpowiedzialności za tragedię II WŚ, a nie przyjedzie Putin, bo obawia się, że usłyszy coś czego nie chciałby usłyszeć.
    Myślę, więc że jednak przyjedzie 🙂

    Pozdrawiam,
    masz_68@interia.pl

  3. Ja jednak odbieram zgodę na przejazd tego rajdu przez terytorium Polski jako podkulanie pod siebie ogona, w imię właśnie utrzymywania jak najlepszych stosunków z Ukrainą i to nie po to, że są one nam do czegokolwiek potrzebne – za wyjatkiem tylko i wyłącznie współnego frontu antyrosyjskiego. W imię tego potrafimy zrezygnować z własnej godnosci i prawdy historycznej, Dlatego nie wróżę stosunkom polsko-rosyjskim żadnego ocieplenia. Jako dowód radze prześledzić jak kolejne nasze rządy ignorowały problem działań OUN-UPA – oficjalnie unika się słowa ludobójstwo, nawet zamyka się „gębę” IPN-owi (niesłychane!), gdy ten próbował organizować konferencję naukową na ten temat w zeszłym roku – przenosi się ją w ostatniej chwili z Belwederu (po interwencji ambasady ukraińskiej!).

    Czy doczekam czasów, że choćby w minimalnym stopniu „odpuścimy” Rosjanom 17.09, Katyń i okres stalinowski, tak jak odpuszczamy Ukraińcom Banderę i zakatowanych 120 tys naszych obywateli?

  4. MaSZ, Twoja nienawisc do Rosji pewnie powoduje uplawy zolci. Uwazaj na zdrowie lepiej.

    Stalin, z cala pewnoscia jest odpowiedzialny za smierc milionow ludzi. I rowniez jest odpowiedzialny za doprowadzenie zacofanej Rosji do jednej z najwiekszych poteg ekonomicznych swiata I odpowiedzialny za zwyciestwo nad hitlerowskimi Niemcami.
    O problemie Stalina nalezy mowic z rozwaga I bez pomijania faktow.

    Twierdzenie o wspolpracy ZSRR z Niemcami jest pomijaniem realiow. Z Niemcami w tym czasie wspolpracowalo wiele krajow, jak USA, kraje Skandynawskie, Estonia, Lotwa oraz caly szereg krajow eurpejskich. I spoza Europy. Polska rowniez wspolpracowala z Niemcami – zagarniecie Zaolzia jest przykladem. Zdaniem wielu historykow to Polska polityka jest odpowiedzialna za napasc Niemiec na Polske.

    Karyn jest typowym I nieprzemijajacym przykladem idiotyzmu polskich wladz, ktore myslac ze podtrzymujac ten problem daje im to jakis atut w reku. Bzdura. Katyn, byl w jakims stopniu odpowiedzia za smierc okolo stu tysiecy rosyjskich zolnierzy w obozach koncentracyjnych owczesnej Polski. Na terenie Rosji bylo wiele wiecej polskich oficerow, ktorzy nie poniesli smierci I walczyli o wolna Polske. Byli to oficerowie, ktorzy potrafili myslec I podpisali dokumenty, ze nie beda dzialac na szkode ZSRR jak to bylo w 1921 roku. Katyn zawsze pozostanie zbrodnia, ale o duzo mniejszej skali niz zbrodnia na bezbronnych rosyjskich jencach. Rosja nie wspomina o tym fakcie przy kazdej okazji, I wrecz twierdzi, ze oba te tragiczne fakty z naszej wspolnej historii powinny byc zajeciem dla historykow a nie elementem biezacej polityki.

    Jest wiele krajow niechetnych Rosji, tak samo jak jest wiele kjow niechetnych USA. Rosja niestety zawsze bedzie miec wrogow, gdyz jej obszar posiada niewyobrazalne bogactwa naturalne, na ktore rece chcialoby polozyc wielu politykow. Im Rosja silniejsza I dalej od rozpadu tym wiecej glosow krytyki. Powody sie zawsze znajda… takie czy inne. Na tej krytyce najgorzej wyszly kraje nadbaltyckie: Rosja stanowczo ograniczyla wspolprace z nimi, a bedac zyla zlota dla nich spowodowala szereg powaznych klopotow ekonomicznych jak I zapasc calych galezi przemyslu. Kraje typu Niemcy czy Holandia wychodza doskonale na wspolpracy z Rosja.

