Racjonalnie o tarczy

Istnieje szansa, że projekt tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach nie doczeka się realizacji. Barack Obama złożył swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi – Miedwiediewowi – propozycję współpracy w kwestii perskiej broni atomowej dalekiego zasięgu. W zamian za rosyjski udział na tym polu USA miałaby zawiesić plan rozmieszczenia elementów tarczy tuż pod nosem Moskwy. „Uderz w stół, a nożyce się odezwą” – mówi porzekadło. Na reakcję mediów nie trzeba było długo czekać. „Financial Times” określił ten akt jako wystawienie Polaków i Czechów do wiatru. Czy miał ku temu podstawy?

Czemu w zasadzie służyć miałaby tarcza antyrakietowa? Ochronie Europy, czy Stanów Zjednoczonych? Ochronie przed czym? Nieistniejącym arsenałem Iranu? Pewne jest, że projekt ten nie zapewniał ochrony przed arsenałem rosyjskim, a jedynie mógł Rosję prowokować do prewencyjnego użycia broni. Analizując ten problem należy wyzbyć się krótkowzroczności oraz egoizmu narodowego. Brak tarczy antyrakietowej w Polsce – paradoksalnie – czyni nas bardziej bezpiecznymi. Natomiast we wspólnym interesie Rosji i Stanów Zjednoczonych leży względna stabilizacja na Bliskim Wschodzie. Choć z pozoru wydaje się to mało istotne – w Rosji żyje około 30 milionów muzułmanów. Ewentualna wojna USA z Iranem mogłaby wlać rewolucyjny ferment wewnątrz Rosji, czego decydenci moskiewscy za wszelką cenę chcą uniknąć. Tym bardziej, że Rosji zależy na zbliżeniu z Zachodem tak samo, jak i Zachodowi na uzdrowieniu kontaktów z Rosją. Sama propozycja współpracy pomiędzy tymi dwoma krajami, które niegdyś znajdowały się po przeciwnym stronach żelaznej kurtyny może dawać nadzieję na pewne ocieplenie w dyplomacji zarówno amerykańskiej jak i rosyjskiej oraz położyć kres wzajemnemu testowaniu się i wystawianiu na próbę.

Barack Obama zręcznie lawiruje w polityce zagranicznej łagodząc nastroje wrogich i konkurencyjnych Ameryce państw, powoli krocząc w stronę dialogu, a nie rządów silnej ręki i straszenia. Tego zresztą można było się spodziewać po demokratycznym prezydencie. Oznajmienie światu planów wycofania wojsk USA z Iraku musiało uspokoić sąsiadów kraju znad Eufratu – w szczególności zaś Iran. Z kolei kooperacja z Rosją w kwestii irańskiej broni atomowej uderza bezpośrednio w Teheran. Pozornie jest to więc gra o sumie zerowej. Biorąc jednak pod uwagę szerszy kontekst – to jest zmianę doktryny w polityce USA z imperialistycznej i egoistycznej w doktrynę globalnego dialogu, czego namiastkę mamy szansę obserwować – dojść można do wniosku, że suma tej gry politycznej jest dodatnia. Nie tylko bowiem zbliży do siebie dwa mocarstwa, Rosję i Stany Zjednoczone, ale ma także szansę przyczynić się do szeroko pojętego pokoju na świecie, a przede wszystkim na Bliskim Wschodzie.

