YPF i Repsol: nie płacz za mną, Hiszpanio

Podjęta przez argentyńską prezydent decyzja o nacjonalizacji energetycznego koncernu YPF spotkała się oburzeniem za granicą, ale Argentyńczycy ją wspierają. W co gra Kirchnerowa?

Źródło: www.enlacecritico.com
Źródło: www.enlacecritico.com

Jeśli ktoś wspomniałby teraz w Europie o upaństwowieniu jakiejkolwiek dużej firmy na rzecz ochrony żywotnych interesów państwa, pewnie jego lub jej słuchacze zapytaliby, czy chodzi o jakiś komunistyczny reżim czy może lekcję polskiej historii. Jednak gdyby to pytanie zadać jakiemuś Hiszpanowi, otrzymalibyśmy pewnie pełną żalu i bólu opowieść, jak to w dzisiejszym świecie łamie się prawo i niemal wypowiada wojnę. Nie sama Hiszpania, a jedno z największych hiszpańskich przedsiębiorstw energetycznych, Repsol, straciło na rzecz Argentyny 51 procent udziałów w największej spółce energetycznej działającej w tym południowoamerykańskim kraju, YPF.

I chyba sami Hiszpanie nie wiedzą, co mają na ten temat myśleć i jak stawić czoła wojowniczej Pani Prezydent Cristinie Kirchner, nazywanej w ojczyźnie po prostu Krysią.

Nowa Evita

Cristina Fernandez de Kirchner to kobieta jakich mało. Przez prawie 40 lat małżonka byłego prezydenta Argentyny, Nestora Kirchnera, jeszcze za jego życia, w 2007 r., wygrała wybory prezydenckie i zastąpiła go u sterów władzy. Parająca się polityka od wczesnych lat swych studiów prawniczych, Cristina odgrywała ważną rolę w polityce rodzimej prowincji Santa Cruz, a następnie jako senator na szczeblu federalnym. Nie szczędziła ni słów ni czynów: za przeciwstawianie się treści argentyńsko-chilijskiej umowy o demarkacji Lądolodu Patagońskiego została pozbawiona udziału we wszystkich komisjach senatorskich, w jakich pracowała. Była przeciwna również większości planów prywatyzacyjnych, jakie przeprowadzał Prezydent Carlos Menem przez 10 lat jego urzędowania, a które teraz – już jako prezydenta kraju – stara się “odkręcić”.

Od czasu wygrania pierwszych wyborów jej działalność rozciąga się od tworzenia nowych centrów technologicznych, poprzez renacjonalizację funduszy emerytalnych, aż do kampanii na rzecz praw człowieka, a w szczególności: karania zbrodni z czasów dyktatury wojskowej (1976-83), podczas których mogło zginąć nawet 30 tyś. osób uznawanych przez juntę za członków opozycji.

Cristina jest zagorzałą następczynią Perona i wykorzystuje obficie image Evity. Najczęściej występuje w telewizji z jej zdjęciem w tle, tak dobranym, by odpowiadało emocjom przekazu Pani Prezydent. Wielu nie cierpi jej za to, co inni tłumy ją uwielbiają: populizm poparty manipulowanymi statystykami, melodramatyzm odniesień do zmarłego męża, zamiłowanie do drogich kreacji (od śmierci Nestora – tylko w czarnym kolorze) i protekcjonalny, bezkompromisowy styl przemówień publicznych. Jednak pod względem działań czysto politycznych, potomni zapamiętają ją zapewne za typowo lewicowe, olbrzymie wydatki publiczne, które nie godzą się z zasadami liberalnej ekonomii.

Odzyskiwanie YPF

Skandal wybuchł 16 kwietnia. Cristina powiadomiła obywateli Argentyny, że zamierza oddać do prac Kongresu projekt ustawy dotyczącej upaństwowienia 51 procent udziałów firmy Repsol w Repsol Yacimientos Petroleros Federales (Federalne Złoża Naftowe), z których następnie 51 procent miałoby należeć do Państwa, a 49 do prowincji produkujących paliwo. Prezydent uznała, że skoro w roku 2011 Argentyna musiała więcej gazu i nafty importować, niż sama wyprodukowała, to nadszedł czas ochrony interesów i bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Repsol zadrżal z oburzenia, gdyż tylko jego udziały zostały upaństwowione, ale nie te należące do Grupy Petersen, własności zaprzyjaźnionej z Kirschnerową rodziny Eskenazi. Hiszpański potentat nie otrzymał jak dotąd żadnej rekompensaty. I chyba to zbytnio Hiszpanii nie zdziwiło, biorąc pod uwagę inne dwie wielkie nacjonalizacje, do jakich doszło ostatnio w Ameryce Południowej. Na szkodę korporacji założonych w Hiszpanii Evo Morales znacjonalizował w Boliwii sieć transportową TDE, w której głównym udziałowcem jest hiszpański rząd, a w Wenezueli Chavez wywłaszczył Banco de Venezuela, należący do grupy Santander. Tylko że Santander wynegocjował rekompensatę od rządu wenezuelskiego, co nie ma miejsca niestety w dwóch pozostałych przypadkach.

