Koniec z narzuconym pacyfizmem: zmiana polityki obronnej Japonii

Przy okazji obchodów 69. rocznicy atomowych ataków na Hiroszimę i Nagasaki warto przypomnieć, że na naszych oczach Japonia odchodzi od narzuconej po drugiej wojnie światowej pacyfistycznej doktryny bezpieczeństwa.

Japonia w stagnacji. Flickr: just.Luc
Flickr: just.Luc

15 maja 2014 roku, premier Shinzo Abe przeforsował zmiany w interpretacji zapisów w konstytucji dotyczących kwestii militarnych. Tym samym zrealizował swój plan jeszcze z pierwszej kadencji, kiedy bezskutecznie podjął inicjatywę zmiany przepisów dotyczących japońskiej doktryny bezpieczeństwa.

Zmiany w japońskiej polityce bezpieczeństwa to historyczny krok. W 1945 roku Japończycy podjęli decyzję o przyjęciu doktryny wojskowej, którą spokojnie można nazwać pacyfistyczną. Japonia całkowicie wyrzekła się wojny, artykuł 9 ustęp 2 odbierał Japończykom nawet prawo do samoobrony:

„Naród japoński, dążąc szczerze do międzynarodowego pokoju opartego na sprawiedliwości i porządku, wyrzeka się na zawsze wojny jako suwerennego prawa narodu, jak również użycia lub groźby użycia siły jako środka rozwiązywania sporów międzynarodowych.

Dla osiągnięcia celu określonego w poprzednim ustępie nie będą nigdy utrzymywane siły zbrojne lądowe, morskie i powietrzne ani inne środki mogące służyć wojnie. Nie uznaje się prawa państwa do prowadzenia wojny.” – konstytucja Japonii.

W pierwszych latach po II wojnie światowej ustęp 2 artykułu 9 był traktowany bardzo dosłownie, ale zaostrzenie konfrontacji między blokami komunistycznym i kapitalistycznym wymusiła rewizję swojej polityki. W 1959 roku Sąd Najwyższy wydał wyrok w tzw. sprawie Sunagawy, stwierdzając, że artykuł 9 nie wyklucza prawa państwa do samoobrony, w przypadku agresji innego państwa, w celu utrzymania pokoju i bezpieczeństwa. Mniej więcej w tym samym czasie utarło się przekonanie, że Japonia może zawierać sojusze wojskowe, ale wyłącznie dwustronne, nie angażując się w wielostronne pakty wojskowe. Ponadto japońskie siły zbrojne nie mogły być używane poza granicami kraju. Dzięki zmianom interpretacji japońskiej konstytucji, możliwe było powołanie Japońskich Sił Samoobrony i zawiązanie sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi zwanego Układem o Wzajemnej Współpracy i Bezpieczeństwie. Na tym nie skończyły się zmiany w interpretacji przepisów konstytucyjnych. W latach 70. Uznano, że artykuł 13 pozwala Japonii podejmować wszelkie środki zmierzające do zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Zgodnie z artykułem 13, środki te powinny być ograniczone do minimum. Za przekroczenie niezbędnego minimum zakwalifikowano uczestnictwo w wielostronnych paktach wojskowych.

Wobec takiej sytuacji, premier Shinzo Abe dążył do reorientacji polityki bezpieczeństwa w inny sposób. Swój plan ujawnił na pierwszym w tym roku posiedzeniu parlamentu, uzasadniając to działaniami chińskiej dyplomacji. Powołano panel ekspertów, którego zadaniem była ocena możliwości zmiany obecnych przepisów i konieczności ewentualnych zmian lub poprawek w ustawie zasadniczej. W tej samej sprawie Abe powołał podobną komisję w 2008 roku. Owocem działalności komisji był wstępny raport, na którym w swoich głównych założeniach opiera się raport nowej komisji opublikowany 15 maja bieżącego roku.

Nowa komisja zreinterpretowała artykuł 9, opierając się przy tym na preambule i artykułach: 13 i 98 konstytucji.

Artykuł 13 zobowiązuje państwo do ochrony prawa obywateli do życia, własności i dążenia do szczęścia. Jednym z głównych filarów dla zapewnienia tych praw, jest konieczność obrony niepodległości kraju i zabezpieczenie przed agresją obcego państwa. Obecna sytuacja międzynarodowa skłoniła ekspertów do uznania prawa Japonii do wchodzenia w wielostronne sojusze wojskowe, aby zrealizować te zobowiązania. Natomiast artykuł 98 uznaje zasadę współpracy międzynarodowej. Powyższe warunki ma potwierdzać preambuła. Oprócz tego powołani eksperci redefiniują konstytucyjny zapis o pacyfizmie, nie jako całkowite wyrzeczenie się wojny, a podejmowanie aktywnych działań na rzecz pokoju.

