Aberracyjnie w Phenianie

Niedoszła prezydent Stanów Zjednoczonych, pełniąca obecnie funkcję sekretarza stanu Hillary Clinton udała się do Azji ze swymi pierwszymi wizytami. Podróż umilają jej przepełnione miłością oświadczenia Korei Północnej, która poprzez agencję prasową KCNA grozi Korei Południowej starciem na pył.

Kiedyś to Prusy były uznawane za kraj, w którym armia posiada państwo. Dzisiaj dawny historyczny ideał wciela w życie Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna. Większość mieszkańców głoduje, podczas gdy wyżsi oficerowie, istotniejsi aparatczycy oraz służby specjalne pławią się w luksusach. Podczas gdy Kim Dzong Il, o ile jeszcze żyje, bo tego nie sposób stwierdzić, delektuje się najprzedniejszym kawiorem i popija Dom Perignon, zwykli Koreańczycy dzielą miskę ryżu na całą rodzinę w ramach jedynego posiłku dziennie.

Rzekomo potężna armia północnokoreańska wrażenie robi tylko pod względem liczby żołnierzy. Są oni jednak wyposażeni w przestarzałe uzbrojenie, a w większości także słabo wyszkoleni; ich morale także pozostawia wiele do życzenia. Bo czego można spodziewać się po wygłodzonym szeregowym, którego całe życie można podsumować cytatem: „marność nad marnościami, a wszystko marność”?

Reżim Kim Dzong Ila dobrze się bawi, co jakiś czas podgrzewając atmosferę w celu wyłudzenia żywności, paliwa i pieniędzy. Reżimowi bardzo podobała się „słoneczna polityka” poprzedniego prezydenta Korei Południowej, w myśl której Phenian otrzymał carte blanche. Niezależnie od swoich poczynań, z Południa płynął na Północ strumień żywności oraz paliwa. Niestety dla reżimu, w zeszłym roku władzę przejął Lee Myung-bak, ksywka „Buldożer”, któremu nie w smak było dogadzanie Phenianowi bez względu na wszystko.

Buldożer bez chwili wahania „rozjechał” dawne zwyczaje i wprowadza politykę odpowiedzialności – za dobre zachowanie Phenian może być nagradzany; koniec z carte blanche i przymykaniem oka na poczynania północnego sąsiada. Reakcja Kima i jego popleczników mogła być tylko jedna. Przyzwyczajeni do rozpasania i braku jakichkolwiek zobowiązań „komuniści” wściekli się co nie miara i zaczęli grozić. W międzyczasie oczywiście zajmują się tym, w czym mają wielkie doświadczenie – propagandowo rozgrywają politykę Lee, używając mało wybrednych epitetów pod adresem prezydenta Korei Południowej.

Ilość kubłów pomyj wylewanych na Seul zwiększyła się w ostatnim czasie, tuż przed wizytą Hillary Clinton w Seulu. Phenian krzyczy, Phenian obraża i Phenian grozi – wojną nuklearną, starciem Południa w pył oraz zapowiada test rakiety balistycznej Taepodong-2, której zasięg obejmuje także Alaskę. Ostatnie testy kończyły się fiaskiem i pośmiewiskiem Phenianu, ale nie można z góry lekceważyć takiego wydarzenia.

Barack Obama bardzo chciałby doprowadzić do denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego, jednak wątpliwe jest, aby udało mu się tego dokonać. Północ świetnie czuje się w swojej dotychczasowej roli, jest przyzwyczajona do szantażowania i uzyskiwania w ten sposób profitów. Potrzeby reżimu nie są duże – ot, żeby wyżywić samych siebie. Dlatego trudno spodziewać się rezygnacji z narzędzi, które pozwalają zdobyć trochę czasu.

Rytualne pohukiwania Phenianu nie robią już zbyt wielkiego wrażenia. Jeśli ktoś się „rozerwać”, powinien śmiało wejść na stronę KCNA i poczytać depesze reżimowej agencji. Odnoszę wrażenie, że cały ten cyrk powoli dobiega końca, a głosy z Phenianu to przysłowiowe ostatnie podrygi konającej ostrygi. Kto da się nabrać i wycofa się (np. prezydent Lee), ten „trąba”, jak zakończył „Ferdydurke” Witold Gombrowicz.

33 komentarzy do “Aberracyjnie w Phenianie

  1. Miriam, nazwanie Pania "nut case" jest chyba prawidlowe. Ze zrozumieniem, ze zrozumieniem prosze. Ja Pani niestety nie bede tego uczyl. Podaje dane i linki, gdzie pokazuje jakie manipulacje nastepuja odnosnie danych dotyczacych Korei Pn. Prosze porownac dane z mojego linka (dane ONZ) z danymi z factbook CIA lub tez Wikipedia bo takie dane pewnie wystarcza dla Pani. Nie moge pokazywac kazdej linni gdzie co jest napisane, bo naprawde jest to zbedne, jesli sa braki w zrozumieniu tekstow, ktore pisze.

    P. Wolejko nie obraza tylko jakies okreslone panstwa, lecz ludzi z tych panstw. Slowa: 'Bo czego można spodziewać się po wygłodzonym szeregowym (polnocnokoreanskim), którego całe życie można podsumować cytatem: “marność nad marnościami, a wszystko marność”?' nie sa potwierdzeniem tego?

    Podobnie jak w Ameryce Pn mowi sie, ze Polacy to idioci i nadaja sie tylko do 'menial jobs'. Jest to obrazliwe dla ludzi z Polski czy tez nie? Ja uwazam, ze tak, a jesli ktos tego nie widzi to moze jest jednak mentally challenged. Prosze wpisac na google "polish jokes" – mysle ze to wystarczy by pokazac jak Polacy sa odbierani na zachodzie.