Pozostaje jeszcze kwestia urażonej dumy Polaków i Czechów, którzy mogliby poczuć się „wystawieni do wiatru”. Po co Polsce tarcza, która nie tylko przed niczym nie chroni ale faktycznie prowokuje Moskwę i diametralnie zmienia z nią stosunki na wrogie. A przecież relacje Polski i Rosji nie muszą być chłodne. Jako naród, powinniśmy wreszcie wyleczyć się z rusofobii. Układ sił na świecie zmienił się na tyle, aby nie musieć nieustannie oglądać się za plecy. Polska należy do NATO oraz Unii Europejskiej – jesteśmy więc, jako kraj, na Zachodzie geopolitycznej szachownicy. Oczywiście, że gdyby Rosja chciała wymazać Polskę z map wystarczyłoby jej kilka minut. Pytanie tylko po co miałaby to robić oraz, czy wzięłaby pod uwagę konsekwencje także w postaci swojego własnego końca. Zamiast rzucać sobie pod nogi kłody można na drodze dialogu osiągnąć znacznie więcej i podjąć współpracę chociażby w kwestii energii, czy bezpieczeństwa. Pomijając już zupełnie kwestię tarczy antyrakietowej jako rysy, która podzieliła społeczeństwo Polski na jej zwolenników i przeciwników, warto zauważyć, że jeśliby faktycznie projekt tarczy antyrakietowej został zawieszony – nie będzie to klęska polskiej dyplomacji, co wielu demagogów i retoryków zacznie skrzętnie wytykać. Jest to raczej zwycięstwo zdrowego rozsądku, oszacowanie realnych zagrożeń jakie niesie ze sobą budowa tarczy oraz przedefiniowanie polityki Stanów Zjednoczonych, które bardzo powoli odchodzą od „wymachiwania szabelką” i polityki imperialnej, w której górę biorą agresja i groźba. Nowa doktryna USA nie pcha się już do „niesienia demokracji” siłą. Krótkowzroczność w polityce bywa zgubna i warto niekiedy przyjrzeć się szerszemu spektrum sprawy zamiast unosić się honorem.


Strona autora – http://www.michalgasior.pl/

11 thoughts on “Racjonalnie o tarczy

  1. Bardzo dobrze napisane. Warto jeszcze dodać, że brak tarczy w Polsce i Czechach spowoduje, że nie będzie "klina" dzielącego panistwa UE w zakresie wspólnej polityki obronnej, co w znacznym stopniu przysłuży się dalszemu jednoczeniu państw naszego regionu.

  2. Milo widziec, ze sa jeszcze osoby na tym forum, ktore potrafia zobaczyc fakty niewidoczne dla wiekszosci. Gdyby wiecej ludzi tak myslalo jak Pan, Polska bylaby bardziej cenionym krajem na swiecie i odnoszono by sie do niej z wiekszym szacunkiem.

    Pozdrawiam.

  3. "nie będzie “klina” dzielącego państwa UE w zakresie wspólnej polityki obronnej" – Tomku, a teraz nie są podzielone? Gdzie jest wspólna polityka obronna? Czytałem i pisałem kilkakrotnie w temacie i poza słowami widać, co najwyżej, działania minimalne. Głównie mają miejsce działania pozorowane. Tarcza jest trzeciorzędną przyczyną, która może dzielić kraje europejskie.

  4. W planach bylo utworzenie korpusu 60tyś. armii Unijnej – po 10 tyś. zolnierzy Francji, Niemiec, Wloch, Hiszpani, Wlk. Brytanii i Polski. No, ale coz, narazie jak widac jest to dalekie od urzeczywistnienia.

  5. Zacznijmy od tego, że jednym z celów polityki zagranicznej Obamy jest normalizacja stosunków z Iranem. To także bardzo pożyteczny plan dla UE, poza oczywistymi kwestiami dotyczącymi pokoju, Iran posiada ogromne złoża ropy i gazu ziemnego. Ew. uruchomienie dostaw gazu ziemnego z Iranu do UE definitywnie rozwiązuje problemy z napełnieniem gazociągu Nabucco. Trudno oczekiwać, aby Obama mógł realizować ten plan jednocześnie budując tarczę antyrakietową mającą zestrzeliwać irańskie rakiety, a tym samym zakładając, że Iran jest krajem wrogim dla USA.

    Zgadzam się, że w Polsce jest za dużo emocji wokół tarczy, zresztą silniejszych w środowisku PIS i niektórych dziennikarzy niż w realnej polityce zagranicznej rządu RP. Min. Sikorski od kilku lat otwarcie twierdzi, że wybudowanie elementów tarczy w Polsce oznacza tyle, że Amerykanie mają interes do Polski. Nie ma żadnego powodu, dla którego Polska powinna szczególnie zabiegać o jej wybudowanie. Jeśli Amerykanie ze swojej strony zrezygnują z jej budowy mimo podpisanej umowy przedwstępnej (co wydaje się najbardziej prawdopodobne), będą musieli dać Polsce coś w zamian (np. instalacje rakiet Patriot). Takie są kanony polityki zagranicznej.

