Syn miałby uczyć ojca dzieci robić?

Departament Stanu zarzuca nam rasizm, antysemityzm, korupcję i inne nadużycia. Komedia. Kto to mówi? Czyżby nastoletni syn miał uczyć ojca dzieci robić? Myślę, że równie dobrze polski MSZ mógłby pokazać raport według którego powyższe zarzuty odnosiłyby się jedynie do Stanów Zjednoczonych. Amerykanie znowu wskazują sobie, co jest dobre, a co złe. Każą sprzątać innym w pokoju, gdy u nich bałagan jest większy.

Polski antysemityzm to jest jeden wielki mit. Owszem, zdarzają się w Polsce incydenty na tym te i Polacy nie mogą być z tego dumni. Więcej takich przypadków ma miejsce w Europie i… Stanach Zjednoczonych. Dlaczego więc mamy być szczególnie naznaczeni? Żaden naród nie ma tyle drzewek w Yad Yashem, co Polacy. Trzeba więc wyprowadzić ogólny wniosek. Antysemityzm nie jest zjawiskiem narodowym, a ogólnoświatowym. W każdym państwie są ludzie, którzy nie lubią Żydów. Nawet w samym Izraelu (!) istnieje grupa radykałów religijnych, która uważa, że obecne państwo Izrael nie powinno istnieć. Oskarżanie Polaków o antysemityzm to wyjątkowa hipokryzja, bo historia pamięta jak Europa wypędzała Żydów, którzy uciekli …do Polski. Podczas II wojny światowej Polacy częstokroć ryzykowali życie, gdy państwo Vichy wysyłało Żydów do obozów koncentracyjnych.

Wracając jednak do samych Stanów Zjednoczonych. Dane z 2004r. (źródło: znak.org)

„Żydowska Liga Przeciwko Zniesławieniom alarmuje, że w USA nastąpił znaczący wzrost akcji antysemickich. Ale jednocześnie nastąpił niewielki spadek liczby Amerykanów wyznających antysemickie poglądy.

Według raportu Ligi Przeciwko Zniesławieniom (Anti-Defamation League), w roku 2004 zanotowano najwięcej akcji antysemickich od 9 lat. Raport wyszczególnia ponad 1800 takich przypadków, w większości z użyciem siły i łamania prawa. Najwięcej antysemickich incydentów zanotowano w Nowym Jorku, New Jersey, Kalifornii i na Florydzie. Niepokój budzi wzrost antysemityzmu w amerykańskich szkołach.

Według sondaży, 15 proc. Amerykanów uważa, że Żydzi odgrywają zbyt wielką rolę w USA. Z kolei jedna trzecia Amerykanów sądzi, że amerykańscy Żydzi są bardziej lojalni wobec Izraela niż Stanów Zjednoczonych. Instytut Badań Antysemityzmu przy uniwersytecie w Tel Awiwie, wymienia Stany Zjednoczone wśród państw o największym wzroście antysemityzmu. (IAR)”

Takie chwalebne dla Stanów Zjednoczonych są te statystyki? Może są nieprawdziwe? Sprawdźmy więc inne, z Tel-Awiwu*

Niestety dla Departamentu Stanu. Według nich Polska znajduje się gdzieś w końcówce Europy, daleko za m.in. Francją. Za to zwraca uwagę wysoka pozycja Stanów Zjednoczonych, Rosji, Kanady i właśnie Francji.

*ciekawy jest rozrzut w liczbach między informacjami podawanymi przez oba źródła.

„Raport podkreśla, że jednym z powodów przepełnienia polskich więzień jest nadużywanie przez sądy aresztu przedprocesowego” (za dziennik.pl)

Amerykański Dep. Stanu osiągnął szczyt hipokryzji w tym momencie. Czy to nie Amerykanie bezprawnie przetrzymywali na Kubie w Guantanamo podejrzewanych o terroryzm ? W Polsce tak, areszt jest nadużywany, trzeba się uderzyć w pierś. Szkoda, że nie wypomina nam tego jeszcze Kim Dzong Il i Aleksander Łukaszenka.

