Rosja szykuje interwencję militarną w Syrii pod auspicjami ONZ?

Sekretarz Generalny Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) Nikołaj Bordjuża zaproponował by siły szybkiego reagowania tego sojuszu militarnego pomogły w ustabilizowaniu sytuacji w Syrii pod auspicjami ONZ. Mówi się o konkretnych liczbach tzn. 20 tys. żołnierzy “rosyjskiego NATO”, z których aż 19 tys. to formacje federalne.

Źródło: Wikimedia Commons
Źródło: Wikimedia Commons

“Teoretycznie siły OUBZ mogą być wykorzystywane poza granicami państw sygnatariuszy, ale jedynie w ramach mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ. Praktycznie, aspekty takiej operacji powinny być analizowane i koordynowane z naszymi międzynarodowymi partnerami”- stwierdził Bordjuża.

Pomysł nie jest nowy, bazuje na naddniestrzańskich, czy południowoosetyjskich “międzynarodowych” misjach pokojowych, które w zasadzie składają się z podporządkowanego Moskwie rekruta. Powyższy wariant pozwala Kremlowi realizować jego politykę pod przykrywką inicjatyw regionalnych i globalnych. Działanie tego putinowskiego patentu było doskonale widoczne w praktyce podczas wojny w Gruzji (2008), kiedy to zdaniem wielu świadków paramilitarne oddziały osetyjskie ostrzeliwały wioski gruzińskie z baz “sił pokojowych.” W tym kontekście stabilizacja Syrii oddziałom OUBZ poszłaby bardzo szybko, a “Wolna Armia Syryjska” ostatecznie stałaby się epitafium Arabskiej Wiosny. Tym samym “misja międzynarodowa” przekształciłaby się właściwie w rosyjską interwencję zbrojną w Syrii.

Choć przerzucenie 20 tys. żołnierzy do bazy FR w Tartusie nie napotkałoby większych trudności (tą drogą zresztą regularnie dostarcza się broń dla armii al-Asada), to jednak z dyplomatycznej perspektywy propozycja  Bordjuży to jedynie political fiction, choć dał on do zrozumienia, że decyzję o wykorzystaniu sił OUBZ można podjąć z pominięciem RB ONZ. Gdyby jednak Kreml podchodził do sprawy poważnie, to próbowałby pozyskać do współpracy Chiny. W tym kontekście miejsce OUBZ musiałaby zająć Szanghajska Organizacja Współpracy (tzw. azjatyckie NATO), do której należy zarówno Moskwa jak i Pekin.

Tak się nie stało, dlatego propozycję de facto rosyjską należy rozpatrywać w kategoriach wizerunkowych. Oskarżany o podsycanie konfliktu Kreml, w typowy dla siebie, dwuznaczny sposób, daje do zrozumienia zachodnim państwom, że także próbuje ustabilizować Syrię.

Piotr A. Maciążek, politykawschodnia.pl