Z perspektywy Euromajdanu

Krajobraz postapokaliptyczny. Czarny od sadzy śnieg i ziemia, spalone samochody, palące się koksowniki, unoszący się nieprzyjemny swąd. To strefa buforowa między Euromajdanem, a pozycjami sił porządkowych – arena kolejnego etapu ukraińskiej rewolucji.

Prounijna demonstracja w Kijowie, grudzień 2013 r. (fot. Flickr / Ivan Bandura)
Prounijna demonstracja w Kijowie, grudzień 2013 r. (fot. Flickr / Ivan Bandura)

Rewolucja i rewolucjoniści

Do tej pory były trzy rewolucje: studencka, kobieca i męska – tłumaczy Ołech, rewolucjonista na euromjadanie, w normalnym życiu menadżer jednej z firm księgarskich – Pierwsza, studencka została rozbita po szczycie w Wilnie. Potem, po wielkiej fali demonstracji, przyszedł czas festynu i zabawy, śpiewała Rusłana, śpiewali inni – to była rewolucja kobieca. Teraz, po ataku na Hruszewskiego, kiedy są zabici – zaczęła się już męska.

Ołech pochodzi z Mościsk na zachodniej Ukrainie. Przyjechał, bo musiał coś zrobić, gdy dowiedział się o strzelaniu do demonstrantów. „Męska rewolucja” w rozumieniu Ołecha to jest to co można zobaczył dookoła – barykady, bojówki samoobrony. To już nie jest atmosfera pikniku, lecz raczej półmilitarna. Obszar zajęty przez majdanowców jest dość duży i otacza go kordon nawet kilku warstw umocnień, a zabarykadowane jest nawet wejście do metra. Po całym placu rozstawione są namioty, w których na co dzień mieszka kilka tysięcy ludzi. Drugie tyle w okupowanych przez rewolucjonistów budynkach jak np. magistrat, dom ukraiński czy siedziba związków zawodowych. Czasem dla sotników zapewnione są pokoje w hotelach by mogli się odświeżyć. Na całym obszarze można znaleźć punkty żywnościowe, medyczne, apteczne, z odzieżą. Ponadto po majdanie i barykadach krążą woluntariusze rozdający herbatę, kawę i kanapki.

Co jakiś czas na Euromajdan i z Euromajdanu wyjeżdżają i przyjeżdżają autobusy z demonstrantami z różnych części Ukrainy. Przybywanie w taki sposób na rewolucję zwiększa bezpieczeństwo, bowiem każde wyjście osoby zaangażowanej poza obręb Euromajdanu wiąże się z ryzykiem zatrzymania bądź porwania przez milicję.

Osoby, które przybywają na Euromajdan często nie zostają tutaj długo, najwyżej kilka dni. Kiedy oni wyjadą, przybywają następni. Są to ludzie wszystkich zawód oraz grup społecznych i nie ma między nimi jakiś strasznych dysproporcji. Na barykadzie stają obok siebie zarówno pracownicy uniwersytetów, jak i fabryk. Podobno potem, na ulicy po zachowaniu łatwo poznać kto był na majdanie, a kto nie. Majdanowiec jest uśmiechnięty, kulturalny, uprzejmy, jak oni sami mówią, bardziej europejski.

Na Euromajdanie dominują osoby z zachodniej części Ukrainy, w dalszej kolejności z centralnej, najmniej z południowej i wschodniej. Ten fakt rewolucjoniści tłumaczą z jednej strony strachem tych ludzi przed utratą pracy, gdyż tam wpływy grup prokremlowskich są większe, ale z drugiej strony wskazują na silne przywiązanie do Rosji tych obszarów czy po prostu niewiedzę na temat tego czym jest Europa.

Potwierdza to Sasza. Jest bezrobotnym z Odessy. Jak sam mówi, nie ma nic do stracenia, więc się nie boi tu przyjechać.

Odessa umiera. Jedyne źródło utrzymania to port, poza nim nic. W Odessie jest dużo Rosjan, ale co ta Rosja im dała? No co?

Odessa jest dość silnie reprezentowana na Euromajdanie. Mają własny namiot, a nawet sotnię samoobrony. Trudno natomiast znaleźć ludzi z Doniecka. Demonstrantów to jednak nie martwi. Mało kto wierzy w podział kraju.

Przecież tam też Ukraińcy – tłumaczy jeden z nich  W miastach może i sporo Rosjan, a na wsiach już nasi, tylko oni nie wiedzą jak jest na świecie, nie mają możliwości wyjechać. Ale krok po kroku oni też się przekonają.
— A Krym?
— Na Krymie to samo. Tatarzy są już za nami, z resztą też tak będzie. Zobaczy pan, tylko trochę cierpliwości.