    Zatem zarzut odnosnie mojego jezyka jest niepowazny, gdyz brakuje argumentow na wszystko inne.

    P. Wolejko, wedlug ostatnich danych z 1995 roku Korea Pn miala $4000 na osobe PKB, a Polska $5600. Dla mnie to tylko troche lepiej… dla Pana to roznica jest 'przepascia'.

    Pozwole sobie napisac "no comments".

    I pisze Pan, ze przedstawia Pan sprawy tak jak sie sprawy maja….. WOW. Wiekszych idiotyzmow naprawde dawno nie slyszalem. Ciekawe kto Pana w tym szkolil, bo az tak mentally challenged Pan nie moze byc.

    1. Jest Pan tu, Panie Romanie?
      Wyczuwam w Panu bratnią duszę. Napisałbym szerzej, gdybym wiedział, że Pan tu jeszcze jest. Jeśli Pan jest, proszę o jakiś znak.

  2. Panie Romanie, czy Pańskim jedynym celem jest obrażanie innych ludzi? Bo po wszystkim co Pan piszesz, trudno dojść do innego wniosku. Jeśli tak (a ja tak zakładam – zdając się na kobiecą intuicję), to nazwanie Pana impertynenckim bucem byłoby zbyt łagodne – ale z braku lepszych określeń, niech będzie właśnie to… No jeszcze mogłabym nazwać Pana zwykłym paszkwilantem, bo lubisz Pan pojeździć po interlokutorze, który Pana w żaden sposób nie obraża. A może w ten sposób PG chce podwyższyć temperaturę na swoim forum? Pytam, bo nie wierzę, że ktoś tak absurdalnie groteskowy chodzi po ziemi i jeszcze jest w stanie coś tam wklepać na klawiaturze. Jeśliś Pan trollem, to moim zdaniem kiepsko Pana ktoś z PG "gra"; jeśli nie – szczerze współczuję całokształtu zachowania, taktu i intelektualnej błyskotliwości…

    Czytam – ZE ZROZUMIENIEM (ktoś chyba Panu już zarzucał na PG kłopoty ze zrozumieniem, ale pamięć zawodną jest i nie pamiętam kto i w jakich dokładnie okolicznościach) – i dochodzę do zupełnie odmiennych od Pana wniosków. Pan też, gdyby tylko zechciał przeczytać komentarz P. Hughesa pod jego własnym tekstem, na pewno dostrzegłby, że wcale nie twierdzi on, iż w KP jest tak różowo.

    A co do Phenianu, to nie mam zamiaru powtarzać tego, co MaSZ, Piotr i Artur pisali powyżej: Phenian może być nawet całkiem normalnym miastem, gdzie ludzie nie umierają z głodu, tylko toczą normalne życie. Ale to nie dość, że jest stolica, to jeszcze kraju totalitarnego, z gospodarką planową, a więc z gruntu niewydolną, bo zaspokajającą potrzeby władz, a nie obywateli. "Cały naród buduje swoją stolicę" – zna Pan to skądś? Dając przykład z Polski – to właśnie totalitarny ustrój wczesnego PRL sprawił, że Warszawa może "pochwalić" się PKiN, a nie metrem. Ale nawet gdyby Warszawa miała i z 10 PKiNów, i ukończone metro, nie nazwałabym jej bogatym miastem w czasach PRLu – bo byłyby to tylko zachcianki władz, a nie realne potrzeby.

    I na koniec odnośnie cytatu: jeśli byś się Pan obraził za coś takiego, to jak ma się poczuć ktoś kogo bezpośrednio diagnozuje Pan jako wariatkę lub ktoś Pańskim zdaniem będącym osobą niepełnosprawną umysłowo? Ja nie widzę w tym cytacie nic złego: w odróżnieniu od polish jokes, które opierają się na stereotypach dotyczących sprawności intelektualnej naszych (tak Panie Romanie – Pańskich też!) rodaków, Piotr po prostu napisał, że niedożywiony żołnierz ma kiepskie morale. Gdzie tu obraza? Można spierać się o to, czy jest niedożywiony – choć ani Piotr, ani ja, ani Pan nie będziemy w tej kwestii mieć pewności – ale na pewno nie można stwierdzić, że jeśli jest niedożywiony, to jego życie jest marnością nad marnościami. Jest to jak dla mnie aksjomat. Poza tym, nie podajesz Pan kontekstu w którym Piotr umieścił tą wypowiedź. A ona wiele zmienia.

    Bez odbioru.

  3. Stosując suche statystyki można powiedzieć, że mieszkańcy Korei Północnej to krezusi w porównaniu do Afgańczyków, Rwandyjczyków czy Etiopczyków. Jednak dane statystyczne to nie wszystko. I jeśli ktoś tego nie rozumie, to bredzi. Feel free and go to your heaven on Earth – North Korea!

  4. Statystyki trzeba umieć używać.
    Korea Płn. otrzymywała przez wiele lat kroplówkę gospodarczą od ZSRR (zakończona wraz z upadkiem ZSRR) oraz od Chin (drastycznie ograniczona po 1994 roku). Zakończenie sztucznego podtrzymywania gospodarki tego kraju w połączeniu z wielkimi powodziami niszczącymy pola uprawne doprowadziło do głodu. Tzw. wielki głód w Korei Płn. trwał w latach 1995-99, nikt nie zaprzecza jego istnienia, pojawiaja się jedynie sprzeczne szacunki dotyczące liczby ofiar: między 200.000 a 3 miliony. Ta górna liczba wydaje sie przesadzona ponieważ opiera się na ektrapolacji liczby ofiar z jednej ze szczególnie dotkniętych klęska głody prowincji na północy kraju. ONZ raportowała od 2005 roku o groźbie powtórzenia się tej tragedii.

