Ruch Pięciu Gwiazd – nowy fenomen włoskiej polityki

Wybory parlamentarne we Włoszech dopiero za rok, ale już dziś ruch na scenie politycznej staje się coraz bardziej intensywny. Dwie główne siły polityczne – Partia Demokratyczna i Lud Wolności licytują się na skandale, oskarżenia i propozycje. Tymczasem na scenie pojawia się nowy gracz – Beppo Grillo, komik i satyryk ze swoją parodią partii – Ruchem Pięciu Gwiazd.

Satyryk Beppe Grillo, lider Ruchu Pięciu Gwiazd (Flickr: pasere)
Satyryk Beppe Grillo, lider Ruchu Pięciu Gwiazd (Flickr: pasere)

Premier Włoch Mario Monti niedawno po raz pierwszy przyznał, że nie wyklucza, że pozostanie na stanowisku, ale „tylko w szczególnych okolicznościach”. Premier podkreślił także, że nie planuje kandydować w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.

Monti wielokrotnie składał deklaracje, że nie planuje pozostać premierem po wyborach parlamentarnych w maju 2013 roku. Eksperci jednak zgodnie podkreślają, że reformy wprowadzone przez ekspercki rząd Montiego powinny być kontynuowane. Strach przed ponownym powierzeniem władzy w ręce polityków w czasach kryzysu sprawia, że coraz częściej mówi się o opcji „Monti bis” i pozostaniu ekonomisty na stanowisku. Włosi, jak każdy naród jest nieprzychylny oszczędnościom budżetowym, ale widząc degradację klasy politycznej popierają rządy technokratów. Montiego popiera aż 55% Włochów.

Włoskie partie polityczne, przede wszystkim lewicowa Partia Demokratyczna i Lud Wolności Silvia Berlusconiego, które już zaczęły przygotowania do nowej kampanii wyborczej są zaskoczone nagłą zmianą Montiego. Pomysł skrytykował między innymi szef Partii Demokratycznej, której sondaże dają największe szanse na zwycięstwo w wyborach. Pier Luigi Bersani stwierdził, że kraj nie może ciągle trwać w atmosferze stanu zagrożenia. Polityk dodał również, że chciałby aby „premier trochę więcej słuchał”. Z kolei Berlusconi w niedawnym wywiadzie dla włoskiej edycji Huffington Post oznajmił, że Monti jest zbyt służalczy wobec Niemiec, które jego zdaniem niepodzielnie rządzą w Europie.

Pomysł „Monti – bis” poparło już Corriere della Sera, episkopat Włoski oraz bardzo wpływowa centrala związkowa CISL. Mario Monti zdaje się być najlepszym gwarantem wiarygodności Włoch w oczach rynków finansowych.

Tymczasem partia Berlusconiego Popolo della Liberta jest targana kolejnymi skandalami. Niedawno szefa PDL w regionie Lacjum oskarżono o zdefraudowanie blisko 750 tysięcy euro z pieniędzy partyjnych. Największy skandal ostatnich miesięcy wywołały jednak zdjęcia z przyjęcia zorganizowanego przez polityków Ludu Wolności w 2010 roku. Zabawa nosiła nazwę „Powrót Odyseusza” i przypominała sceny rodem z „Satyriconu” Felliniego. Politycy paradowali w togach, mężczyźni przywdzieli maski ze świńskim ryjem i obmacywali członkinie partii.

Skandal wcale nie zmienił jednak nastawienia ludzi do partii politycznych we Włoszech, bo obywatele już od dawna postrzegają polityków jako osoby próżne i pozbawione moralności. Ten upadek włoskiej klasy politycznej sprawia, że popularność zdobywają ruchy parapolityczne, takie jak największa sensacja ostatnich miesięcy we Włoszech – Ruch Pięciu Gwiazd.

Ruch Pięciu Gwiazd (M5S, Movimento Cinque Stelle), pierwotnie znany jako „Ruch Narodowego Wyzwolenia”. To populistyczna partia stworzona przez pochodzącego z Genui włoskiego komika, satyryka i bloggera Beppe Grillo. Partia określa się jako eurosceptyczna i proekologiczna. Popiera swobodny i nieograniczony dostęp do Internetu, demokrację bezpośrednią i walkę z korupcją. Beppe Grillo, podobnie jak Berlusconi, grając na eurosceptycznych nastrojach panujących w krajach dotkniętych kryzysem, domaga się powrotu do lira. Partia powstała 4 października 2009 roku. Grillo jej działalność rozpoczął od prowadzenia bloga, który szybko stał się jedną z najpopularniejszych stron w kraju. Wielokrotnie jednak pojawiały się oskarżenia, że satyryk sztucznie zawyżał ilość wejść i wpisów na stronie.