Nikt nie wierzy również w wariant siłowy.  Rotacja i zajęcie budynków administracji w znacznej części kraju powoduje, że rozbicie Euromajdanu jedynie wzmoży gniew narodu. Rewolucjoniści z zachodniej Ukrainy wprost mówią, że jednostki wojskowe z ich regionów w takim wypadku ruszą przeciwko Janukowyczowi. Podobnie w przypadku rosyjskiej interwencji. Wśród demonstrantów często też można usłyszeć:

— Teraz u nas nie ma żadnego strachu, my się już nie cofniemy. To już poszło za daleko. Jesteśmy silni. To Janukowycz się boi że skończy jak Ceausescu.

Majdan

Na Siczy Zaporoskiej majdan był dużym placem na którym odbywały się narady i zapadały najważniejsze decyzje. Podobnie jest na kijowskim majdanie. To „towarzystwo” bądź „gromada” jak zwracają się przemawiający do zgromadzonych na placu podejmuję decyzję. Tu nie ma wodza, tu wszyscy są wodzami. Istnieje sztab rewolucji, ale zajmuję się całą logistyką majdanu, rozstawieniem barykad itp. Władza deputatów opozycji jest na kredyt. Ludzie nie mają w pełni do nich zaufania. Pojawiają się nawet głosy, że Euromajdan powinien pozostać po zwycięstwie rewolucji, żeby weryfikować realizację jej postulatów.

Majdan Niepodległości w Kijowie to też jedyne miejsce, być może na całej Ukrainie, gdzie toczy się prawdziwa rewolucja. Wystarczy bowiem przejść kilka przecznic dalej od terenu zajętego przez demonstrantów by w ogóle zapomnieć, że w tym mieście dzieją się historyczne rzeczy. Ba, nawet w obrębie ulic ogarniętych rewolucją działają normalnie sklepy i restauracje, a przez plac codziennie przechodzą ludzie śpieszący się do pracy. Co myślą o euromajdanie? 28 stycznia z okazji rocznicy bitwy pod Krutami z 1918 r. wszystkie sotnie samoobrony zorganizowały defiladę ulicami Kijowa. Od przechodniów, z domów, z samochodów co chwila była słychać zwołanie euromajdanu: chwała Ukrainie – chwała bohaterom.

Armia rewolucji

Po walkach na ulicy Hruszewskiego zaczęły powstawać oddziały samoobrony. Są one podzielone na kilkanaście sotni. Żołnierze samoobrony uzbrojeni są w pałki bądź kije, na głowach mają hełmy wojskowe lub kaski, na sobie ubiór militarny, do tego często też ochraniacze na nogi i ręce oraz gogle, rzadziej maski przeciwgazowe. Twarz najczęściej jest zasłonięta.

W skład oddziałów wchodzą głównie młodzi ludzie. Początkowo dominował Prawy Sektor (1. sotnia do dziś używa flagi banderowskiej), natomiast teraz są to osoby o różnych poglądach, czasem bardzo odległych od prawicowych. Usłyszałem raz nawet taki dialog wolontariusza z sotnikiem:

— Pan z Prawego Sektora?
— Nie. Ja bardziej lewicowy.
— Czyli pan nie prowokator tylko lewokator…

Nie są to też zadymiarze. Za wszelką cenę nie chcą dopuścić do eskalacji konfliktu. W obawie przed prowokacją po zmroku ograniczany jest dostęp na ulicę Hruszewskiego, gdzie znajdują się pozycje Berkutu. Choć wyszkolenie w niektórych oddziałach pozostawia wiele do życzenia to żołnierze sotni są zdyscyplinowani.

Sotnie starają się robić jak najlepsze wrażenie na mieszkańcach Kijowa. Dlatego na wartę często przechodzą marszowym krokiem z proporcem na czele. Na określonych barykadach pełnią one służbę przez 2 godziny, następnie zmieniają się z innymi. Regularnie też umacniają barykady: stawiają przy nich wieże strażnicze, okalają drutem, stawiają więcej worków.

Jura pochodzi z Sambora (zachodnia Ukraina), należy do „samborskiej” 12. sotni. Przyjechał tu na 3 dni, by choć stanąć na warcie, na barykadzie, by pomóc. Jak znaczna część rewolucjonistów jest pierwszy raz na Euromajdanie.