    W związku z powyższym naturalnym wnioskiem jest dramatyczny spadek PKB Korei Płn. między latami 1995 a 2000.

    Wyciąganie wniosków o bogactwie kraju na podstawie budowli w stolicy to kolejny nonsens. Sam byłem w paru bardzo biednych krajach afrykańskich. Schemat zawsze ten sam, niezależnie od powszechnej, skrajnej biedy: pałac prezydencki (lub pałac republiki etc.) zawsze imponujący, ośrodki wczasowe dla turystów budowane z wielkim rozmachem, centrum stolicy z szerokimi ulicami i pięknymi fontannami oraz licznymi portretami przywódcy.

    Czytając uważnie tekst @Romana (jeden z nielicznych pozbawionych ataków ad personam) w tym wątku, można łatwo zauważyć, że niemal każde zawarte w nim zdanie jest pozbawione sensu. Jedynie kilka przykładów, ponieważ nie mam czasu na pisanie książki:
    – Nieprawdą jest, że Korea Północna (pisana dużymi literami, a więc chodzi o państwo?) była pod okupacją Japońską w latach 1915-45, ponieważ wówczas nie istniała. Nio chyba, że uznamy, iż NRD przegrało bitwę pod Verun podczas i Wojny Światowej? 🙂
    – Okrucieństwa Japoczyków wobec Koreańczyków są bezsporne i dotyczą całego Półwyspu Koreańskiego. Czy to usprawiedliwia porywanie bogu ducha winnych Japończyków odpoczywających plaży? Ciekawe co by się zdarzyło, gdyby w ramach odwetu za okupację nazistowską Polska zaczęła porywać niemieckich nastolatków dyskoteki, a następnie więziła ich przez wiele lat? Ciekawe czemu Korea Płd. nie porywa Japończyków na masowa skalę???
    – Lekceważenie zeznań świadków o torturach i masowych ekzekucjach w Korei Płn. ponieważ rzekomo Polacy masowo oszukiwali urzędy imigracyjne – logika jak spod magla. Kontunuując te nonsensy należałoby twierdzić, że dowolne zeznania ludzi i mordach w krajach, z których uciekli byłyby kłamstwami???
    – Polacy podczas rządów Jaruzela (a więc za owego największego Polaka w historii wg. @Romana) istotnie masowo emigrowali do USA, ale nie musieli opowiadać o żadnych torturach. Wystarczyło, że mówili o tym, że stracili pracę, że działali w Solidarności i od ręki dostawali azyl. Wielu moich znajomych tak postąpiło. Dziś często zapominamy, że Stan Wojenny to nie tylko kilkanaście tysięcy internowanych, lecz również jakieś 10 tysięcy ludzi Solidarności wsadzonych do więzien z wyrokami kryminalnymi oraz dodatkowe dziesiątki tysięcy wyrzuconych z pracy z wilczym biletem, znakomicie utruddniającym podjęcie jakiejkolwiek pracy. Ci ludzie mieelli aż nadto powodów do emigracji i nie musieli niczego wymyslac.
    – Amerykańskie luddobójstwa podczas wojny koreańskiej nie zasłonią wielu zbrodni po obu stronach oraz oczywistego historycznego faktu, iż Wojna Koreańska zaczęła się od ataku Korei Płn. na Południową.
    – Zachwycanie się metrem w Korei Płn. i porównywanie do warszawskiego – cóż. W każdym państwie totalitarnym koszty danego projektu nie grają roli, w państwie demokratycznym zaś albo zainwestuje prywatny kapitał (który chce zarobić), albo będą to pieniądze państwowe, które jednak wymagaja rozliczenia każdej złotówki. Np. Chinach jakis lokalny kacyk partyjny rozkaże wybudować autostradę: nikt nie będzie liczył się z pieniędzmi, zaś prawa własności są tam bardzo ograniczone, więc żaden człowiek mieszkający na trasie autostrady nie sprzeciwi się. Zresztą w Chinach to jeszcze ma jakiś sens, natomiast nie bardzo rozumiem celowości innej niz propagandowej wysiłku ludzkiego w budowie szerokich ulic w stolicy Korei Płn. w sytuacji gdy prawie nie ma tam samochodów?
    – Itd. Itp.
    Proponuję czytać całość dokumentów ONZ, min World Food Program oraz UNICEF. A przy tym myśleć, zamiast nabierać się na koreańską propagandę.

    Polecam uwadze także:
    http://news.bbc.co.uk/2/hi/asia-pacific/281132.stm

    Porównanie sytuacji ekonomicznej i jakości życia obu Korei (poddobnie jak historyczne dane dla RFN i NRD) bardzo dobitnie pokazują różnicę pomiędzy komunizmem i wolnym rynkiem.

    PS> Metro w Seulu jest znacznie większę od tego w stolicy Korei Płn.

  5. Klamca, manipulator i statystyk.

    Po wojnie koreanskiej czesc rolnicza pozostala w Korei Poludniowej a gorzyste nieuprawne tereny dostaly sie Korei Polnocnej, aczkolwiek dostali tez wiekszosc surowcow mineralnych. Na caly kraj wystarczalo swobodnei zywnosci lecz po [podziale w przypadku nieurodzaju lub terz kleski zywiowolej juz nie, stad glowne zrodlo problemow. Liczab ofiar po kleskach zywiolowych jest podawana tylko przez CIA lub amerykanskie NGOsy, a nie ma zadnych danych z niezaleznych zrodel miedzynarodowaych. Ja spotkalem sie z danymi, ze w 95 zginelo ponizej tysiaca osob, a w 97 podobnie. Prawda czy tez nie, nie potrafie potwierdzic, ale wiem, ze CIA nie podaje prawdziwych danych jak podalem wczesniej.
    Liczba ofiar od 200 tysiecy do 3 mln wydaje sie wzieta ze zrodel propagandowych gdyz nikt tego nei potwierdza. Byly ekstrapolacje, ktorych zasady czytalem. I powiem, ze podobnie mozna byloby powiedziec, ze po powodzi we Wroclawiu ok. 10 lat temu wzroslo zuzycie drewna – wiec mozna zalozyc, ze czesc tego drewna poszla na trumny, stad mozna zrobic ekstrapolacje na ilosc zmarlych w czasie powodzi – statystycznie. Taka metode obrano odnosnie Korei Polnocnej – personalnie powiem, ze metoda byla nie naukowa i chyba powaznie niepowazna.

