Wojna hybrydowa: czy koszmar wkrótce się ziści?

Wojna hybrydowa to pojęcie stosunkowo świeże. W ostatnim czasie można co raz częściej natknąć się na nie w mediach, co zapewne wynika z faktu, że sytuacja w Syrii zmierza w kierunku, który może wkrótce zafundować państwom wysoko rozwiniętym pierwszy prawdziwy sprawdzian tej doktryny.

Fot. Chris J Bowley/Flickr/CC
Fot. Chris J Bowley/Flickr/CC

Trudno doszukać się powszechnie uznanej definicji wojny hybrydowej. By przybliżyć to pojęcie, wyobraźmy sobie konflikt, w którym walczą wysoko rozwinięte kraje, wyposażone w najbardziej zaawansowane systemy bojowe, a także broń masowej zagłady. Na przykład wojnę USA z Chinami. Następnie wyobraźmy sobie klasyczną wojnę partyzancką, choćby taką jak w Afganistanie. Pełną niepaństwowych aktorów, frakcji, grup bojowników i ładunków wybuchowych domowej roboty eksplodujących regularnie na targach i bazarach. Teraz trzeba po prostu wymieszać ze sobą te dwie, jakże na pozór odległe od siebie idee.

W tym miejscu warto przejść do Syrii. Władza Baszara al-Assada wydaje się być bardziej chwiejna w raz z każdym upływającym dniem. Leon Panetta powiedział niedawno, że warto pytać „kiedy?”, a nie „czy?” Assad całkowicie straci kontrolę. Można więc spodziewać się, że w Syrii dojdzie do upadku władzy. Jak na ironię, obecnie nikt na Zachodzie, a zwłaszcza Amerykanie, do interwencji wojskowej w Syrii się nie pali. Osobiście się im nie dziwię. Problem w tym, że gdy reżim Assada już upadnie mogą nie mieć wyboru.

Odwołajmy się ponownie do wyobraźni. Assad znika ze sceny. Władza całkowicie się załamuje. Syria staje się ucieleśnieniem słowa „chaos”. Pozostają osieroceni oficerowie i żołnierze armii reżimu, którzy mogą chcieć dorobić w ciężkich czasach, sprzedając to co sprzedać im najłatwiej, broń. Alawici, Sunnici, plemiona, Kurdowie, liczne grupy rebelianckie, które najpewniej nie będą stanowiły jednolitego frontu, gdy zniknie ich największy wróg. Wojownicy dżihadu, których celem głównym będzie potęgowanie chaosu i zdobycie broni chemicznej. Do tego dodajmy agentów irańskich, izraelskich, tureckich, Hezbollah, spotkałem z doniesieniami, że w Syrii można spotkać nawet rosyjskie jednostki specjalne … Wyliczać można jeszcze długo. W tej sytuacji niemal każdy czynnik będzie chciał zdobyć kontrolę nad syryjskim arsenałem, a przede wszystkim bronią chemiczną.

Interwencja, na przykład NATO, w takiej sytuacji byłaby niezbędna. Broń chemiczna,rakietowa etc., którą z arsenałów Assada mogliby przejąć terroryści musi zostać zabezpieczona. W takiej sytuacji niezbędna jest szybka projekcja siły, w wielu miejscach na raz. Żołnierze wpadają w sam środek wojny hybrydowej. Jest to środowisko walki, które jest ziszczeniem najczarniejszego koszmaru każdego dowódcy. Mnogość aktorów, których nastawienie wobec żołnierzy NATO będzie niewiadomą. Do tego trzeba założyć, że aktorzy Ci są wyposażeni w zaawansowaną broń. Może jedynie czołgi, ale może broń chemiczną. Czy siły zbrojne USA (lub innych państw NATO) są gotowe na tego typu operacje? Czy wywiad, którego praca w takim wypadku musiałaby być wielokrotnie bardziej wytężona niż w przypadku innych konfliktów, ma możliwości zapewnienia siłom zbrojnym informacji, które umożliwiłyby zakończenie misji sukcesem? Niestety, nie sądzę.

Przywołuję casus Syrii, bo z perspektywy dnia dzisiejszego jest zagrożeniem najbliższym. Ale miejsc na ziemi, gdzie możemy mieć do czynienia z podobnymi scenariuszami jest wiele. Nie trudno wyobrazić sobie załamanie reżimu w Phenianie, czy upadek władzy w Pakistanie. Oba kraje mają broń nuklearną… Opracowanie rozwiązań tego typu kryzysów jest sprawą bardzo pilną. „Arabska wiosna” udowodniła jak szybko (i z jak wielkim zaskoczeniem dla służb wywiadowczych) może dojść do gwałtownych zmian struktury władzy. Hosni Mubarak wie o tym najlepiej, choć patrząc na to co dzieje się w Syrii, wydarzenia egipskie trzeba określić jako bardzo „łagodne”. Co jeśli kolejna „wiosna” nawiedzi Pakistan lub Koreę i będzie miała burzliwy przebieg? Co jeśli jutro zamachowiec samobójca wysadzi się kilka metrów od prezydenta Assada, tak jak nie dawno w towarzystwie szefa tajnych służb i kilku ministrów syryjskiego reżimu?

Mateusz Grzywa