Birma u progu transformacji ustrojowej

Birma stoi u progu transformacji ustrojowej: liberalizuje ustrój polityczny i zwiększa zakres wolności gospodarczej. Na jakim etapie obecnie się znajduje?

Aung San Suu Kyi (fot. Utenriksdept, Flickr)
Aung San Suu Kyi (fot. Utenriksdept, Flickr)

Rzut oka na Birmę

Birma (inaczej: Mjanma) to państwo położone w Azji Południowo-Wschodniej o powierzchni wynoszącej 676,6 tysięcy kilometrów kwadratowych graniczące z Bangladeszem (193 km), Indiami (1453 km), Chinami (2185 km), Laosem (235 km) i Tajlandią (1800 km). Birmę zamieszkiwało – według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego – 63,727- mln ludzi, co daje gęstość zaludnienia na poziomie ok. 94,19 osoby na kilometr kwadratowy. Birmańczycy stanowią ok. 68% ludności, 9% to Szanowie, 7% to Karenowie, reszta stanowi ok. 16%; dominującą religią jest buddyzm (ok. 89% wyznawców).

Birma nie jest państwem bogatym. Produkt Krajowy Brutto według parytetu siły nabywczej pieniądza wyniósł szacunkowo w 2012 roku 82,678 mld dolarów (1401,447 dol. na osobę) – dla porównania PKB per capita Chińskiej Republiki Ludowej liczonej według parytetu siły nabywczej pieniądza wyniósł szacunkowo ponad 9 tysięcy dolarów. W roku 2010 ponad 1/4 (25,6%) ludności żyła poniżej granicy ubóstwa.

Trochę ponad 30% osób żyje w obszarach miejskich, bezrobocie oceniane jest na 4%, zaś PKB wzrasta co roku w dynamiczny sposób – w 2007 o 5,5%, w 2008 o 3,6 proc., w 2009 o 5,1 proc., w 2010 o 5,3 proc. i w 2011 o 5,5 proc. Opublikowany w 2011 roku przez Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP) wskaźnik Human Development Indicator, biorący pod uwagę przewidywaną długość życia, edukację oraz produkt narodowy brutto per capita, sklasyfikował Birmę na 149 miejscu wśród 187 badanych państw. Poziom HDI w Birmie należy uznać za niski – państwo to wypada w tej klasyfikacji gorzej m.in. niż Kambodża czy Laos.

Rys historyczny

Przed opisaniem transformacji, a także zaangażowania świata, w tym Polski, w birmańskie przemiany konieczne jest przeanalizowanie historii tego państwa w XX wieku.

Przed II wojną światową Birma była brytyjską kolonią, wcześniej jako część Brytyjskich Indii, a od 1937 toku jako samodzielna kolonia. W 1942 roku Birma została zaatakowana, a następnie – aż do 1945 roku – okupowana przez Japonię. Po wojnie, w 1947 roku, doszło do zawarcia traktatu birmańsko-brytyjskiego, na którego mocy Birma uzyskała w 1948 roku niepodległość. Jednym z negocjatorów tego dokumentu był Aung San, w czasie wojny stojący najpierw na czele współpracującej z Japończykami Birmańskiej Armii Niepodległości, a ostatecznie będący jednym z liderów antyfaszystowskiej Ligi Wolności Ludu walczącej z okupantem. Był on zwolennikiem państwa o charakterze federacyjnym, uwzględniającym fakt istnienia licznych mniejszości etnicznych. Nie dożył jednak niepodległej Birmy – w 1947 roku został zamordowany wraz z sześcioma innymi ministrami tymczasowego rządu. Czyn ten przypisuje się nacjonalistycznym przeciwnikom dowodzonym przez U Sawa. Premierem został U Nu, który w latach 50. zaangażował się w tworzenie Ruchu Państw Niezaangażowanych.