    Wniosek, ze musial nastapic takdramatyczny spadek PKB (75%) ze wzgledu na kleski zywiolowe jest niepowazny, gdyz nikt nie podaje takich danych. Nawet CIA, ktora podaje o rocznym zadku PKB a pozostale lata maja maly wzrost. MaSZ – czekam tutaj na link potiwerdzajacy Twoja teze – i wiem, ze nie bardzo to mozna powierdzic.

    Wyciaganie wnoskow o bogactwie kraju na podstawie budowli – to Pana wniosek a jesli nie to prosze podac gdzie tak podalem czy tez napisalem. Tego po prostu nie ma podanego przeze mnie.

    Teraz odnosnie zdan mojego autorstwa, ktore sa pozbawione sensu.
    1. Nieprawda jest, ze Korea Polnocna byla pod okupacja japonska.
    No tak, nie byla. Tylko ten teren (caly kraj) byl okupowany i zabijani ludzie nie byli Koranczykami z Polnocy… byli po prostu ludzmi. Goebels bylby pewnie dumny z Pana za taka logike.
    2. Zgoda na okrucienstwo Japonczykow, ktorzy wymordowali dziesiatki itysiecy, byc moze setki tysiecy. Prawda jest ze Korea Polnocna uprowadzila 12 osob pochodzenia japonskiego. Gdzy sprawa wyszla na jaw czesc z tych ludzi nie chciala wyjechac, a gdzy wyjechala wrecz dobrowolnie chciala wrocic do Korei Polnocnej. Dziwne… nieprawdaz?
    Japonia nie wyrazila zgody na ich powrot… wedlug moich danych.
    3.. Lekcewazenie zeznan swiadkow o tortutach i masowych egzekucjach ma sie tak samo do prawdy jak zeznania uciekinierow z Iraku odnosnie broni masowego razenia. Oni tam byli pracowali nad ta bronia. I w ramach poszukowan tej broni zginelo kilkaset tysiecy Bogu ducha winnych ludzi a broni jak nie ma tak nie ma. Jesli nie ma niezaleznych potwierdzonych danych nigdy nie mozna takich zeznan brac jako 100 procentowych. Koszty pomylki moga byc zbyt powazne.
    4. Podczas rzadow Jaruzelskiego Polacy emigrowali masowo do USA… no niby tak, ale powiedzenie ze dzialalo sie w Solidarnosci i stracilo sie prace z tego powodu, powodowalo automatycznie dostanie azylu jest wierutna bzdura. Zadna utrata pracy ani tez zadne pobicie przez policje nie dawalo praw do dostania azylu… nie wiem skad to sie wzielo. Zadna dzialalnosc polityczna nie dawala prawa do azylu… i to pewnie Pana manipulacja.

    Samo wystapienie o azyl bylo powazna sprawa, gdyz powodowalo z reguly reperkusje w Polsce i byl tez zupelny brak szans na powrot do Polski. I bardzo malo ludzi sie na to zgadzalo, druga rzecza bylo to, ze nalezalo powaznie pluc na Polske.. nie, nie pluc tak normalnie. To musialo byc powazne… i nie mysle ze tak naprawde wiecej niz kilkadziesiat osob w Polsce moblogy dostac azyl polityczny…. odliczam internowanych. Temat doskonale znam… bylem tlumaczem i pomagalem wielu osobom. Rzygac sie chcialo czytajac ich historie… wszystkie wymyslone…. prosili niektorzy o pomoc w wymyslaniu przesladowan i tortur, jakie stosowala milicja. I dostawalo sie ich dokumenty z notka do poprawy…. ze maja za malo naplute, trzeba wiecej, gdyz nie przejdzie, wiec wymyslano nowe powody. O azyl staralo sie ok 1% ludzi, gdzyz wymagano tak mocnego plucia, ze wiekszosc nie potrafila tego zrobic. Na emigracji na wiekszosc azylantow patrzono jak na zdrajcow ..

    Jesli Pana znajomi to azylanci, to powiem, ze niezlych skurwysynow ma Pan za znajomych.

    5. Odnosnie kilkunastu tysiecy internowanych odpowiem: JEST PAN KLAMCA, BEZCZELNYM KLAMCA, ktory podaje falszywe dane. Mam dane z BBC czy tez Washington Post, ze bylo internowanych ponad 100 tysiecy… zostawiam to bez komentarza tez. Ilu bylo internowanych prosze zapytac IPN.

    6. Wojna koreanska zaczela sie poprzez deklaracje USA… prosze poszukac na necie dokladniej, na ktora zareagowala Korea Polnocna.

    &. Nie wiem kto sie zachwycal metrem w Korei Polnocnej, z pewnoscia nie ja, aczkolwiek podkreslilem, ze Polska nie bardzo jest wstanie wybudowac swoje wlasne… a Poplska to ponoc demokratyczne panstwo, ktore chialoby wybudowac… ale anie pieniedzy ani zdolnosci ku temu.