    Obama sonduje różne kraje i polityków, przygotowuje i testuje plany w polityce zagranicznej, mając na uwadze poważny kryzys ekonomiczny w USA. Co najmniej pierwsza kadencja prezydencka Obamy zapewne będzie poświęcona naprawie ekonomicznej USA, a sprawy zagranicznej mogą odejść na dalszy plan. List do Medwiedjewa sam w sobie stanowi jedynie sondowanie pewnych możliwości. Zarówno Obama jak i najwyraźniej Miedwiedjew są nowymi prezydentami, którzy dopiero zaczynają definiować swoje cele. W styczniu pisałem o pierwszych oznakach przeciągania liny pomiędzy Putinem i Miedwiedjewem, teraz na początku marca jest to już nazbyt widoczne. Coraz więcej przesłanek wskazuje, że Zachód postanowił podać rękę Miedwiedjewowi w tej rywalizacji. Ile w tym teatru, a ile prawdziwych politycznych sporów wewnątrz Rosji, dowiemy się za kilka miesięcy.

    Sprawa tarczy ma jeszcze jeden interesujący aspekt dotyczący gier na globalnej szachownicy. Myślę, że nie kontrowersyjna jest następująca teza: jeśli mamy dwie strony jakiegoś sporu, a sporna sprawa jest średnio istotna dla jednej, a bardzo istotna dla drugiej strony, ta pierwsza jest w lepszej sytuacji negocjacyjnej. Projekt systemu tarczy rakietowej jako jeden z elementów zawiera radar w Czechach oraz wyrzutnię pocisków kinetycznych w Polsce. Czy jest to sprawa „życia i śmierci” tu i teraz dla USA? Nie. A Rosja pod rządami Putina zdefiniowała swoją pozycję wobec tej sprawy jako jeden z najbardziej istotnych elementów polityki międzynarodowej, jako demonstrację antyrosyjskiego szaleństwa, jak test siły perswazji Rosji przed własnym społeczeństwem. Innymi słowy, temat ważny dla USA i krytycznie ważny dla Rosji. Więc Obama mówi teraz: sprawdzam – zmniejszcie swoje wpływy w Iranie, a my zrezygnujemy z tych instalacji (a tym samym USA zaoszczędzi sporo pieniędzy).

    ZSRR było mocarstwem, Rosja jest dużym i ważnym krajem, ale takiego statusu nie ma. To nie tarcza stanowi zagrożenie dla Rosji, ale kryzys ekonomiczny i jego konsekwencje. W zeszłym tygodniu Kudrin powiedział, że tak dobrej koniunktury gospodarczej jak w ostatnich latach Rosja nie będzie miała przez 20-30 lat (i dodał: a może nawet przez 50 lat), zaś agencja Interfax zacytowała anonimowe źródło z Min. Finansów Rosji o tym, że rzeczywisty spadek PKB wynosi 8,8% (przy 13% inflacji! – dopiero połączenie tych dwóch liczb pokazuje skalę kryzysu). Raport ze stycznia br. dla rosyjskiej Dumy sygnalizował, że Rosji grozi rozpad za kilka lat! To nie są głosy niechętne Rosji, ale informacje płynące z niej samej. W Rosji nie brakuje inteligentnych polityków i ekonomistów, którzy zdają sobie sprawę z tego gdzie tkwią rzeczywiste, a gdzie fikcyjne zagrożenia. Innymi słowy, ci ludzie zdają sobie sprawę, czym należy się NAPRAWDĘ zająć, a co pozostawić propagandzie.