    Postawa Polski jest przykladem idiotyzmy politycznego elit, ktore swiadomie rezygnuja ze znakomitego geopolitycznego polozenia pomiedzy wschodem I zachodem a koncentruja sie na jakich niecheciach sprzed lat. Przykladem jest tutaj doprowadzenie do zablokowanie Jamal 2 I zmuszenie Rosji do pracy nad Nord Stream. Niemcy na takiej wlasnie wspolpracy wygrywaja. Mysle, ze nie potrzeba wiecej przykladow idiotyzmu polkich wladz.

    Twierdzenie, ze Polacy sa biedni bo byla ii wojana swiatowa I 45 lat wladzy (komunistow) jest brakiem wyobrazni co najmniej. Niemcy byly rowniez skutecznie zniszczone a nie sa biedne. Pozostaly zatem komunizm. Polska przed wojna byla zacofanym rolniczym krajem z polowa spoleczenstwa nieumiejacym pisac I czytac. To Polska Ludowa zlikwidowala analfabetyzm I przeprowaqdzila elektryfikacje oraz uprzemyslowienie kraju. Nie jest powodem biedy Polakow rowniez utrata biednej czesci Polski na wschodzie a otrzymanie bogatej czesci Niemiec na zachodzie… to raczej powinno byc plusem. Glownym powodem biedy Polakow jest okres po 1989 roku gdy zapanowal kapitalizm. To rzady polskie roztrwoniuly capital pokolen pracujacych przodkow na ziemiach polkich, przy skutecznej pomocy I polityce panstw zachodnich by doprowadzic do wyprzedarzy majatku polskiego w rece zachodu. Zniszczono cale galezie przemyslu I wyprzedano kluczowe zaklady przemyslu polskiego za bezcenn. Czesc przemyslu strategicznie zniszczono, jak rolnictwo, by umozliwic producentom z zachodu sprzedarz swoich produktow. Sprzedana ZUS co bylo nie bledem lecz kpina z polskiego spoleczenstwa. Zubozenie to spowodowalo ogromne bezrobocie I emigracje zarobkowa milionow Polakow, ktorzy w swoim kraju mogli oczekiwac glodu I biedy. To glowne przyczyny, ze polskie spoleczenstwo nie jest bogate. Pracuje ono w duzej mierze dla obcych wlascicieli fabryk I zakladow, stad staly drenaz polskiego spoleczenstwa. Zrzucanie biedy w Polsce na Stalina jest co najmniej zabawne I swiadczy wysoce o autorze takowego stwierdzenia.

    Na zachodzie mlodzi ludzie odchodzac z domu, z reguly nie chca niczego. Chca sami osiagac sukcesy I zdobywac swiat. Mieszkanie w domu rodzicow po 18 roku zycia jest postrzegane jako brak doroslosci. I z takich ludzi rodza sie pozniejsi milionerzy I ludzie, ktorzy sa elita biznesowa zachodu. W Polsce wazniejsze jest odziedziczyc czy dostac… tak, dostac, bo to latwiejsze.

    Czy Putin przyjedzie na Westerplatte to nie wiem. Wydaje mi sie, ze Polska jest zbyt nieznaczacym krajem dla Rosji by ten polityk sie mogl nia przejmowac.

    Mysle, ze Rosja idzie swoja droga, ktora polega na wspolpracy miedzynarodowej, majacej utrwalenie pokoju i wzajemnej ekonomiczej wspolpracy. Ci, ktorzy pluja i mieszaja zawsze pozostaja w tyle i sa obiektem kpin. Polska niestety nalezy do tych plujacych i mieszajacych. Szkoda.

  5. My tu o historii, licytujemy jak to było 70 lat temu, a tu proszę – arcyważne sprawy dla bezpieczeństwa narodowego stoją w miejscu. Co ciekawe,nie ma ich na pierwszych stronach gazet. Ale oczywiscie 17.09, Katyń i stalinizm w Polsce,to tematy najważniejsze, no i to, kiedy Rosja uzna że „to” było ludobójstwo, że 17.09 to był nóż w plecy i czy usłyszymy słowo „przepraszam” od Putina… Na litość Boską, jak ktokolwiek ma nas poważnie traktować?!