System demokratyczny utrzymał się w kraju do 1962 roku, gdy wojsko, na czele którego stal generał Ne Win, przeprowadziło udany zamach stanu ogłaszając „birmańską drogę do socjalizmu”, nacjonalizując gospodarkę, likwidując niezależność prasy oraz tworząc system monopartyjny. Krajem – aż do 1988 roku – rządziła Partia Socjalistycznego Programu. W 1988 roku miały w Birmie miejsce masowe protesty z dużym udziałem buddyjskich mnichów oraz studentów, domagających się demokratyzacji oraz przestrzegania praw człowieka. Zostało ono nazwane powstaniem 8888 (od daty 8.08.1988). Powstanie zakończyło się brutalną pacyfikacją protestujących i co najmniej 3 tysiącami zabitych cywilów, niezliczoną liczba rannych, aresztowaniami i torturami. To właśnie wtedy na scenę polityczną wkroczyła Aung San Suu Kyi, córka generała Aung Sana. W odpowiedzi na protesty, wojskowi pod wodzą związanego z Ne Winem generała Saw Maunga przeprowadzili zamach stanu 18 września powołując Państwową Radę Przywrócenia Prawa i Porządku, przemianowaną w 1997 roku na Państwową Radę Pokoju i Rozwoju. W 1989 roku Rada zmieniła nazwę państwa na Związek Myanmar oraz obiecała demokratyczne wybory, które zaplanowano na 1990 rok. Jednocześnie Aung San Suu Kyi została osadzona po raz pierwszy w areszcie domowym.

W wyborach parlamentarnych przeprowadzonych 27 maja 1990 roku zdecydowane zwycięstwo zdobyła Narodowa Liga na rzecz Demokracji, partia wspomnianej już Aung San Suu Kyi. Nie brała ona udziału w wyborach ze względu na areszt domowy, niedopuszczony do startu w wyborach został również m.in. były U Nu (areszt domowy) czy ówczesny przewodniczący Narodowej Ligi na rzecz Demokracji U Tim Oo (skazany na 3 lata ciężkich robót). Wybory wygrała Narodowa Liga na Rzecz Demokracji zdobywając 392 z 485 dostępnych mandatów, jednak zwycięstwo nie przełożyło się na możliwość sprawowania władzy – wybory nie zostały uznane i wojsko nadal rządziło Birmą w autorytarny sposób. Sytuacji nie zmieniło także przyznanie Aung San Suu Kyi Pokojowej Nagrody Nobla. W 1992 roku nastąpiła zmiana – na czele junty wojskowej stanął generał Than Shwe.

W czasie dziesięcioleci rządów wojska kraj został wyizolowany, nie organizowano wyborów, łamano podstawowe prawa człowieka całkowicie zniesiono wolność słowa, opozycja polityczny została uwięziona, a sądownictwo birmańskie nie było niezależne od władzy wykonawczej wydając wyroki na życzenie junty. Rządzącym w Birmie zarzuca się również używanie w konfliktach dzieci-żołnierzy. Od 1991 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ uchwaliło ponad 20 rezolucji nawołujących juntę do m.in.:

  • demokratyzacji;
  • uwolnienia więźniów politycznych;
  • przestrzegania praw człowieka;
  • rozwiązania problemu uchodźców; nieużywania dzieci w charakterze żołnierzy;
  • uszanowania praw kobiet;
  • zapewnienia dostępu do pomocy humanitarnej;
  • ochrony cywilów;
  • rozpoczęcia dialogu politycznego.

O naruszeniach praw człowieka informują cyklicznie organizacje zajmujące się tą tematyką – np. „Amnesty International” i „Human Rights Watch” w swoich corocznych raportach. Szerokim echem odbiło się na świecie stłumienie protestów przeciwko w juncie z 2007 roku, w których zginęło co najmniej 31 protestujących, ponad 600 zostało zatrzymanych, a 74 uznaje się za zaginione.

Drugiego maja 2008 r. Birmę nawiedził cyklon Nargis powodując śmierć co najmniej 84 500 osób oraz zaginięcie kolejnych 53 800 osób. Cyklon dotknął południową część kraju, wpływając na życie prawie 2,5 miliona mieszkańców Birmy oraz niszcząc 37 miast. Według szacunków Amnesty International na koniec 2008 roku w Birmie znajdowało się 500 tysięcy uchodźców wewnętrznych (tzw. Internally Displaced Persons). Ciągle pojawiają się również oskarżenia dotyczące popełnienia przez juntę ludobójstwa na muzułmańskiej ludności Rohingya.