— Co zrobicie jak Berkut was zaatakuje?
— My się nie boimy. Będziemy się bronić. U nas pałki i kije, ale jak będzie trzeba to i prawdziwa broń też  tu jest. Ty się o to nie bój.

Na Hruszewskiego bez zmian

Najważniejszą barykadą, a raczej kompleksem barykad jest ta na ulicy Hruszewskiego. To tutaj wybuchły pierwsze walki i padli pierwsi zabici. Znajdują się tam trzy linie umocnień. Do dwóch pierwszych mają dostęp praktycznie wszyscy z Euromajdanu, do ostatniej tylko ci uzbrojeni i mający na sobie kask lub hełm. Ostatnia barykada bowiem znajduję się jakieś kilkadziesiąt metrów od stanowiska Berkutu.

Krajobraz postapokaliptyczny. Czarny od sadzy śnieg i ziemia, spalone samochody, palące się koksowniki, unoszący się nieprzyjemny swąd. W strefie buforowej mnóstwo porozrzucanych kamieni, dalej linia funkcjonariuszy Berkutu z metalowymi tarczami. Z ich strony nieustanie puszczane są dwa strumienie wody. Tworzy ona za barykadami trudną do przejścia ślizgawkę, którą co jakiś czas trzeba skuwać.

Codziennie na Hruszewskiego pojawia się grupa duchownych prawosławnych i grekokatolickich najczęściej z „mamami”, kobietami które nawołują do przejścia Berkutu na stronę narodu i oszczędzenia ich dzieci. Zdarza się, że Berkut odpowiada na to wezwanie z megafonu apelem do rozejścia się do domów. Czasem między obydwoma stronami dochodzi do wymiany zdań jedni z drugich żartują, robią zdjęcia, bywa że milicja puszcza muzykę. Całość przypomina front zachodni w czasie I wojny światowej. Wojna pozycyjna. Żołnierze stoją i czekają na jakiś przełom. Na ruch jednej bądź drugiej strony.

Majdan koncesjonowany

Oddziały Berkutu rozmieszone są także w pobliskim parku Mariińskim, tam również mają miejsce imprezy nazywane „antymajdanem”. Teren tego przedsięwzięcia otoczony jest przez milicję, rzekomo dla ochrony osób tam się znajdujących. Jeżeli impreza się odbywa (w odróżnieniu od majdanu, antymajdan nie trwa cały czas) wejście na nią jest swobodne. W środku festyn. Ludzie z flagami partii regionów słuchają zaproszonych zespołów, najczęściej rosyjskich.

Miażdżąca większość to ludzie ze wschodniej Ukrainy. Są przywożeni autokarami i wprowadzani przez Berkut na teren parku. Majdanowcy są przekonani, że ludzie z antymajdanu są opłacani, że stamtąd również wychodzą „tituszki” – grupy opłacanych przez władzę prowokatorów. Czasem uda się złapać takiego osobnika. W sztabie rewolucji odbywa się wówczas  publiczne „przesłuchanie”. Wtedy zazwyczaj tituszka otwarcie mówi kto kogo wynajął i po co.

Wrogowie

Euromajdan ma dwóch głównych wrogów – Wiktora Janukowycza i Władimira Putina. Na każdym kroku można się natknąć karykaturę to jednego to drugiego. Od władzy zarówno jednego jak i drugiego chcieliby się uwolnić.

Prezydent Ukrainy to w oczach rewolucjonistów człowiek kompletnie skompromitowany, którego trzeba jak najszybciej usunąć, żeby zacząć zmieniać kraj.

— Janukowycz to taki mały Putin – tłumaczy jeden z rewolucjonistów – On chcę rządzić nami tak jak Putin rządzi Rosją. Bo tu nie chodzi tylko o wolność zewnętrzną, ale też tą wewnętrzną. Putin nie tylko nie chcę nam odpuścić dlatego że Ukraina taka ważna, ale też dlatego, że się boi że jego może spotkać podobny los.

Jednocześnie ludzie przekonują, że nie jest to protest antyrosyjski, ale antyputinowski, że chcą dobrych relacji ze wschodnim sąsiadem, ale opartych na partnerstwie. Wśród demonstrantów często bowiem da się usłyszeć irytację spowodowaną traktowaniem Ukrainy przez Rosję.

— Jakub, ale co w tej Rosji jest? – przekonuje Jura, dorabiający na wyjazdach do Moskwy – Tam porządne to są jedynie dwa miasta, Moskwa i Sankt Petersburg, a reszta… Niechby ci ze wschodu Ukrainy choć raz pojechali na rosyjską wieś: nędza z biedą. Ale głowę to Rosjanie zawsze noszą wysoko.

