Rosja może bawić się z Ukrainą, ale z Europą nie powinna

Scenariusz powtarza się już po raz kolejny: Rosja straszy Ukrainę, że jeśli ta nie zapłaci zaległych rachunków za gaz, to Kreml po prostu zakręci kurek z surowcem. Ukraina zapewnia, że wszystko jest uregulowane i zapowiada, że jak najszybciej dogada się z Moskwą. Prawdopodobnie to nastąpi, bo Ukraina musi kupować, a Rosja musi sprzedawać. Ale zachowanie Rosjan wzbudza coraz większe zdenerwowanie po stronie ich europejskich partnerów.

Oficjalnie nikt w Europie nie protestuje, bo i umowa handlowa między Ukrainą i Rosją to teoretyczne i sprawa tych dwóch państw. Problem polega jednak na tym, że Ukraina to kraj tranzytowy, a na rosyjski gaz czeka cała Europa. Podwyżki cen dla Ukrainy, oznaczają podwyżki cen za tranzyt surowca, czego strona ukraińska nie tylko nie ukrywa, ale wręcz ekponuje. Stąd bezpośrednie zainteresowanie Brukseli tym, żeby handel między Ukraina a Rosją był płynny.

Tymczasem powtarzające się posunięcia Rosji wobec Ukrainy tylko utwierdzają Europę w przekonaniu, że Moskwa nie jest odpowiedzialnym partnerem i zmuszają ą do podejmowania kolejnych prób dywersyfikacji. Na dzień dzisiejszy plany takie są nierealne i skutecznie torpedowane przez Kreml. Ale przecież nawet Moskwa musi zdawać sobie sprawę, że jej pozycja jest coraz słabsza. Ceny surowca spadają w dół, a wraz z nimi przychody do rosyjskiego budżetu. Niedługo rosyjskie wpływy polityczne w Środkowej Azji wobec braku funduszy mogą być wypierane przez siły chińskie i europejskie. Może się okazać, że Rosja zostanie ze swoim gazem sama, bo od nieodpowiedzialnego partnera nikt kupować nie będzie chciał. Co taka zmiana, nawet niewielka, oznaczałaby dla gospodarki rosyjskiej.

Kreml jednak beztrosko poświęca swoją reputację podbijając ceny sprzedawanego przez siebie surowca. Akcentowanie własnej pozycji i wpływów na państwa „bliskiej zagranicy” przedkłada nad pozytywne relacje z Unią Europejską. Kuriozalna sytuacja w której producent całkowicie lekceważy interesy konsumenta jest normalna na monopolowym rynku. Jednak czy strategia wyciskania z niego czego się da okaże się dla Kremla korzystna? Z pewnością Putin i spółka sporo ryzykują, a balansują na bardzo cienkiej linie.

2 komentarzy do “Rosja może bawić się z Ukrainą, ale z Europą nie powinna

  1. Rosja jak zwykle prowadzi krótkowzroczną politykę z cechami huligaństwa. Kłótnie z Ukrainą poprzez media nie sugerują chęci rozwiązania sporu, lecz osłabienia Ukrainy. Problem w tym, że Rosja najwyraźniej zapomniała, że ew. rozpad Ukrainy otworzy puszkę pandory, a Rosja jest krajem szczególnie narażonym na działania ruchów separatystycznych. Biorąc pod uwagę ogrowne terytorium Rosji oraz jej słabość gospodarczą, militarną oraz skłócenie na poziomie polityki międzynarodowej – niebezpieczeństwo rozpadu Rosji za klika – kilkanaście lat nie jest zupełnym science fiction.

    Gazprom ze swoimi 50 miliardami $ długów wobec zagranicznych wierzycieli naturalnie szuka pieniędzy. Być może formalnie w sporze o dostawy gazu na Ukrainę ma rację, ale sposób prowadzenie "negocjacji" w stylu "kup pan cegłę" sugeruje brak chęci rozwiązania sporu albo skrajnie emocjonalne i nieprofesjonalne podejście zarządu Gazpromu.

    Ukraina też nie jest bez winy przez skrajnie nieudolną klasę polityczną, oligarchiczną gospodarkę i brak konsekwencji w polityce międzynarodowej. Coraz mniej prawdopodobne wydaje się przyjęcie MAP dla Ukrainy, to chyba jedyny uksec Rosji w tej awanturze.

    Tak czy inaczej: "mordobicie" osłabia nie tylko Ukrainę, ale również Rosję, a jednocześnie po raz kolejny Rosja poniekąd zmusza Unię Europejską zintensyfikowanie prac nad wspólną polityką energetyczną UE. Tym samym Rosja zmusza swojego wyimaginowanego przeciwnika do racjonalnego działania przeciwko jej samej.

    Pozdrawiam

  2. Podobnie to odbieram. Pisałem zresztą niedawno tekst o Gazpromie 🙂 Rosja, mając pewne racje po swojej stronie, strzela z armaty do muchy. Ukraina zaś jest tak wewnętrznie podzielona, że kwestia gazowa jest być może bardziej rozgrywana w duecie Juszczenko-Tymoszenko, niż w na linii Rosja-Ukraina.

Komentowanie wyłączone.