Pierwszy dzień wyborów prezydenta Włoch bez efektów

W czwartek, 18 kwietnia br. rozpoczęły się wybory Prezydenta Włoch. Jedynym sukcesem pierwszego dnia było wskazanie faworytów w wyścigu.

wlochy-wybory-parlamentarne-2013

Pierwszy dzień  wyborów prezydenta Włoch po raz kolejny obnażył słabości włoskiej sceny politycznej. Mimo sojuszu centrolewicowej Partii Demokratycznej i centroprawicowego Ludu Wolności nie udało się wybrać  prezydenta. Powodem okazały się podziały na lewicy.

Dwie największe partie we włoskim parlamencie wysunęły kandydaturę Franco Mariniego – 80 letniego byłego przewodniczącego Senatu, wieloletniego ministra, parlamentarzysty i eurodeputowanego. Były polityk Chrześcijańskiej Demokracji, po jej rozpadzie związany z lewicą miał satysfakcjonować  obie skłócone partie. Jednakże część środowiska lewicowego uznała, że proponowanie wspólnego kandydata z Silvio Berlusconim to niczym pakt z diabłem.

Prezydent Republiki jest wybierany przez parlament na wspólnym posiedzeniu jego członków. Prezydenta wybiera 630 deputowanych, 315 senatorów, 58 przedstawicieli regionów i czterech senatorów dożywotnich, w sumie 1007 osób. Wybór Prezydenta Republiki odbywa się w głosowaniu tajnym, większością  dwóch trzecich zgromadzenia. Po trzecim głosowaniu wystarcza większość bezwzględna. Prezydentem Republiki może zostać wybrany każdy obywatel, który ukończył pięćdziesiąt lat i korzysta z pełni praw cywilnych i politycznych. Prezydent Republiki jest wybierany na siedem lat.

W pierwszym głosowaniu Marini uzyskał 521 głosów, a do wyboru wymagane były 672 głosy. Był jednak zdecydowanym zwycięzcą. Drugie miejsce zajął kandydat promowany przez Ruch Pięciu Gwiazd Beppo Grillo – Stefano Rodota, 80 letni prawnik, były lewicowy poseł i były europarlamentarzysta, szef Urzędu ds. Ochrony Danych Osobowych, komentator dziennika La Repubblica.

Przed drugą  turą rozpoczęły się negocjacje z antysystemową partią  Beppe Grillo. Lewica starała się przekonać komika by poparł Mariniego. Grillo jednak nie zdecydował się na to. Lider Ruchu Pięciu Gwiazd za wszelką cenę chce przeforsować swego kandydata.

Druga tura okazała się festiwalem białych kart (schede bianche). Niezadowoleni z braku konsensusu politycy Partii Demokratycznej wrzucali puste głosy.

W piątkowym, porannym spotkaniu Partia Demokratyczna zdecydowała, że poprze innego kandydata na prezydenta – byłego premiera i przewodniczącego Komisji Europejskiej Romano Prodiego.

Kolejne głosowania w piątek.