Jamał II: gra niewarta świeczki?

W ostatnich dniach sprawa budowy gazociągu Jamał II przyciągnęła uwagę polskich mediów i stała się przyczyną sporu kompetencyjnego w szeregach ekipy Donalda Tuska. Czym jest Jamał II? Jakie konsekwencje dla Polski i Europy miałaby jego budowa? Jak powinien zachować się polski rząd wobec rosyjskich propozycji?

Istniejące i planowane gazociągi z Rosji (Samuel Bailey, Wikimedia, CC)
Istniejące i planowane gazociągi z Rosji (Samuel Bailey, Wikimedia, CC)

Projekt gazociągu Jamał-Europa powstał w 1992 r. Celem budowy rurociągu było zaopatrzenie Europy Zachodniej w gaz, pochodzący ze złóż na Półwyspie Jamalskim w północnej Rosji. Projekt zakładał budowę gazociągu na terenie Polski, porozumienie podpisano w 1993 r. Długość całej nitki wynosi 4196 km i biegnie przez Rosję, Białoruś, Polskę do Niemiec. W Polsce budowę zakończono w 1999 r., a właścicielem została spółka EuRoPol Gaz (do udziałowców należą: Gazprom- 48%, PGNiG- 48%, Gas Trading- 4%). Długość polskiego odcinka wynosi w przybliżeniu 680 km. Do Polski transportuje się około 50 mln m sześc. gazu na dobę (tylko ok. 8.5 mln m sześc. zostaje w Polsce, natomiast reszta jest przesyłana do Niemiec).

Budowa drugiej nitki rurociągu – Jamał II (nazywanego też pieremyczką) nie doszła do skutku. Jednakże w ostatnich tygodniach Rosjanie ponowili ofertę budowy pieremyczki. Według tej propozycji gazociąg ma biec przez Polskę na Słowację i Węgry, omijając Ukrainę. Dlaczego Rosjanie omijają Ukrainę? Jest to element politycznego nacisku na Kijów, Ukraińcy sprowadzają gaz od niemieckiej spółki RWE, przez gazociągi w Polsce i na Węgrzech. To ogromna strata finansowa, dlatego też działania Kremla nikogo nie powinny dziwić.

Ponadto nowa ofensywa Rosjan świadczy o tym, że budowa NordStreamu i SouthStreamu okazały się nieopłacalne finansowo. Pieremyczka ma być tańszą alternatywą, wywierającą nacisk na Kijów. Polska, mimo nie podpisania jeszcze wiążącej umowy została postawiona przez Rosjan w trudnej sytuacji. Budowa infrastruktury gazowej, może w przyszłości być problemem dla projektu wydobycia łupków w naszym kraju. Rosjanie nie kryją, że inwestycja jest głównie skierowana do Węgrów. Orbán, zdając sobie sprawę, że jego relacje z Unią Europejską są fatalne, stara się poprawić relacje z Rosją. Jak dotąd, jego działania przynoszą skutek, szczególnie w obszarze współpracy energetycznej.

Na początku kwietnia bieżącego roku w Sankt Petersburgu, podpisano memorandum, które dotyczyło możliwości zrealizowania inwestycji nowego gazociągu. Memorandum podpisali Aleksiej Miller – szef Gazpromu i Mirosław Dobrut – prezes EuRoPol Gaz. Następnego dnia doszło do niecodziennej sytuacji, kiedy premier Donald Tusk przyznał, że nic o tym nie wie. Minister skarbu tłumaczył się później, że memorandum ma charakter porozumienia technicznego i nie jest zobowiązaniem budowy gazociągu. Ta kuriozalna sytuacja każe zadać pytanie, jak wygląda obieg informacji w ekipie rządzącej i jak spory kompetencyjne pomiędzy ministrami: spraw zagranicznych, skarbu i gospodarki, wpływają na skuteczność polskiej polityki zagranicznej w obrębie gospodarki?

Polska staje przed ogromnym dylematem. Jeżeli przyjmiemy rosyjską ofertę, zapewnimy sobie dopływ dwudziestu kilku milionów złotych z tytułu opłat tranzytowych. I na tym właściwie kończą się korzyści. Budowa gazociągu w znacznym stopniu skomplikuje relacje polsko-ukraińskie. To szczególnie istotne w obliczu zbliżającego się szczytu Partnerstwa Wschodniego – sztandarowego projektu polskiej polityki zagranicznej. Nasza decyzja zaważy na możliwości podpisania przez Ukraińców umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, a w dalszej perspektywie akcesji Ukrainy do UE. Na dzień dzisiejszy Polska nie może sobie pozwolić na popsucie relacji z Ukraińcami, byłoby to zachowanie bardzo nieodpowiedzialne, którym narazilibyśmy się również Brukseli. Najbliższe miesiące będą kluczowe dla przyszłości Ukrainy w Unii Europejskiej.

Ciekawy jest również wewnętrzny aspekt projekt Jamał II, a mianowicie gazociąg stał się elementem wewnętrznej walki w Rosji o prymat w dziedzinie energetyki. W ostatnich miesiącach faworytem Władimira Putina stał się Igor Sieczin i jego Rosnieft. Po ponownym objęciu funkcji prezydenta przez Putina, Sieczin szybko został prezesem Rosnieftu i dzięki specjalnemu dekretowi uzyskał szerokie kompetencje, pozwalające na kontrolę polityki cenowej i podatkowej w sektorze naftowo-gazowym. Sieczin jest uważany za najbliższego współpracownika i przyjaciela Putina. Tym samym pozycja Aleksieja Millera i jego Gazpromu zaczęła słabnąć. Budowa pieremyczki jest próbą przejęcia inicjatywy przez kierownictwo Gazpromu i odzyskania zaufania u prezydenta Federacji Rosyjskiej. Wydaje się jednak, że to Rosnieft w niedalekiej przyszłości przejmie aktywa Gazpromu i stanie się monopolistą w sektorze naftowo-gazowym.