Polski potencjał energetyczny szansą dla Europy środkowo-wschodniej?

Nasza niefrasobliwość w sferze bezpieczeństwa energetycznego oraz przedkładanie sympatii nad interesy sprawiło, że nie jesteśmy krajem niezależnym energetycznie. Moglibyśmy jednak naprawić błędy przeszłości, bo – wbrew pozorom – mamy odpowiednie złoża.

Europa uzależniona od rosyjskiego gazu (na podstawie fot. Herman / Flickr, CC)
Europa uzależniona od rosyjskiego gazu (na podstawie fot. Herman / Flickr, CC)

Skąd i za ile polska gospodarka ma czerpać gaz ziemny i ropę naftową? Czy Polska, tak jak i inne państwa regionu jest skazana na coraz większą niesamodzielność energetyczną? Czy istnieje szansa dla polskiego węgla i gazu łupkowego? Czy budowa elektrowni atomowej jest konieczna? Stawiane powyżej pytania pokazują, że sytuacja bezpieczeństwa energetycznego Polski i regionu Europy środkowo-wschodniej stoi dziś, w dobie kryzysu ukraińskiego, pod ogromnym znakiem zapytania. Należałoby jednak odpowiedzieć na pytanie – czy Polska ma potencjał, by stać się samowystarczalna energetycznie? Pytanie, na które wydawałoby się jest jedna odpowiedź – nie!

W bezpieczeństwie energetycznym, tak jak w stanie portfela słowem kluczowym jest dywersyfikacja. I tak, jak zdywersyfikowane oszczędności pozwalają na spokojny sen, tak dywersyfikacja surowców energetycznych, czy kierunków dostaw pozwalają na prowadzenie stabilnej, skutecznej i zachowującej należytą ciągłość polityki kraju. Dlatego też, zwłaszcza politykom nie powinny być obce słowa George’a Washingtona z 1796 roku:

„Wielka zasada, którą powinniśmy się kierować wobec państw obcych, polega na rozszerzaniu naszych związków handlowych i utrzymywaniu ich przy minimalnych związkach politycznych. […] Kraj, który okazuje wobec innego zwyczajną nienawiść lub zwyczajną sympatię, jest do pewnego stopnia zniewolony. Jest niewolnikiem swojej wrogości lub sympatii, a każda z nich wystarczy, by sprowadzić go z drogi obowiązków i własnych interesów”.

Słowa, do których pół wieku później odniósł się lord Palmerston w Izbie Gmin, mówiąc:

„To krótkowzroczna polityka przypuszczać, że ten czy inny kraj będzie wiecznym przyjacielem Anglii lub jej wiecznym wrogiem. Nie mamy wiecznych przyjaciół ani wiecznych wrogów. To nasze interesy są wieczne, a naszym obowiązkiem jest o nie dbać”.

W kontekście powyższych słów, sytuacja polskich interesów jest odwrotna. Mamy wiecznych przyjaciół (USA i UE) i wiecznych wrogów (Rosja), a nie mamy wiecznych, własnych interesów. Wynikiem tego jest choćby to, że jeszcze w 2012 roku za 1000 m³ gazu płaciliśmy 525 USD, jedną z najwyższych cen w Europie (dziś jest to 384 USD). Dla porównania, Amerykanie w tym samym czasie za 1000 m³ gazu płacili 130 USD, a Niemcy 379 USD za 1000 m³.

Wysokość ceny najlepiej obrazuje stopień dywersyfikacji, a właściwie jego braku w polskiej polityce energetycznej. Trudno się tej sytuacji dziwić, skoro na własnym podwórku nie potrafimy oszacować potencjału złóż błękitnego paliwa, o czym wspomnę w dalszej części artykułu.

Potencjał energetyczny Polski

Na pytanie, czy Polska może być samowystarczalna energetycznie, zapewne tylko nieliczni odpowiedzieliby twierdząco. Na pytanie, czy kiedykolwiek Polska była samodzielna energetycznie, być może padłaby odpowiedź – za Piastów. Sytuacja, kiedy Polska cieszyła się niezależnością energetyczną nie jest jednak tak odległa. W 1960 roku Polska produkowała więcej energii niż wymagało tego zapotrzebowanie całego kraju i wynosiło 118%. W 1975 roku samowystarczalność energetyczna utrzymywała się na poziomie 113%, natomiast w roku 2000 wynosiła zaledwie 85%.

Z „Założeń Polityki Energetycznej” na rok 2020 wynika, że Polska tylko w 60% będzie pokrywać zapotrzebowanie całej gospodarki na energię. Tendencja ta ma miejsce również w krajach europejskich.

