Refleksje po drugiej turze wyborów parlamentarnych na Litwie

Chociaż znamy już wyniki wyborów parlamentarnych na Litwie, to wielką niewiadomą pozostaje skład przyszłego rządu. Czy powstanie koalicyjny gabinet Partii Pracy, LSDP oraz Porządku i Sprawiedliwości czy może „tęczowa koalicja” złożona z socjaldemokratów, TS-LKD i Ruchu Liberałów?

Fot: Flickr-jaime.silva
Fot: Flickr-jaime.silva

Kontrowersje po I turze wyborów

Okres między pierwszą a drugą turą wyborów parlamentarnych na Litwie wypełniły wzajemne oskarżenia polityków o kupowanie głosów. Według danych litewskiej policji od 10 października zgłoszono ponad 400 przypadków łamania przepisów wyborczych. Najwięcej tego rodzaju incydentów miało miejsce w okręgu wileńskim. Centralna Komisja Wyborcza anulowała wynik głosowania w I turze w okręgu jednomandatowym Jeziorosy-Wisaginia (Zarasų-Visagino). Powodem były podejrzenia o kupowanie głosów oraz naruszenie prawa wyborczego przez kandydata Partii Pracy Rimvydasa Podolskisa. W obliczu tak poważnych oskarżeń uchylono mandat niedoszłego parlamentarzysty, a Partia Pracy zawiesiła jego członkostwo. Po anulowaniu wyniku wyborów w okręgu Jeziorosy-Wisaginia przez Centralną Komisję Wyborczą prezydent Dalia Grybauskaitė zwróciła się do litewskiego Sądu konstytucyjnego o ocenę prawną nietypowej sytuacji. 26 października Sąd Konstytucyjny orzekł, że wyniki wyborów w jednomandatowym okręgu Jeziorosy-Wisaginia zostały anulowane zgodnie z prawem. Oznacza to, że w nowym Sejmie zasiądzie 140 parlamentarzystów, a wybory w okręgu zostaną powtórzone w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.

Wyniki II tury w okręgach jednomandatowych

W niedzielę 28 października 2012 roku przeprowadzono drugą turę wyborów parlamentarnych w okręgach jednomandatowych. O 67 pozostałych miejsc w parlamencie (w 3 okręgach rozstrzygnięcie zapadło już w I turze, natomiast w jednym anulowano wynik głosowania) ubiegało się 134 kandydatów. Zdecydowanie dominowali przedstawiciele trzech ugrupowań: Partii Pracy (35 osób), TS-LKD (35) oraz LSDP (28). Kandydaci Akcji Wyborczej Polaków na Litwie walczyli o zwycięstwo w sześciu okręgach.

Chociaż frekwencja w II turze wyborów wyniosła jedynie 35,86%, to i tak była wyższa niż w 2008 roku, kiedy zagłosowało tylko 32,37% uprawnionych. Najwięcej mandatów uzyskali socjaldemokraci (22) oraz konserwatyści (20). Kandydaci Partii Pracy zwyciężyli w 11 okręgach, a pozostałe miejsca rozdzieliły między sobie Porządek i Sprawiedliwość (5), Ruch Liberałów (3), Litewski Związek Chłopów i Zielonych (1) oraz kandydaci niezależni (3). AWPL udało się natomiast w II turze wprowadzić dwoje kandydatów do litewskiego parlamentu. W okręgu wileńsko-trockim zwycięstwo odniósł Jarosław Narkiewicz (55,59% poparcia), a w szyrwincko-wileńskim Rita Tamašunienė uzyskując 60,53% głosów pokonała kontrkandydatkę z Partii Pracy. Pozostali kandydaci AWPL ponieśli wyraźne porażki: Tadeusz Andrzejewski otrzymał 42,24% poparcia, Zdzisław Palewicz 40,35%, Zbigniew Maciejewski 38,63%, a Zofia Matarewicz jedynie 33,46%. Jednakże przekroczenie progu wyborczego w wyborach proporcjonalnych pozwoli AWPL na utworzenie pierwszej frakcji parlamentarnej od 1991 roku.

Obecnie skład litewskiego parlamentu po obu turach głosowania przedstawia się następująco: LSDP – 38 mandatów (15 uzyskanych w głosowaniu proporcjonalnym i 23 w okręgach jednomandatowych), TS-LKD – 33 (13 + 20), Partia Pracy – 29 (17 + 12), Porządek i Sprawiedliwość – 11 (6 + 5), Ruch Liberałów – 10 (7 + 3), AWPL – 8 (5 + 3), Droga Odwagi – 7 (7 + 0), Litewski Związek Chłopów i Zielonych – 1 (0 + 1) oraz kandydaci niezależni – 3. W poniedziałek przewodniczący Centralnej Komisji Wyborczej, Zenonas Vaigauskas, ogłosił, że w 4 lub 5 okręgach wyborczych możliwe jest ponowne przeliczenie głosów. Przyczyną tego stanu rzeczy jest niewielka różnica, dochodząca do kilkudziesięciu głosów, która przesądziła o zwycięstwie poszczególnych kandydatów.

Kto znajdzie się w koalicji rządzącej?