„Rząd nie wprowadza skutecznie w życie przepisów antykorupcyjnych. Panuje przekonanie, że korupcja jest akceptowana zarówno w sferach rządowych, jak i w samym społeczeństwie”

Coś pisałem o szczycie? Cofam to. To jest prawdziwy Mont Everest. Diagnoza jest dość trafna. Problem korupcji rzeczywiście u nas istnieje. Na szczeblu lokalnym i centralnym. To kolejna spuścizna komunizmu, widoczna również za naszą wschodnią granicą. Czy jednak w Ameryce jest dużo lepiej? U nas przy pomocy korupcji załatwia się z reguły drobne sprawy, winne najczęściej jest złe prawo, które daje urzędnikom zbyt wielkie uprawnienia. W Ameryce, jak to Ameryce, chłopaki mają rozmach. Sprzedają stanowisko senatora po Baracku Obamie, lobbyści trzymają kongresmanów w ręce licząc ich w dziesiątkach, prywatne firmy sponsorują kampanie polityczne (jednego i drugiego kandydata naraz – takie zabezpieczenie), a miliardy dolarów pomocy dla banków „gdzieś tam” znikają w księgowości. Na pewno więc to Polacy mają problem z korupcją? Podam jeszcze tylko przykład seksafery. U nas dotyczyła ona posła i prawdopodobnie byłego wicepremiera. W Ameryce problem ten jest bardziej „taśmowy”. Sprawa Billa Clintona już pokazuje nam, kto jest zdecydowanym liderem w naszym starciu. Jeśli jednak przypomnimy sobie, że w Stanach Zjednoczonych o seksafery wywróciło się kilku bardzo poważnych polityków, a ekskluzywne agencje towarzyskie mają listę swoich klientów-polityków, to zostaliśmy właśnie zdeklasowani.

Czasami trzeba więc spojrzeć do swojego gniazda, zanim zacznie się uczyć latać pisklęta z innego Stany Zjednoczone wcale nie są ideałem, jeśli chodzi o powyższe kwestie. Do innych zarzutów nie chciałem się odnosić, ale są równie bezsensowne.


Redakcja omyłkowo przypisała autorstwo tego artykułu innej osobie. Prawdziwym autorem artykułu jest oczywiście Patryk Gorgol. Przepraszamy zarówno jego, jak i czytelników za tą pomyłkę. Redakcja


12 thoughts on “Syn miałby uczyć ojca dzieci robić?

  1. Pozwolę się z Tobą nie zgodzić Patryku. Po pierwsze: piszesz nieco na zasadzie "a u was biją Murzynów" 🙂 Oczywiście – to nie ma sensu, bo każdemu państwu w ten sposób można coś zarzucić.

    Po drugie – nie zgadzam się z samą główną tezą Twojego artykułu. Antysemityzm w Polsce jest bardzo często i mocno odczuwalny. Wystarczy spojrzeć na komentarze np. pod artykułami na Gazeta.pl czy Onecie – np. po tym, jak admirał Mullen stwierdził, że Iran może posiadać odpowiednie środki, by zbudować bombę atomową, ogromna część komentarzy była mocno antysemicka, w stylu "Brawo Iran! Wykończcie pejsatych!". Rozumiem, że na wielu forach w internecie piszą głównie kompletnie porypani frustraci, ale moim zdaniem wiele to nie zmienia… Antysemita pozostanie antysemitą. Dureń pozostanie durniem.

    Popatrz także na wyzywające się dzieciaki, na skandujących wyzwiska kiboli, na zwykłych ludzi z pogardą spluwających (nie raz to obserwowałem!) przez ramię gdy widzą grupę Żydów słuchających o historii getta na warszawskim Muranowie. To jest – i pozostanie – antysemityzmem, niestety stosunkowo szeroko rozpowszechnionym w Polsce. Oczywiście: nikt już nie krzyknie na głos tego co myśli, zawsze jednak coś tam powie w stylu: "Ech, wiadomo, jakiego oni są pochodzenia"; to jest najprostszy i najbardziej prymitywny sposób oczernienia i zdezawuowania kogoś w debacie publicznej. W Polsce niestety bardzo szeroko rozpowszechniony…

    Pozdrawiam,

    Artur

    EDIT: PS. Zobacz też komentarze na swoim blogu 🙂

  2. Proszę odróżnić czystą głupotę polegającą na mówieniu różnych bzdur od aktywnego działania. W Polsce przejawy antysemityzmu na szczęście to głównie głupie odzywki, albo hasła mazane na murach. Synagogi w ciągu ostatnich kilku lat płonęły we Francji, a nie w Polsce. Jeśli definiujemy antysemityzm na poziomie głupich odzywek – mamy w Polsce problem. Jeśli jako aktywne działanie przeciwko Żydom i kulturze żydowskiej – jest wiele krajów Europy, gdzie ten problem jest dużo poważniejszy.

