Polska: Sejm wyraża zgodę na ratyfikację Paktu Fiskalnego – kilka uwag na marginesie

Demagogiczne rozmiary przyjmuje niestety dyskusja o Pakcie Fiskalnym. Warto zatem poczynić parę uwag dotyczących całej sytuacji. Dla zdrowego rozsądku.

Flagi Polski, UE i NATO (Flickr: alex.ch-CC)
Flagi Polski, UE i NATO (Flickr: alex.ch-CC)

Zgodnie z zapowiedziami ze stycznia – rząd przeprowadził Sejmie procedurę zgody na ratyfikację Paktu Fiskalnego przez prezydenta  równocześnie z dyskusją na temat wyniku negocjacji z Brukseli. W zasadzie o samej dyskusji nie chce pisać – ja uważam 106 miliardów za dobry wynik, pierwotna propozycja Komisji (ok. 120 miliardów euro)  była już nieaktualna w zeszłym roku i żadne państwo nie dostało środków w proponowanej wysokości, zaś np. Francja straciła prawie 15 miliardów euro na Wspólną Politykę Rolną w porównaniu z poprzednią perspektywą. Hollande i tak nie zawetował. Bez komentarza zostawiam też żądania, aby Polska przywiozła per capita tyle, co Litwa, bo to by oznaczało, że w warunkach kryzysu i cięć musielibyśmy uzyskać 172 miliardy euro.

Demagogiczne rozmiary przyjmuje niestety dyskusja o Pakcie Fiskalnym. Warto zatem poczynić parę uwag dotyczących całej sytuacji. Dla zdrowego rozsądku.

1. Komiczna jest wymiana poglądów polskiego ministra sprawiedliwości, który nie jest przecież prawnikiem, z opozycją na temat zgodności Paktu z polską Konstytucją. Mam na ten temat jakieś swoje przemyślenia, ale uznaje to, iż – jak to w życiu – argumentować można na dwie strony.

Zamiast jednak strzępić język trzeba po prostu dać szansę wypowiedzieć się Trybunałowi Konstytucyjnemu. Po to powołaliśmy taki trybunał, aby badał zgodność przyjętych aktów prawnych z Konstytucją RP. Opozycja zapowiada złożenie sprawy do Trybunału, co jest słuszne i powinno przerwać dyskusję na tym polu.

Oczywiście, z wyrokiem Trybunału można się zgadzać lub też nie, ale taka jest jego rola i nie mam nic przeciwko badaniu zgodności Paktu z Konstytucją RP.  Zwłaszcza że to nie jest dokument prawa unijnego i nawet zwolennicy zasady supremacji prawa unijnego nie mogą się na nią powoływać.

2. Przystąpienie do Paktu nie nakłada na Polskę żadnych obowiązków, o ile nie zdecydujemy inaczej. W gruncie rzeczy Pakt Fiskalny nie grzeszy ambicją i jest – co trzeba przyznać – próba integracji fiskalnej państw strefy euro. Wejście Polski do Paktu Fiskalnego, w obecnym kształcie, nie przesądza oczywiście o tym, czy przyjmiemy tę walutę, ale jest jednocześnie warunkiem sine qua non i próbą, choć ograniczoną do działań formalnych, dotrzymania kroku na tym poziomie. Polska chce integracji z Unią Europejską i strefą euro, a obecny rząd chciałby również w szerszej perspektywie przyjąć euro.

Pakt Fiskalny konstytuuje też pewne, choć też jeszcze niesformalizowane, ciała związane z walutą euro. Założenie jest proste i uczciwe: niech państwa, która mają euro, decydują o euro. Trudno przyjąć argument, że to Polska powinna mieć głos w sprawie waluty, której nie używa. W tym miejscu sugerowałbym zejść na ziemie i nie ośmieszać się takimi postulatami, bo czy dopuścilibyśmy Czechów, Ukraińców albo Rosjan do obradowania na temat złotego? Gdybyśmy stawiali to jako warunek, znaleźlibyśmy się poza paktem.

3. W Polsce zmiana waluty aż do 2015 będzie praktycznie niemożliwe. Można kombinować na 100 sposobów, stosować wszystkie wykładnie, a i tak wyjdzie, ze do przyjęcia euro potrzeba zmiany polskiej Konstytucji, zwłaszcza w części dotyczącej Narodowego Banku Polskiego, który jest wyłącznym emitentem waluty. Drugą możliwością jest zrealizowanie referendum, ale – patrząc na przywiązanie Polaków do złotego – wynik tej kampanii byłby trudny do przewidzenia.

4. Pakt Fiskalny można wypowiedzieć – jak każdą umowę, ale nie można uznać, że głosowania w Sejmie nie było i nie realizować postanowień Paktu (inna sprawa: nie będziemy mieli takiego obowiązku, póki nie przyjmiemy euro, a że przyjęcie euro oznacza konieczność zmiany Konstytucji, to i tak jesteśmy w tym samym miejscu…).

5. Po co więc Polsce ratyfikacja? Polska robi, co może, aby nie zostać na peryferiach Europy. O losie Unii decydują państwa z euro i Polska jest coraz bliżej decyzji – wchodzimy do tego klubu, czy nie. Taktyka zastosowana przez Polski rząd jest w tym momencie taka. Przyjmujemy Pakt Fiskalny, który nawet nie jest gestem jakiegoś specjalnego euroentuzjazmu, bo tylko Czesi i Brytyjczycy tego nie zrobili, a następnie czekamy na rozwój wypadków w Polsce i w strefie euro. Jeżeli u nas uda się uzyskać poparcie, a jednocześnie strefa euro wyjdzie ze swoich problemów – wchodzimy. Kwestia jest jednak tego rodzaju, że przyjęcie euro to nie wejście do pociągu. Można to zrobić, ale trzeba się do tego przygotować. W tym miejscu właśnie się znajdujemy – przygotowujemy się na zapas.

6. Co trzeba zauważyć – Pakt Fiskalny nakłada na Komisję Europejską  i inne instytucje unijne obowiązki, do czego nie ma kompetencji. Oczywiście, na szczyt państw strefy euro można zaprosić każdego, ale to nie znaczy, że ten “każdy”  będzie miał obowiązek przyjechać. Nie ma jednak żadnych środków przymusu w Traktatach, którymi można by się bronić przed takimi postanowieniami. Pomimo sprzeczności, Pakt będzie działał.