Obama vs. Romney: kampania na olimpijskim biegu

Mitt Romney powinien żałować, że w tym roku kampania wyborcza w Ameryce wchodzi na jałowy bieg ze względu na igrzyska. Aż do ich startu – i do początku jego podróży zagranicznej – Romneyowi udało się odzyskać momentum w kampanii. A to wszystko za sprawą jednej z poważniejszych wpadek Obamy w tym wyścigu. 

Barack Obama (Flickr:jurvetson-CC)
Barack Obama (Flickr:jurvetson-CC)

Ta wpadka to słowa Obamy, które padły ponad dwa tygodnie temu na wiecu w Wirginii. Prezydent powiedział wtedy:

Odniosłeś sukces, ponieważ w pewnym momencie [twojego życia – P.G.] ktoś ci w tym pomógł. (..) Ktoś pomógł stworzyć ten wspaniały amerykański system, który pozwolił ci rozkwitnąć. Ktoś zainwestował w drogi i mosty. Jeśli masz swój biznes, nie zbudowałeś ich. Ktoś inny zrobił to za ciebie.

Te słowa – “nie zbudowałeś ich / you didn’t build that” – będą prześladować Obamę do końca tej kampanii. Szybko stały się elementem centralnego argumentu dla kampanii Romneya i jego sojuszników. GOP przedstawia je nie tylko jako pogardę dla wysiłku przedsiębiorców, ale także – w podtekście – jako sygnał, że Obama jest wrogiem “sukcesu” w amerykańskim stylu. Innymi słowy, jest obcy. Te słowa posłużyły np. SuperPACowi Karla Rove’a do przygotowania takiego oto klipu wyborczego, który najlepiej podsumowuje cały argument GOP. Oczywiście, Obama przez “that” nie odnosił się do firm, tylko do infrastruktury (“drogi i mosty / roads and bridges”) ale i tak ten cytat, wyrwany z kontekstu, jest dla Obamy bardzo niebezpieczny.

Sztab Obamy nie znalazł jak do tej pory skutecznej odpowiedzi na te ataki. Na szczęście dla Obamy zaczęły się igrzyska, a Romney pojechał na międzynarodową podróż (dziś jest w Polsce, wcześniej był w Izraelu). Ta podróż zaczęła się od katastrofalnej wizyty w Londynie, gdzie Romney obraził Brytyjczyków uwagą, że Londyn może nie być dostatecznie przygotowany do igrzysk. Popełnił także szereg gaf.

W najbliższym czasie, nawet po jego powrocie, kampania ze względu na igrzyska będzie toczyć się na nieco zwolnionym biegu. Początek następnej fazy to moment, w którym ogłoszony zostanie kandydat na wiceprezydenta Romneya. Później konwencje, i ostatni, finalne miesiące kampanii – wrzesień i październik.

W tej chwili, na 100 dni przed wyborami sytuacja jest patowa. Żadna ze stron nie uzyskała znaczącej przewagi, a taktyczne prowadzenie w tej kampanii należało raz do Romneya, raz do Obamy.  I tak będzie najprawdopodobniej aż do samego końca.

Michał Kolanko, tłum. Redakcja.