    Za OSW:
    Impas w polsko-rosyjskich międzyrządowych rozmowach gazowych
    31 lipca w Warszawie zakończyła się kolejna runda rozmów międzyrządowych dotyczących dostaw gazu ziemnego z Rosji do Polski od 2010 r. Jak podało Ministerstwo Gospodarki RP, w trakcie spotkania zarysowały się różnice stanowisk w istotnych kwestiach dotyczących funkcjonowania spółki EuRoPol Gaz. Strony uzgodniły, że rozmowy będą wkrótce kontynuowane.
    2009.07.31, PAP, http://www.mg.gov.pl

  6. Roman,
    Po raz kolejny nurtuje mnie pytanie czy Ty sam wierzysz w bzdury które wypisujesz? Nie mam czasu, aby udawadniać, że niemal każde zdanie które napisałeś jest pozbawione sensu, choć byłaby to ciekawa rozrywka.

    Np. piszesz o zbroni popełnionej na bezbronnych jeńcach sowieckich w 1902-21 roku, to powtarzanie propagandy rosyjskiej. Wystarczy, abyś porównał procentową liczbę zgodnów polskich jeńców przetrzymywanych przez Armię Czerwoną podczas tamtej wojny, a okaże się, że są to liczby podobne. Jesli więc to rzekomo wojsko polskie masowo mordowało sowieckich jeńców (argument rossyjski jest taki, iż niemożliwe aby tak wielu jeńcców zmarło w niewoli) – o identyczną zbrodnię stosując to rozumowanie można oskarżać armię sowiecką.

    To, że 18 letni ludzie na Zachodzie zaczynają żyć na swoim, nie ma żadnej sprzeczności z tym, że w średnim wieku dziedziczą ziemię i nieruchomości po swoich rodzicach, którzy np. w Anglii często mają po 2-3 domy odziedziczone po swoich rodzicach itd.

    Spółpraca innych krajów z III Rzeszą (np. USA) nie polegała na pomocy wojskowej i wzajemnej wymianie danych wywiadowczych.

    Tak można długo wymieniać nonsensy w Twoim tekście.

    Człowieku: zacznij myśleć, a nie powtarzać czyjąś propagandę. Na myślenie podobno nigdy nie jest za późno.

    Pozdrawiam

  7. Finch
    Te dysputy o przeszłości nie są zamkniętą kartą, ale często występują pomiędzy innymi krajami (Wielka Brytania i Irlandia, USA i Meksyk, wewnętrzne zadymy hiszpańskie, Węgry kontra Słowacja i Rumunia i wiele wile innych.). Sam wyciągnąłeś sprawę rajdu Ukraińców po Polace szlakami Bandery 🙂
    Rosja odmówiła dostępu do akt sprawy Katynia, tego typu problemów nie było od wielu lat w stosunkach Polski z Niemcami. Tu nie chodzi o jakieś wielkie przeprosiny (choć takie słowa zawsze oczyszczają atmosferę), ale o to aby tajemnice II WŚ i czasów PRL mogły być wyjaśnone i ocenione (nawet jeśli te oceny byłyby różne). Nie da się napisać jednej wersji historii, ale można przynaajmniej oczekiwać współpracy w jej dokumentowaniu i nazywaniu zbrodni zbrodnią. Zapewne dla Ukrainy Jarema Wiśniowiecki to rzeźnik (i mają rację!) zaś w historii Polski to jedynie „kontrowersyjna postać”. Polska wiele narozrabiała w swoich dziejach, ale w XX wieku była jedynie ofiarą. Nie ma powodu, aby być z tego dumnym, bycie ofiarą to nic chwalebnego.

    W sprawie dostaw gazu ziemnego: po prostu trwają twarde negocjacje, póki co nic wielkego się nie stało. Gazprom chce mieć wiecej do powiedzenia w EuRoPolGazie, zaś PGNIG nie chce się z tym zgodzić. Zapewne dojdzie do jakiegoś kompromisu.
    Znacznie ważdniejszy temat gazowy to rysujący się coraz wyraźniej temat budowy konektorów gazowych pomiędzy krajami UE (szacowany koszt tego popieranego przez Komisję Europejską prrojektu to ok. 4 miliardów Euro), wraz z budową Nabucco i transsaharyjskego gazociągu oraz niedawno potwierdzonego odkrycia olbrzymiego złoża gazu w szelfie norweskich (dotąd sądzono, że złoża norweskie wyczerpią sie za 20 lat, teraz ta prognoza jest nieaktualna) zmierza to znacznej poprawy całości systemu dostaw dla EU.
    Istotnie wiele się dzieje 🙂