    9.W Chinach prawo wlasnosci jest respektowane na rowni z tym w USA, aczkolwiek pewnie w USA latwiej jest wybudowac droge czy autostrade poprzez istnienie prawa „right of way” ktore pozwala rzadowi budowac praktycznei drogi gdzie zechce i jak zechce. Jesli ktos mysli ze temu mozna przeszkodzic, jest w duzym bledzie.

    10. To, ze Pan nie rozumie dlaczego drogi sa szerokie w Pyongyang to pewnie jest Pan pozbawiony wizji. Gdyby Polacy mieli lepsze wizje wczesniej tez bylyby szersze drogi i zycie byloby latwiejsze. Niestety patrzono tylko na terazniejszosc.

    Slowa w pkt. 4 MaSZa „30 lat temu wielu nie wierzyło, że Czerwoni Khmerzy stworzyli system, który wymordował jakieś 20%-25% własnych obywateli. Korea Płn. nie osiągnęła być może takiego stanu, ale stanowi wstyd współczesnego świata. Powstaje poważny problem moralny, jaką strategię wybrać, aby rozwiązać ten problem, ale jednocześnie zminimalizować liczbę ofiar” mowia wyraznie, kim jest ta osoba. Jest Pan tutaj troche bardziej intelektualny niz Goebbels.

    Artykul „Aberracyjnie w Phenianie” Wolejki jest propagandowym pwszkwilem, ktory ma odhumanizowac rzad jak i ludzi Korei Polnocnej. Jest to jedna z sophisticated metods propagandy, stosowanej dla np. zolnierzy, by nigdy nie patrzyli na ludzi z danego kraju z litoscia. By rownie bezwzglednie zabijano kobiety jak i dzieci i by zabijajacy nigdy nie mieli wyrzutow zumienia. Zolnierze po takim szkoleniu i przejsciu przez okres sluzby na polu walki musza obowiazkowo przechodzic psychiatryczne badania i byc pod kontrola psychologa, gdzyz nie maja poczucia co jest dobro a co zlo… i jest u nich ogromna przemoc w rodzinach, ktorej nie potrafia zachamowac.

    Miriam, co moge powiedziec? Chyba tylko to, ze z cala pewnoscia jestes 'nut case z amnezja”.

  6. Drogi panie romanie – skoro chcialo sie Panu rzygać od historii azylowych Polaków w USA, to moze opisze Pan pokrótce własną historie…?

    Ze swej strony dodam, że osobiście znam 4 osoby, ktore otrzymały azyl polityczny w USA, tylko z tego powodu, ze pojawily sie tam z wydanym przez sb paszportem w jedna stronę – bez prawa powrotu.

    A co do japonskich checi powrotu do Koreii Płn… – coż, czytywałem juz na roznych oforach twierdzenia o „poważnych źródłach, wbrew publicznej propagandzie, podających iż w trakcie zimnej wojny amerykanskie samoloty w Europie mialy zamontowane użądzenie, ktore automatycznie wyłączało w locie silnik, w wypadku gdy amerykański pilot chcialby uciec do ZSRR”. Zapewne aby prosic tam o azyl polityczny…

  7. Żwawo dryga ta ostryga!
    Panie Piotrze, wielce szanowny mój współimienniku,
    w zakończeniu swego ciekawego artykułu o Korei Północnej, opublikowanego przeszło rok temu, napisał Pan, iż odnosi wrażenie że „głosy z Phenianu to przysłowiowe ostatnie podrygi konającej ostrygi”. Czasem warto spojrzeć na to, co się napisało, z pewnego dystansu czasowego.
    „The World Factbook” (wg pana Romana źródło niewiarygodne) informuje, że w 2009 roku liczba ludności Korei Północnej wzrosła o 0,39 proc., a PKB o 3,70 proc. Z tego wynika, że w 2009 PKB na głowę wzrósł w Korei Północnej o 3,30 proc. To ładny wzrost.
    W tym samym 2009, wg „The World Factbook”, ludność Korei Południowej wzrosła o 0,26 proc. a PKB tylko o 0,20 proc. Z tego wynika, że w 2009 PKB na głowę zmalał w Korei Południowej o 0,06 proc. To wprawdzie bardzo małe pogorszenie, ale jednak. Skoro więc w Korei Południowej pogorszyło się a w Północnej wyraźnie poprawiło, to czy na pewno do Korei Północnej odnosiło się Pana określenie: „ostatnie podrygi konającej ostrygi”? Może raczej chodziło o Koreę Południową?
    Pozdrawiam serdecznie
    PS. Noc Świętojańska już od paru dni za nami, ale większość obchodzi ją właśnie teraz. Trudno więc spać.

    1. Jak zwykle przy okazji Pańskich komentarzy mam cichą nadzieję, że to jedynie specyficzne poczucie humoru. Obawiam się jednak, że Pan tak ma w standardzie. Czyżby chciał Pan tymi danymi gospodarczymi dotyczącymi obydwu Korei udowodnić, że ustrój dżucze jest lepszy od demokracji i gospodarki wolnorynkowej? Nie uważa Pan, że utrzymanie wielkiego wzrostu w państwie rozwiniętym, które narażone było na recesję powodowaną ostatnim kryzysem światowym, jest nieporównywalnie trudniejsze niż w państwie wodzowskim? To samo tyczy się tak przez Pana wielbionych Chin. Proszę zrozumieć – liczby to nie wszystko i nie powinno się ich analizować w sposób bezmyślny. Co z tego, że KRLD zanotowała wzrost o 3,3% skoro jej gospodarka jest w piętnastej dziesiątce państw świata, a poziom życia i wolności obywatelskich w tym kraju jest najgorszy na świecie? Czy nie ma Pan jakichś ludzkich priorytetów?