    Pozdrawiam serdecznie

  6. @Piter – nie ma wspólnej polityki obronnej UE i jeszcze długo nie będzie (to baaardzo złożona sprawa w takim "organizme") – jest na nią natomiast nadzieja w dalszej przyszłości. Z kolei tarcza spowodowałaby, że wspólnej polityki obronnej UE nie było by w ogóle, ani nadziei na nią…

  7. Finch: fetyszyzujesz tarczę moim zdaniem 🙂 WPO nie ma, bo nie chce tego wiele państw, nie chcą tego za bardzo także Stany Zjednoczone, zaniepokojone możliwym osłabieniem NATO. WPO oznacza poważne zmiany w armiach poszczególnych państw, ruszenie ogromu spraw, które "dobrze się mają", a które z poważną armią nie mają wiele wspólnego, np. wydawanie do 70 proc. budżetu na pensje dla żołnierze. Potrzebne jest stworzenie wspólnego systemu łączności oraz ujednolicenie uzbrojenia, może wspólne przetargi na jeden typ uzbrojenia dla wielu państw. Wiemy dobrze, jak trudno to zrealizować i jak aberracyjnie to brzmi. Stąd tarcza jest moim zdaniem doczepiana na siłę jako rzekoma przeszkoda w realizowaniu wspólnej polityki obronnej w Europie, bo wygodnie zrzucać winę na stronę trzecią, w tym wypadku USA.

  8. Nie będzie WPO jeżeli nie będzie ściśle określonego zagrożenia z zewnątrz dla UE – wróg musi stać u bram, żeby ktokolwiek się zmotywował. Dzisiaj wszak WPO ma nie służyć obronie, a operacjom stabilizacyjnym poza UE (i nikt nie chce by ginęli chłopcy gdzieś daleko). Na szczęście Polska się doskonale odnajduje w całej sytuacji – jesteśmy wsparciem, nie antagonizujemy, chcemy…dopóki wszystko jest na papierze 😉

    Tarcza? Argument 10 antyrakiet przeciwko 100 tys. rakiet balistycznych F. Rosyjskiej mówi sam za siebie.

    Jednak, gdybym był na miejscu Amerykanów i miał zamiar postawić silosy, to zamiast antyrakiet umieściłbym tam głowice taktyczne (zmieszczą się do silosów i zrobią swoje). Minimalizacja fizyczności arsenałów jest odwrotnie proporcjonalna do maksymalizacji skali zniszczeń.

    Jeżeli tarcza powstanie, to mam nadzieję, że w umowie zawarto treści pozwalające monitorować polskiej stronie, co jest w silosach.

  9. UE nie może określić, kto jest wrogiem. Rosja jasno mówi, że Stany Zjednoczone (choć nie nazywa ich z imienia) i pod wojnę z USA przygotowuje swoje doktryny i strategie obronne. NATO też, niestety, pod wpływem Europejczyków stało się Sojuszem sparaliżowanym. A, niestety, nadal Rosja jest głównym przeciwnikiem NATO – z całkowitej winy Rosji, której nadal wydaje się, że zimna wojna się nie skończyła, a realia są takie same jak kilka dekad temu.

  10. Rosji z cala pewnoscia nie jest na reke wyscig zbrojen, ktory chcial zapoczatkowac byly prezydent USA. Rosja po prostu potrzebuje spokoju by moc sie rozwijac i nie wydawac zbednych pieniedzy na zbrojenia. Niestety nie wydaje sie, ze ten kraj moze oczekowac spokoju na swoich granicach, stad wydatki na zbrojenia w wielkosci 3-4 % PKB.

    W ubieglym roku PKB Rosji wzroslo o 5,6% a w tym roku, wedlug danych z poczatku marca przewiduje sie spadek o 2,2% czyli wynik znacznie lepszy niz wiekszosc krajow uprzemyslowionych. Przewidywany deficyt bedzie ok. 8%, ale jest z czego go pokryc. Inflacja stanowczo zbyt duza, bo ok 14%. Wzrost czy spadek PKB jest zawsze uwzgledniany z inflacja, wiec porownywanie tych dwoch liczb jest nieprawidlowe. Kryzys jest jak na calym niemalze swiecie i jest mniejszy z pewnoscia niz w wielu innych krajach jak USA czy GB.

