Protesty w Iranie wywołane spadkiem wartości irańskiego riala

Po raz pierwszy od czasu pamiętnych protestów w 2009 roku mamy do czynienia z masowym niezadowoleniem ludności Iranu wobec sytuacji w kraju. Trwające od środy wystąpienia związane są z gwałtownym spadkiem wartości irańskiej waluty – riala. Co podkreśla na swoich stronach Wall Street Journal, głównym motorem napędowym wystąpień jest konserwatywna klasa kupiecka, która od rewolucji 1979 roku wspierała reżim.

Prócz osób związanych z handlem w protest zaangażowali się również przedstawiciele opozycji, w sumie w wystąpieniach brało udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Protesty nie ograniczają się jednak do spraw gospodarczych. Zebrani domagają się również ustąpienia prezydenta Ahmadineżada, a także zaprzestania wsparcia Teheranu dla reżimu Assada w Syrii. Nie obyło się również od odwołań do irańskiego programu atomowego. Protestujący skandowali hasła sprzeciwu wobec nuklearnego rozwoju kraju.

Załamanie reżimu irańskiego od wewnątrz jest swego rodzaju “świętym Graalem” dla Stanów Zjednoczonych, czy Izraela. Wczorajsze wystąpienia są niewątpliwie efektem ścisłych sankcji nałożonych na Iran przez USA i Unię Europejską. Stanie się to niewątpliwie argumentem dla wszystkich, którzy uważają, że za pomocą gospodarczych ograniczeń można będzie w dalszej perspektywie postawić tamę irańskiemu programowi atomowemu. W tej chwili nie należy jednak pokładać w tym zbyt wielkich nadziei. Jak pamiętamy zarówno protesty roku 2009, jak i w mniejsze w zimie 2010 zostały zdecydowanie stłumione przez irańskie służby bezpieczeństwa. Trudno wyobrazić sobie, by tym razem, jeżeli wczorajsze protesty będą miały kontynuację, mogło być inaczej. Z drugiej strony, gdy ponad półtora roku temu rozpoczynały się protesty w Libii i Syrii, również trudno było się spodziewać, że pozornie silne reżimy Kaddafiego i Assada czekają takie kłopoty…