Przed wyborami parlamentarnymi na Litwie

Już jutro, 14 października odbędą się wybory parlamentarne do litewskiego Seimas. Wraz z głosowaniem przeprowadzone zostanie również referendum konstytucyjne w sprawie budowy elektrowni atomowej w Visaginas. Jak wygląda sytuacja przedwyborcza na Litwie i które ugrupowania mają szansę na zwycięstwo?

Fot: Flickr-jaime.silva
Fot: Flickr-jaime.silva

Rekordowa liczba kandydatów

System głosowania w wyborach do Sejmu (Seimas) Republiki Litewskiej ma mieszany charakter proporcjonalno-większościowy. 71 członków parlamentu jest wybieranych w jednomandatowych okręgach, natomiast pozostałych 70 wybiera się w głosowaniu proporcjonalnym, przy czym całe terytorium państwa uznawane jest za jeden okręg wyborczy. Próg wyborczy dla partii politycznych wynosi 5%, natomiast dla koalicji 7%. 17 września 2012 roku Centralna Komisja Wyborcza Republiki Litewskiej (Lietuvos Respublikos vyriausioji rinkimų komisja) zakończyła przyjmowanie dokumentów ugrupowań politycznych pragnących wziąć udział w wyborach. Według danych Komisji o 141 miejsc w litewskim parlamencie będzie ubiegać się aż 2 000 osób, co oznacza, że o jeden mandat powalczy aż 13-14 kandydatów. W 2004 roku łączna liczba startujących wyniosła około 1 250 osób, natomiast w 2008 roku zwiększyła się do ponad 1 500. W tegorocznych wyborach została zachowana tendencja wzrostowa, a ilość chętnych przybrała najwyższe rozmiary we współczesnej historii Litwy. Łącznie w październikowych wyborach weźmie udział 17 partii politycznych oraz koalicja wyborcza „Za Litwę na Litwie” złożona z czterech ugrupowań (Litewski Związek Socjaldemokratów, Litewska Partia Centrum, Związek Narodowców oraz Partia Zjednoczenia Narodowego). 8 partii, wśród nich AWPL, będzie się ubiegać o wszystkie 141 miejsc w parlamencie.

Co ciekawe na mocy decyzji Centralnej Komisji Wyborczej na plakatach dwóch kandydatów z Drogi Odwagi (Drąsos kelias) znalazły się informacje o ich współpracy z KGB. Vytautas Daujotis oraz Česlovas Stonys zostali zmuszeni do umieszczenia komunikatu: „świadomie współpracował ze służbami specjalnymi innego państwa na szkodę Republiki Litewskiej”. Natomiast na plakatach aż 48 kandydatów umieszczone zostały informacje o uznaniu ich winnymi zarzutów kryminalnych (m.in. Algirdas Paleckis, przywódca Socjalistycznego Frontu Ludowego). Warto również zauważyć, że według danych Centralnej Komisji Wyborczej o mandat parlamentarny będzie starało się 150 osób, których majątek przekracza 1 milion litów. Najwięcej milionerów znalazło się w szeregach LSDP, Partii Pracy oraz Unii „Tak” (po 19 w każdym w ugrupowaniu).

Sytuacja przedwyborcza na Litwie

Kampania wyborcza, która zakończyła się 12 października, koncentrowała się głównie na dosyć trudnej sytuacji gospodarczej Litwy oraz na bezpieczeństwie energetycznym państwa. Największymi problemami litewskiej gospodarki są bowiem wysokie bezrobocie utrzymujące się na poziomie 13,6%, spadek dynamiki wzrostu PKB (z 3,9% w I kwartale 2012 roku do 2,2% w II kwartale), rosnące ceny energii oraz utrzymująca się na wysokim poziomie emigracja zarobkowa Litwinów. Winą za obecny stan gospodarki oraz pogarszające się warunki życia litewskie społeczeństwo obarczyło rząd Andriusa Kubiliusa (TS-LKD), który funkcję premiera pełni od grudnia 2008 roku. W ramach walki ze skutkami kryzysu konserwatywny gabinet został zmuszony do prowadzenia niezwykle restrykcyjnej polityki finansowej i podejmowania decyzji wywołujących ogromne niezadowolenie społeczne (m.in. zmniejszenie wysokości rent i emerytur, podniesienie podatku VAT oraz akcyzy). Warto również przypomnieć, że rządząca koalicja niemal rozpadła się w lutym 2012 roku na skutek sporu między TS-LKD a Związkiem Liberałów i Centrum (LiCS) dotyczącym odwołania szefa Służby ds. Badania Przestępstw Finansowych (FNTT). FNTT zajmowała się bowiem budzącą wiele kontrowersji nacjonalizacją banku Snoras. Zagrożenie zażegnała dopiero mediacja prezydent Litwy, Dalii Grybauskaitė. W efekcie konfliktu premier utracił resztki swojego autorytetu, a jego ugrupowanie odnotowało znaczący spadek poparcia.

Mimo niepopularności Kubiliusa w społeczeństwie litewskim otrzymał on nietypowe poparcie od premiera Estonii, Andrusa Ansipa. We wrześniu Ansip opisał swojego litewskiego kolegę jako „nie tylko dobrego przywódcę Litwy, ale także dobrego przywódcę całego regionu (bałtyckiego)”. Podkreślając zasługi litewskiego premiera Ansip stwierdził, że to właśnie dzięki niemu po kryzysie finansowym państwa bałtyckie pogłębiły współpracę trójstronną, a w październikowych wyborach „będzie trzymał kciuki” za sukces TS-LKD.

Duży wpływ na litewską scenę polityczną ma natomiast prezydent Litwy. W połowie września Dalia Grybauskaitė ostro skrytykowała Litewską Partię Socjaldemokratyczną (LSDP), Partię Pracy oraz Unię „Tak”. Powodem ataku było poparcie trzech ugrupowań dla propozycji dotyczących zwiększenia udziału energii geotermalnej. Według litewskich komentatorów wypowiedzi głowy państwa jasno dały do zrozumienia na które partie nie należy głosować w nadchodzących wyborach. Postawę Grybauskaitė skrytykował były prezydent Litwy Valdas Adamkus: „Myślę, że wywieranie moralnych nacisków na wyborców tuż przed wyborami jest niewłaściwe dla prezydenta”. Natomiast w październiku Dalia Grybauskaitė pochwaliła rząd za utrzymanie kontroli nad finansami publicznymi w czasie kryzysu oraz odważne reformy sektora energetycznego. Pani prezydent podkreśliła również, że priorytetowe projekty energetyczne (budowa elektrowni atomowej w Visaginas oraz terminalu LPG) muszą być kontynuowane po wyborach, gdyż mają strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego Litwy.

Profesor Šarūnas Liekis, dziekan Wydziału Nauk Politycznych i Dyplomacji na Uniwersytecie Witolda Wielkiego w Kownie, podsumowując litewską kampanię wyborczą stwierdził, że „kampania wyborcza większości partii jest skierowana do niewykształconego wyborcy, który najczęściej czuje się czymś lub przez kogoś skrzywdzony, najczęściej teraźniejszą władzą”. Dało się również zauważyć wzrost poziomu merytorycznego dyskusji w stosunku do poprzedniej kampanii oraz zastosowanie czarnego PR.