Transformacja czy sposób na utrzymanie władzy?

Birma znajduje się obecnie w początkowej fazie demokratyzacji, de facto nadal pozostając jeszcze państwem niedemokratycznym, w którym większość parlamentu została wybrana w wyborach nieuznawanych przez świat za wolne i uczciwe. W 2003 roku rządząca junta, po masakrze zwolenników Narodowej Ligi na rzecz Demokracji w Depaying, zaproponowała Mapę Drogową do Demokracji zawierającą 7 przewidywanych kroków:

  1. Wznowienia prac Narodowego Konwentu w celu opracowania projektu Konstytucji.
  2. Po zakończonym sukcesem ukonstytuowaniu się Narodowego Konwentu – realizacja kroków potrzebnych do ustanowienia systemu demokratycznego,.
  3. Propozycja Konstytucji opartej na zasadach przedłożonych przez Konwent Narodowy.
  4. Zatwierdzenie Konstytucji w drodze referendum.
  5. Przeprowadzenie wolnych i uczciwych wyborów do Pyithu Hluttaw (izba parlamentu).
  6. Ukonstytuowanie się Pyithu Hluttaw na zasadach określonych w Konstytucji.
  7. Budowa nowoczesnego, rozwiniętego, demokratycznego państwa przez liderów wybranych do Hluttaw oraz rząd i inne organy powołane przez Hluttaw.

Zarówno świat jak i birmańska opozycja nie wierzyły w rzeczywistą chęć demokratyzacji Birmy. Junta była o tyle niewiarygodna, że Mapę Drogową na dla Demokracji ogłoszono zaraz po kolejnym ataku na opozycję, w momencie gdy w birmańskich więzieniach karę odbywało tysiące więźniów politycznych.  W 2004 roku Narodowy Rządu Koalicyjny Unii Birmy (NCGUB) odpowiedział juncie wyrażając obawy jej przeciwników politycznych (treść stanowiska znajdziecie tutaj).

Działania junty spotkały się z ostrą krytyką zarówno na płaszczyźnie merytorycznej – tj. dotyczącej zawartości potencjalnej Konstytucji, jak również ze względu na przyjętą procedurę, która nie uwzględnia wyników wyborów parlamentarnych z 1990 roku i nie dopuszcza społeczeństwa do prac nad nową Konstytucję. Podkreśla się również opresyjność władz i dalsze więzienie głównych działaczy demokratycznej opozycji.

Pomimo braku entuzjazmu świata oraz krytyki, Państwowa Rada Pokoju i Rozwoju realizowała założone w Mapie Drogowej dla Demokracji etapy.

Między majem 2004, a wrześniem 2007 odbywały się sesje Konwentu Narodowego, którego efektem było przygotowanie 7 rozdziałów konstytucji oraz przyjęcie podstawowych zasad, na jakich będzie się opierać Konstytucja Birmy. Była to realizacja pierwszego etapu założonego w roku 2003.

W grudniu 2003 roku została utworzona 54-osobowa Komisja Konstytucyjna, której zadaniem było przygotowanie – na podstawie sporządzonych przez Konwent podstawowych zasad – Konstytucji Birmy. Komisja swoje prace ukończyła w lutym 2008, kończąc tym samym trzeci etap.

Czwartym etapem było zatwierdzenie projektu Konstytucji w drodze referendum. Miało to miejsce w 2008. Według oficjalnych wyników referendum poparło ponad 90% głosujących przy frekwencji 99%. Taki wynik wzbudził protesty opozycji i organizacji zajmujących się prawami człowieka. Na uwagę zasługuje również fakt, iż referendum zatwierdzające miało miejsce zaraz po nawiedzeniu południowej Birmy przez cyklon Nargis. Władze nie zdecydowały się na przełożenie głosowanie, a wątpliwości budzi nieprawdopodobna frekwencja. Narodowa Liga na rzecz Demokracji nawoływała do głosowania przeciwko i wyniki uznała za sfałszowane.

