Iskandery i „doniczki”

Moskwa reaguje nerwowo na elementy tarczy antyrakietowej w swojej byłej strefie wpływów: modernizuje Iskandery, które chce rozmieścić w Obwodzie Kaliningradzkim.

Iskander M podczas parady wojskowej (A.Savin, wikimedia commons, cc)
Iskander M podczas parady wojskowej (A.Savin, wikimedia commons, cc)

Rosja będzie modernizować linię produkcyjną pocisków balistycznych krótkiego zasięgu Iskander M. Osobistą pieczę nad całym projektem sprawuje Premier Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew. Zostanie nim objęte 17 przedsiębiorstw, budżet przedsięwzięcia wynosi 24 mld rubli. Do 2020 roku (docelowa data zakończenia rosyjskich reform wojskowych) armia federalna ma otrzymać 10 brygad wyposażonych w zestawy tych rakiet.

Powyższe informacje są bardzo istotne dla Polski z dwóch powodów.

Po pierwsze, Iskandery zostaną w tym roku dyslokowane w Obwodzie Kaliningradzkim, a poza ich zasięgiem znajdą się jedynie południowe skrawki naszego kraju.

Zasięg Iskanderów z Obwodu Kaliningradzkiego (na podstawie: Google Maps)
Zasięg Iskanderów z Obwodu Kaliningradzkiego (na podstawie: Google Maps)

Po drugie, przytaczając depesze ujawnione przez Wikileaks „doniczki” nie obronią Rzeczpospolitej przed atakiem rakietowym. Nieuzbrojone amerykańskie baterie Patriot – bo o nich mowa – stacjonujące w trybie rotacyjnym w Polsce  to bowiem jedyna obrona przeciwrakietowa na jaką nas stać…

Sprawa Iskanderów w Kaliningradzie ściśle wiąże się z natowską tarczą antyrakietową. W 2018 roku jej elementy mają zostać rozmieszczone w Polsce i Rumunii. Rosja zareagowała nerwowo na te plany.

Kreml w swojej doktrynie wojennej wśród głównych zagrożeń wymienia: “tworzenie i rozbudowę systemów strategicznej obrony antyrakietowej, podważających globalną stabilność i zaburzających aktualny stosunek sił w dziedzinie broni rakietowej i nuklearnej” oraz “przybliżenie infrastruktury wojskowej państw członkowskich NATO do granic Federacji Rosyjskiej.”

Nasz kraj jest elementem kremlowskiej odpowiedzi na zagrożenie ze strony NATO, ale nie jedynym. Wicepremier Rogozin został niedawno mianowany specjalnym przedstawicielem Rosji w Naddniestrzu, pojawiły się także informacje o założeniu bazy radarowej w tym separatystycznym regionie Mołdowy (sąsiadującej z Rumunią).

Moskwa reaguje nerwowo na elementy tarczy antyrakietowej w swojej byłej strefie wpływów nie tylko z powodu zaszłości historycznych, czy realnego niebezpieczeństwa, które może zachwiać “aktualnym stosunkiem sił w dziedzinie broni antyrakietowej i nuklearnej”. Niepokojem napełnia rosyjskich oficjeli przede wszystkim niesłowność NATO, które dziś twierdzi, że tarcza nie jest skierowana przeciwko Rosji. Ten sam Sojusz Północnoatlantycki obiecywał Jelcynowi w “porozumieniach madryckich”, że żadna znacząca instalacja, agenda NATO, czy większe zgrupowanie jego wojsk nie zostaną umieszczone na terytorium nowych krajów członkowskich…

Piotr A. Maciążek, politykawschodnia.pl