    Znam co najmniej kilka osób żydowskiego pochodzenia, którzy podkreślają swoje korzenie dość często i nigdy nie spotkały ich za to kłopoty. Problem z opisywaniem antysemityzmu polega na rozróżnieniu tego co naprawdę ludzie myślą (i czym kierują się w swoich ocenach i decyzjach) od tego co mówią, szczególnie po pijanemu lub będąc osiedlowymi żulami. W USA panuje dość silny element politycznej poprawności, co nie zmienia faktu silnych uprzedzeń rasowych, szczególnie w stanach środkowych.

    Nie czytałem wspomnianego raportu Departamentu Stanu, więc nie wiem, czy podkreślał on istnienie pewnych negatywnych postaw w Polsce, czy też orzekał, że występują one nagminnie i są niebezpieczne. W tym pierwszym przypadku: jest sporo prawdy, zaś drugi opisywany scenariusz wydaje się grubą przesadą.

    W sprawie problemu antysemityzmu i postrzegania Polaków jako jego głosicieli ogromny błąd popełnili politycy. Nie rozumiem dlaczego do dziś nie powstało zbudowane z rozmachem muzeum historii Żydów w Polsce. Czasy piastowskie, jak również Rzeczpospolita Obojga Narodów, były czasami dużych przywilejów mieszkających tu starozakonnych i ich wolności. Polecam "Historię Żydów" autorstwa Paula Johnsona, autor stwierdza, że przez wiele stuleci najlepsze warunki do życia w Europie Żydzi mieli w Anglii i w Polsce. Ta przestrzeń wolności została zdemolowana podczas zaborów, szczególnie na terenie zaboru rosyjskiego.

    Wycieczki młodzieży z Izraela mogłyby odwiedzać nie tylko obozy koncentracyjne, ale również to Muzeum. Dowiedzieliby się, że historia Żydów w Polsce to wieki spokoju, tolerancji i swobodnego rozwoju kultury, a nie tylko holocaust. Istnienie owego muzeum i odpowiedni zdrowy marketing historyczny mógłby osłabić ciągle powtarzane oskarżenie o rzekomy polskich skrajnym antysemityzmie.

    PS> Na forach internetowy istotnie jest grupa kompletnych maniaków, swoistych socjopatów internetowych. Od kilku lat odnoszę wrażenie, że duża większość najgłupszych postów na forach internetowych jest pisana przez kilkudziesięciu, może kilkuset owych maniaków. Niektórzy z nich zapewne żyją zdecydowanie w innym wymiarze 😉

    Pozdrawiam

  3. Zgoda; pytanie tylko: czy nie jest tak, że w Polsce synagogi też płonęłyby, gdyby tylko było ich nieco więcej 🙂 ? Nie interesowałem się podpaleniami bożnic we Francji, ale czy nie jest tak, że w pewnej mierze jest to związane ze swego rodzaju projekcją konfliktu muzułmańsko-izraelskiego na stosunki wewnętrzne Francji? Szukając tak na szybko informacji o tych podpaleniach i antysemityzmie, zauważyłem, że spora część z nich dotyczy Marsylii – miasta, w którym ogromną część stanowią muzułmanie, ale i które zamieszkuje bardzo duża – jak na europejskie warunki – populacja wyznawców judaizmu. Oczywiście – muzułmanie czy nie, są jednak obywatelami (zazwyczaj) Francji, więc można powiedzieć, że Francuzi też są antysemitami. I to prawda – tego nie neguję. Mimo wszystko, warto się jednak zastanowić jak to jest możliwe, że w kraju w którym naziści wymordowali 3 mln Żydów ktokolwiek może jeszcze wznosić antysemickie okrzyki. I nie możemy mówić: u innych jest gorzej, oni tam palą synagogi; oni to posyłali ich do obozów zagłady, a nasi przodkowie ich ratowali (nawiasem mówiąc – nie wszyscy, i tego też spora część Polaków nie chce zaakceptować).

