Syria, broń chemiczna, „czerwona linia”. Gdzie to już słyszeliśmy?

Do rewelacji na temat użycia broni chemicznej przez Baszara al-Assada należy podchodzić z dużym dystansem, szczególnie jeśli ma się w pamięci kłamstwa Collina Powella o broni masowego rażenia w Iraku i ma się świadomość, że taki krok byłby ze strony reżimu wielkim błędem.

Demonstracja przeciw Assadowi (Flickr:garda-cc)
Demonstracja przeciw Assadowi (Flickr:garda-cc)

„Drodzy koledzy, każde prezentowane przeze mnie stanowisko jest oparte na źródłach, poważnych źródłach. To nie są twierdzenia. To, co wam prezentujemy to fakty i konkluzje oparte na solidnych danych wywiadowczych” – przemówił Colin Powell w lutym 2003 roku w czasie obrad Rady Bezpieczeństwa ONZ ws. Iraku. Sekretarz Stanu przekonywał, iż Irak się nie rozbroił i nadal posiada broń masową rażenia, a w związku z tym konieczna jest reakcja społeczności międzynarodowej. Parę tygodni później Amerykanie rozpoczęli inwazje na Irak. Po latach problem jest tylko jeden – żadnej broni masowego rażenia w Iraku nie znaleziono. Z tego tytułu krytykować należy Amerykanów za wprowadzenie w błąd całego świata, aczkolwiek na nagrodę Darwina zasłużył także Saddam Hussajn. Według prezydenta Busha (źródło: „Kluczowe decyzje”) Saddam Hussajn miał na przesłuchaniu tłumaczyć, iż nie chciał wykazać pełnego rozbrojenia i braku posiadania rzeczonej broni ze względu na … strach przed okazaniem słabości wobec Iranu.

Dlatego z naturalnym dystansem proponuje podchodzić do amerykańskich i brytyjskich rewelacji na temat użycia broni chemicznej przez Assada. Przypomnę, iż Obama zapowiadał, że użycie broni chemicznej może doprowadzić do międzynarodowej interwencji, a na ten temat odważnie jakiś czas temu wyrażał się również Cameron. Nie można oczywiście wykluczyć, że Assad lub jego siły, nawet bez jego wiedzy, mogą się zdecydować na takie działanie, aczkolwiek nie pasuje do siebie parę klocków tej układanki.

Każda broń masowego rażenia ma dwojakie znaczenie. Z jednej strony zapewnia możliwość zniszczenia przeciwnika stanowiąc równocześnie zagrożenie dla cywilów o wręcz niewyobrażalnej skali. Z drugiej to narzędzie odstraszające. Czy ktoś zaatakował Koreę Północną? Nie, bo strach. Czy wzajemny szantaż nuklearny zwiększył szansę na otwarty konflikt między Indiami a Pakistanem? Raczej zmniejszył, gdyż uczynił ten konflikt zbyt ryzykownym dla jednej i drugiej strony. Czy w tym kontekście ewentualne dążenia Iranu są nieracjonalne? Są racjonalne.  Popularna jest też koncepcja, że odprężenie z lat 70. wynikało z wzajemnego zastraszenia między Stanami Zjednoczonymi oraz Związkiem Radzieckim. Co do zasady jedynym użyciem broni masowego rażenia na pełną skalę były zrzucenie bomb na Hiroszimę i Nagasaki zgodnie z amerykańską kalkulacją, że lepsza jest śmierć tysięcy Japończyków niż tysięcy Amerykanów. Dokładnie, kalkulacją!

Jak już wspomniałem, nie można wykluczyć, że ktoś może użyć sarinu bez wiedzy władz syryjskich albo że one same postąpią nieracjonalnie w warunkach wojny domowej, ale same – i pomagająca im Rosja – nie mają w tym interesu. Ten klocek nie pasuje. Dlatego dopóki nie zobaczę raportu komisji z niezaprzeczalnymi dowodami, nie będę przekonany o jego użyciu. Dopóki Assad jest w stanie prowadzić wojnę przy pomocy artylerii, czołgów i lotnictwa, dopóty nie ma dla niego sensu użycie broni chemicznej. Jej użycie byłoby racjonalne (trzeba jednakże pamiętać, że nie wszyscy aktorzy takimi właśnie są – jak wyżej Saddam Hussajn) tylko w wypadku, gdyby miało to  być „game changerem”. Brutalne, ale po co używać sarinu przeciwko nielicznej grupie rebeliantów (a takie padały oskarżenia), gdy można ich ostrzelać z karabinów czy czołgów? Co innego wobec kilkutysięcznej, dobrze wyposażonej armii – właśnie wtedy zachodnie mocarstwa, w kwestii swojego ultimatum, zostałyby postawione pod ścianą. Nie jestem w Syrii, trwa wojna dezinformacyjna, obie strony prawo konfliktów zbrojnych mają za nic niewarty papierek  nie mam żadnych szans na rzetelne określenie, czy broń chemiczna została użyta. Nie mogę tego ani potwierdzić, ani wykluczyć. Byłoby to jednak bez sensu i Assad popełniłby tym samym olbrzymi błąd. Identycznie ma się to z drugiej strony – pojawiały się doniesienia, iż takiej broni mogła użyć opozycja. Też nie ma na to przekonujących dowodów, jednakże jedną rzecz można podkreślić na pewno: przekonanie światowej opinii publicznej co do tego, iż prezydent Assad użył broni chemicznej jest w interesie powstańców i państw nawołujących do usunięcia Assada.

Czy właśni ci aktorzy nie mają interesu w tym, aby przekonać, iż takie działania zostały podjęte? Czy nie wygląda to znajomo? Czy w ogóle istnieje jakaś sensowna koncepcja zakończenia tego konfliktu w momencie, gdy z jednej strony mamy siły Assada, a z drugiej niejednolitą opozycję, w której coraz większe znaczenie zaczynają odgrywać islamscy fundamentaliści?