Zagrać z Putinem w ukraińskiego pokera. O teście wiarygodności dla Stanów Zjednoczonych i Europy

Rosja chce nastraszyć świat, deklarując gotowość użycia wojska w celu „przywrócenia stabilności Ukrainie”. Niech Europa i USA podejmą rękawicę i zagrają z Putinem w ukraińskiego pokera, tym bardziej, że nikt z powodu Krymu nie będzie rozpętywał III wojny światowej.

Władimir Putin (fot. World Economic Forum/Flickr/CC)
Władimir Putin (fot. World Economic Forum/Flickr/CC)

Gra w pokera

Decyzją Rady Federacji upoważniająca Władimira Putina do przeprowadzenia operacji wojskowej na terytorium Ukrainy, ale nie przesądzająca, że musi to zrobić, jest rosyjską grą w pokera, a nie w wojnę. Jednocześnie Rosja usilnie stara się nas przekonać, że oni grają w wojnę, a Zachód powinien zrozumieć rosyjską grę i zagrać z Moskwą w pokera. Celem Putina jest co najmniej doprowadzenie, aby Krym stał się drugim Naddniestrzem. Równocześnie nerwowo zaczyna robić się na wschodzie – w Doniecku i Charkowie. Rosjanie mogą grac nie tylko o Krym, ale też o wschodnio-południową Ukrainę. My, w tej układance, mamy się bać. Nikt nie będzie rozpętywał III wojny światowej dla Krymu czy Ukrainy wschodniej – bądźmy realistami. Mając na myśli jednak „nikt” uwzględniam też Rosję. Na razie realizuje się scenariusz rosyjski, zgodny z naukami Sun Tzu – po demonstracji siły i zaprezentowaniu dysproporcji potencjału Rosjanie biorą Krym bez żadnych start i kosztów własnych. Nie jest to dziwne, bo Rosjanie posiadają w Sewastopolu bazę marynarki wojennej. Kreml będzie licytował do końca i z pozycji ofensywnej, przećwiczonej w Gruzji, ale też z historyczną narracją o ochronie obywateli rosyjskich, w której czuje się lepiej niż chroniąc skompromitowanego prezydenta Janukowycza. Jedynym państwem, który może nastraszyć militarnie Moskwę są Stany Zjednoczone. Dwa okręty już wpływają. Obecność militarna byłaby konieczną demonstracją, ale nie to chciałbym zaproponować. Niech Europa i Stany zagrają w pokera z Putinem. Kluczem byłaby zapowiedź wprowadzenia poważnych sankcji gospodarczych i handlowych w razie wprowadzenia kolejnych wojsk na Krym i niewycofania wojsk, które zostały wprowadzone w ostatnich dniach. A jeżeli nie? Cóż, sankcje spersonalizowane na rosyjskich urzędników, atak na rubla,  szczegółowe kontrole działalności gospodarczej spółek rosyjskich oraz sankcje na instrumenty finansowe takie jak akredytywa czy inkaso, a także zakaz ubezpieczenia transportu produktów z Rosji. Gdyby Barack Obama miał jaja to doprowadziłby – podobnie jak z Iranem – do tego, żeby rubel nie byłby wymienialny na dolary. Sankcje są nieprzyjemne, bo uderzają też w europejskie firmy eksportujące i importujące, ale to jest poker. Myślę, że parę tygodni ich funkcjonowania przywróciłaby stabilizację na Ukrainie. Jednocześnie mam takie przykre przekonanie, że Zachód nie odważy się na takie postawienie sprawy. A Putin będzie się posuwał tak daleko aż nie trafi na opór, czyli im prędzej Zachód odpowie zdecydowanie, tym lepiej dla jego pozycji na Ukrainie. Sprawdziła się też inna smutna prawda. Aby zaskoczyć zachodnich polityków wystarczy przeprowadzić operację w weekend, bo zdolni do kolektywnej reakcji będą dopiero w poniedziałek…