    Zresztą, moim zdaniem, od okrzyków do rękoczynów niedaleka droga. I właśnie one bardzo dobrze pokazują stosunek Polaków do Żydów – choć tych drugich u nas już prawie w ogóle nie ma (w sensie kulturowo-religijnym), to antysemityzm nadal ma się dobrze. I co z tego, że być może po II WŚ stracił już kontekst – a więc sam "obiekt" nienawiści – skoro jest używany jako wyzwisko; nie wiem jak Ty, ale ja nie chciałbym, by np. duńskie dzieci wyzywały się od Polaków 🙂

    Pozdrawiam,

    Artur

    PS. Wiesz – też mam takie wrażenie 🙂 Stado nawiedzonych tępaków – tak w skrócie można określić ogromną część komentujących na portalach newsowych; a im bardziej niedorzeczna ideologia, im mniejsze ma szanse na zaistnienie w rzeczywistym świecie – tym tacy głośniej krzyczą. To taka moja prywatna teoria socjologiczna 🙂

  4. Inaczej definiujemy antysemityzm, moja definicja obejmuje jedynie aktywne działania, zaś Twoja także wypowiedzi. To tylko kwestia nazewnictwa. 🙂

    W Polsce nie brakuje synagog, zaś we Francji, jeśli dobrze pamiętam artykuły prasowe, złapano sprawców podpalenie synagogi, którymi okazali się młodzi faszyści, a nie muzułmanie. We Francji (podobnie w Niemczech) muzułmanie zazwyczaj mieszkają w swoich dzielnicach i nie interesuje ich co dzieje się poza nimi. Oni rzadko tworzą jakiekolwiek organizacje. W Niemczech były podobne incydenty dotyczące bożnic.

    Rozmawiałem kilka lat temu z organizatorami festiwalu kultury żydowskiej z Krakowa (to coroczna impreza na dużą skalę, zazwyczaj w maju), mówili mi, że poza paroma podpitymi palantami wykrzykującymi antyżydowskie hasła, nie spotkali się z z żadną realną agresją. Podczas festiwalu przyjeżdżają do Krakowa tysiące Żydów z całego świata.

    Zgadzam się jednak z Tobą, że istnieje pewna agresja, w moim przekonaniu raczej werbalna. Na temat jej przyczyn można pewnie napisał grubą książkę lub przegadać wiele godzin przy piwie. Nie podejmuję się tego rozstrzygać w tym komentarzu. To prawda, że podczas II Wojny Światowej nie wszyscy nasi rodacy zachowywali się godnie wobec Żydów, ale pamiętaj także, że najwięcej Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata to Polacy! Wielu Żydów ginących w krematoriach Auschwitz dopiero od hitlerowców przeszukujących księgi metrykalne dowiedzieli się, że mieli żydowską krew. Wcześniej uważali się za rdzennych Polaków.

    Zapewne nie byłbym szczęśliwy, gdyby w owej Danii uznawano bycie Polakiem za coś wstydliwego. 🙂 Problem Żydów polega na tym, że to chyba najzdolniejszy naród świata, a zawiść wobec wielu sukcesów zawodowych ludzi żydowskiego pochodzenia często spotyka się z niedojrzałą, a niekiedy głupią odpowiedzią kręgów żydowskich. Zamiast w takich sytuacjach pokazywać palcem kto jest antysemitą, lepiej zbyć milczeniem jakieś głupstwa opowiadane przez antysemitów i budować pozytywny obraz kultury żydowskiej. To ostatnie powinno to być szczególnie łatwe w Polsce, nasza historia jest niemożliwa do zrozumienia bez historii Żydów w Polsce. Chasydyzm, kabała, język jidisz powstawały głównie na terenach Polski. O tym większość młodzieży żydowskiej nie ma pojęcia.

    Pozdrawiam,

    MaSZ

  5. Co do synagog, to tak jak mówiłem – nie wiem, kto je tam podpalał. Ale nie ma to znaczenia dla mnie, bo w takich kwestiach lepiej porównywać się z lepszymi, niż z gorszymi – a już na pewno nie ma sensu mówić, że gdzieś tam jest gorzej, a to, co u nas zbywać milczeniem.