    Pozdrawiam

  8. Westerplatte 1939. Prawdziwa historia

    „Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” autorstwa Mariusza Wójtowicza-Podhorskiego to książka, na którą czekało od dawna środowisko miłośników historii II w.ś. Przygotowywana przez cztery lata, 664 stronicowa publikacja z niezwykłą dbałością o szczegóły pokazuje nie tylko obraz walk w ciągu siedmiu pierwszych dni września, ale i historię Wojskowej Składnicy Tranzytowej, a także powojenne losy półwyspu Westerplatte. Pod wieloma względami jest to niemal analityczne studium historyczno-wojskowe poświęcone obronie Wojskowej Składnicy Tranzytowej.
    Autor książki jest dobrze znany miłośnikom historii II w.ś., a w szczególności przedwojennego Wojska Polskiego. Od kilku lat intensywnie zajmuje się ratowaniem i ochroną zabytków Westerplatte, a także poszukiwaniem pamiątek związanych z obroną Składnicy. W dążeniu do zachowania legendy Obrońców i należytego upamiętnienia pola bitwy ma na tym polu szereg spektakularnych sukcesów. Jest również inicjatorem powołania Muzeum Westerplatte. Jego działania na rzecz zachowania złotej legendy Obrońców i należytego upamiętnienia pola bitwy odbijają się zazwyczaj dużym echem w mediach.
    Pierwszą publikacją autora był paradokumentalny komiks „Westerplatte. Załoga śmierci”. I tym razem jego „Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” jest kolejnym niezwykle ciekawym przykładem skutecznego popularyzowania historii, w oparciu o szczegółowy i rzetelny warsztat wsparty bogatą bazą źródłową.
    W „Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” ta właśnie szczegółowość wysuwa się na plan pierwszy. Mamy tu do czynienia z kompletną pracą, ukazującą m.in. na podstawie nieznanych wcześniej relacji, prywatnej korespondencji i pamiętników obrońców, niemieckich raportów wojskowych i dzienników okrętowych, obraz siedmiodniowych walk z dokładnością w zasadzie co do minuty. Na uwagę zasługuje analiza źródeł, w tym np. kilku relacji tej samej osoby dotyczącej jednego zdarzenia, ale spisanych w różnych okresach czasu. Dzięki niezwykłej szczegółowości, epizody znane wcześniej, jak i te odkryte przez autora, zyskały wreszcie precyzyjne umiejscowienie w czasie. Zwraca uwagę też niespotykana we wcześniejszych publikacjach dokładna analiza taktyki stron walk o Westerplatte zestawiana m.in. z przedwojennymi podręcznikami taktyki piechoty, czy wojskowymi instrukcjami.
    Książka ujawnia kilkadziesiąt nieznanych szerzej historii związanych z Westerplatte, jak choćby m.in. fakt zakupu półwyspu Westerplatte z rąk niemieckich przez Polaków po I w.ś. Poznajemy wreszcie kto i dlaczego strzelił na przedpolu Składnicy 1 IX o godz. 0430. Dowiadujemy się o nocnej walce z Niemcami w kasynie podoficerskim, czy próbie uratowania ciężko rannego strz. Ussa przez niemiecki patrol. Niezwykle istotny jest dla całości książki demontaż mitu o rzekomym rozkazie obrony mającej trwać tylko 12 godzin. Wspiera w tym autora załącznik z sensacyjną korespondencją płk. S. Fabiszewskiego, komendanta Składnicy w l. 1933-38, który po wojnie walczył z właśnie z tym mitem szkodzącym legendzie Obrońców. Prowadził on również prywatne dochodzenie mające ustalić dlaczego obrona Westerplatte trwała tak krótko (Składnica była przygotowywana do 3-4 tygodniowej walki).

