Mniej lotniskowców USA na Bliskim Wschodzie

Stany Zjednoczone wycofują część lotniskowców z Bliskiego Wschodu. Nie sądziłem, że tak szybko będę świadkiem tego, jak amerykańska niegospodarność przekłada się na potencjał marynarki wojennej.

Lotniskowiec USS Enterprise (fot. Official U.S. Navy Imagery)
Lotniskowiec USS Enterprise (fot. Official U.S. Navy Imagery)

Niedługo po tym, gdy pisałem o wzrastającej roli i potencjale irańskiej marynarki wojennej, faktem stało się to, o czym słychać było już przez całe drugie półrocze 2012 roku. USA rezygnują z utrzymywania dwóch grup uderzeniowych lotniskowców w strukturach operującej na Bliskim Wschodzie V Floty. Jest to pierwszy tak namacalny przejaw kłopotów budżetowych Pentagonu i słabnących możliwości Stanów Zjednoczonych w dzisiejszym świecie.

6 lutego Sekretarz Obrony Leon Panetta ogłosił, że planowany rejs grupy uderzeniowej lotniskowca USS Harry S. Truman zostaje wstrzymany. Obecnie pod dowództwem CENTCOM-u przebywa jedynie grupa z USS John C. Stennis na czele.

Trudno komentować działania, które wynikają z budżetowej presji. Dla bezpieczeństwa w regionie i amerykańskich interesów jest to sytuacja niezwykle niebezpieczna. Przy obecnym stanie napięcia w regionie, operowanie dwóch lotniskowców wydaje się być absolutnym minimum. Lotniskowce V Floty wspierają operacje w Afganistanie, odpowiadają za Zatokę Perską oraz operacje związane z tak niebezpiecznymi rejonami jak Somalia, Jemen, Syria. Amerykanie nie będą w stanie zareagować skutecznie, jeżeli w regionie dojdzie do zaognienia w więcej niż jednym punkcie zapalnym.

Amerykańscy oficjele zapewniają, że w razie potrzeby siły mogą zostać wzmocnione. To jednak dalece chwiejne gwarancje, podobnie jak te, że brak lotniskowca może zostać nadrobiony poprzez zwiększenie ilości lotnictwa stacjonowania naziemnego w regionie. To drugie wydaje się być całkowicie nielogiczne. Dzisiejszy Bliski Wschód jest wyjątkowo nieprzyjazny Stanom Zjednoczonym, opieranie się na bazowaniu naziemnym w takiej sytuacji politycznej byłoby nierozsądne. Tylko lotniskowiec zapewnia pełną autonomię, swobodę i możliwość natychmiastowej odpowiedzi w razie kryzysu.

W całej sytuacji jest jeszcze jedna niedorzeczność. USS John C. Stennis zostanie wkrótce zastąpiony przez USS Dwight Eisenhower, który…dopiero w grudniu wrócił z Bliskiego Wschodu do Stanów Zjednoczonych. Lotniskowiec ten miał przejść konieczne naprawy, których najpewniej nie uda się dokończyć. Dlaczego V Flotę ma zasilić Eisenhower, a nie gotowy do już do wypłynięcia, po wszystkich testach, a ponadto po gruntownym remoncie, który nie dawno przeszedł, Truman? Podobnie, jak wiele osób związanych z marynarką, nie mam pojęcia. Najprawdopodobniej wysłanie Ike’a będzie tańsze. Fakt, że Eisenhower będzie mniej skuteczny,ponieważ jego załoga będzie przemęczona, a skrzydło myśliwskie nadmiernie wyeksploatowane, zostało zepchnięte na dalszy plan.

O tym, jak negatywnie cięcia budżetowe wpłyną na eksploatację maszyn i załóg marynarki pisałem już dawno, nie sądziłem jednak, że tak szybko będę świadkiem tak jasnych przykładów tego jak amerykańska niegospodarność przekłada się na potencjał marynarki wojennej.