      1. Szanowny Panie Michale
        Mój post wyraźnie wskazuje na moje poczucie humoru (jak również na poczucie humoru redaktorów PG). Jednym z celów CIA wydaje się być walka z Koreą Północną, także walka propagandowa. Zakładanie więc, że publikowany przez CIA dla szerokiej opinii publicznej „The World Factbook” jest źródłem obiektywnych danych o tym państwie, dowodzi poczucia humoru.
        Ma zapewne rację pan Roman, gdy twierdzi, że dane z „The World Factbook” są, w przypadku Korei Północnej, nieobiektywne i starają się ukazać to państwo raczej w czarnych barwach. Staram się jednak być ambitniejszym od pana Romana. Nie powołuję się na dane np. ONZ, ale pokazuję, że nawet „The World Factbook” przyznaje, iż w 2009 gospodarka Korei Północnej rozwijała się w przyzwoitym tempie, podczas gdy gospodarka Korei Południowej nie za bardzo a gospodarki tzw. Zachodu wręcz zwijały się. Proszę jednak nie wyciągać z tej mojej wypowiedzi zbyt daleko idących wniosków. Ja tylko zwracam uwagę, że nawet dane z „The World Factbook” trochę trudno pogodzić z poglądem pana Piotra Wołejko, iż Korea Północna prezentuje obecnie „ostatnie podrygi konającej ostrygi”.

      2. Szanowny Panie Michale
        W swym wcześniejszym komentarzu ograniczyłem się tylko do wskazania pewnej niezgodności między tym, co napisał pan Piotr Wołejko a liczbami podanymi w „The World Factbook”. Myślę jednak, że Korea Północna to kraj bardzo interesujący a jednocześnie mało znany. Zdobycie rzetelnych informacji o nim jest trudne, ale nie niemożliwe. Byłoby cenne, gdyby np. redakcja Polityki Globalnej zgromadziła solidny zbiór informacji o tym intrygującym państwie.
        Nasze ministerstwo spraw zagranicznych informuje o Korei Północnej bardzo lakonicznie i chyba dziwnie. Ze strony MSZ dowiadujemy się np. (gospodarka), że Korea Północna to „Kraj przemysłowo-rolniczy, do końca lat siedemdziesiątych relatywnie dobrze rozwinięty. Sytuacja gospodarcza obecnie, po załamaniu się bloku socjalistycznego, jest bardzo trudna.” Dowiadujemy się też (dwustronna współpraca gospodarcza), że „Ocena społeczności międzynarodowej wobec KRLD odzwierciedla i przenosi się bezpośrednio na wymianę handlową między Polską a KRLD, która zmniejsza się z roku na rok.”
        Muszę traktować poważnie to, co przekazuje MSZ. Jeśli piszą, że do końca lat siedemdziesiątych (tj. do 1980) Korea Północna była krajem relatywnie dobrze rozwiniętym, to zapewne tak było. Czy potem Korea Północna zwinęła się? Czy są jakieś podstawy do takiego przypuszczenia?
        MSZ z definicji posługuje się językiem dyplomatycznym. Jeśli pisze, że nasza wymiana handlowa z Koreą Północną gaśnie ze względu na „ocenę społeczności międzynarodowej wobec KRLD”, to ja z tego rozumiem, że gdyby nie ta „ocena społeczności międzynarodowej” to nasza wymiana handlowa z KRLD nie gasłaby. Czy wolno domyślać się, że MSZ chciał powiedzieć: „Nie chcieliśmy ograniczać wymiany handlowej z KRLD, ale obecny Wielki Brat tego oczekuje, a skoro pan każe to sługa musi” ?
        Namawiałbym „PG” do podjęcia się ambitnego zadania stworzenia bazy danych o KRLD, takiej najlepszej w Polsce bazy. No ale oczywiście to nie mogłoby być proste przenoszenie treści z niezbyt rzetelnych opracowań.
        Pozdrawiam całą redakcję

        1. Szanowny Panie Romanie, również chcielibyśmy wiedzieć więcej na temat KRLD, niestety jednak obawiamy się, że nasze przypuszczenia rozbijałyby się o brak rzetelnych danych i domysły. Może Pan podjąłby się tego ambitnego zadania? Lubuje się Pan bodaj w statystykach i liczbach, może zechce Pan napisać jak to jest naprawdę z tą północnokoreańską gospodarka? Serdecznie pozdrawiam.

          P.S. Co do stwierdzenia, że do końca lat 80tych gospodarka KRLD miała się dobrze: moim zdaniem obecna sytuacja ekonomiczna w Korei Północnej jest winą izolacji KRLD oraz nie przejścia na kapitalizm ekonomiczny. Przez te trzydzieści lat zglobalizowany świat bogacił się, a KRLD wciąż była izolowana. Różnica się pogłębiała, a KRLD stała się zacofana. Myślę, że nie zmieniło się tam wiele od końca lat 80tych, tyle że reszta świata ruszyła z kopyta, szczególnie po 89 roku i późniejszym rozpadzie ZSRR.

          1. Proponuje w miedzyczasie wszystkim obecnym zainteresowac sie Cheonan, gdzyz ten przypadek pokazuje nie tylko stosunki miedzy obydwoma krajami, lecz tez wplywy propagandy, ktora jest wszechobecna na tym polwyspie. Jeszce bardziej jest owa propaganda obecna na swiecie, gdy wezmiemy pod uwage Koree Pn.