Gaz ziemny, węgiel, geotermia

W 2012 roku polska gospodarka zużyła 15,8 mld m³ błękitnego paliwa. Ponad 60% zapotrzebowania na ten surowiec pochodzi od jednego dostawcy – Rosji. Z rodzimych złóż wydobyto 4,4 mld m³ tegoż surowca (jest to 28% zapotrzebowania). Dla porównania, w 1978 roku wydobyto 8 mld m³ gazu, co stanowi równowartość tego paliwa sprowadzanego z Rosji sprzed ostatnich 5 lat. To, co powinno zwrócić naszą uwagę, to nie tylko przegrana batalia z każdym nowo wybudowanym kilometrem rosyjskiego gazociągu na europejskiej szachownicy, lecz to, dlaczego wydobycie własne spadło o niemal połowę. Rozstrzygnięcie tej kwestii jest niezwykle trudne. Można przypuszczać, że złoża gazu w Polsce szybko się wyczerpują i są niewystarczające dla coraz bardziej energochłonnej gospodarki. Inna możliwość jest taka, że pokłady błękitnego paliwa znajdują się w miejscach, gdzie albo są niedostępne, albo są dostępne, lecz wydobycie jest zbyt kosztowne i nieopłacalne, albo nie ma ich wcale.

Zatem jaki jest potencjał gazu w Polsce? Według szacunków Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN oraz Państwowego Instytutu Geologicznego opartych na wynikach badań prowadzonych przez eksperta światowej klasy, profesora Juliana Sokołowskiego od połowy lat 50. ubiegłego wieku wynika, że

„zasoby udokumentowane i wydobywalne technicznie (…) gazu ziemnego to 1100 mld m³. Przyjmując dotychczasowe zużycie gazu w ostatnich 5 latach na poziomie 10-11 mld m³/rok – Polska ma zasoby własne gazu wystarczające na 100lat”.

Biorąc pod uwagę wzrastającą energochłonność polskiej gospodarki, ramy czasowe będą mniejsze niż 100 lat, ale wciąż wystarczające, by budować stabilną i samodzielną politykę energetyczną. Z drugiej strony mamy szacunki Ministerstwa Gospodarki, Departamentu Ropy i Gazu. W dokumencie „Rola gazu ziemnego w polityce energetycznej państwa”, wielkość potencjału błękitnego paliwa wynosi 98 mld m³, co przy rocznym wydobyciu 4,1 mld m³, wystarczy na 27,1 lat (założenia ministerstwa oparte na dokumentacji Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa SA w 2010 roku). Należy zauważyć, że powyższe założenia są błędne, ponieważ przy założeniu, że roczne, własne wydobycie utrzyma się na tym samym poziomie, tj. 4,1 mld m³, gazu wystarczy na około 24 lat.

Powstaje, zatem pytanie, skąd się bierze ponad dziesięciokrotna rozbieżność, co do wielkości udokumentowanych i technicznie możliwych do wydobycia złóż błękitnego paliwa? Przecież mowa o zasobach, które – w przeciwieństwie do innowacyjnego pozyskiwania gazu z łupków – były badane od połowy XX wieku. (Odpowiedź na to pytanie jest tematem nie tyle osobnego artykułu, co dobrej książki, dlatego też, pozostawiam czytelnika bez odpowiedzi.)

Węgiel

W przypadku węgla również widoczny jest wyraźny spadek wydobycia. Węgiel, który przez wiele lat był narodowym błogosławieństwem, przeistoczył się w narodowe przekleństwo. Zasoby węgla kamiennego w Polsce szacuje się na 5 mld ton. W 2012 roku wydobycie węgla kamiennego wyniosło 79,2 mln ton, z czego 64,6 mln ton trafiło do odbiorców krajowych, natomiast 7,4 mln ton przeznaczone było na eksport. Dla porównania, w połowie lat 70-tych, wydobycie węgla kamiennego utrzymywało się na poziomie 200 mln ton.

