Beczka spirytusu za głosy: zwycięstwo Partii Pracy w I turze wyborów parlamentarnych na Litwie

Pierwsza tura wyborów parlamentarnych na Litwie zgodnie z oczekiwaniami ekspertów zakończyła się zwycięstwem opozycyjnej Partii Pracy Viktora Uspaskicha oraz LSDP Algirdasa Butkevičiusa. Zaskoczeniem był natomiast nadspodziewanie dobry wynik TS-LKD oraz Ruchu Liberałów. AWPL do końca walczyła o przekroczenie 5 proc. progu wyborczego odnosząc ostatecznie historyczny sukces.

Wyniki I tury wyborów oraz referendum

Litewska Centralna Komisja Wyborcza ostateczne wyniki wyborów podała do wiadomości publicznej dopiero 16 października w godzinach wieczornych. Po niedzielnym głosowaniu próg wyborczy zdołało przekroczyć 7 ugrupowań. Najwięcej głosów zdobyły Partia Pracy – 19,84% (17 na 70 możliwych do zdobycia mandatów w parlamencie), LSDP – 18,38% (15 mandatów) oraz TS-LKD – 15,06% (13 mandatów). Pozostałe partie nie przekroczyły 10% głosów: Ruch Liberałów – 8,57% (7 mandatów), Droga Odwagi – 7,98% (7 mandatów), Porządek i Sprawiedliwość – 7,31% (6 mandatów) oraz AWPL – 5,83% (5 mandatów). Frekwencja wyniosła jedynie 52,86%, ale i tak była wyższa niż podczas głosowania w 2008 roku (48,58%).

Referendum konsultacyjne w sprawie budowy elektrowni atomowej w Visaginas zakończyło się natomiast porażką rządu Andriusa Kubiliusa, gdyż 64,79% głosujących nie poparło tego projektu. Łotewski minister obrony, Artis Pabriks, stwierdził, że wynik referendum oznacza tak naprawdę zwycięstwo Federacji Rosyjskiej, gdyż Moskwa od samego początku była przeciwna budowie nowej elektrowni atomowej w państwach bałtyckich.

Zdecydowana większość litewskich publicystów uznała wynik TS-LKD za największą niespodziankę niedzielnych wyborów, a niektórzy określili ją nawet mianem „cudu na miarę wariantu łotewskiego”. Urzędujący premier Andrius Kubilius stwierdził: „To jest bardzo dobry wynik, to jest nasze moralne zwycięstwo. Swoje pozycje wzmocnimy w drugiej turze”. W niezwykle interesujący sposób przyczyny sporej popularności Partii Pracy skomentował doświadczony konserwatysta, a obecnie europarlamentarzysta, Vytautas Landsbergis: „Nie dziwi mnie wygrana Partii Pracy, szczególnie, że dobrze znam ich metodykę: podkupywanie, beczka spirytusu za głosy. Przecież całe lato częstowali wyborców”. Odnosząc się natomiast do poparcia dla TS-LKD stwierdził: „Uwzględniając, że nie kupowaliśmy głosów, nie poiliśmy wyborców, wyniki są zadowalające. Wytrzymaliśmy nagonkę. Sporo wyborców nie poddało się praniu mózgów i głosowało nieodpłatnie”.

Zwycięstwo opozycyjnej Partii Pracy oraz socjaldemokratów z pewnością nie jest zaskoczeniem, aczkolwiek w większości sondaży przedwyborczych największym poparciem cieszyła się LSDP. Przywódca socjaldemokratów, Algirdas Butkevičius, wyraził nadzieję, że jego ugrupowanie zdobędzie znacznie więcej mandatów w okręgach jednomandatowych, dzięki czemu wyprzedzi Partię Pracy w ostatecznym rozrachunku. Lider LSDP podkreślił również, iż wynik uzyskany w głosowaniu proporcjonalnym jest i tak bardzo dobry z uwagi na postawę, jaką pani prezydent Dalia Grybauskaitė prezentowała w czasie kampanii wyborczej. Natomiast były prezydent Litwy Valdas Adamkus komentując wyniki niedzielnych wyborów stwierdził, że potrzebny jest „śmiały krok” w celu reorganizacji litewskiego systemu wyborczego, gdyż wyborcy czują się zagubieni przy takiej ilości ugrupowań politycznych.

