TVN24 + Międzynarodowy Trybunał Karny = nieszczęście. Media vs prawo międzynarodowe.

Dziennikarze z reguły nie znają się na prawie. Nie stanowi to problemu, dopóki nie popełnia się kompromitujących pomyłek w artykule poświęconym prawu – tak jak zrobił to niedawno portal TVN24.pl.

Zdj. DrabikPany/Flickr/CC
Zdj. DrabikPany/Flickr/CC

Dziennikarze z reguły nie znają się na prawie. Nie jest to specjalnie hańbiące, ponieważ niemal całe społeczeństwo się nie nim nie interesuje i żyje z tym bez żadnego problemu. Analogicznie jest z prawem międzynarodowym publicznym – co prawda ja się nim interesuję, ale przeciętnemu zjadaczowi chleba nie jest do niczego potrzebna rozszerzona wiedza z tego zakresu. Gorzej jednak, gdy popełnia się kom-pro-mi-tu-jące pomyłki w newsie/artykule/komentarzu poświęconym danej tematyce – a to niestety norma. Czasami lepiej nic nie napisać, aniżeli rozpowszechniać bzdurę.

Ofiarą mojej krótkiej notki będzie news z TVN24 dotyczący Palestyny i Międzynarodowego Trybunału Karnego.

Czytamy w nim na samym końcu:

“(…) Podniesienie palestyńskiego statusu przez Zgromadzenie Ogólne ONZ nie zmieni sytuacji Palestyńczyków, ale może stanowić dodatkowy argument w walce o państwowość. Mają oni także nadzieję na przystąpienie do Międzynarodowego Trybunału Karnego, gdzie zamierzają pozwać Izrael za zbrodnie wojenne (…)”

Pierwszego zdania nie będę komentował, ponieważ w tym tekście mówimy o prawie, a nie polityce. Media – w tym izraelski “Ha’aretz” – rzeczywiście donosiły o tym, że izraelscy politycy boją się, że nadanie statusu państwa-obserwatora spowoduje zagrożenie ze strony Międzynarodowego Trybunału Karnego, ale to, w gruncie rzeczy, nieprawda. Portal TVN24 w tym tekście zawarł “nadzieje” Palestyńczyków, ale kompletnie nie sprawdził jak to się ma do faktów. W efekcie czytelnik takiego artykułu myśli, że może się faktycznie zdarzyć, że Palestyńczycy przystąpią do Międzynarodowego Trybunału Karnego, gdzie pozwą Izrael  za zbrodnie wojenne. Wytłumaczmy zatem 5 (!) błędów popełnionych w jednym zdaniu.

1. Nie ma żadnego związku między byciem państwem-obserwatorem przy Organizacji narodów Zjednoczonych a podleganiem pod Międzynarodowy Trybunał Karny ustanowiony przez Statut Rzymski.

Międzynarodowy Trybunał Karny nie jest organem Narodów Zjednoczonych, to odrębny system sądownictwa prawnomiędzynarodowego ws. karnych, istniejący niezależnie od ONZ. Nie znaczy to oczywiście, że nie nie ma żadnych związków faktycznych.

Są – przykładowo na podstawie Statutu Rzymskiego Rada Bezpieczeństwa ONZ może wskazać Prokuratorowi MTK określoną sytuację – tak było w przypadku Libii (co budzi poważne dyskusje na temat granic kompetencji RB – o tym jednak innym razem) czy zawiesić postępowanie w danej sprawie na 12 miesięcy. Nie ma jednak związku między byciem obserwatorem przy ONZ a byciem stroną Statutu Rzymskiego. Palestyńskie możliwości w tym względzie się ani nie zmniejszają, ani tez nie zwiększają. Dyskusyjne jest, czy Palestyna – uznawana przecież przez część państw za niepodległe państwo – mogłaby zostać stroną, aczkolwiek głosowanie w ZO ONZ jest bez znaczenia dla tego sporu.

2. Przed Międzynarodowy Trybunał Karny się nie pozywa…

Według tego artykułu Palestyńczycy mieliby pozwać Izrael. Postępowanie prowadzi Prokurator, który oczywiście może być zawiadomiony przez strony czy też Radę Bezpieczeństwa. Może on żądać dalszych informacji, dowodów, wyjaśnień ale to on jest odpowiedzialny za postępowanie. To nie państwo wprost “pozywa”. Państwo pozywa państwo przed Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości. Tutaj Prokurator wnosi sprawę przeciwko podejrzanemu o popełnienie zbrodni określonych w Statucie Rzymskim.

Tutaj ktoś mógłby powiedzieć, że się czepiam, ale….

3. Nie sądzi się państwa, a jego funkcjonariuszy

Tak. Państwo nie odpowiada bezpośrednio za zbrodnie wojenne, ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości czy – ewentualnie w przyszłości – za zbrodnię agresji. Odpowiadają jego funkcjonariusze. Redaktorzy TVN24 nie musieli daleko szukać. Stanowi o tym artykuł 1 Statutu Rzymskiego.

“Art 2: Niniejszym tworzy się Międzynarodowy Trybunał Karny (zwany dalej “Trybunałem”). Trybunał jest
instytucją stałą i jest on władny wykonywać jurysdykcję wobec osób, które dopuściły się
najpoważniejszych zbrodni wagi międzynarodowej,
wymienionych w niniejszym statucie.(…)”.

Wobec osób.

4. Czy gdyby Palestyna stała się stroną Statutu Rzymskiego to Izraelczycy byliby zagrożeni?

Cóż z tego, że – hipotetycznie – Palestyńczycy staliby się stroną tej umowy, jeżeli Izrael nie jest, a więc nie uznaje jurysdykcji? Oczywiście, teoretycznie Prokurator mógłby wszcząć postępowanie, ale…

a) dopiero co do czynów popełnionych po ostatecznym związaniu się przez Palestynę tym dokumentem co do czynów popełnionych na jej terytorium (także już np. w kwestii “Filaru Obrony, nie mówiąc już o “Płynnym Ołowiu” nie można byłoby badać). Ciekawym sporem prawnym byłoby również kwestia terytorialnego obowiązywania Statutu Rzymskiego – gdzie jest Palestyna, a gdzie jej nie ma?
b) Izrael nie miałby żadnego obowiązku współpracy z Trybunałem i nie współpracowałby, Do dyskusji jest kwestia, czy np. izraelski generał złapany przez Palestyńczyków na ich terytorium (absolutne fantazja) w takich okolicznościach, mógłby być sądzony w Hadze. Oczywiście, państwo niebędące stroną może samo uznać jurysdykcję Trybunału, ale w tym przypadku jest to nieprawdopodobne.

Podstawowy problem jest jednak inny. Gdyby uznać, że Palestyna jest niepodległym państwem to również jej obywatele mogliby trafić do Hagi, a rząd palestyński miałby obowiązek współpracować z Trybunałem. Inna sprawa, że Palestynę trudno uznać w tym momencie, patrząc na obiektywne kryteria, za suwerenne państwo ze względu na brak efektywnej władzy nad terytorium i jej faktyczny podział.