Opublikowany raport porusza także kwestie związane z obecną sytuacją polityczną w regionie i na świecie. Duży nacisk kładzie na technologiczny postęp i problem proliferacji broni masowego rażenia. Nie mniejszy nacisk kładzie się na rosnącą rolę Chin w regionie i coraz większą stanowczość w jej polityce zagranicznej. W mniejszym stopniu raport skupia się na pogłębianiu współpracy z państwami regionu Azji-Pacyfiku i ze Stanami Zjednoczonymi.

Po publikacji raportu rozpoczęły się negocjacje wewnątrz koalicji. Shinzo Abe, chcąc wprowadzić zmiany w życie musiał przekonać swojego głównego koalicjanta do akceptacji swoich pomysłów. Koalicjantem LPD jest Nowe Komeito, partia o buddyjskim światopoglądzie. Negocjacje nie przyniosły skutku w postaci akceptacji przez Nowe Komeito zmian, mimo to rząd 1 lipca przyjął propozycje zawarte w raporcie.

Premier Abe zapowiedział wprowadzenie zmian w japońskiej doktrynie wojennej już w lipcu 2013 roku podczas wizyty w Polsce, wyrażając przy tym nadzieję, że zmiany poprą nie tylko posłowie koalicji, lecz także opozycji. Odzew był pozytywny, szczególnie ze strony skrajnej prawicy, której propozycje rządu Abe się spodobały. Jednakże największym problemem dla rządu nie jest brak większości w parlamencie, bo o to Abe nie musi się martwić. Prawdziwym problemem jest brak społecznego poparcia dla proponowanych zmian. Liczne grupy społeczne sprzeciwiają się planom rządu. W przeddzień ogłoszenia decyzji rządu o zmianach w interpretacji konstytucji, przed jego siedzibą miała miejsce demonstracja w liczbie około 10-ciu tysięcy. Sondaże poparcia dla rządu od momentu ogłoszenia decyzji spadają, a na domiar złego dla strony rządowej, artykuł 9 konstytucji został zgłoszony do Pokojowej Nagrody Nobla. Swoje obawy wobec japońskich działań wyraziły także Chiny i Korea Południowa.

Rząd stara się uspokoić sytuację, wydając oświadczenie, że proponowane zmiany nie zostaną uchwalone szybciej niż na początku przyszłego roku.

Pokłosiem obrania polityki „odwróconego pacyfizmu” jest zniesienie zakazu eksportu broni wprowadzone przez premiera Abe. Japoński przemysł zbrojeniowy podejmuje pierwsze działania w celu sprzedaży swoich produktów za granicą. Podczas niedawnego spotkania premierów Australii i Japonii podpisano umowę o współpracy przy produkcji łodzi podwodnych, ponadto Mitsubishi Heavy Industries otrzymało zgodę na eksport swoich czujników dla amerykańskiego koncernu zbrojeniowego Raytheon Co., który planuje użyć je mi.in. w produkcji broni przeciwlotnicznej. Rozluźnienie przepisów dotyczących eksportu broni nie oznacza jeszcze, że Japonia stanie się jednym z największych handlarzy broni na świecie. Rynek zbrojeniowy jest przepełniony i Japończykom trudno będzie pokonać konkurencję, tym bardziej że zgodnie z nowymi, japońskimi przepisami nie będzie wolno japońskim koncernom sprzedawać broni, lub elementów z nią związanych państwom zaangażowanym w jakiś konflikt i państwom, co do których istnieje ryzyko, że sprzedadzą broń jakimkolwiek reżimom. Każde pozwolenie na sprzedaż ma być rozpatrywane indywidualnie przez rząd, co daje mu duże możliwości do regulacji wielkości tej sprzedaży.

Mimo skrajnie pacyfistycznego nastawienia japońskiej opinii publicznej, wprowadzenie zmian wydaje się być konieczne. Przepisy konstytucyjne uchwalone w 1945 roku pod naciskiem USA nie przystają do rzeczywistości. W obecnej sytuacji w regionie, Japonia musi zrezygnować ze swojego pacyfizmu i skończyć z sytuacją, w której są potęgą gospodarczą o małym znaczeniu politycznym. Kluczową sprawą do tego będzie przekonanie opinii publicznej, która wierzy, że nie potrzebuje armii skoro obronią ich Stany Zjednoczone. Jednak takie przekonanie może być złudne. To właśnie Japonia jest filarem amerykańskiej polityki w tej części świata i w jej interesie jest, żeby jej znaczenie militarne rosło. USA potrzebują silnej Japonii i z tego też względu coraz bardziej naciskają na kolejne japońskie rządy żeby porzucić politykę pacyfistyczną i angażować się w lokalne sojusze wojskowe. Tylko w ten sposób tandem japońsko-amerykański będzie miał szanse powodzenia w politycznej rozgrywce przeciwko rosnącym w siłę Chińczykom i nieprzewidywalnym Koreańczykom z Północy.