Przed wyborami parlamentarnymi na Litwie

Prognozy wyborcze

Według badań opinii publicznej przeprowadzonych w połowie września najpopularniejszą litewską partią polityczną była Partia Pracy, aczkolwiek część politologów nie była przekonana, iż będzie ona zdolna odnieść zwycięstwo w październikowych wyborach. Mindaugas Jurkynas przewidywał zwycięstwo Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej (Lietuvos socialdemokratų partija – LSDP), która miała dostać sporo głosów zarówno na listę proporcjonalną, jak i w okręgach jednomandatowych. Drugie miejsce miała zając natomiast Partia Pracy Viktora Uspaskicha, gdyż wszystkie winy jej przywódcy zostały już dawno zapomniane. Viktor Uspaskich to niezwykle ciekawa postać litewskiej sceny politycznej. W 2003 roku rosyjski biznesem posiadający litewskie obywatelstwo założył populistyczną Partię Pracy, która odniosła zwycięstwo w wyborach parlamentarnych w 2004 roku. W 2005 roku Uspaskich został jednakże oskarżony o poważne malwersacje finansowe, a litewskie władze wysłały za nim międzynarodowy list gończy. Założyciel Partii Pracy zbiegł jednakże do Federacji Rosyjskiej, gdzie uzyskał azyl polityczny. W 2007 roku powrócił na Litwę i ponownie objął stanowisko przewodniczącego ugrupowania.

Badania przeprowadzone pod koniec września przez „Spinter tyrimai“ wykazały, że liderami sondażów w dalszym ciągu pozostaje LSDP oraz Partia Pracy (Darbo partija). Nastąpił również wzrost popularności Drogi Odwagi. Socjaldemokratów popierało 16,3% ankietowanych, Partię Pracy 14,5%, „Porządek i Sprawiedliwość” („Tvarka ir teisingumas“) 9,5%, konserwatystów 7,6%, Ruch Liberałów (Liberalų sąjūdis) 4,8%. Natomiast na partię Neringi Venckienė zagłosowałoby 3,7%, chociaż jeszcze pod koniec ubiegłego miesiąca ugrupowanie cieszyło się jedynie 1,6% poparciem. Mimo szumnych zapowiedzi o zdobyciu nawet 10% głosów, AWPL poparło tylko 1,9% respondentów. Prof. Šarūnas Liekis uzależnił wynik wyborczy ugrupowania od stopnia mobilizacji elektoratu. W przypadku głosowania 70-80% wyborców partia może otrzymać jedynie 2-3% głosów, aczkolwiek tak wysoka frekwencja jest mało prawdopodobna, co zwiększa szansę AWPL na przekroczenie progu wyborczego.

Bardzo ciekawie przedstawiają się natomiast rezultaty badania dotyczącego obsady stanowiska szefa rządu. Według 15% ankietowanych premierem powinien zostać przywódca LSDP Algirdas Butkevičius. Na drugim miejscu znalazła się, pełniąca obecnie funkcję przewodniczącej Seimas, Irena Degutienė (TS-LKD) z 14,8% poparciem. Ostatnią lokatę na podium zajął natomiast lider Partii Pracy Viktor Uspaskich, którego na stanowisku szefa rządu widziało 12,5% badanych.

Sondaż przedwyborczy z 11 października wskazywał na zwycięstwo LSDP (16,9%) oraz Partii Pracy (15,8%). Pozostałe ugrupowania zanotowały wyniki poniżej 10% głosów: Porządek i Sprawiedliwość – 8,2%, TS-LKD – 7,9%, Ruch Liberałów – 5,8%. Najbliżej przekroczenia progu wyborczego były natomiast Droga Odwagi (3,9%) oraz AWPL (2,8%), które otrzymały poparcie większe niż Związek Liberałów i Centrum.

Większość komentatorów politycznych jest przekonana, iż obecna koalicja rządowa utraci władzę po wyborach. W skład nowego rządu wejdą zapewne obecnie opozycyjne LSDP, Partia Pracy (DP) oraz Porządek i Sprawiedliwość (TiT). Na początku października liderzy trzech ugrupowań (Algirdas Butkevičius, Viktor Uspaskich oraz Rolandas Paksas) rozmawiali o współpracy powyborczej. Co prawda 25 maja LSDP, DP oraz TiT zawarły porozumienie o utworzeniu rządu koalicyjnego po wyborach, ale w czerwcu socjaldemokraci wycofali się z umowy wskutek poparcia Partii Pracy dla projektu budowy elektrowni atomowej w Visaginas. Jednakże z uwagi na ogromne rozdrobnienie partyjne litewskiej sceny politycznej (kilka ugrupowań balansuje na granicy progu wyborczego) nie można wykluczyć, że TS-LKD znajdzie się nowej koalicji, co gwarantowałoby choćby częściowe utrzymanie dotychczasowego restrykcyjnego kształtu polityki finansowej.

Międzynarodowa kontrola litewskich wyborów

Władze Litwy wystosowały oficjalne zaproszenie do Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR) OBWE o monitoring wyborów parlamentarnych. Misja obserwacyjna ODIHR rozpoczęła się 2 października, a jej zakończenie zaplanowano na 19 października. Obserwatorzy OBWE mają zwracać szczególną uwagę na stosowanie nowych przepisów dotyczących finansowania kampanii wyborczych, udział mniejszości narodowych w wyborach, a także równy dostęp do mediów. Na czele misji stanął szwedzki ambasador Rolf Ekeus, a raport z jej działalności ma zostać opublikowany 2 miesiące po wyborach. Oprócz misji OBWE nad prawidłowym przebiegiem wyborów będą czuwać również polscy politycy. 10 października litewska Centralna Komisja Wyborcza nadała 7 członkom polskiego Sejmu i Senatu status obserwatora. Polscy parlamentarzyści najwięcej uwagi mają poświęcić skargom AWPL dotyczącym niekorzystnych zmian granic okręgów wyborczych na Wileńszczyźnie.

Według danych Centralnej Komisji Wyborczej łącznie wybory parlamentarne będzie nadzorować około 40 obserwatorów. Wśród nich znajdą się również przedstawiciele Ligi Arabskiej oraz członkowie komisji wyborczych z Estonii, Łotwy, Azerbejdżanu, Armenii i Kirgistanu.

Wojciech Majkowski