Szkockie dylematy atomowe

Wielka Brytania nie wyklucza usunięcia z terytorium Szkocji swojej broni nuklearnej, jeśli ta uzyska niepodległość. Zgadzają się na to szkockie władze, ale może to godzić w ich chęć utrzymania członkostwa w Pakcie Północnoatlantyckim.

Fot. The Laird of Oldham/Flickr/CC
Fot. The Laird of Oldham/Flickr/CC

Na terytorium Szkocji znajduje się brytyjska broń jądrowa, służąca strategii odstraszania potencjalnych agresorów i wrogów Zjednoczonego Królestwa. W kontekście zaplanowanego na przyszłoroczną jesień referendum niepodległościowego Szkocji pojawia się problem co z brytyjskim arsenałem nuklearnym po ewentualnej secesji.

Przedmiotem sporu jest przede wszystkim baza marynarki wojennej HMNB Clyde, jedna z trzech aktywnych baz operacyjnych Wielkiej Brytanii. Jest ona kluczowa w strategii odstraszania Zjednoczonego Królestwa. W Clyde znajdują się dwie instalacje atomowe, 4 okręty podwodne uzbrojone w pociski balistyczne Trident z głowicami jądrowymi oraz 225 brytyjskich ładunków nuklearnych. Baza znajduje się w hrabstwie Argyll i Bute, na wschodnim brzegu Gare Loch, 40 km od Glasgow, swoim zasięgiem obejmuje szereg miejsc, m.in. magazyny z bronią nuklearną w Faslane i Royal Naval Armaments Depot w Coulport.

Oczywistym rozwiązaniem jest transport arsenału do Wielkiej Brytanii, wiąże się to jednak z gigantycznymi nakładami finansowymi, które według mediów mogłyby sięgać od pięciu do pięćdziesięciu miliardów funtów. Dodatkową trudnością byłoby znalezienie właściwej lokalizacji dla ładunków.

Problemem jest także to, że kluczowy gracz na szkockiej scenie politycznej – Szkocka Partia Narodowa (Scottish National Party – SNP) i jej charyzmatyczny lider Alex Salmond – od wielu lat dążą do usunięcia bazy z terytorium Szkocji, mało tego, w związku z planami niepodległościowymi, partia podjęła pracę nad zapisem w przyszłej konstytucji zakazu posiadania broni nuklearnej na swoim terytorium. Tak zdecydowane działania SNP można tłumaczyć chęcią traktowania bazy Clyde jako karty przetargowej. Szkocja chce uzyskać automatyczny status państwa członkowskiego UE i NATO po uzyskaniu niepodległości. Władze w Glasgow będę nieugięte w tej sprawie, do czasu, aż Londyn, Bruksela i Waszyngton byłyby gotowe na podjęcie takich rozmów. Dopiero w takiej sytuacji można by rozważyć jakieś porozumienie w tej sprawie. Ważnym argumentem w sporze jest fakt, że jeśli Szkocja uzyska niepodległość będzie musiała w natychmiastowym trybie pozbyć się broni nuklearnej, co znaczyłoby, że Wielka Brytania przez pewnie czas byłaby pozbawiona możliwości korzystania z tych zasobów obronnych, co może wystawić bezpieczeństwo Zjednoczonego Królestwa na zagrożenie zewnętrzne.

Pierwszy Minister Szkocji, szef SNP, Ailig (Alex) Salmond widząc szansę na ugranie wielu przywilejów po potencjalnym uzyskaniu niepodległości stara się dolewać oliwy do ognia. W publicznych wypowiedziach podkreśla on, że obecności broni na terenie Szkocji sprzeciwia się większość mieszkańców. Wielka Brytania chcąc uniknąć trudności logistycznych, finansowych i zagrożenia swojego bezpieczeństwa będzie musiała podjąć negocjacje.

Władze brytyjskie wciąż jednak wierzą, że Szkoci zdecydują w referendum o pozostaniu w Zjednoczonym Królestwie.Według sondaży chęć secesji deklaruje tylko co trzeci mieszkanie Szkocji. W związku z tym rząd nie zdecydował się jeszcze na otwarte przygotowywanie planów przenosin bazy, ani nie zdecydował się jeszcze na podjęcie rozmów o dalszym użytkowaniu bazy Clyde. Londyn próbuje zniechęcić SNP do swoich planów pozbycia się broni nuklearnej ze swojego terytorium, argumentując wzrostem bezrobocia w regionie po zwolnieniu wojskowych i cywili pracujących w bazie.

Warto zwrócić uwagę na to, że Szkocja chce po ewentualnej secesji utrzymać swoje członkostwo w Unii i w NATO. Można tu wykazać nieścisłości SNP, która przez lata opierała się członkostwu Szkocji w ramach Wielkiej Brytanii w Sojuszu, będąc przeciwna posiadaniu broni nuklearnej. Nagłą zmianę decyzji przedstawiciele SNP argumentują chęcią wzmocnienia bezpieczeństwa po ewentualnej secesji. Członkostwo Szkocji w NATO miałoby być również etapem w stabilizacji relacji nowo powstałego państwa z sąsiadami.

W działaniu Szkocji widać pewien brak konsekwencji – SNP chce pozbyć się brytyjskiej broni nuklearnej i jednocześnie pozostać pod „atomowym parasolem ochronnym” NATO. Z kolei Salmond kontrargumentuje powołując się na Norwegię, która jest członkiem Sojuszu od 1949 roku, a prowadzi politykę antyatomową.

Specjaliści studzą jednak zapędy Szkocji, twierdząc, że po potencjalnym uzyskaniu niepodległości będzie ona musiała starać się o członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim na normalnych zasadach. Co więcej biorąc pod uwagę dotychczasową praktykę w przypadku secesji, członkostwo Szkocji byłoby uzależnione od zgody Wielkiej Brytanii. Szkocja znajduje się zatem w trudnym położeniu – po ewentualnym uzyskaniu niepodległości będzie musiała zgodzić się na obecność brytyjskiej broni nuklearnej na swoim terytorium (na zasadzie dzierżawy bazy), jeśli chce marzyć o członkostwie w NATO.

Referendum zaplanowano na jesień 2014 roku. Szkoci zdecydują wówczas czy chcą pozostać w Zjednoczonym Królestwie. Władze Szkocji sprawują obecnie kontrolę nad ochroną zdrowia, edukacją i wymiarem sprawiedliwości. Po ewentualnym uzyskaniu niepodległości będą mogli niezależnie kreować swoją politykę zagraniczną, obronność i budżet.