    Moim zdaniem od agresji werbalnej do fizycznej jest bardzo krótka droga. W Polsce za mało jest Żydów, aby mówić o szeroko rozpowszechnionej przemocy wobec nich. Ale wobec innych mniejszości jest ona stosunkowo częsta…

    Co do tego, jak Żydzi reagują na "jakieś głupstwa", to trudno mi się z Tobą zgodzić. A jak my reagujemy na np. niesprawiediliwe traktowanie Polaków za granicami naszego państwa, jak zachowujemy się, gdy jakiś debil określi obozy zagłady polskimi, a nie niemieckimi czy nazistowskimi? Robimy dokładnie to samo co oni – staramy się bronić własnego dobrego imienia.

    Zgadzam się jednak, że na pewno nie ma sensu rozdmuchiwać skali antysmityzmu w Polsce. Ale nie można też problemu bagatelizować, a już na pewno nie mówić, że co prawda my też nie jesteśmy krystalicznie czyści, ale są inni, jeszcze gorsi od nas.

    Pozdrawiam,

    Artur

  6. Nasze poglądy są dość bliskie, jedynie stawiamy nieco inaczej akcenty. Nie mam żadnych wątpliwości, że antysemickie incydenty powinny być potępiane. Nie tylko Żydzi, ale wszyscy logicznie myślący ludzie powinni to potępiać. Jedynie wskazuję, że niektórzy mają skłonność do ich przejaskrawiania. Podam przykład nie dotyczący bezpośrednio problemu antysemityzmu, ale ilustrujący poziom histerii niekiedy pojawiający się. Kilka lat temu bodaj w Rzepie pojawił się dłuższy tekst o Mieczysławie Moczarze. Autor wspomniał, że Moczar był Ukraińcem z pochodzenie i nazywał się Demko. Następnego dnia w GW pojawił się dłuższy tekst Michnika o tym jak można pisać o pochodzeniu Moczara, że jest to element ksenofobii, a następnie dłuższy wywód o antysemityzmie i gettach ławkowych w latach 30-stych … Najbardziej absurdalnym elementem tej historii jest fakt, iż Moczar był duchowym przywódcą antyżydowskich akcji w 1968 roku… Cenię GW za liczne artykuły o kulturze żydowskie i roli Żydów w historii Polski, ale niekiedy pojawiały się także takie absurdalne teksty.

    Apropos 1968 roku, wiele osób nie wie, że także w wojsku była czystka usuwająca ponad tysiąc oficerów żydowskiego pochodzenia, zaś jej "koordynatorem" był ówczesny szef sztabu generalnego gen. Jaruzelski. W ramach tej akcji "wywalono" ówczesnego ministra obrony narodowej Spychalskiego, jego miejsce zajął właśnie Jaruzelski …

    Pozdrowienia.

  7. Jesli Spychalskiego usunieto z rangi ministra obrony w 1968 roku, ktore zajal Wojciech Jaruzelski to naley stwierdzic rowniez, ze Marian Spychalski awansowal na Przewodniczacego Rady Panstwa w tymze roku i piastowal to stanowisko do roku 1970. Nie wydaje sie by to byla czystka czy tez "wywalenie" lecz znaczny awans na owczesnego Prezydenta Polski.

  8. Przewodniczący Rady Państwa było stanowiskiem bez żadnej realnej władzy, Spychalski będąc min. Obrony Narodowej był człowiekiem nr 2-3, zaś przesunięcie na PRP było odsunięciem na boczny tor. Nie był więc to żaden awans.

  9. Artur!

    Jasne,że pisze na zasadzie "a u Was bija murzynów", bo taka jest konwencja tego tekstu. Amerykanie nie mają prawa nas pouczać, bo mają własne grzechy. Nie oznacza to, że wszystkie te zarzuty uważam za chybione.

    Jeśli po komentarzach na onecie wnosisz o antysemityźmie Polaków, to nie podejmę tej polemiki. Onetowcy raczej nie są reprezentatywną grupą narodów. Zresztą – słowa to tylko słowa. Tak naprawdę to, że ktoś nie lubi Żydów, nie oznacza, że jest antysemitą. Koloru zielonego tez można przecież nie lubić? Antysemityzm pojawia się wtedy, gdy kogoś dyskryminuje się ze względu na bycie Żydem. W Poslce nie uważam, żeby to ten warunek był spełniany.

    Pozdrawiam, Patryk.

