Rosyjski przycisk do Polski, czyli jak łatwo nas ograć…

źródło: RIA Novosti
źródło: RIA Novosti

Gdzie ja mam ten przycisk do Polski? A, tutaj… Mógłby powiedzieć ktoś kumaty odpowiedzialny za politykę wobec Polski w rosyjskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych zarządzanym przez Siergieja Ławrowa, bo to tam – a nie na Kremlu- zajmują się opracowywaniem polityki zagranicznej. W ogóle nie jestem zwolennikiem tezy, że prezydent Putin siedzi 24/h i rozmyśla, jakby tym Polakom dowalić, ale o tym może innym razem. Niewątpliwie jednak jesteśmy teraz z Moskwą na kursie kolizyjnym, zarówno w kwestiach energetycznych, jak i w całej naszej koncepcji polityki wschodniej, która ma na celu ograniczenie wpływów Kremla, czego przykładem jest chociażby obecna konfrontacja Unii z Rosją na Ukrainie, a szerzej patrząc: całe Partnerstwo Wschodnie. Zobaczcie, ilu Polaków się kreci koło tego tematu: Jacek Saryusz-Wolski, Paweł Kowal, Aleksander Kwaśniewski, minister Radosław Sikorski, prezydent Bronisław Komorowski

Istnieją w zasadzie dwa przyciski. Pierwszym z nich jest przycisk pokazujący Zachodowi „polską rusofobię”, a drugim ten odpowiedzialny za bałagan polityczny w kraju nad Wisłą. Użycie pierwszego jest przydatne, gdy trzeba ubić jakiś interes polskim kosztem i należy wykazać minimum dobrej woli. Drugi to już jawna ingerencja w polską politykę. Po wciśnięciu tego przycisku Polacy zaczynają się ze sobą kłócić w sposób przypominający „walkę” rewanżową Przemysława Salety z Marcinem Najmanem. Pozwala to wpływać Rosjanom na sytuację polityczną w naszym kraju.

Kilka przykładów

1) Budowa gazociągu Nord Stream jest efektem naszej nieprzemyślanej strategii chronienia Ukrainy. My chcieliśmy chronić Ukrainę, a Niemcy – moim zdaniem mający jeszcze większy interes w przeciągnięciu tego kraju w europejską strefę wpływów – już nie, bo oni chcieli chronić przede wszystkim Niemców. Oczywiście, sprawę można było wygrać przynajmniej w mediach, ale my z góry odrzuciliśmy ofertę II nitki gazociągu jamalskiego. W efekcie ani nie ocaliliśmy Ukrainy, ani nie pomogliśmy Polsce. A Niemcy? Cóż, przecież dostaliśmy ofertę od Moskwy i ją odrzuciliśmy… „Gerhard, my bardzo chcemy dostarczać wam ten gaz i taniej i więcej, ale Polacy się uparli…”.

Jest to o tyle komiczne, że można było negocjacje przeciągać i po paru latach chociażby ogłosić, iż nie doszliśmy do porozumienia ze względów finansowych. Generalnie lepiej to wygląda – także na zewnątrz – gdy podkreśla się finansowe przyczyny konkretnej decyzji, bo nie dajemy w ten sposób argumentów politycznych i z góry powodujących, że wszelkie rozwiązania poza nami to izolacja. „Nie chodzi o to, że ich się obawiamy, chcieli nam za mało płacić za tranzyt!” brzmi lepiej niż „chcą nas uzależnić, chrońmy Ukrainę, wróg u brma”. Gratuluję, wspaniała obrona.