          2. Szanowny Panie Romanie
            W komentarzu z 27 czerwca prosiłem o jakiś sygnał z Pana strony, bym wiedział, że jest Pan tu jeszcze obecny i ma sens moje pisanie do Pana. Wprawdzie 29 czerwca zamieścił Pan kolejny komentarz, ale w żaden sposób nie wynika z niego, że jest to ten sygnał, o który prosiłem. Mniejsza jednak o to. Rozumiem, że Pan tu nadal jest.
            Coś nie działa tak jak trzeba, bo przy Pana ostatnim komentarzu nie ma okienka „Odpowiedz”. Odpowiadam więc korzystając z okienka w komentarzu pana Michała, który zresztą nazywa mnie Romanem, więc robi się już trochę mętlik 😉
            Panie Romanie, napisałem już, że czuję w Panu bratnią duszę. Podejrzewam przy tym, że jest Pan raczej z mojego pokolenia, niż z pokolenia redaktorów Polityki Globalnej. Uważam, że różne sprawy, w szczególności koreańskie, są Panu znane wyraźnie lepiej niż redaktorom PG a Pana oceny są, według mnie, dużo trafniejsze. Nie rozumiem zatem, skąd w Pana komentarzach tyle emocji, tyle niegrzeczności. Skoro ma Pan rację, to powinien Pan zachowywać dobrotliwy spokój i grzecznie, rzeczowo argumentować.
            Pozwolę też zwrócić sobie Pana uwagę na fakt, że redaktorzy PG to ludzie bardzo inteligentni. Są elitą swego pokolenia. Jeśli nawet coś w ich tekstach uzna Pan za niedorzeczność, to musi Pan przyznać, że jest to niedorzeczność na odpowiednio wysokim poziomie.
            W to, że ich teksty „pisane są pod określone, z góry założone potrzeby” sam Pan oczywiście nie wierzy, bo gdyby Pan wierzył, to w ogóle nie włączyłby się Pan do tej dyskusji.
            Osobiście uważam, że niektórym redaktorom PG brak czasem wewnętrznej siły, by stawiać długotrwały opór zmasowanej kampanii propagandowej. Po jakimś czasie trwania propagandowego ataku zaczynają autentycznie wierzyć w to, co tłucze propaganda. Jeśli po przyjacielsku będzie im Pan dostarczać rzeczowych argumentów, że jest inaczej niż im się wydaje, to wzmocnią się wewnętrznie i będą się mogli oprzeć propagandowej kanonadzie. Namawiam zatem Pana do tego przyjacielskiego dostarczania redaktorom PG rzeczowych argumentów.
            Pozdrawiam serdecznie

          3. Naturalnie chodziło o Pana Panie Piotrze, nie wiem skąd mi się tam wziął Pan Roman 😉

  8. Panie Badura, nie odpowiedzialem wczesniej nie ze wzgledu ze chcialem Pana zignorowac, lecz pewnie nie mialem nic madrego do napisania, a gdy juz odpowiedzialem to moj komentarz sie nie ukazal.
    Niespecjalnie mam czas by czytac PG, ale glowny powod braku zainterresowania ta strona to niski poziom publikowanych artykulow. Wystarczy przeczytac tytul dowolnego artykulu jak i nazwisko autora i praktycznie rzecz biorac wiem co tam bedzie napisane – mowie tutaj o tych czesciej piszacych. I powiem szczerze, ze raczej czytalem komentarze, ktore wydawaly mi sie ciekawsze.

    Panie Piotrze, ja nikomu z redaktorow PG nie odbieram inteligencji, kazdy ma ja jaka ma. Byc moze sa elita swojego pokolenia, ale to juz w Polsce bo na zachodzie z cala pewnoscia do elit by sie nie zaliczali. Te Pana elity maja juz dobrze uksztaltowane fobie i to je wyklucza z elit zachodnich. Panie Piotrze, wystarczy zaczac czytac PG od momentu powstania… i wtedy okaze sie ze przewidywalnosc redaktorow odnosnie przyszlosci, ktora mozemy obecnie zweryfikowac, jest niska. Jeden z redaktorow ma skutecznosc zerowa tzn. ze nigdy nie udalo mu sie poprawnie przewidziec przyszlosci, ktora opisywal w swoich artykulach. I jesli ten ktos bedzie prawnikiem, to ja naprawde nigdy nie chcialbym skorzystac z jego uslug. Mozna sie mylic i kazdy z nas to robi, ale nie mozna sie mylic zawsze. Ja osobiscie przy drugiej pomylce usuwam taka osobe z pracy, gdyz to godzi w moje imie a tutaj podejrzewam, ze PG kreuje przyszlego bezrobotnego, typu Robert Amsterdam. Tylko, ze Amsterdam mowi otwarcie, ze ma fobie i one sa jego i ma do tego prawo… i za to mam ciut szacunku dla niego, bo z cala reszta jest prawnikiem idiota. Stad chyba Pan rozumie moje slowa, ze to musi byc pisane pod jakies okreslone potrzeby, bo az tak bardzo mylic sie nie mozna.

    Nie ma tutaj dobrych tekstow ale tacy autorzy jakie teksty pewnie. Jedyne teksty wysokiej klasy to byly Pana – przeczytalem te odnosnie Bialorussi. I z takimi Pana tekstami mozna cos zrobic, mozna je publikowac i maja one wartosc. Powiem Panu, ze znam dziewczyne, ktora po polskiej szkole sredniej tez pisala – podobnie jak Pan, wszystko wysokiej klasy chociaz bylo tego znacznie wiecej. Ona zadala za swoje teksty duze pieniadze i je dostawala. I to pisanie bylo glownym powodem, ze przed ukonczeniem studiow na zachodzie stala sie sama milionerem. Przy niej Anne Aplebaum to pestka, chociaz ta tez wiedziala co zrobic z dobrymi takstami. Wsrod obecnych redaktorow PG nie ma takiej osoby, ktorej teksty daloby sie publikowac gdziekolwiek, by mialyby one jakakolwiek wartosc. Pozostaje zatem ten blog. Chociaz uwazam ze sam koncept PG jest genialny i oprawa jest wysokiej klasy to teksty w wiekszosci sa niskiej klasy, czasami wydawaloby sie ze to szkola podstawowa. Ot, takie hobby grupy mlodych ludzi.