  10. @MaSZ: Pewnie, że nie zgadzamy się w szczegółach. Ale szczegóły czasem są tym, co decyduje o obrazie rzeczywistości.

    @Patryk: Przyjmując taką logikę, w takim razie nikt nikogo nie ma prawa pouczać, bo każdy ma swoje grzeszki na sumieniu 🙂

    Z tym kolorem zielonym, to moim zdaniem nieco chybiony argument. W zamierzchłych czasach oglądałem wywiad bodajże z szefem Narodowego Odrodzenia Polski (czy jakiejś innej tego typu organizacyjki), który na pytanie o to, dlaczego nie lubi Żydów stwierdził "Wie Pan, jedni lubią kotlety schabowe, a inni wolą mielone". Wcisnęło mnie w fotel – przyrównywać człowieka do kawałka mięsa (którym co prawda w dużym stopniu jest 😉 – no ale bez przesady)?! Odhumanizowanie człowieka to przecież pierwszy krok do ludobójstwa.

    Nie mówię Patryku, że robisz to samo co tamten gość, ale moim zdaniem bagatelizujesz problem. Słowa też ranią i też dyskryminują, wyrzucają poza nawias tego, co społecznie dopuszczalne. Od nich się zaczyna, a później idzie już prosto… Tak jak mówiłem: czy chciałbyś, aby Duńczycy obrażali się nawzajem mówiąc do siebie per "ty Polaku!"? Ja nie 🙂

    Pozdrawiam,

    Artur

  11. Nie Artur. Sa instytucje bardziej uprawnione do tego, by oceniac sytuacje w Polsce. To troche tak, jakby Chiny uczyly nas na temat praw czlowieka ;).

    Z tym NOPem to sie chyba powinienem obrazic za takie porownanie. Wydaje mi sie, ze moje teksty sa stosunkowo proizraelskie. Ile poparcia uzyskuje NOP w wyborach? To reprezentatywna grupa spoleczenstwa? Nie sadze. Moja prababcia opowiadala mi, jak bawila sie kiedys z dziecmi zydowskimi. Bartoszewski tez o tym pisze.

    Jasne, ze antysemityzm zaczyna sie od slow, a potem przechodzi do czynow. Obecnie jednak jest jakas paranoja – o czym pisze Piotr Wołejko u siebie – ze kazdego krytyka poczynan Zydow lub/i Izraela uwaza sie z marszu za antysemite. Jestem w trudnej pozycji w dyskusji, bo ja uwazam, ze problem antysemityzmu istnieje (pisalem o nim), ale w przypadku Polski jest on bardzo wyolbrzymiany.

    Zreszta. Porownaj wynik NOPu z wynikami niemieckiego NDP. A nazwiesz przecietnego Helmutha nazista?

    Pozdrawiam.

  12. @Patryk: Na wstępie podkreślę: nie chciałem w żaden sposób Cię obrazić 🙂 Nie twierdzę, że masz cokolwiek wspólnego z NOP, bo byłoby to oczywistą bzdurą – chodziło mi tylko o porównanie: nie można człowieka traktować jako przedmiotu, na zasadzie "to lubię, a tego już nie". Chodzi mi w całej tej sytuacji wyłącznie o człowieka – bo antysemityzm w Polsce należy przede wszystkim rozpatrywać w sferze jednostek, a czasem ich zbiorowości – ale na pewno nie pod względem instytucjonalnym czy też całkowicie masowym (bo w tym wymiarze antysemityzm w Polsce na pewno nie istnieje).

    Zupełnie czymś innym jest jednak stosunek do Izraela – znam takich antysemitów, którzy kibicują Izraelowi i takich którzy liczą na to, że to państwo przestanie istnieć. I na odwrót – znam wielu ludzi nie będących antysemitami, którzy krytycznie odnoszą się do Izraela… Uważam więc, że stosunek Izraela o niczym nie świadczy 🙂

    Zresztą – dla mnie chodzi tylko i wyłącznie o to, że moim zdaniem nie można bagatelizować problemu antysemityzmu w Polsce. Rozumiem, że masz odmienne zdanie (tzn. nie, że można go bagatelizować, tylko, że problem jest mniejszy niż ja go postrzegam) – i w tym urok demokracji 🙂

    Pozdrawiam,

    Artur

Komentowanie wyłączone.