    Armii Unijnej nie bedzie dlugo jeszcze z nie tylko z powodu sprzeciwu USA, ktora jest za istnieniem NATO – i nie jest zainteresowana inna militarna organizajca – gdyz tam ma kontrole i przywodztwo, jak i z powodu sprzeciwu kilku krajow europejskich takich jak Wielka Brytania jak i Polska. Te kraje nie daza do wspolnej europejskiej polityki i reprezentuja interesy glownie USA. Stad powstanei wspolnej polityki unijnej wydaje sie na obecnym etapie nieosiagalnym celem.

    Niestety, ale to NATO z USA sa glownym wrogiem Rosji, co jest widoczne poprzez proby wciagania nowych czlonkow do NATO by okrazyc Rosje, mimo danych obietnic, ze tak nie bedzie przez NATO. Wypowiedz Albraight, ze Syberia ma zbyt wiele surowcow by nalezec do jednego kraju z pewnoscia nie byla pomocna. Rosja musi polegac na broni nukleranej jako straszaku przed atakiem i to wydaje sie byc jej jedyna opcja. Stad proba naruszenia rownowagi strategicznej przez USA poprzez idee tarczy antyrakietowej jest proba osiagniecia przewagi strategicznej i poczatkeim nowego wyscigu zbrojen oraz wznowienia zimnej wojny. Jakiekolwiek tlumaczenia, ze Iran, ze Korea Pn itp. sa wybiegiem majacym na celu uspokojenie Rosji, na ktore to niekt jakos nie chce sie nabrac. Wydaje sie teraz, ze glos rozsadku Obamy pozwoli swiatu uniknac nowego wyscigu zbrojen… i byc moze spowoduje zmniejszenei zagrozenia poprzez redukcje zbrojen, o ktore nalega Rosja. Byc moze kryzys ekonomiczny w USA spowoduje tez, ze swiat stanie sie bardziej bezpieczny, gdyz mniej pieniedzy pojdzie na zbedne zbrojenie, aczkolwiek jak na razie USA wytrwale zwiekszaja sumy na swoja armie. Wydaje sie jednak, ze nie da sie utrzymac zbrojen na obecnym pulapie,,, wiec szansa w kryzysie na pokoj.

    Rozwiazanie problemu Iranu, ktory jako taki problemem nie jest, ale jest wrogiem politycznym USA i Izreala pozwoliloby na zmniejszenie napiecia na Bliskim Wschodzie i daloby szanse na Nabucco, o ktory tak walczy czesc Europy, aczklolwiek nawet te 30 mld m3 gazu z tego rorociagu nie rozwiazuja problemow energetyycznych Europy, ktora i tak bedzie zwiekszac swoje uzaleznienie energetyczne od Rosji. Samo uzaleznienie jako takie nie jest niczym zlym, gdyz w paradoksalny sposob powoduje, ze szansa na utrzymanie pokoju w Europie sie zwieksza. Nie mozna zaatakowac Rosji, gdyz Rosja odciela by gaz do Europy i w szybkim tempie spowodowalaby ekonomiczna katastrofe na Starym Kontynencie. Z drugiej strony Rosja nie moze zamknac kurkow z gazem, gdyz dla niej to strumien pieniedzy, ktore buduja nowa Rosje,

    Im wiecej takich wspolzaleznosci tym wiecej szans na trwaly pokoj w Europie i na swiecie.

    Polska niestety jest tylko pionkiem na szachownicy. By zwiekszyc swoje znaczenie rzad tego kraju powinien popierac energiczniej wspolna polityke Europy i dazyc do dalszego wzmocnienia struktur europejskich, bez ogladania sie na USA, ktore zawsze bedzie podazalo swoja droga nie baczac na kraje posrednie jak Polska. A tarcza nie miala sluzyc Europie tylko USA a wladze Polski jak i Czech chcialy pokazac Rosji ze moga jej zagrac na nosie.