Przełamanie izolacji

Do tego czasu zarówno świat opozycja wykluczali możliwość współpracy z junta wojskową krytykując np. zagwarantowanie w nowej konstytucji w niższej izbie parlamentu 1/4 reprezentantom wojska. Konstytucja nie została napisana, ani uchwalona w sposób demokratyczny przy udziale przedstawicieli reprezentatywnych dla Birmańczyków. Z tego powodu uznano, iż jest to jedyna zmiana mająca usankcjonować obecne władze, będąca przede wszystkim zmianą techniczną, tj. powodująca, iż rządzić będą nadal wojskowi, lecz w charakterze cywilnym jako np. prezydent wybierany przez parlament, a nie głowa Państwowej Rady Pokoju i Rozwoju.

W listopadzie 2010 roku, po dwudziestu latach przerwy, przeprowadzono wybory, które wygrała popierana przez wojska Partia Związku Solidarności i Rozwoju z wynikiem ponad 75%. Wybory zostały zbojkotowane przez Narodową Ligę na rzecz Demokracji oraz uznane przez społeczność międzynarodową za niedemokratyczne. Przełomem w sposobu postrzegania zmian w Birmie stało się jednak uwolnienie ikony opozycji Aung San Suu Kyi, której w listopadzie 2010 skończył się areszt domowy. Suu Kyi zapowiedziała, że jej pierwszym celem będzie doprowadzenie do jedności wśród opozycji oraz uwolnienie więźniów politycznych. Od dnia uwolnienia Aung San Suu Kyi – według danych Stowarzyszenie Pomocy dla Więźniów Politycznych w Birmie – uwolniono 805 więźniów politycznych, zaś 222 pozostaje nadal zamkniętych.

Zwolnienia więźniów politycznych nie są jedynymi krokami, które władza uczyniła i można by je uznać za demonstrację chęci transformacji politycznej. W 2011 roku nominalnie cywilnym prezydentem został generał Thein Sein, oficjalnie spotkał się z Suu Kyi. Pozwolono również na wznowienie legalnej działalności przez Narodową Ligę na rzecz Demokracji. Na kwiecień 2012 zapowiedziano wybory uzupełniające. Zdecydowane zwycięstwo odniosła w nich Narodowa Liga na rzecz Demokracji zdobywając prawie wszystkie dostępne mandaty, lecz została wyraźną mniejszością ze względu na uzupełniający charakter wyborów i niewielką dostępną liczbą mandatów. Do Pyithu Hluttaw (niższa izba parlamentu) wybrana została Aung San Suu Kyi. W odpowiedzi na przeprowadzenie wolnych i uczciwych wyborów Unia Europejska, pod koniec kwietnia 2012, podjęła decyzję o zawieszeniu na rok wszystkich sankcji poza embargiem na dostawy broni i sprzętu o charakterze wojskowym.

W sierpniu 2012 władze dokonały kolejnego ważnego kroku, który można uznać za element transformacji Birmy. Władze Birmy zdecydowały o likwidacji cenzury, której początek datuje się na 6 sierpień 1964 roku. Teksty nie będą musiały uzyskać zgody, aby zostać umieszczonymi w gazecie. Nie będą również podlegały kontroli przed ich publikacją. W Rankingu Wolności Prasy, sporządzanym corocznie przez organizację Reporterzy Bez Granic Birma zajęła w 2010 roku 174 pozycję na 178 klasyfikowanych państw, co świadczy o braku jakiejkolwiek wolności prasy w tym kraju. Sierpniowe zmiany w prawodawstwie birmańskim powinny przyczynić się do awansu Birmy w tym rankingu na zdecydowanie lepszą pozycję.

Transformacja w Birmie oznacza również napływ inwestycji zagranicznych. Nowe prawo dotyczące inwestycji zagranicznych pozwala, poza nielicznymi wyjątkami (np. rolnictwo), na w pełni samodzielne działanie bez partnera lokalnego, gwarantuje ulgi podatkowe, a nawet możliwość dzierżawy ziemi od rządu birmańskiego na cele inwestycyjne. Według U Myinta, szefa doradców ekonomicznych prezydenta Birmy, bezpośrednie inwestycje zagraniczne wzrosły z 300 milionów dolarów w latach 2009-2010 do 20 miliardów dolarów w latach 2010-2011. Zagraniczni inwestorzy zamierzają zaktywizować się na obszarze Birmy, zaś władze birmańskie widzą szansę na rozwój gospodarczy w tychże inwestorach. Według szefa misji Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Birmie, kraj ten ma szansę stać się „kolejną Wschodzącą Gwiazdą Azji”.

