Jacek Kaczmarek: Kibicuję Obamie

Kibicuję Obamie bo reprezentuje wszystko co było i jest ważne dla mojego pokolenia. Gwarantuje inną jakość rozmów na temat dyskryminacji. Odważnie występuje w sprawach aborcji i mniejszości seksualnych. A jego prezydentura to obietnica redefinicji roli USA na świecie.

Obama musi wygrać gdyż jest nadzieją na to, że u władzy nie staną aroganccy faceci pokroju Donalda Rumsfelda. Nie wolno zapominać że Stany Zjednoczone pod przywództwem Republikanów wciągnęły świat w gangsterską wojnę z terroryzmem, która stopniowo okazała się być zwykłą, ordynarną wojnę o ropę. Stany Zjednoczone pod rządami Republikanów, całkowicie lekceważąc prawa człowieka, zbudowały obóz Guantanamo. A przywołany Rumsfeld zatwierdzając listę tortur jakim mogą być poddawani jeńcy wojenni zgodził się nie tylko na szczucie psami, czy na wielogodzinne morzenie ich niskimi temperaturami podczas przesłuchań.

Irakijczyk torturowany w Abu Ghraib

On cynicznie dopisał do punktu zezwalającego na czterogodzinne utrzymywanie więźnia w celowo niewygodnej pozycji stojącej, uwagę o tym, że przecież on stoi podczas oficjalnych wystąpień często przez osiem czy dziesięć godzin dziennie. I właśnie dlatego mam nadzieję, że Obama oznacza też mniej kasy dla koncernów zbrojeniowych i bardziej rozważny kurs polityczny USA na świecie.

Polska może nie polubić Obamy. To rządy Bushów ukształtowały relacje między naszymi krajami. Bush rozgrywał wojnę w Iraku m. in. naszymi rękami. Podzielił Europę i marginalizował znaczenie Niemiec i Francji. Naszym politykom, niezależnie od opcji, imponowała ta przyjaźń i uznanie amerykańskiego prezydenta. Również amerykańska Polonia zawsze ciążyła ku Republikanom. Wyobraźnia podpowiada mi, że nie łatwo będzie się Polakom pogodzić z utratą tak silnych relacji z USA. Zwłaszcza, że już Republikanie straszą nas Rosjanami (patrz: Focus on the Family).

Jako internauta, mam nadzieję, że prezydentura Obamy oznacza również neutralny internet pozbawiony przymusu logowania. Kiedy The Economist pozwoliło internautom z całego świata głosować na swojego kandydata, klikali na Obamę. Robili to intuicyjnie, ale wybierali słusznie. Obama, który jak powszechnie wiadomo z Internetu uczynił silny oręż walki wyborczej, gotów jest rozmawiać o polityce prywatności w sieci. Sygnalizował też, że skłonny jest rozmawiać o liberalizacji obowiązującej obecnie w USA ustawy o prawach autorskich. Republikanie chcieliby raczej zaostrzać prawo w tym względzie. Tymczasem internet wydaje się dziś najważniejszym narzędziem rozwoju demokracji.


Jacek KaczmarekJacek Kaczmarek jest dziennikarzem radiowym i telewizyjnym, byłym korespondentem w Afganistanie i Iraku. Razem z Marcinem Firlejem napisał książkę o sytuacji w ogarniętym wojną Iraku Szum skrzydeł Azraela.

2 komentarzy do “Jacek Kaczmarek: Kibicuję Obamie

  1. Szkoda mi się robi coraz bardziej takich ludzi. Wczoraj napawał ich nadzieją Chińczyk, dziś

    napawa ich Murzyn, jutro zaczną budować wielkie napisy dla kosmitów "Przybywajcie, Czekamy na Zmiany". Mam tylko pytanie, jedno, : jak bardzo musiał być lojalny Afroamerykanin, skoro biała brać przewodnia dopuściła go do kandydowania na urząd prezydenta… Odp. Bardzoooooo…

Komentowanie wyłączone.