Nigeria ogłasza stan wyjątkowy

Coraz intensywniejsze ataki islamistów z organizacji Boko Haram zmusiły władze Nigerii do ogłoszenia stanu wyjątkowego na północy kraju. Czy to wystarczy, aby powstrzymać rebeliantów?

Źródło: thelondonnigerian.com
Źródło: thelondonnigerian.com

We wtorek 14 maja prezydent Nigerii Goodluck Jonathan ogłosił stan wyjątkowy w trzech północno-wschodnich prowincjach kraju. Powodem tej decyzji była intensyfikacja działań rebelianckiej islamistycznej organizacji Boko Haram. Ta powiązana z Al-Kaidą organizacja, dopuściła się w ciągu kilku ostatnich tygodni szeregu ataków na rządowe siły bezpieczeństwa oraz obiekty policyjne i samorządowe.

Dekretem prezydenta stan wyjątkowy wprowadzono w prowincjach Borno, Yobe oraz Adamawa, leżących w północno–wschodnim rejonie Nigerii. Prezydent w oficjalnym oświadczeniu stwierdził, że działania Boko Haram są realnym zagrożeniem dla jedności narodowej kraju, co – biorąc pod uwagę przeszłość tego kraju oraz zróżnicowanie etniczno-religijne – może być realnym zagrożeniem. Rebelianci szczególnie zadomowili się w prowincji Borno, która jest powszechnie uważana za epicentrum rebelii. Na cele ataków wybierane są głównie policjanci instytucje rządowe oraz niewielkie oddziały wojskowe. Rebelianci trudnią się także porwaniami kobiet i dzieci, wykorzystywanych później jako zakładnicy. Zarzut ten odpiera jednak przywódca Boko Haram, Abubakr Shekau twierdząc, że działania te są tylko i wyłącznie odpowiedzią na porwania rodzin członków jego organizacji, przez siły wierne rządowi.

Prezydent z kolei stwierdził, że dla niego działania prowadzone przez rebeliantów są jawnym wypowiedzeniem wojny i jako takie będą traktowane. Część obserwatorów uważa, że wydanie przez prezydenta Jonathana dekretu o wprowadzeniu stanu wyjątkowego oraz wysłanie do tych prowincji dodatkowych oddziałów wojskowych stanowią dowód na opanowanie przez rebeliantów części prowincji Borno leżącej tuż przy jeziorze Czad. Zaledwie kilka dni temu bojownicy Boko Haram przypuścili atak na leżące w tej prowincji miasto Bama, gdzie zginęło około 55 osób głównie z sił rządowych i policjantów. Dodatkowo z więzienie rebelianci wypuścili około setki więźniów.

W odpowiedzi na ten atak połączone siły zbrojne Nigerii, Nigru oraz Czadu dokonały masowych rajdów w okolicy jeziora Czad poszukując bojowników, jednak w jednej z rybackich wiosek dokonały mordu na cywilach nie mających nic wspólnego z Boko Haram.

Decyzja prezydenta Jonathana nie pozostała ponadto bez wpływu na jego i tak już napięte relacje z gubernatorami prowincji północnych. Rzecznik prasowy gubernatora prowincji Borno, Kassima Shettina, odmówił jakiegokolwiek komentarza, natomiast pozostali gubernatorzy ogłosili jednogłośnie swój sprzeciw wobec takiego rozwoju wydarzeń.

Boko Haram oraz organizacje jej podobne stały się ostatnimi czasy jednym z największych zagrożeń zarówno dla Nigerii jak i dla większości państw afrykańskich. Większość z tych islamistycznych organizacji wspierana jest lub ma powiązania z Al-Kaidą, a ich działalność może mocno odbić się na prężnej nigeryjskiej gospodarce. Dodatkowo wpłynąć może także na ceny ropy, której Nigeria jest największym afrykańskim eksporterem.

Wzrost ataków na posterunki policji oraz na instytucje państwowe odnotowano także w innych prowincjach Nigerii jednak na razie nic nie wskazuje na to by miało to jakikolwiek związek z działaniami Boko Haram.