Kuba: naftowy falstart

Powrót Rosjan

Zaledwie 3 tygodnie po ogłoszeniu decyzji Repsolu światło dzienne ujrzał inny dokument. Norweska spółka Songa Offshore poinformowała o zawarciu kontraktu z rosyjskim koncernem naftowym Zarubieżnieft, który za 88 mln dolarów wydzierżawił od niej na 325 dni półzanurzalną platformę wiertniczą Songa Mercur. Urządzenie zostało zbudowane ponad 20 lat temu (notabene w radzieckich stoczniach), ale w 2007 r. przeszło gruntowną modernizację. Zainstalowana aparatura pozwala operować na przybrzeżnych akwenach o głębokości do 366 m. Umowa weszła w życie 1 lipca i wtedy też platforma miała opuścić Malezję. Po dotarciu w rejon Karaibów będzie oczekiwała w trynidadzkim Port-of-Spain na rozpoczęcie wierceń, które planowane są na koniec listopada. Norwegowie milczą natomiast, czy Songa Mercur spełnia wyśrubowane warunki amerykańskiego embarga, określającego procentowy udział części pochodzących z USA.

Obszary poszukiwań ropy i gazu przez koncern Zarubieżnieft. Jako pierwsze mają zostać przeprowadzone prace w bloku oznaczonym literą L. (Źródło: cubastandard.com)
Obszary poszukiwań ropy i gazu przez koncern Zarubieżnieft. Jako pierwsze mają zostać przeprowadzone prace w bloku oznaczonym literą L. (Źródło: cubastandard.com)

Zarubieżnieft zakontraktował w 2009 r. cztery bloki poszukiwawcze u środkowo-zachodnich wybrzeży Kuby (prowincja Villa Clara). Dwa z nich leżą na lądzie, dwa pozostałe w pobliskiej strefie brzegowej. Podpisana wówczas umowa obowiązuje do 2034 r. i przewiduje wsparcie technologiczne oraz pomoc inżynieryjną dla kubańskiego przedsiębiorstwa CUPET. Na polu naftowym Boca de Jaruco, położonym niedaleko Hawany, prowadzone są również eksperymentalne prace z zastosowaniem nowych metod wydobycia i przetwarzania ropy. Pierwsze efekty są obiecujące i według Rosjan pozwalają z optymizmem patrzeć w przyszłość. Umowa z Zarubieżnieftem jest jednocześnie pierwszym długoterminowym porozumieniem zawartym z rosyjską firmą naftową od momentu upadku ZSRR. Radzieckie przedsiębiorstwa energetyczne prowadziły z Kubańczykami ożywioną współpracę w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. Możemy zatem śmiało mówić o odnowieniu wieloletniej współpracy.

Co dalej?

W ubiegłym roku władze kubańskie z dumą zapowiadały wykonanie 5 odwiertów przez zagranicznych inwestorów w ciągu najbliższych 2 lat. Znalezienie ropy było tylko kwestią czasu. Póki co, pierwsza próba zakończyła się porażką. Problemy sprawia już samo wykorzystywanie sprzętu. Skarabeusz 9 to jedyna platforma mogąca prowadzić prace u wybrzeży Kuby, bez narażania się na reperkusje Waszyngtonu. Skonstruowana specjalnie w tym celu i zgodnie z wytycznymi amerykańskiego embarga. Wykonanie jednego odwiertu zajmuje ok. 100 dni, czyli w ciągu roku może ich powstać zaledwie trzy.  Potrzeba zatem co najmniej 6 lat, aby zakończyć fazę poszukiwań.

Ewentualne fiasko przedsięwzięcia stawia Hawanę w trudnej sytuacji. Niekorzystny obrót spraw wymusi prawdopodobnie dalsze zacieśnienie współpracy z Wenezuelą i pogłębienie zależności energetycznej. Już teraz dostawy ropy o wartości 3 mld dolarów wspomagają każdego roku kubańską gospodarkę. Co jednak stanie się w momencie, kiedy zabraknie Hugo Chaveza? Czy nowy rezydent pałacu prezydenckiego w Caracas będzie równie hojny? Z pewnością sporo wątpliwości zaprząta głowy reżimowych decydentów. Poczekajmy jednak na dalszy bieg wypadków. Być może karta się odwróci i czarne złoto popłynie szerokimi strumieniami.

Mateusz Doliński