Pomimo dobrych chęci jego twórców, M5S i jego pomysły sprawiają wrażenie bardzo naiwnych. Programowi brak profesjonalizmu i realizmu, kompletnie pomija kwestie związane z polityką zagraniczną i rolą Włoch w Europie. Proponuje rozwiązania, nie licząc się kompletnie z ich kosztami. Przykładem może być chociażby chęć powrotu do starej waluty.

M5S składa się w większości z osób bez doświadczenia politycznego, między innymi dlatego przed kilkoma dniami Beppo Grillo zabronił członkom swojej partii występowanie w mediach, ponieważ dziennikarze to „pasożyty”, które żerują na młodych i niedoświadczonych politykach M5S. Grillo twierdzi, że sfera moralnego upadku klasy politycznej tyczy się także klasy dziennikarskiej, która żyje w „symbiozie” z politykami. Jego wizyty w programach telewizyjnych przypominają monologi.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, bardzo dobrego wyniku M5S w wyborach lokalnych w 2012 roku, zwłaszcza w północnych regionach. Kandydaci Ruchu osiągnęli 14,1% w Genui, 9,5% w Veronie, 19,9% w Parmie i 10% w Piacenzie. Jeden z kandydatów M5S został nawet wybrany burmistrzem w małym mieście Sarego w regionie Wenecja Euganejska, uzyskują 35% głosów. Nie lada sensacją był fakt, że partia Grillo uzyskała w całym kraju około 15-20% głosów, co dało jej drugi wynik we Włoszech za Partią Demokratyczną, a przed Ludem Wolności. Pokazuje to zmęczenie upadkiem klasy politycznej we Włoszech. Wielu mieszkańców w ogóle nie brało udziału w wyborach lub na znak protestu głosowało na M5S.

Wyniki wyborów lokalnych nie mają wpływu na reformy wprowadzane przez rząd technokratów, ale pokazują wyraźnie nastroje społeczne we Włoszech, wzmagając dyskusje na temat przyszłości kraju. Włosi jak każdy naród są przeciwni cięciom budżetowym i ponoszeniem kosztów kryzysu. Ich cierpliwość ma swoje granice. Jednakże ewentualny powrót Berlusconiego do władzy byłby zagrożeniem dla reform wprowadzonych przez Mario Montiego, a te muszą być kontynuowane by Włochy nie utonęły całkowicie w długach.

Zadłużenie tego kraju sięga już ponad 3 biliony euro. To 6 raz więcej niż kwota jaką bankom winna jest Grecja. Kilka dni wcześniej agencja Moody’s po raz kolejny obniżyła rating Włoch. Eksperci twierdzą, że jeśli reformy Montiego nie będą kontynuowane obligacje włoskie stracą wartość, a to oznaczałoby koniec strefy euro.

Silvio Berlusconi oświadczył kilka dni temu, że nie zamierza kandydować na premiera. Pierwotnie proponował rezygnacje z ubiegania się o ten urząd, jeśli sprawi tym, że umiarkowane partie (Liga Północy, Unia Centrumi Italia Futura) zjednoczą się pod szyldem Popolo della Liberta. Intencją takiej deklaracji byłego premiera było uniemożliwienie lewicy przejęcia władzy po przyszłorocznych wyborach. Jednocześnie podkreślił, że byłby gotów poprzeć Mario Montiego, jeśli ten stanąłby na czele umiarkowanych partii. Partie, do których skierowano apel popierają kontynuację rządów przez premiera Montiego, ale są zdecydowanie przeciwne egzystencji Berlusconiego w polityce. Możliwe, że jedyną intencją powrotu Berlusconiego jest chęć uchronienia się przed procesami sądowymi i zabezpieczenia swoich interesów.

Mimo, że od kiedy stopniowo reformy Montiego oddalają zagrożenie kryzysu od Włoch, Ruch Pięciu Gwiazd traci popularność, wciąż popiera go ponad 13% Włochów. Dałoby to mu około 80 miejsc w 630 osobowym parlamencie. Jeśli reformy Montiego będą przynosić efekty, będzie to obniżać poparcie dla tej parapartii. Tymczasem szefowie „partii” ogłaszają, że zamierzają wygrać wybory i stworzyć samodzielny rząd.

Jakub Kłoszewski