    Niesamowita zatem wydaje sie analiza i forecast zalozyciela Stratfora, Georga Friedmana z tej global intelligence company, ktory w ksiazce "The Next 100 Years" twierdzi, ze Polska pod koniec tego wieku, a nawet znacznie wczesniej, bo ok juz 2050, bedzie potega o duzo wiekszym znaczeniu niz Rosja czy Chiny. Polska bedzie po USA na rowni z Japonia i Turcja najwiekszymi potegami swiata.
    http://www.stratfor.com/next100years

    Pozdrawiam

  11. @Piter

    Fetyszyzuje wszelkie kontakty z Amerykanami, którzy traktują swoich sojuszników jak dojne krowy. Znowu mam pieprzone deja vu okresu minionego, gdzie tak traktowało nas ZSRR – i porównanie tu jest całkowicie na miejscu. Pozostaje pytanie co otrzymujemy w zamian? Sami narażamy się uczestnicząc w imperialnej (słowo klucz!) polityce USA, angażując spore siły i środki… Dostęp do nowych technologii? Też nie – kontrakty z Amerykanami polegają na: zapłać, a my sprzedamy gotowy produkt – ale żadnych technologii, kooperacji, know-how… Szczerze, to juz więcej technologii otrzymaliśmy od ZSRR, które zresztą do dzisiaj z powodzeniem wykorzystujemy i zarabiamy na nich, a nie dopłacamy. Polska popełniła szereg błędów w polityce zagranicznej – od wyboru F-16, przyjecia fregat Oilver Hazard Perry, poprzez bezwarunkowe poparcie inwazji na Irak po (przepraszam za wyrażenie – ale inaczej tego nazwać nie sposób) "rozkładanie nóg" w kwestii tarczy… Teraz taki mały political fiction – Polska wybiera jako WSB Mirage'a/Gripena, stanowczo vetuje inwazję na Irak, rozwija intensywnie projekt korwety Gawron zamiast pakować grube miliony w złom, no i mówi "nie" tarczy… Wyobrażasz sobie jakie powoduje to zbliżenie z Niemcami/Francją i resztą starej UE – jednocześnie pokazuje nowym państwom UE, że trzeba stawiać na własny rozwój + współpracę wewnatrz UE i mamy zupełnie inna sytuację ad 2009, a nie rozlazłą Unię, która nie potrafi sie dogadać w kluczowych kwestiach bezpieczństwa – owszem nieco spłyciłem i zawężyłem problem, jednak jestem przekonany, że można było inaczej a wymagało to jedynie mniejszemu uleganiu lobbinggowi amerykańskiemu. I bynajmniej nie chodzi o stawianie się "okoniem" Waszyngtonowi.

    Co do wspólnotowych sił zbrojnych – nie sądzę by konieczne było ujednolicenie sprzętu – "jedynie" ujednolicenie łączności. Ale to inna bajka, i na razie bardzo odległa przyszłość.

    Zwrócie też uwagę, gdzie wybuchają konflikty na linii Rosja – USA i za co krytykuje się Rosję? Otóż Rosję krytykuje się za… ekspansywną politykę Waszyngtonu – Gruzja (USA musiały zaaprobować, a przynajmniej wiedzieć o planach Saakaszwilego), Ukraina – począwszy od Pomarańczowej Rewolucji – ciekawe że od Juszczenki (bezwarunkowo popieranego przez Waszyngton) zaczęły się "dymy" na linii Kijów-Moskwa i powszechna krytyka Kremla, poparcie Iranu – odkąd USA stanęło na granicy iracko-irańskiej i wreszcie tarcza antyrakietowa – naruszająca równowagę sił. We wszystkich tych przypadkach podaje sie za agresora i głównego winowajcę Rosję, a przecież do tanga potrzeba dwojga… Czyżby Rosja tańczyła sama ze sobą? No chyba jednak nie. Takze nie z Gruzją, bo ta nie jest żadnym partnerem dla Rosji, także nie Ukraina, no chyba że ta przykrywa swoją słabośc flagą amerykańską. Takze nie Polska, a właśnie USA, które w Polsce próbują robic swoje instalacje wojskowe…

Komentowanie wyłączone.