W wywiadach udzielanych przed II turą wyborów Viktor Uspaskich potwierdzał, że w skład koalicji rządzącej obok LSDP oraz Porządku i Sprawiedliwości może wejść jedynie AWPL lub Ruch Liberałów. Lider Partii Pracy bardzo sceptycznie odnosił się do możliwości współpracy z Drogą Odwagi, gdyż w jego opinii w ugrupowaniu tym panował chaos. Z kolei politycy Ruchu Liberałów chętnie chcieliby współpracować z AWPL, aczkolwiek wykluczyli wejście do koalicji z Porządkiem i Sprawiedliwością oraz Drogą Odwagi.

Wkrótce po podaniu wstępnych wyników II tury wyborów rozpoczęły się ożywione spekulacje na temat kształtu nowego rządu Litwy. Największą popularnością cieszyła się koncepcja współpracy Partii Pracy, socjaldemokratów oraz Porządku i Sprawiedliwości. Pojawiały się również głosy, iż do koalicji wejdzie czwarte ugrupowanie (AWPL lub Ruch Liberałów). Viktor Uspaskich podkreślał, że w trakcie rozmów o utworzeniu rządu należy także uwzględnić głos mniejszości polskiej na Litwie. Waldemar Tomaszewski nie chciał komentować potencjalnego wejścia AWPL do koalicji rządzącej, ale stwierdził natomiast, że Algirdas Butkevičius na stanowisku premiera odpowiadałby jego ugrupowaniu. W nowej kadencji sejmu Akcja ma skupić się głównie na rozwoju biopaliw, zwiększeniu nakładów finansowych na infrastrukturę lokalną, zmianie dotychczasowej polityki oświatowej oraz założeń polityki wobec mniejszości narodowych. Część politologów nie wykluczała jednakże scenariusza zakładającego powstanie tzw. „tęczowej koalicji” złożonej socjaldemokratów, TS-LKD oraz Ruchu Liberałów.

W niedzielę w nocy liderzy Partii Pracy, LSDP oraz Porządku i Sprawiedliwości prowadzili rozmowy w jednym z wileńskich hoteli. Ustalono, iż stanowisko premiera obejmie socjaldemokrata Algirdas Butkevičius. Nie dokonano co prawda podziału konkretnych ministerstw między ugrupowania, ale zaznaczono, że szef rządu dokonana wyboru ministra finansów. Socjaldemokraci pragną również obsadzić ministerstwo spraw zagranicznych, na którego czele stanąłby Linas Linkevicius. Politycy trzech partii zadeklarowali również podpisanie umowy koalicyjnej, które ma nastąpić dopiero po ogłoszeniu oficjalnych wyników wyborów przez Centralną Komisję Wyborczą (4 listopada). Partia Pracy liczy na 4-5 ministerstw w nowym rządzie (najczęściej wymienia się ministerstwo edukacji i kultury, transportu i komunikacji, rolnictwa, gospodarki oraz energetyki), a także stanowisko przewodniczącego parlamentu.

W poniedziałek głos zabrała prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė. Głowa państwa była skłonna zaakceptować socjaldemokratę na stanowisku premiera, aczkolwiek kategorycznie sprzeciwiła się wejściu do koalicji rządowej Partii Pracy. Twarde stanowisko Grybauskaitė poparł przewodniczący TS-LKD, Vytauatas Landsbergis, który wcześniej oskarżał ugrupowanie Uspaskicha o kupowanie głosów. Andrius Kubilius stwierdził natomiast, że wypowiedź pani prezydent była „logiczna, racjonalna i ukazała postawę politycznej odpowiedzialności”. Urzędujący jeszcze premier wyraził gotowość do współpracy TS-LKD z socjaldemokratami, przy okazji krytykując LSDP za wchodzenie w układy z Partią Pracy. Kubilius zasugerował także, że jednym z warunków utworzenia koalicji wysuniętym przez ugrupowanie Viktora Uspaskicha jest zakończenie procesu w sprawie kreatywnej księgowości oraz nadużyć finansowych Partii Pracy z 2008 roku.

Czy oznacza to, że koalicja Partii Pracy, LSDP oraz Porządku i Sprawiedliwości legnie w gruzach? Niekoniecznie, gdyż Viktor Uspaskich może spróbować utworzyć koalicję konstytucyjną składającą się z minimum 85 posłów, która umożliwi przeprowadzenie zmian litewskiej ustawy zasadniczej i skuteczną izolację pani prezydent. Aby uzyskać odpowiednią liczbę parlamentarzystów potrzebna jest współpraca z AWPL lub Ruchem Liberałów, nie wyklucza się również udziału posłów niezależnych. Niemniej nieugięte stanowisko Grybauskaitė otworzyło przed ugrupowaniem Waldemara Tomaszewskiego całkiem realną szansę na udział w koalicji rządzącej. W sytuacji gdyby socjaldemokraci zdecydowali się na utworzenie gabinetu bez udziału konserwatystów AWPL również będzie niezbędna do uzyskania większości parlamentarnej. Najmniej prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym to konserwatyści wezmą na siebie ciężar tworzenia koalicji rządzącej.