    Mariusz Wójtowicz-Podhorski, znany jest z wieloletniego badania konfliktu pomiędzy dwoma najwyższymi oficerami, przebywającymi podczas obrony na terenie Wojskowej Składnicy Tranzytowej – mjr. Sucharskim i kpt. Dąbrowskim. Wątek ten nie jest jednak dla autora pierwszoplanowy. W publikacji Wójtowicza-Podhorskiego poznajemy innych bohaterów, którzy choć wcześniej znani, to ukazywani byli na drugim lub trzecim planie. W książce bez wątpienia na pierwszym planie jest doświadczony weteran, chor. Jan Gryczman, dzięki któremu tak naprawdę zaczęła się siedmiodniowa obrona, a nie klęska polskiego garnizonu w pierwszej godzinie wojny. Szczególną uwagę autor poświęca też bohaterskiemu lekarzowi kpt. Mieczysławowi Słabemu, zakatowanemu po wojnie przez Informację Wojskową.
    Obraz historii Westerplatte uzupełniony jest gigantyczną ilością aż 691 fotografii (!) archiwalnych, jak i współczesnych, aranżowanych specjalnie dla zilustrowania książki z udziałem grup rekonstrukcji historycznych. Jest to ilość dotychczas niespotykana w żadnej innej podobnej publikacji. Monografia składa się z przedmowy, dwunastu rozdziałów, załączników, dodatków, planów, kalendarium, bibliografii i indeksu nazwisk oraz nazw. W 27 dodatkach i załącznikach mamy ponadto efekt benedyktyńskiej kilkuletniej pracy autora, czyli m.in. szczegółowy spis nazwisk i stopni polskich żołnierzy oraz ich przydziały na stanowiska bojowe w dniach 1-7 IX 39 r., prawdopodobny przydział żołnierzy WST na Westerplatte na stanowiska bojowe rankiem 1 IX, wykazy polskich i niemieckich żołnierzy zabitych, ciężko i lekko rannych w trakcie walk o Westerplatte. Książkę uzupełniają szczegółowe dane oraz ilustracje uzbrojenia i sprzętu obydwu stron bitwy. Interesujące jest poglądowe porównanie sił zaangażowanych w walki o Westerplatte, czy załącznik „Westerplatte po wojnie – krajobraz po bitwie” opisujący dzieje Westerplatte od 1945 r. aż do dnia dzisiejszego.
    Książka zawiera ponadto 28 perfekcyjnie przygotowanych map, które zostały wykonane w oparciu o bardzo szczegółową mapę topograficzną z 1934 r. obejmująca m.in. położenie pojedynczych latarni, umocnień polowych, posterunków. Mapy obrazujące poszczególne etapy działań pokazują nie tylko przebieg natarć z udziałem poszczególnych plutonów, ale nawet ważne epizody np. z udziałem zaledwie dwóch żołnierzy (rozkręcenie toru przez Polaków). Ciekawostką jest też nigdy wcześniej nie publikowany plan współczesnego wyglądu Westerplatte nałożonego na plan z 1934 r. To czego wcześniej nie było w innych monografiach bitew to m.in. trójwymiarowe wizualizacje obiektów fortyfikacyjnych z dołączonymi planami i wykazem żołnierzy na danym stanowisku bojowym. Rzuty poziome i zdjęcia wykonane przez autora w miejscach niedostępnych zwiedzającemu Westerplatte znakomicie uzupełniają wizualizacje umożliwiając czytelnikowi „poruszanie się” po Składnicy w trakcie lektury książki.
    Publikacja opatrzona jest bardzo dokładnymi przypisami autora, których jest łącznie 2699! W przypisach autor umieścił często wyniki własnych badań, gdzie wielokrotnie podkreśla, że pojawiające się sprzeczności w różnych źródłach pozostawia do wyjaśnienia w przyszłości. Zastrzega, że być może ich rozwiązanie może się okazać już niemożliwe.
    Cennym uzupełnieniem jest kalendarium wydarzeń zaczynające się od 1919 r., a kończące na 2009 r. Książkę zamyka bibliografia z wykazem źródeł, książek, planów i map, opracowań, tytułów prasowych, audycji radiowych, materiałów filmowych, instrukcji wojskowych, która obejmuje aż 19 stron.
    Książka jest dobrze skonstruowana, więc dobrze się z niej korzysta i czyta, miejscami jak fascynującą paradokumentalną opowieść. Podkreślić należy w tym miejscu bardzo wysoki poziom edytorski wydawnictwa. Jedynymi grzechami publikacji jest swobodna miejscami interpretacja faktów, a także przedstawienie przez autora opinii mogących powodować ostrą polemikę.

    Tak czy inaczej, praca Wójtowicza-Podhorskiego, zwłaszcza ze względu na swoją szczegółowość, ma niewątpliwie wyjątkowy charakter. Absolutnie predestynujący ją do miana bezprecedensowej na współczesnym rynku wydawniczym. Ze względu jednak na wielość komentarzy oraz wysuwanie przez autora, do czego ma prawo, wielu hipotez, jest to jednak pozycja skierowana do świadomego i wyrobionego czytelnika, który ma już własny osąd i porusza się samodzielnie oraz z własną wiedzą po wielu z zamieszczonych w niej kwestiach dotyczących Westerplatte.

    Bartosz Gondek, Marcin Tymiński

    Militarny Magazyn Specjalny „Komandos” nr 6 (204) 2010

Komentowanie wyłączone.