Nie wolno jednak zapominać o kolejnym olbrzymim problemie Birmy – korupcji. Według wskaźnika percepcji korupcji Transparency International na rok 2012 Birma zajmuje 172 miejsce na 176 klasyfikowanych państw. Rząd birmański podejmuje w tym kroku pierwsze działania zachęcając obywateli m.in. do informowania na temat przypadków korupcji, zapewniając przy tym anonimowość i wyjaśnienie sprawy.

Nierozwiązany pozostaje też problem mniejszości etnicznych. Władze birmańskie stale walczą z ludem Kachin, zarzuca mu się również prześladowanie muzułmanów Rohingya. W czerwcu doszło do starć w stanie Rakhine, którego efektem są zabici, prześladowani muzułmanie, tysiące uciekających stamtąd uchodźców i spalone domy.

Birma jako element rywalizacji amerykańsko-chińskiej w Azji Południowo-Wschodniej

Przez wiele lat najbliższym sojusznikiem politycznym Birmy była Chińska Republika Ludowa. Wyizolowana Birma, krytykowana za nieprzestrzeganie praw człowieka, polegała na Pekinie, który blokował możliwość uchwalenia niekorzystnej dla tego państwa rezolucji w Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych. Chiny z kolei widzą w Birmie rynek zbytu dla swoich produktów, źródło dostaw surowców (ropa naftowa oraz gaz) oraz państwo, dzięki któremu można uzyskać dostęp do Oceanu Indyjskiego z pominięciem cieśniny Malakka. W roku fiskalnym 2010-2011 obroty handlowe pomiędzy Birmą i Chinami wyniosły 5,3 miliarda dolarów. Wartość inwestycji chińskich w 2011 roku szacowana były na 14 miliardów. W 2010 roku prawie 38,9 proc. birmańskiego importu pochodziło z Chin (największy partner), a udział Chin w eksporcie wyniósł z kolei 13,6 proc. (3 miejsce za Tajlandią i Indiami).

Wydarzenia polityczne i reformy mające aktualnie miejsce mogą oczywiście zmienić te liczby, jednakże niemożliwe wydaje się zagrożenie pozycji gospodarczej Chin w tym Birmie.

Amerykanie nie mają w Birmie, przynajmniej jak dotąd, takich interesów gospodarczych. Dopiero otwarcie kraju na inwestycje zagraniczne może spowodować wzrost zaangażowania amerykańskiego kapitału. Amerykanie w swojej polityce zagranicznej coraz większą wagę przykładają do sytuacji w rejonie Azji i Pacyfiku, co wiąże się z nieuniknioną rywalizacją z mającymi odmienne interesy gospodarcze i polityczne Chinami. Amerykanie będą się starać doprowadzić do takiego układu w regionie, który umożliwiałby zrównoważenie potęgi Chin. Stąd też np. poparcie dla państw (m.in. Filipin i Wietnamu) chcących rozwiązania sporu o Morze Południowochińskie w sposób multilateralny.

Amerykanie nałożyli na Birmę sankcje w 1988 roku, stale rozszerzając ich zakres. Sankcje nałożone na Birmę obejmują m.in. zamrożenie aktywów, restrykcje importowe, ograniczenia w możliwości inwestowania, ograniczenia wizowe czy restrykcje dotyczące świadczenia usług finansowych. W maju 2012 r. Stany Zjednoczone, podobnie jak Unia Europejska, zdecydowały się na zawieszenie części sankcji ekonomicznych nałożonych wcześniej na Birmę. Od tamtego czasu firmy amerykańskie mogą bez problemów inwestować w Birmie. Kolejne złagodzenie sankcji miało miejsce we wrześniu 2012 roku, gdy po spotkaniu z prezydentem Theinem Seinem sekretarz Stanu Hillary Clinton, chwaląc birmańskie reformy ogłosiła, iż od tego momentu Birmańczycy będą mogli eksportować swoje towary do Stanów Zjednoczonych.