Historyczny sukces AWPL

Pierwsze dane z sondaży exit polls wskazywały, że chociaż AWPL znajduje się blisko progu wyborczego to ponownie nie zdoła go przekroczyć. Waldemar Tomaszewski oraz czołowi politycy ugrupowania byli jednakże przekonani, iż badania tego rodzaju zaniżają faktyczny wynik wyborczy: „Sondaże dają nam około 5%, ale wiecie, że sondaże zawsze nam zaniżały wyniki, więc mamy wszelkie szanse przekroczyć próg”. Wicemer Wilna, Jarosław Kaminiński, oceniał, że jego ugrupowanie ma szansę na zdobycie nawet 6% głosów. Optymistyczne nastroje podzielała również Litewska Partia Ludowa, koalicjant AWPL. Przewodniczący ugrupowania, Vaidotas Prunskus, był przekonany, że próg wyborczy zostanie przekroczony, aczkolwiek nie sprecyzował procentowego poparcia. Około 2 w nocy pojawiły się pierwsze informacje, że AWPL udało się przekroczyć próg wyborczy. Według wstępnych danych Centralnej Komisji Wyborczej ugrupowanie miało wtedy 6,16% poparcia. Po podliczeniu głosów ze wszystkich okręgów wyborczych okazało się, że na AWPL zagłosowało 5,83% wyborców. Partia Waldemara Tomaszewskiego otrzymała aż 79,8 tys. głosów, o 20 tys. więcej niż w I turze wyborów parlamentarnych w 2008 roku.

Wśród głównych przyczyn sukcesu AWPL litewscy politolodzy i komentatorzy sceny politycznej upatrywali politykę rządu Andriusa Kubiliusa względem mniejszości polskiej, ale także porzucenie przez partię bardziej radykalnych postulatów. Ogromnie znaczenie miała również mobilizacja polskiego elektoratu oraz współpraca AWPL z Sojuszem Rosjan i Litewską Partią Ludową. Ważnym czynnikiem było także zaufanie jakim cieszy się partia. Waldemar Tomaszewski w trakcie kampanii wyborczej wielokrotnie podkreślał, iż jego ugrupowanie od początku swojego istnienia nie było zamieszane w żadną aferę korupcyjną. Większość badaczy jest przekonana, że skład nowego sejmu pozwoli na nowe otwarcie w dotychczas napiętych stosunkach litewsko-polskich, ale doprowadzi też do zmian polityki wobec mniejszości polskiej na Litwie.

Koalicja Partii Pracy, LSDP oraz Porządku i Sprawiedliwości?

Jeszcze przed podaniem pierwszych, oficjalnych wyników głosowania proporcjonalnego Viktor Uspaskich zadeklarował chęć utworzenia koalicji rządowej z LSDP oraz Porządkiem i Sprawiedliwością. Jednocześnie lider Partii Pracy zdecydowanie odrzucił możliwość współpracy z TS-LKD krytykując ekonomiczne postulaty konserwatystów: „Konserwatyści nie zmieniają swojej polityki. Po prostu oczekują na polepszenie sytuacji w Europie. Nasz program jest inny – chcemy stworzyć ekonomikę generującą. Chcemy tworzyć, produkować, a do tego konieczne są odpowiednie warunki”. Uspaskich dodał również, iż jest najlepszym kandydatem na premiera, aczkolwiek ewentualna nominacja zależy od postawy pani prezydent. Również przywódca Porządku i Sprawiedliwości, Rolandas Paksas, wyraził pragnienie utworzenia wspólnego gabinetu z Partią Pracy oraz socjaldemokratami. Z kolei lider Litewskiego Związku Chłopów i Zielonych, Ramūnas Karbauskis, kategorycznie wykluczył możliwość współpracy swojego ugrupowania z partiami popierającymi budowę elektrowni atomowej w Visaginas.

Późnym wieczorem w niedzielę Uspaskich, Butkevičius oraz Paksas spotkali się w jednym z wileńskich hoteli, gdzie utworzyli grupę roboczą do rozmów w sprawie koalicji. Partie zadeklarowały również wzajemne poparcie dla kandydatów w okręgach jednomandatowych. Pojawiły się również informacje o wejściu do koalicji rządowej czwartego ugrupowania (AWPL lub Ruchu Liberałów), aczkolwiek Uspaskich nie chciał komentować tych doniesień. Waldemar Tomaszewski podkreślił, że AWPL nie wyklucza współpracy z żadną partią, ale ma pewne zastrzeżenia do kampanii wyborczej Partii Pracy. Ponadto przewodniczący Akcji przytomnie zauważył, iż została wybrana dopiero połowa parlamentarzystów, więc potencjalne ustalenia mogą okazać się wkrótce nieaktualne.

O ostatecznym kształcie nowego litewskiego parlamentu zadecyduje druga tura wyborów przewidziana na 28 października (system większościowy). Największe szanse na zdobycie dużej liczby mandatów w okręgach jednomandatowych mają socjaldemokraci oraz konserwatyści, gdyż w opinii litewskich politologów Partia Pracy nie wystawiła wystarczająco silnych kandydatów w II turze wyborów parlamentarnych. W niedzielny wieczór przywódca AWPL, Waldemar Tomaszewski, przewidywał, że jego ugrupowanie 28 października zdobędzie 5-6 mandatów: „Maksymalnie możemy mieć 12 posłów, ale sądzę, że będziemy mieć 10 posłów. To duży sukces. Pierwszy raz w historii możemy stworzyć własną frakcję w Sejmie”. W poprzednich wyborach parlamentarnych w 2008 roku AWPL nie zdołała przekroczyć 5% progu wyborczego, ale zdobyła 3 miejsca w Sejmie w okręgach jednomandatowych.

Wojciech Majkowski