Pentagon: walka o pieniądze nabiera rozpędu

Serwis AOL Defense cytuje wypowiedź podsekretarza marynarki wojennej Roberta Worka, który w niedawnym wystąpieniu w zdecydowany sposób podkreślił, że tandem marynarka wojenna–piechota morska powinien być traktowany w sposób priorytetowy w dzisiejszych czasach. Work udowadniał, że właśnie USN i USMC są najlepiej dostsowanymi siłami do zapewniania powodzenia amerykańskiej strategii w dzisiejszych czasach, zwłaszcza na Pacyfiku. W swoim wystąpieniu Work zaatakował również siły lądowe, które według niego nie będą w najbliższym okresie odgrywać ważnej roli.

Walka o pieniądze będzie zażarta. Wiadomo, że w najbliższych latach będzie ich mniej, a amerykańskie potrzeby zmieniają się w stosunku do zeszłej dekady. Work ma więc sporo racji. Marynarka powinna mieć priorytet, nie można jednak zaniedbać innych komponentów, bo środowisko międzynarodowe jest dziś wyjątkowo nieprzewidywalne. Publiczne atakowanie Armii przez przedstawiciela marynarki na pewno nie wpłynie dobrze na klimat w Pentagonie, trzeba jednak do sytuacji takich przywyknąć, gdyż zacięta walka o pieniądze stanie się stałym obrazkiem w okresie budżetowych cięć.

Jak pisałem, nowa strategia w szczególny sposób traktuje marynarkę i lotnictwo. Nie łudźmy się jednak, między tymi dwoma komponentami również dojdzie do starcia o fundusze. W samej doktrynie „bitwy powietrzno-morskiej” wyróżnić można kilka podejść. Jedno z nich opiera się na środkach „over the horizon” i teoretycznie faworyzuje USAF. Drugie, które nacisk kładzie na „prezencje amerykańskiej flagi” oddaje priorytet marynarce. Póki co administracja Obamy stawia na to drugie, gdyż prócz kwestii militarnych w pozytywny sposób wpływa ono na amerykańską politykę i kontakty z sojusznikami. Wydaje się, że U.S. Navy ma argumenty i wsparcie w Waszyngtonie. Czy wykroi sobie największy kawałek budżetowego tortu w Pentagonie?

Mateusz Grzywa