Taka polityka Stanów Zjednoczonych nie może dziwić – wszakże w zwiększaniu swojego zaangażowania w gospodarkę birmańską, a więc i w zawieszaniu/łagodzeniu/znoszeniu sankcji, mają swój interes.

Zarówno Chiny jak i Stany Zjednoczone z entuzjazmem przyjęły birmańską transformację jako odzwierciedlenie oczekiwań ludności zamieszkującej ten kraj. Chińczycy zaniepokoili się poważniej dopiero, gdy prezydent Thein Sein ogłosił zawieszenie budowanej przez Chińczyków, uważanej za zagrożenie ekologiczne, hydroelektrycznej tamy w Myitsone. Nowe, proinwestycyjne prawo oraz prozachodnie nastawienia władz może spowodować zmniejszenie udział Chin w rynku birmańskim, choć – jak już zostało wspomniane wcześniej – ich znaczny udział nie będzie zagrożony ze względu na ugruntowana pozycję.

Rywalizacja pomiędzy Chinami i Stanami Zjednoczonymi o wpływy gospodarcze i polityczne w tym kraju powinna się stale zwiększać. Chiny niewątpliwie będą dążyć do dalszego pogłębiania relacji gospodarczych, w tym do realizacji inwestycji mających za zadanie zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego.

Polskie zaangażowanie w birmańskie przemiany

Aktywną politykę wobec Birmy, oczywiście z zachowaniem odpowiednich proporcji, prowadzi również Polska, która uważa, iż jest w stanie ułatwić Birmie proces transformacji politycznej z powodu na swoje historyczne doświadczenia w tym zakresie. Polska istotnie jest krajem, który przeszedł transformację gospodarczą z gospodarki centralnie planowanej do gospodarki wolnorynkowej oraz z państwa autorytarnego do państwa demokratycznego, aczkolwiek warto zauważyć istniejące różnice. Birma jest krajem dużo biedniejszym niż Polska na początku transformacji, z mniejszymi tradycjami demokratycznymi oraz z innymi tradycjami kulturowymi. Niewątpliwie jednak polska wiedza z zakresu transformacji może przydać się birmańskim politykom i społeczeństwu.

Polska swoimi doświadczeniami stara się dzielić, co chociażby jest zauważalny w kwestii polskiej polityki wobec regionu Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej i państw, w których miała miejsce tzw. Arabska Wiosna.

W wymiarze bilateralnym Polska, w czasie swojej prezydencji, była pierwszym państwem członkowskim Unii Europejskiej, który wysłał pod koniec września 2011 roku przedstawiciela (wiceministra spraw zagranicznych Krzysztofa Stanowskiego) o tak wysokiej randze. Spotkał się on z władzami birmańskimi oraz Aung San Suu Kyi Celem wizyty polskiego wiceministra było zasygnalizowanie polskiej chęci zaangażowania się w proces transformacji w Birmie poprzez aktywne jej wspieranie. Część środków z polskiego programu pomocy rozwojowej na rok 2011 przeznaczono na zakup wózków inwalidzkich dla birmańskich niepełnosprawnych.

Polska błyskawicznie podjęła decyzję o zaangażowaniu następnych środków – miliona złotych za pośrednictwem Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju na pomoc humanitarną, co pod koniec 2011 roku potwierdził wiceminister Stanowski w rozmowie z „Polskim Radiem”.

W maju 2012 Birmę odwiedził polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Spotkał się z przedstawicielami władzy oraz Narodowej Ligi na rzecz Demokracji, zaprosił także Aung San Suu Kyi do Polski. Wyraził również poparcie dla reform w Birmie. Co bardzo interesujące, wraz z Sikorskim do Birmy poleciało kilkunastu przedstawicieli polskiego biznesu, którzy są zainteresowaniami zainwestowaniem w tym kraju („Pesa”, „Stocznia Jachtowa”, „Bumar”, „Kulczyk Holding”,”PZL Świdnik”). Polski minister zapowiedział dalsza zaangażowanie w transformację. Zauważył również podobieństwa między polską i birmańską transformacją – fundamentalne zmiany w gospodarce, zakończenie prześladowania opozycji, uwolnienie więźniów politycznych oraz tzw. sejm kontraktowy.

