Anatomia sojuszniczych ataków na siły NATO w Afganistanie

Nazywa się je różnie: “green on blue attacks”, atakami “sleeperów”, Amerykanie lansują nazwę “insider attakcs”, ataków wewnętrznych* lub sojuszniczych. Chodzi o zabójstwa żołnierzy NATO dokonywane przez członków współpracujących z nimi rządowych sił Afganistanu. W roku 2012 stało się to prawdziwą plagą.

Afgańskie wojska (Zdjęcie: Hamish Burke-Defence Images-CC)
Afgańskie wojska (Zdjęcie: Hamish Burke-Defence Images-CC)

Na początek warto przytoczyć liczby. O atakach tego typu usłyszano po raz pierwszy w roku 2007. Wówczas doszło do dwóch ataków, w których zginęło w sumie 2 żołnierzy ISAF. Statystyka była identyczna w roku 2008. Rok 2009 to już sześć ataków, w których śmierć poniosło 10 koalicjantów. Choć ilość ataków w roku 2010 była taka sam jak rok wcześniej, kosztowały one życie aż 20 żołnierzy. Gwałtowny wzrost nastąpił w roku 2011, 35 poległych w aż 21 atakach. Bieżący rok można uznać za katastrofalny. Do tej pory w 36 atakach śmierć poniosło 51 żołnierzy ISAF. Nie może dziwić, że zaowocowało to upadkiem zaufania między siłami ISAF i ANSF, a wiele wspólnych operacji zostało wstrzymanych.

Więcej na temat tej kwestii można przeczytać na internetowych stronach BBC. W cytowanym artykule autor zastanawia się nad przyczynami tych wydarzeń. Stara się wytypować główne przyczyny, które sprawiają, że Afgańczycy zabijają żołnierzy NATO. Jako pierwszy powód podaje infiltracje sił ANSF przez Talibów. To niewątpliwie główny powód, zwłaszcza po roku 2009, kiedy to zaangażowanie NATO w Afganistanie znacznie wzrosło w ramach wprowadzonej przez Obamę polityki. Talibowie musieli zmienić taktykę, a przenikanie do sił rządowych i podminowywanie zaufania między nimi a zachodnimi sojusznikami okazało się świetnym narzędziem realizacji nowego podejścia do wojny.

Drugim powodem są różnice kulturowe. Wiele ataków wynikało z urażenia żołnierzy afgańskich, czy to bezpośredniego, czy w ramach szerszej fali niezadowolenia, na przykład po przypadkach bezczeszczenia Koranu lub śmierci afgańskich cywilów w wyniku ataków NATO. To jednak na pewno nie jest przyczyna gwałtownego wzrostu ataków sojuszniczych w dwóch ostatnich latach. Dziwi również, że przypadki dogłębnych nieporozumień na płaszczyźnie kulturowej nie zostały całkowicie wyeliminowane po 11 latach wojny…

Trzeci powód to stres bojowy i stale towarzyszące żołnierzom napięcie. Wojna w Afganistanie, poprzez swój specyficzny charakter, odbija się na psychice walczących w niej żołnierzy wyjątkowo niekorzystnie. Zwłaszcza na żołnierzach afgańskich. Żołnierzowi towarzyszy ciągłe zagrożenie, w czasie działań, w bazie, na patrolu, podczas odpoczynku w domu. Mina, IED, mogą skryte być niemal wszędzie. Do tego zagrożone są ich rodziny, które zwłaszcza w tym roku stały się celem ataków Talibów. Weźmy również pod uwagę, że wielu Afgańczyków służących w siłach ANSF to osoby nie predysponowane do służby w wojennym stresie, które zdecydowały się na wstąpienie do armii lub policji ze względów finansowych. Funkcjonowanie w oparciu o stały żołd, było perspektywą w Afganistanie niezwykle kuszącą i diametralnie zmieniało sytuację materialną członka ANSF i jego rodziny.

Kolejnym powodem jest niepewna lojalność wielu żołnierzy afgańskich. Na członków ANSF wpływ ma wiele faktorów. Połączony jest więziami z rządem, ale także z wioską, rodziną, plemieniem. Niejednokrotnie członkowie tych samych struktur społecznych walczą po przeciwnych stronach. Autor opisuje w artykule przypadki, kiedy zaważyło to na zwróceniu broni przeciw sojusznikom z ISAF.

Wszystkie te powody mogą tłumaczyć nieporozumienia pomiędzy sojusznikami. Jednak tylko pierwszy – wzmożona infiltracja przez siły powstańcze tłumaczy gwałtowny wzrost ataków, zwłaszcza w ostatnich miesiącach. Problem jest bardzo trudny do rozwiązania. Ewidentne jest, że Afgańczycy przyjmowani w szeregi ANSF są niedostatecznie sprawdzani pod kątem swoich powiązań z przeciwnikiem. Procedury powinny być bardziej staranne, pamiętajmy jednak, że ANSF przeżywa obecnie znaczny rozrost, docelowo ma osiągnąć liczbę 352 tysięcy członków. Stan ten musi być osiągnięty w najbliższym czasie, gdyż siły ISAF wycofują się na stanowiska pomocnicze, a główny ciężar walk przechodzi na barki rządu afgańskiego. Zmniejszenie tempa rozwoju i treningu ANSF może mieć fatalne skutki po 2014 roku, kiedy Afgańczycy sami będą musieli dbać o bezpieczeństwo i stabilność swojego państwa.

Mateusz Grzywa

* takie tłumaczenie proponuje PAP