    Panie Piotrze, mieszkajac w Vancouver, ze wzgledu na swoj biznes, mam tutaj do czynienie z elitami, glownie to intelektualisci – czesto pisarze, profesorowie uniwerytetow, prawnicy itp. – czesto slawni i wszyscy z nich to ludzie, ktorzy osiagneli sukces w zyciu. Nie mam do czynienia z elitami politycznymi, gdyz tutaj nie mieszkaja. I powiem Panu, ze jesli ktos napisze propagandowe slowa, o biednym, glodnym zolnierzu polnocnokoreanskim, stawiajac siebie powyzej, to z cala pewnoscia ta osoba nie nalezy do elit, z ktorymi ja mam do czynienia.

    Pan ma cierpliwosc by tlumaczyc i przekonywac a w odpowiedzi dostaje Pan szkolne teksty, ktore swiadcza tylko o poziomie piszacego. Ja tez dalem im szanse i czytalem wszystko, sadzilem ze nastapi jakas poprawa poziomu. I z pewnoscia pomoglbym komus bo wiem jak sprzedac dobre teksty. Oprocz Pana to nie ma takiej osoby tutaj. Przyznam sie, ze potrafilem przeczytac po kilkaset stron by cos tam udowodnic, lub przejrzec setki zrodel – zdolnosc szybkiego czytania bardzo mi w tym pomaga. Teraz biznes i zycie na 'fast lane’ zajmuje mi caly moj czas i wylaczylem sie niemal calkowicie.

    Pozdrawiam z innego konca swiata. Roman

    1. Szanowny Panie Romanie
      Pana wypowiedzi w Polityce Globalnej są dla mnie bardzo cenne. Osobiście uważam, że wśród wielu wariantów, które każdy musi rozpatrywać, bezwzględnie obowiązkowy jest wariant: „mam jakiś problem z głową”. Jeśli moje wypowiedzi zawsze trafiają na zdecydowaną kontrę, to muszę wariant: „mam jakiś problem z głową” brać realnie pod uwagę. W wielu sprawach moje oceny są inne niż Pana, ale w niektórych, dość zasadniczych kwestiach, są zgodne. To pozwala mi trzymać wariant problemów z głową gdzieś na boku. Jeśli więc nawet nie przekonał Pan nikogo z redaktorów PG do niczego, to przynajmniej mnie Pan wzmocnił. Dziękuję za to.
      Nazbyt krytycznie ocenia Pan redaktorów PG i nazbyt optymistycznie np. uczniów szkół podstawowych. Tylko prymusi w podstawówkach wiedzą, że w ogóle jest takie państwo jak Korea Północna. Na ogół nic więcej już na ten temat nie wiedzą (ci prymusi). Na wyższych szczeblach kształcenia też nie jest lepiej. Poza wszystkim, skąd redaktorzy PG mają czerpać wiedzę? Jeśli w wątku o Białorusi jego autor porównuje PKB Rosji i Białorusi i z tego wyciąga wniosek, że w sprawie Białorusi Rosja może dużo, to jest to efekt usunięcia z obiegu informacji, że w sprawie Polski ZSRR w 1956 nie mógł zbyt wiele, bo go Chiny ostro przywołały do porządku. Dla mnie to automat, że w sprawie Białorusi, nieoficjalnie strategicznego partnera Chin, Rosja bez oglądania się na Chiny nie może właściwie nic.
      W naszym wieku (cały czas zakładam, że jest Pan raczej rówieśnikiem moim niż redaktorów PG) pamięta się jeszcze, że budowa Portu Północnego rozpoczęła się za Gomułki (1970) a ropa, na którą port był obliczony, miała przypływać tankowcami (100 tys. ton) przez cieśniny duńskie, które wówczas nie miały odpowiedniej głębokości i gomułkowska Polska musiała otrzymać od Danii zapewnienie, że nim port ruszy to cieśniny będą pogłębione. Ropa do naftoportu nie miała przypływać z ZSRR, ale z krajów arabskich. To znów trzeba widzieć w kontekście wojny sześciodniowej i jej następstw, tj. m.in. marca 1968. Gdyby redaktorzy PG mieli tę całą wiedzę, to do wielu spraw podchodziliby ostrożniej, ale skąd mają mieć tę wiedzę? Niech Pan spróbuje znaleźć w sieci cokolwiek na temat początków Portu Północnego. Nie znajdzie Pan nic. Wszystko jest należycie wyretuszowane. Port Północny, który uniezależnił Polskę od radzieckiej ropy oficjalnie wziął się z nikąd i nie wiadomo po co.
      Napisał Pan: „chyba Pan rozumie moje słowa, że to musi być pisane pod jakieś określone potrzeby, bo aż tak bardzo mylić się nie można”. Rozumiem te Pana słowa jak najbardziej, ale inaczej oceniam sytuację. Redaktorzy PG piszą szczerze a nie pod czyjeś potrzeby. Fakt, że to, co oni piszą, jest pod „określone potrzeby”, wynika raczej z tego, że zostali bardzo zmanipulowani. Są młodzi i ich odporność na propagandę nie jest jeszcze wystarczająco duża. Z czasem wzmocnią się, zaczną wnikliwiej analizować dane, nie będą spychać sprzeczności na bok, by nie psuły im z trudem zbudowanego poglądu na świat, ale właśnie na nich skoncentrują całą uwagę.
      Z takich sprzeczności odnośnie Korei Północnej to można polecić ich uwadze tekst z „Gazety Wyborczej”:
      http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8276818,Duchowny_aktywista_aresztowany_za__wycieczke__do_Korei.html
      Okazuje się, że także wolność Koreańczyków z południa jest dość zasadniczo ograniczona.
      Pozdrawiam serdecznie

Komentowanie wyłączone.