Inni wskazują na argumenty historyczne:

— Skoro Ruś Kijowska to kolebka Rosji. To my powinniśmy jednoczyć Ruś, a nie Rosja, przecież kiedyś Kijowszczyzna była znacznie liczniejsza i ludniejsza od Moskwy. Dlaczego zawsze Rosja ma nami rządzić.

Wielu wskazuję na podobieństwo sytuacji geopolitycznej Ukrainy do Polski z lat 80. Panuję przekonanie, że wyrwanie się Ukrainy z wpływów rosyjskich spowoduje że cały neoimperialny system Władimira Putina runie, a przemiany nie ominą samej Rosji.

Banderowcy

— Bardzo się cieszę, że jest pan tutaj, że nas pan popiera, że będziemy razem walczyć – wita mnie jeden majdanowców – niech pan nie wierzy, że my tu wszyscy banderowcy. Ja nawet ich nie lubię, nie można przecież tak jak oni chcą.

Takich deklaracji, mimo że o nie, nie zabiegałem otrzymałem sporo. Jednak bywały i takie sytuacje, że mój rozmówca nie rozumiał mojego zażenowania, gdy pokazywał mi zdjęcia pomników ku czci UPA w swojej rodzinnej miejscowości.

Nie da się ukryć, że symbolika banderowska na euromajdanie jest zauważalna, choć niedominująca. Dla przyjezdnego z Polski niemiłym zaskoczeniem będzie widok dość dużej podobizny Stepana Bandery usadowionego zresztą w niedalekiej odległości od obrazu Chrystusa Miłosiernego. Jednak narracja jaka jest prowadzona wokół działalności UPA ma ściśle antysowieckich charakter. Na euromajdanie wyświetlane są nawet filmy dokumentalne ukazujące walkę banderowców z Armią Czerwoną. Informacje o mordach na Polakach, pojawiają się rzadko, a jak już to na marginesie całego obrazu II wojny światowej na Ukrainie. Efekt? Większość sotników, majdanowców w ogóle nie kojarzy UPA z działalnością antypolską, lecz antysowiecką.

Ciekawie z kolei wyglądały moje rozmowy z przedstawicielami Prawego Sektora. Na wiadomość, że jestem z Polski ich reakcja, nie była entuzjastyczna, jak zazwyczaj, ale bardzo uprzejma, pełna szacunku, ale powściągliwa. Zwykli Ukraińcy traktowali mnie, Polaka, jako przyjaciela Ukrainy, Prawy Sektor jako jej sojusznika.

Poglądy Prawego Sektora nie cieszą się mimo wszystko szerokim poparciem. Doskonale pokazuję to pewien fakt. W obrębie Euromajdanu wszechobecne jest hasło: chwała Ukrainie – chwała bohaterom. Po nim czasem pojawiają się hasła: Ukraina – ponad wszystko oraz chwała narodowiśmierć wrogom. Jednakże te zawołania nie są już tak chętnie powtarzane przez ludzi. Konotacja bowiem tych dwóch haseł jest silnie nacjonalistyczna.

Sam Prawy Sektor oraz Partia Swoboda stara się teraz łagodzić swój wizerunek i przemilcza swoje niektóre dotychczasowe poglądy. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal stanowią relatywnie margines Euromajdanu, z niewielką szansą na polepszenie tego stanu.

Dziękujemy wam Polacy

Pan Edward pochodzi ze Lwowa, ale ma dom pod Kijowem. Zna polski, często robi też w naszym kraju interesy. Do centrum prasowego w sztabie rewolucji przyszedł ostatniego dnia mojego pobytu na Euromajadanie.

— Pan Polak?
— Tak
— Wie pan, bo ja chciałem podziękować wszystkim dziennikarzom, wszystkim tym co przyjeżdżają tutaj z Polski i w ogóle wszystkim Polakom za to, że tak nas popieracie, że jesteście z nami. Być może nie wszyscy Ukraińcy mogą, mają możliwość wam to powiedzieć, ale dla nas to naprawdę jest ważne, naprawdę. Teraz też Litwa silnie się angażuje, ale Polska zawsze, zawsze była w awangardzie i przyciągała tę Ukrainę do Zachodu i za to wam dziękuję.

Pan Edward napisał na kartce kontakt do siebie i zaoferowała swoją pomoc dla Polaków przybywających do Kijowa, pod nim zapisał zdanie: DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM POLAKOM ZA POMOC UKRAINIE.