2) wrzutka jamalska z tego roku. Rosjanie ogłaszają podpisanie memorandum (niewiążącego dokumentu) pomiędzy EuRoPolGazem a Gazpromem ws. budowy tzw. pieremyczki. Nic o tym nie wie zaskoczony premier Tusk. Polska nie wypadła na tym zbyt poważnie, to nasza kompromitacja. Wszyscy w Polsce – w tym nawet politycy będący prawnikami i wiedzący, że dokument nie ma żadnej doniosłości prawnej – rzucają się od razu na ministra Budzanowskiego. Niebawem tenże traci stanowisko. O drugiej nitce nic się teraz nie mówi. Było-minęło – można by rzec…

…wrzutka spowodowała jednak dymisję ministra Budzanowskiego. Można go lubić albo nie, cenić lub też nie, ale był on znanym promotorem gazu łupkowego, którego tak Moskwa nie lubi. Ze względu na ochronę środowiska, naturalnie…

3) 11 listopada na ulicach Warszawy doszło do złamania Konwencji Wiedeńskiej o Stosunkach Dyplomatycznych. Polski rząd odpowiedzialny jest za bezpieczeństwo przedstawicielstwa dyplomatycznego. Z pewnością popełniano w tej sprawie wiele błędów i powinno się Rosjan przeprosić, ale mówimy o wrzuceniu paru rac, rozwaleniu bramy i spaleniu budki wartowniczej, a nie o zajęciu ambasady i wzięciu zakładników.

Protesty rosyjskie są oczywiście uzasadnione, ale Rosjanie znowu szybko zorientowali się w sytuacji. Minister Sienkiewicz nie ma dobrej prasy i passy, a porządku miała pilnować policja. To zaczynamy podgrzewanie atmosfery. Minister Ławrow mówi, że prosił o ochronę. Następuje próba zrzucenia winy na ministra Sienkiewicza.

A wiecie, kim zajmował się minister Sienkiewicz w swojej spółce Sienkiewicz i wspólnicy zajmującej się obsługą m.in. strategicznych firm w kwestii ich działalności zagranicą? O kim się mówi, że jest odpowiedzialny za zmiany w polskich służbach specjalnych? Dzień dobry! W dodatku polscy „niezależni” i „niepokorni” dziennikarze oraz opozycją biją w tej sprawie we własny rząd pisząc dramatyczne teksty o tym kto, kiedy i czy powinien przeprosić, czy to porażka czy sukces itd. A kogo na świecie obchodzi, czy Polska będzie przepraszać czy tylko ubolewać? U nas się jednak kotłuje.

4) Smoleńsk. Przepraszam, że tak napiszę, ale po prostu tak sądzę. Nikt poważny na świecie, nie widząc dowodów (a ich nie ma!) nie uwierzy w to, że Rosjanie dokonali zamachu i zamordowali 10 kwietnia 2010 96 osób, a w dodatku nic na tym nie ugrali. Za to jest wielu, którzy uwierzą w to (a na to są dowody!), iż Rosjanie nie mieli przygotowanego lotniska, kontrolerzy nie byli gotowi, pracowali na beznadziejnym sprzęcie, a – jakby tego było mało – sterowano nimi ręcznie z Moskwy czy innego miejsca w Federacji Rosyjskiej. Wina leży po obu stronach. Która narracja powinna się przebijać, aby było to korzystniejsze dla Rosji? Ta, że nie współpracują, nie oddają wraku, że raport komisji Millera wskazuje także na ich poważne błędy czy ta, że w Polsce twierdzą, że to zamach i antypolski spisek? Która z tych wersji powinna być opozycją wobec przekazu Moskwy w tej sprawie?

Na całe szczęście na pomoc przychodzą Polacy pod berłem „niepokornych”. Zamiast eksponować rosyjskie niedopatrzenia (i drążyć je do upadłego), forsują koncepcję zamachu. A Rosjanom w to graj. Wrzucą jakieś zdjęcie, przedłużają oddanie wraku itd.. Przycisk naciśnięty, w kraju nad Wisłą trwa kolejna wojna polityczna.

Z jednej strony mamy rząd, który nie ma narzędzi, aby prowadzić skuteczną politykę wobec Moskwy na tym polu i który związał sobie ręce początkowym deklaracjami o harmonijnej współpracy, a z drugiej opozycja, która cały czas puszcza oko do swoich zwolenników, iż doszło do zamachu, nieraz sugerując udział w całej operacji polskich władz. I zdjęcie. Cyk, fotomontaż, a w Polsce III wojna światowa, w końcu chodzi o władzę, a ona jest ważniejsza od naszego interesu narodowego…

Naprawdę. Nie trzeba wymyślać żadnych skomplikowanych operacji przeciwko nam. My rozgrywamy się sami.