Argumenty, którymi prezydent Kirchner tłumaczy powody swojej decyzji różnią się, rzecz jasna, w zależności od audytorium. W Argentynie króluje dyskurs odzyskiwania suwerenności, zaś na forach międzynarodowych, jak np. podczas Szczytu Ameryk w Nowym Jorku, prezydent Argentyny z wielką powagą tłumaczyła, że nie było innego wyjścia, gdyż inaczej załamałaby się cała ekonomia kraju. Co więcej, Kirchner nie omieszkała pochwalić swej własnej łagodności, bo przecież mogła znacjonalizować cała firmę, ale nie zrobiła tego, by chronić kurs YPF na giełdzie. To nic, że spadł on o 75 procent zaraz po ogłoszeniu informacji, oraz że jest publiczną tajemnicą to, jak polityka cen prowadzona w Argentynie doprowadziła do wzrostu inflacji, a ekonomiczny protekcjonizm wywołuje negatywne reakcje potężnego sąsiada, czyli Brazylii, oraz Chin i samej Unii Europejskiej. Co więcej, by uczynić swą decyzję bardziej odporną na upływ politycznego czasu, Cristina zawarła w nowym prawie przepis o wymaganej większości dwóch trzecich liczby członków obu izb Kongresu, jeśliby chciano w przyszłości przeprowadzić reprywatyzację YPF.

Dwóch się bije, a trzeci korzysta

Tym trzecim jest Carlos Slim, najbogatszy człowiek świata. W połowie czerwca zakupił on 8,4 procent akcji YPF. Niby niewinna transakcja na wolnym rynku, jednak trzeba wiedzieć, ze Slim jest nie tylko przyjacielem ojca Szefa Gabinetu Prezydenta, ale również udziałowcem Caixa de Catalunya, która kontroluje Repsol… Zaś zakupione akcje, to tak naprawdę spłata długu, jaki grupa rodziny Eskenazi miała u Slima… Cristina z radością przyjęła tę wiadomość i pozowała do zdjęć z biznesmenem, podczas gdy cała prasa od kilku tygodni pisała o postępowaniach wszczętych przeciwko wiceprezydentowi Amado Boudou podejrzanemu o nielegalne wzbogacenie się.

A Hiszpanie…

W Argentynie funkcjonują trzy inne wielkie korporacje hiszpańskie: BBVA, Telefonica i Santander. Ze strachu przed reakcją Kirchner, żadna z nich nie śmiała ująć się za Repsolem, czy nawet komentować nacjonalizacji YPF.

Hiszpański biznes mógł ostatnio kilka razy liczyć na wsparcie polityków, zawsze pod sztandarem obrony żywotnych interesów państwa. Tak na przyklad, za Aznara to inwestorzy krajowi, nawet jeśli dalecy od sektora, mogli preferencyjnie zakupić hiszpańskie Retevision i Airtel. Zaś Zapatero bronił zażarcie Endesy przed niemieckim E.ONem, na rzecz hiszpańskiego kupca. W obu przypadkach udziały zostały potem odsprzedane zagranicznym inwestorom przez pierwotnych „patriotycznych” kupców.

Pomimo tego gorzkiego doświadczenia,  rząd Mariana Rajoya od razu oglosił, że podejmie „zdecydowane kroki”, zbiera kondolencje od większości krajów i planuje specjalne prawo chroniące Repsol przed dalszymi „wrogimi ofertami publicznymi”. Jest to wyraz wsparcia dla firmy, która musiała szybko dostosować się do rewolucji w swoich zasobach i przedstawić akcjonariuszom wiarygodny plan dalszych działań.

CEO Repsolu, Antonio Brufau, przedstawił z początkiem czerwca nowym Plan Strategiczny na okres 2012-2016. W planie tym Repsol przewiduje sfinansowanie swoich inwestycji w poszukiwanie (by zastąpić utracone złoża) i wydobywanie ropy (inwestycja wielkości 19,1 mln) z własnych zasobów. Tylko że środkami do dotarcia do tego celu mają być ograniczenie dywidend i zmniejszenie inwestycji na innych polach.

Jak widać, duży koncern na sobie prawdopodobnie radę. Oby tylko sama Argentyna nie stała się znów ofiarą wewnętrznego finansowego bałaganu, jak na początku ubiegłego dziesięciolecia…