Odejście od węgla uzasadnione jest wymogami ekologicznymi, na które ogromny nacisk kładzie Unia Europejska, wyrazem, czego jest pakiet klimatyczno-energetyczny. Jest to główny czynnik hamujący wydobycie węgla w Polsce, a co za tym idzie wstrzymuje rozwój gospodarczy całego kraju, ponieważ niezwykle ciężko będzie przekształcić gospodarkę opartą głównie na węglu na inny nośnik energii. Nie jest to jednak sytuacja bez wyjścia, ponieważ naprzeciw wychodzą nowe technologie. Jakie? Między innymi CEEC (ang. Complex Energy Extraction from Coal – kompleksowego podziemnego procesowania węgla). W skrócie technologia polega na podziemnym spalaniu i procesowaniu węgla w złożu, dzięki czemu z odwiertu pozyskuje się gaz syntezowy i energię cieplną, którą z kolei można zamienić na energię elektryczną. Ogromnym plusem tej technologii jest możliwość budowy zdecentralizowanego systemu energetycznego zapewniającego większe bezpieczeństwo oraz zmniejsza koszty transportu przesyłowego. Zastosowanie technologii CEEC jest doskonale znane na zachodzie dzięki nieocenionej pracy międzynarodowego eksperta polskiej i amerykańskiej energetyki profesora Bohdana Żakiewicza, osoby, która w 2010 roku została nominowana do Nagrody Nobla w kategoriach ekonomii inżynieryjnej i pokojowej i która posiada na swym koncie 348 patentów z dziedziny górnictwa i energii oraz powołała do życia ponad 60 innowacyjnych projektów na całym świecie. Osiągnięcia polskiego eksperta pozwalają mieć nadzieję, że potencjał węgla w Polsce będzie znów w pełni wykorzystany omijając ogromne kary przewidziane przez pakiet klimatyczno-energetyczny.

Energia geotermalna

Perspektywą dla rozwoju polskiej gospodarki są Odnawialne Źródła Energi (OŹE). W przypadku czarnego scenariusza dla węgla istnieje szansa na rozwój energetyki sprzyjającej europejskim założeniom ochrony środowiska. Na OŹE składa się energia słoneczna, wiatrowa, wodna, spalania biomasy oraz energia z wnętrza ziemi, tj. energia geotermalna. Potencjał wyżej wymienionych źródeł energii jest niewielki z wyjątkiem ostatniego. Według danych z 1995 roku Ministerstwa Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych (MOŚZN), Departamentu Geologii zasoby wód geotermalnych w Polsce ocenia się na przeszło 100 mld ton paliwa umownego (tpu), a ponad 80% powierzchni Polski zajmują baseny geotermalne. Z podanych wielkości wynika, że „rzeczywisty potencjał energetyczny geotermii, możliwy do natychmiastowego wykorzystania w praktyce z uwzględnieniem istniejących oraz „zamrożonych” odwiertów PGNiG, jest ponad 150 razy większy niż potrzeby energetyczne Polski” – pisze prof. Jacek Zimny w Polska XXI wieku – nowa wizja i strategia rozwoju. Dalej dodaje, że przy uwzględnieniu metodyki UE dotyczącej gorących skał, potencjał energetyczny jest jeszcze większy.

Często przywoływanym argumentem przeciwko inwestowaniu w geotermię są wysokie koszty energii, czy nawet to, że pozyskiwanie w ten sposób energii jest niebezpieczne dla środowiska. Są to nieprawdziwe tezy, ponieważ przyglądając się danym zakładu Geotermii w Pyrzycach „…analogiczny koszt 1 GJ ciepła wynosił w 1996 roku 3 USD, z węgla 10 USD, z gazu 8 USD, z oleju 9,3 USD…”. Obecnie w Polsce znajduje się 7 ciepłowni geotermalnych (kolejna jest w budowie), lecz jest to marginalne wykorzystanie potencjału energii pochodzącej z wnętrza ziemi, która podobnie, jak w przypadku technologii CEEC, pozwala na budowę zdecentralizowanego systemu energetycznego. Pozwoli to zapobiec takim sytuacjom, jak największa awaria energetyczna z 2003 roku, która miała miejsce w USA i pozbawiła prądu ponad 100 mln ludzi.

Wnioski

W dobie kryzysu ukraińskiego i zwiększającej się zależności energetycznej państw europejskich od Rosji, potencjał surowcowy Polski staje się realną alternatywą dla gazowego molocha ze wschodu. Nie biorąc pod uwagę potencjału węgla kamiennego (5 mld t), gazu ziemnego (1,1 bln m³), gazu z łupków (szacunki od 1 bln m³ do 3 bln m³), w przypadku korzystania wyłącznie z energii geotermalnej, pozwoli ona pokryć zapotrzebowanie Polski na najbliższe 150 lat. I tak, jak w przypadku USA, które do nie dawna były największym importerem gazu ziemnego, a stały się eksporterem tego surowca (dzięki łupkom), tak również Polska ma szansę, by z importera energetycznego, stać się energetycznym eksporterem. Aby jednak tego dokonać należy pamiętać słowa George’a Washingtona i lorda Palmerstona.