Naddniestrze pójdzie w ślady Krymu i przyłączy się do Rosji?

Naddniestrze prosi Dumę Państwową Rosji o zapewnienie w rosyjskim prawodawstwie możliwości wejścia nieuznawanej republiki w skład Rosji. Przewodniczący parlamentu Naddniestrza twierdzi, że prawodawstwo już prawie odpowiada rosyjskiemu. Z wnioskiem wystąpiła już Rada Najwyższa republiki.

Tyraspol, stolica Naddniestrza (fot. Raymond Zoller/Flickr-CC)
Tyraspol, stolica Naddniestrza (fot. Raymond Zoller/Flickr-CC)

Przewodniczący parlamentu Naddniestrza Michaił Burla przypomniał, że w referendum w Naddniestrzu za przyłączeniem do Rosji zagłosowało 97,2%. Według jego słów na dany moment republika nie może wejść w skład Federacji Rosyjskiej, ponieważ Naddniestrzu przyszłoby przeprowadzać referendum według prawa mołdawskiego, a nieuznawana republika posiada własne prawodawstwo. Także w Naddniestrzu nie działają organy władzy Mołdawii, które mogłyby zwrócić się do Rosji z prośbą o przyłączenie.

Oprócz tego Burla oświadczył, że w pierwszym czytaniu już przyjęto konstytucyjne prawo o uznanie rosyjskiego prawodawstwa częścią naddniestrzańskiego, za język państwowy uznano rosyjski. Przypomnijmy, że deputowani Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej przygotowali projekt ustawy w sprawie Krymu. Projekt proponuje wprowadzenie zmian w prawie „o porządku przyjęcia do Federacji Rosyjskiej nowego podmiotu Federacji Rosyjskiej”. Jednak 17. III projekt ustawy został wycofany.

Gwoli krótkiego komentarza na tej podstawie można przewidywać, że kolejnym kierunkiem, jeśli nie terytorialnej, to przynajmniej politycznej ekspansji Rosji będzie właśnie Naddniestrze i to nie tylko dlatego, że sama republika wyraża swoją chęć przyłączenia się do Federacji Rosyjskiej. Także dlatego że Mołdawia na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie w listopadzie zeszłego roku wstępnie parafowała umowę stowarzyszeniową z UE. Jeśli na jesieni tego roku Mołdawia tę umowę podpisze, to wówczas mogą na nią spaść represje ze strony Rosji podobne do tych, które spadły na Gruzję w 2008 r., a teraz na Ukrainę, kiedy to Moskwa aktywowała zamrożone konflikty w tych krajach. W przypadku Gruzji doprowadziła do faktycznej niezależności dwóch nowych republik: Abchazji i Osetii Południowej. Teraz zaś autonomia krymska została oficjalnie przyłączona do Rosji.

Naddniestrze stanowi kolejny taki „wentyl bezpieczeństwa”, która Rosja mogłaby wyciągnąć, gdyby Mołdawia pozwoliła sobie na prowadzenie na tyle niezależnej polityki międzynarodowej, że mogłaby całkowicie uwolnić się od rosyjskich wpływów i np. wzorem republik bałtyckich zintegrować się ze strukturami euroatlantyckimi. Skoro Rosja nie pozwoliła na to Gruzji i Ukrainie, to prawdopodobnie nie pozwoli również Mołdawii. I choć z pozoru jest w nieco lepszej sytuacji niż Gruzja i Ukraina, ponieważ Naddniestrze nie jest republiką autonomiczną w składzie Mołdawii, tylko de facto niepodległym państwem od ponad 20 lat, a w dodatku nie posiada wspólnej granicy z Rosją, to jednak musimy pamiętać, że w Naddniestrzu do tej pory stacjonuje rosyjska 14 armia.

W 2008 Lech Kaczyński wypowiedział słowa do znudzenia dzisiaj przytaczane w kontekście Ukrainy:

Wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę.

Moim zdaniem jego prognoza była błędna, bowiem republiki bałtyckie jako całkowicie zintegrowane ze strukturami euroatlantyckimi są dla Rosji bezpowrotnie stracone, o Polsce już nawet nie wspominając. Natomiast na obszarze postradzieckim poza Gruzją i Ukrainą są jeszcze 3 kraje, które Rosja próbuje wciągnąć w swoją strefę wpływów i tym samym odbudować swoją mocarstwowość, mianowicie: Mołdawia, Armenia i Azerbejdżan. Przy czym Armenia ze względu na historyczne uwarunkowania jest państwem bardzo prorosyjskim. Ormianie widzą w Rosjanach swoich obrońców przed wrogimi muzułmańskimi sąsiadami – Azerbejdżanem i Turcją. W Armenii także Rosja ma swoją bazę wojskową. Azerbejdżan natomiast odmówił parafowania umowy stowarzyszeniowej z UE podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Prawdopodobnie prezydent Ilham Alijew uznał, że lepiej jest nie drażnić Rosji. Dlatego też sądzę, że kolejnym kierunkiem rosyjskiej ekspansji i interwencji politycznej może okazać się kierunek mołdawski.