Test wiarygodności dla Stanów Zjednoczonych i Europy

W 1994 roku podpisano tzw. Memorandum Budapesztańskie. W skrócie. Ukraina zrezygnowała z posiadania broni atomowej, przystąpiła do Traktatu o nieproliferacji broni nuklearnej i w zamian otrzymała zapewnienia (można je też nazwać gwarancjami) o tym, iż m.in. Zjednoczone Królestwo, Rosja i Stany Zjednoczone potwierdzają swoje zobowiązanie do przestrzegania suwerenności, integralności terytorialnej oraz potwierdzają istniejące granice państwowe (art. 1). Wykładnie można wyprowadzić na dwa sposoby – pierwszy, że oto 3 mocarstwa potwierdziły jedynie prawo wynikające z powszechnych norm prawa międzynarodowego, w tym z Karty Narodów Zjednoczonych. Jeżeli by tak było, to byłby to nonsens, bo ten kwitek, zwany memorandum, można by wyrzucić do kosza. Drugi sposób wykładni, który proponuję, oznacza , że państwa te mają szczególne, wspólne zobowiązanie do przestrzegania integralności terytorialnej, suwerenności i istniejących granic. Oznacza to, że jeżeli Federacja Rosyjska zmieniła zdanie i nie zamierza respektować Memorandum, to pozostali sygnatariusze powinni zareagować. Nie bez powodu dokument nazywa się “Memorandum on Security Assurances” (Memorandum o zapewnieniu bezpieczeństwa). Każdy wady prawa międzynarodowego publicznego zna. Jeżeli Amerykanie/Rosjanie/Brytjczycy powiedzą, że nie przestrzegają, bo wstali lewą nogą albo że ich wykładnia jest taka, a nie inna, to co najwyżej można rozpętać wojnę w .. doktrynie. W tym jednak przypadku – w mojej ocenie – na szali jest jednak wiarygodność Stanów Zjednoczonych. Cały świat wie, że mocarstwa złagodziły się na takie memorandum, ponieważ Ukraina zrezygnowała z broni masowego rażenia. Tym samym obniżyła swoje bezpieczeństwo. Co otrzymała w zamian? To właśnie zobaczymy. Jeżeli Amerykanie nie podejmą zdecydowanych działań, a memorandum wyłożą według pierwszego sposobu wykładni, to będzie wyraźny sygnał do wszystkich państw posiadających broń masowego rażenia. Pozbędziecie się broni/zrezygnujecie z chęci jej posiadania – obniżycie bezpieczeństwo, a w razie czego możecie liczyć sami na siebie. Halo, Teheran? Halo, Pjongjang? Halo, Damaszek? Dla nas to też wyjątkowa okazja. Nasz sąsiad ma poważne problemy, a teraz zerknijmy sobie do art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego stanowiącego najważniejszy dokument NATO.

Art. 5. Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej, będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, na mocy artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie, jak i w porozumieniu z innymi Stronami działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego.

Podsumowując. “Coś” trzeba by zrobić, ale ie jest określone co. Czyli może to być reakcja militarna, ale może to być wyemitowanie ostrego jak brzytwa przemówienia potępiającego zajęcie Warszawy. Skoro z Memorandum można łatwo się wykręcić, to czy z Traktatu Waszyngtońskiego tez nie można będzie? A co z pivotem amerykańskim? Wietnam? Japonia? Korea Południowa?

Ukraina a prawo

Jednej rzeczy nie mogę przeboleć. Nie możemy się stawać ofiarami swojej własnej propagandy. Tak, Rosja łamie prawo międzynarodowe, a premier Krymu jest powołany w sposób nielegalny. Secesja Krymu również będzie nielegalna w rozumieniu ukraińskiego prawa. I nasi publicyści o tym omówią w co drugim zdaniu (np. w programie „Horyzont”) Tak, prezydenta Ukrainy odwołano niezgodnie z Konstytucją, niezgodnie również go powołano, niezgodnie z prawem przywrócono też Konstytucję z 2004 roku. I o tym z kolei cały czas mówią zwolennicy Janukowycza ze Wschodu. Cóż, jedni i drudzy mają rację, ale jeżeli mówić o łamaniu prawa – to w pełnej okazałości. Jeżeli mówić tylko o interesach – również. W tej stawce gra się, aby osiągnąć interesy, a nie przestrzegać prawa. Nie bądźmy naiwni. Pamiętajmy, że Rosja gra – w swoim rozumieniu – o powrót do pozycji imperialnej i integrację euroazjatycką. Przejęcie Ukrainy przez UE oznacza zamknięcie drogi. Rosja ma więcej do stracenia.