Minister Sikorski zapewniał również, że Polska nie chce nauczać, lecz dawać dobry przykład. Wizyta polskiego ministra wraz z przedstawicielami biznesu, otwarcie seminarium Izby Handlowo-Przemysłowej oraz przekazanie kolejnego grantu, świadczy o zainteresowaniu Polski nie tylko aktywnym udziałem w transformacji, ale również o próbie budowania pozytywnego wizerunku przy udziale programu pomocy rozwojowej, jak również o chęci zaangażowania polskich przedsiębiorstw w otwarcie birmańskiej gospodarki. Polska opowiada się również za dalszym łagodzeniem sankcji nałożonych na Birmę.

Na uwagę zasługuje aktywność polskich organizacji pozarządowych. Od lipca 2012 stowarzyszenie „Edukacja dla pokoju” realizowała projekt „Birma na fali” w ramach programu współpracy rozwojowej polskiego Ministra Spraw Zagranicznych „Wsparcie demokracji”. Projekt przewidywał wsparcie niezależnych mediów, przeprowadzenie warsztatów dla 48 dziennikarzy i utworzenie dwóch „Pracowni reportażu”. W grudniu Polskę odwiedziło ośmiu młodych działaczy z Narodowej Ligi na rzecz Demokracji. Goście z Birmy wzięli udział w spotkaniach dotyczących polskiej transformacji, demokratycznych przemian na świecie czy praw człowieka.

W lipcu 2012 roku w Birmie w ramach programu „Soldiarni z Birmą” Instytut im. Lecha Wałęsy przeprowadził warsztaty dla młodych dziennikarzy, w czasie których trenerami byli Jerzy Jurecki, Andrzej Muszyński oraz Krzysztof Renik. Następnie zaproszono wybranych młodych birmańskich dziennikarzy na miesięczny staż w Polsce.

We wrześniu 2012 roku polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych we współpracy z z Krajową Szkołą Administracji Publicznej zorganizowało szkolenie SENSE (Strategic Economic Needs and Security Exercise) dla 49 działaczy z Birmy, które obejmowało m.in. spotkanie ze Zbigniewem Bujakiem i Jerzym Borowczakiem.

Kolejnym interesującym projektem, również finansowym w ramach „Wsparcia demokracji” jest projekt „Młoda demokracja” organizowany przez organizację”Solidarność Polsko-Birmańską” . Projekt składał się z dwóch części: przeprowadzenia Szkoły Obywatelskiej dla 29 Birmańczyków z mniejszości etnicznej Pa-Oh (1-30 wrzesień) oraz wizyty studyjnej w Polsce dwóch aktywistów demokratycznych (11-20 październik). Drugim projektem polsko-birmańskim jest program „Liderzy transformacji” przeprowadzony w regionie Arakan przez Fundację „Inna Przestrzeń” oraz „Arakan Youth Network Society”. W ramach programu „Liderzy transformacji” przeprowadzono dla 20 młodych, lokalnych działaczy, Letnią Szkołę Praw Człowieka oraz Warsztaty Praktycznych Umiejętności Obywatelskich.

Powstają również inicjatywy takie jak „Polsko-Birmańska Grupa Gospodarcza” firmy Moleck Investment, które oferują pomoc w zainwestowaniu środków w Birmie zwracając uwagę na dostępność, surowców, tanią siłę roboczą, świetną lokalizację geograficzną i olbrzymi rynek zbytu.

Jak zatem widać Polacy zaangażowali się w birmańską transformację i należy spodziewać się intensyfikacji działań oraz zwiększenia nakładów. Skutecznym narzędziem dla tego typu działań jest wykorzystywanie programów granatowych i wsparcie dla aktywności organizacji pozarządowych, zorientowanych na budowę społeczeństwa obywatelskiego. Polakom nie zależy jedynie na demokracji jako celu samym w sobie, ale także na potencjalnych zyskach płynących z atrakcyjności inwestycyjnej Birmy.

Demokratyzacja?

