Chiny A.D. 2013: nowa ekipa, nowe wyzwania

Przed wybranymi pod koniec 2012 r. nowymi władzami Chin stoi wiele wyzwań gospodarczych i społecznych. Czy sekretarz generalny Xi Jinping odpowie na te wyzwania wnosząc powiew świeżości do Państwa Środka?

Flaga Chin. Zdjęcie: johntrathome/Flickr/CC
Zdjęcie: johntrathome/Flickr/CC

Jesień 2012 roku była niewątpliwie gorącym okresem w polityce światowej, głównie przez fakt listopadowych wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Jest jednak wydarzenie, które mogło skutecznie przyćmić gorączkę wyborczą w USA. To zjazd Komunistycznej Partii Chin, rządzącej niepodzielnie Państwem Środka od dziesięcioleci.

Xi Jinping: powiew świeżości w Państwie Środka?

W połowie listopada został wybrany nowy sekretarz generalny partii. Został nim Xi Jinping. Kim jest nowy przywódca światowego mocarstwa? Urodził się 1 czerwca 1953r. w Shaanxi. W latach młodości był świadkiem rewolucji Mao Zedonga. Nowy sekretarz generalny ukończył prestiżowy Uniwersytet w Pekinie, kształcący najwyższych dostojników partyjnych. Jednym z absolwentów tej uczelni jest Hu Jintao – wieloletni przywódca Chin. Xi Jinping jest zaliczany do polityków tzw. „nowej generacji”. Jest politykiem bardziej elastycznym od swoich poprzedników, swobodnie rozmawia w kilku językach obcych. W 2008 roku nadzorował Igrzyska Olimpijskie w Pekinie.

Zanim jeszcze został sekretarzem, Xi Jinping, jako wicepezydent złożył wizytę w Irlandii, Turcji, ale przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Światowa opinia publiczna odebrała to, jako chęć do stworzenia nowego wizerunku chińskiego przywódcy. Stany Zjednoczone liczyły na poprawienie chłodnych stosunków z państwem, o drugiej co do wielkości gospodarce na świecie. Oczywiście, jedna wizyta nie poprawi znacząco chińsko-amerykańskich relacji. Nadal są to państwa, które konkurują ze sobą w dziedzinie gospodarki i wojskowości.

To, jednak jedyny powiew zmian w sposobie prowadzenia polityki Państwa Środka. Zjazd partii odbył się, bowiem za zamkniętymi drzwiami, jak za dawnych czasów. Przebieg wyboru najważniejszych ludzi w Chinach, których rządy będą miały wpływ na losy świata, nie został zarejestrowany przez żadną telewizyjną kamerę. To pokazuje kontrast między wyborami w Chinach, a wyborami w Stanach Zjednoczonych. Nowi przywódcy, co ciekawe byli znani jeszcze przed rozpoczęciem zjazdu.

W samych Chinach to nie nowy przywódca jest osobą, która wzbudza największe emocje. Jest nią Peng Liyuan – znana śpiewaczka, wychwalająca kraj w swoich podniosłych pieśniach. Media doszukują się podobieństw z byłą pierwszą damą Francji – supermodelką Carlą Bruni.

Wracając do sedna sprawy, nie tylko wybór nowego sekretarza generalnego partii był celem zjazdu, który potrwał aż 7 dni. Oprócz formalnego przekazania władzy, należało przekonać chińskie społeczeństwo, że zmiany w partii umocnią ją i przyspieszą proces postępu.

Ostatni dzwonek dla reform

Ponadto, na zjeździe debatowano nad zmianą modelu rozwojowego Chin. Aktualny model gospodarczy powstał jeszcze w latach 80. XX w. Jego twórcą jest ówczesny lider Komunistycznej Partii Chin – Deng Xiaoping. Dziś wzrost gospodarczy osiągnął 7.4 %, co mogłoby wskazywać na wysoki poziom jak na aktualne perspektywy w światowej gospodarce, ale w ostatnich latach regułą był wzrost gospodarczy na poziomie około 10 % PKB. Chiny są w nie najlepszej sytuacji, z uwagi na stopniowo hamujący eksport, państwu grozi stagnacja i postępujące coraz szybciej rozwarstwienie społeczne. To dla Chin „ostatni dzwonek”, aby wprowadzić niezbędne reformy. Zdają sobie z tego sprawę również elity rządzące. Wiosną tego roku premier Wen Jiabao stwierdził, że gospodarka jest niewydolna, niestabilna i nieskoordynowana.

Chińscy przywódcy nie są  tak krótkowzroczni, jak mogłoby się wydawać. Już kilka lat temu przewidzieli spowolnienie gospodarcze i próbowali niemu zaradzić. Budowano ogromne państwowe przedsiębiorstwa, mające konkurować na rynku z amerykańskimi i europejskimi firmami. Do tego miejsca plan się powiódł, ale czas pokazał, że dopłaty państwa do przedsiębiorstw są coraz większe. Ograniczenie dopłat, spowodowałoby nierentowność, a co za tym idzie upadłość korporacji. Wobec tych trudności plan rozwoju musi zostać stworzony od początku.

To nie koniec kłopotów, bowiem przemysł kuleje. Właściciele fabryk przenoszą się za granicę: do Birmy, Kambodży, Wietnamu, z uwagi na tańszą siłę roboczą. Stawki robotników w Chinach gwałtownie wzrosły w ostatnich latach, niektórym pracodawcom bardziej opłaca się większa mechanizacja, a przemysłowcy z południa przenoszą produkcję za granicę, do wyżej wymienionych krajów. Kilka miesięcy temu koncern komputerowy Lenovo przeniósł produkcję z Chin do Japonii.

A co z nauką? Cóż z tego, że Chińczycy są świetnie wykształceni, skoro archaiczny system edukacji nie uczy ich samodzielnego myślenia, kreatywności. Młodzi Chińczycy nie potrafią wprowadzić żadnych innowacji, wzorują się na amerykańskich i nawet wielomilionowe dotacje nie są w stanie pomóc, skoro nie ma nowych koncepcji, pomysłów.

Nowi przywódcy stoją  przed ważnym problemem. Dekada rządów Hu Jintao, jak i wcześniejszych przywódców, niejako odzwyczaiła chińskie społeczeństwo od reform. Chińska gospodarka zaczyna zwalniać i Xi Jinping nie może sobie pozwolić na żadne poważne błędy, lub obawę przed wprowadzeniem reform, które zapewne spowodują napięcia w kraju. Nie powinniśmy spodziewać się diametralnej zmiany polityki Chin, ale kto jeśli nie nowy sekretarz, wniesie świeży powiew nowoczesności w zakotwiczonym w komunizmie Państwie Środka.