Przełamanie izolacji gospodarczej i politycznej, zawieszenie sankcji (jednak nie całkowite zniesienie), uwolnienie więźniów politycznych, wolne tzw. wybory kontraktowe, uwolnienie Nobliski, Aung San Suu Kyi, zlikwidowanie cenzury oraz przejście – przynajmniej formalnie – do rządów cywilnych są ewidentnie objawami demokratyzacji, ale Birma jest na początku transformacji. Birmański entuzjazm w społeczeństwie wobec zmian nie oznacza jednak, iż Birma z drogi ku demokracji nie może zejść lub jej znacząco opóźnić. Należy nadal pamiętać o olbrzymich wpływach wojska i dominacji w obu izbach parlamentu partii popieranej przez wojskowych, wybranej w niedemokratycznych wyborach. Obecnie wydaje się, że przeprowadzono już tka poważne reformy systemowe, że Birma szybkim krokiem podąża ku demokratyzacji.

Rozmiary zwycięstwa Narodowej Ligi na rzecz Demokracji dowodzą, iż jeżeli wybory do parlamentu odbyłyby się w uczciwy sposób, prezydent Thein Sein i reszta obecnego przywództwa straci władzę. Rozważania na temat dalszej drogi mogą być także przedmiotem sporu wśród obecnego obozu władzy. Nie należy zapominać o problemach muzułmańskich Rohingya oraz rebeliantach z ludu Kachin. Rząd birmański był w stanie dogadać się z niektórymi mniejszościami etnicznymi, lecz nadal ma na tym polu nierozwiązane problemy, które mogą go skonfliktować z czułymi – przynajmniej w sferze werbalnej – państwami demokratycznymi. Wojsko rządziło krajem od 1962 roku i już w 1989 roku obiecywało demokrację – przeprowadzono wolne wybory, jednak nie dopuszczono demokratycznie wybranego parlamentu do pracy.

Rozstrzygające o demokratyzacji Birmy będą wybory w 2015 roku, gdy do wzięcia będzie cała władza, a nie tylko część mandatów pozwalająca co prawda na wzięcie udziału w życiu politycznym, ale wykluczająca realny wpływ na rządzenie w ramach działalności parlamentarnej. Państwa tzw. Zachodu będą niewątpliwie dalej wspierać birmańskie przemiany licząc zarówno na sukces wizerunkowy i demokrację w Azji Południowo-Wschodniej, jak również na partykularne korzyści gospodarcze wynikającej z olbrzymiego potencjału inwestycyjnego Birmy. Zawieszenie sankcji przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską to nie tylko nagroda dla rządu birmańskiego za przeprowadzenie części niezbędnych reform, ale również krok niezbędny do przeprowadzenia ekspansji gospodarcze na olbrzymi rynek zbytu o świetnym położeniu geograficznym.

Birma musi stawić czoła swoim problemom. Pomimo dynamicznego rozwoju, jest to ciągle jedno z najbiedniejszych krajów świata z niskim HDI, państwo dotknięte w olbrzymim stopniu problemem korupcji oraz biurokracji, typowymi dla państw przechodzących z systemu autorytarnego. W więzieniach – według danych organizacji pozarządowych – nadal pozostają więźniowie polityczni, a ponad 1/4 ludności żyje poniżej granicy ubóstwa.
Problemy zatem są poważne i rząd birmański podejmuje kroki, w tym ściąga zagranicznych doradców, celem ich zmniejszenia. Udana transformacja wymaga jednak wielu lat i cierpliwości, a trzeba pamiętać, iż mowa o państwie z odmiennego niż europejski kręgu cywilizacyjnego, o innych uwarunkowaniach, tradycjach i religii.

Kierunek ewolucji sytuacji politycznej jest ewidentnie prodemokratyczny, a wzrost inwestycji zagranicznych oraz wizyty kolejnych polityków (Hillary Clinton, Radosław Sikorski, Barack Obama, William Hague) wskazują na ich coraz większe nadzieje wiązane z Birmą. Społeczeństwo birmańskie na razie jest zainteresowane przemianami, będących zaprzeczeniem trwającej przez dziesięciolecia dyktatury.