Przed drugą turą wyborów w Egipcie: kto ma większe szanse?

Podczas drugiej tury wyborów prezydenckich w Egipcie walkę toczyć będzie były działacz reżimu Mubaraka z opozycjonistą związanym z Bractwem Muzułmańskim. Kto wygra?

Źródło: Flickr/mayanais/CC
Źródło: Flickr/mayanais/CC

Znamy oficjalne wyniki pierwszej tury wyborów w Egipcie. Do drugiej tury przeszedł kandydat Bractwa Muzułmańskiego Mohamed Mursi oraz były premier Ahmed Szafik. Różnica między nimi wyniosła jedynie 1 proc., więc szanse są bardzo wyrównane. Podczas drugiej tury, która odbędzie się 16 i 17 czerwca Egipcjanie zdecydują komu powierzyć władzę – dawnemu działaczowi reżimu Mubaraka czy opozycjoniście związanemu z Bractwem Muzułmańskim. Dla Egiptu będą to przełomowe wybory.

Kto na kogo głosuje?

Głosujący na Ahmeda Szafika wywodzą się głównie z trzech grup. Pierwszą stanowią Koptowie, czyli egipscy chrześcijanie. Byłemu premierowi udało się wywołać wśród tej grupy strach i lęk przed „prezydentem-islamistą” i co za tym idzie przekonać ich, że wybór Mursiego będzie oznaczał ograniczenie ich wolności. Trzeba pamiętać, że Koptowie stanowią około 10% populacji Egiptu, więc ich głosy mogą mieć decydujące znaczenie.

Kolejną grupą, na jaką może liczyć Szafik są osoby wywodzące się z byłego reżimu. W czasach Mubaraka większość społeczeństwa żyła w biedzie, były jednak osoby związane z władzą, którym żyło się bardzo dobrze – dorobili się ogromnych fortun. Dla nich osoba spoza środowiska byłego układu może okazać się zabójcza dla ich majątku, dlatego chętnie oddadzą głos na Szafika. Do tej puli dochodzą jeszcze skorumpowani urzędnicy i policjanci, którym w czasach dawnego reżimu także nie wiodło się źle.

Ogromną siłą wsparcia może okazać się także armia i aparat bezpieczeństwa. Dla nich utrzymanie dotychczasowej pozycji jest niezwykle ważne, nie tylko dlatego, że to armia stała na straży prawa i dorobiła się ugruntowanej pozycji w społeczeństwie, ale także dlatego, że stworzyła „państwo w państwie” w strefie gospodarczej i czerpie z tego powodu ogromne korzyści. Ahmed Szafik to nie tylko były premier, ale także wojskowy i jedynie on może zapewnić utrzymanie armii przy władzy.

Ostatnią grupą są ludzie, którzy po prostu boją się dominacji Bractwa Muzułmańskiego na egipskiej scenie politycznej. Po wygraniu wyborów przez Partię Wolności i Sprawiedliwości związaną z Braćmi duża grupa Egipcjan nie chce pozwolić na ponowny sukces tej organizacji. Strach przed zagarnięciem całości władzy przez Bractwo może spowodować oddanie głosu na Szafika, mimo braku poparcia dla niego.

Mohamed Mursi może liczyć na głosy przede wszystkim środowiska, z którego się wywodzi – Bractwa Muzułmańskiego. Trzeba przyznać, że jest to największa i najbardziej zorganizowana opozycja w Egipcie, a jej członkowie na pewno stawią się przy urnach 16 i 17 czerwca. Inną z grup, która na pewno poprze Mursiego są salafici.

Na konkurenta Szafika będą głosować także ludzie związani z egipską rewolucją i to nie tylko dlatego, że popierają jego poglądy, ale także dlatego, że ich poparcie dla byłego działacza reżimu Mubaraka jest niemożliwe.Główni kandydaci rewolucji zdobyli około 65% poparcia w pierwszej turze, z kolei ci związani z byłym reżimem mniej niż 35%. Nawet Egipcjanie, którzy nie brali udziału w rewolucji, ale mają już dość rządów wojska zagłosują na Mursiego. Były premier to dla nich kandydat, który pozwoli utrzymać dotychczasowy status quo.

Do popierających kandydata Bractwa zaliczyć można także ludzi biednych i wykluczonych, którzy widząc ogromne bogactwa Mubaraka i jego dawnej świty zagłosują przeciwko Szafikowi.

Skargi i wątpliwości

Oczywiście zaraz po pierwszej turze rozpoczął się festiwal skarg i wątpliwości co do przeprowadzenia wyborów. Ahmed Szafik stwierdził, że nie podliczono jego głosów na jednej z prowincji i to stało się głównym powodem zajęcia drugiego miejsca. Abdel Moneim Abul Fotuh twierdzi, że są dowody na oddawanie głosów przez osoby zmarłe oraz zdarzały się przypadki wręczania łapówek w zamian za głosy. Także Hamdin Sabahima wątpliwości co do wyborów twierdząc, że Szafikowi przyznano bezprawnie tysiące głosów. Trzeba jednak przyznać, że większość obserwatorów ocenia wybory jako „satysfakcjonujące” i spełniające wymagania demokratyczne.

Analizując egipskie wybory nie można zapomnieć o bardzo ważnej sprawie – otóż 14 czerwca, a więc na dwa dni przed drugą turą, Sąd Konstytucyjny wyda decyzje w sprawie prawa zakazującego startu ludziom Hosniego Mubaraka. Ustawa została przyjęta przez parlament i zatwierdzona przez Radę Wojskową i zakazuje udziału w wyborach prezydentowi, wiceprezydentowi, premierowi (związanych z poprzednim reżimem), przewodniczącemu Partii Narodowo-Demokratycznej, a także członkom jego biura politycznego. Pod wpływem tego prawa komisja wyborcza początkowo wykluczyła Szafika, jednak później odesłała ustawę do Sądu Konstytucyjnego co pozwoliło byłemu premierowi wziąć udział w wyścigu prezydenckim.

Kto wygra wybory prezydenckie? Tego nie sposób przewidzieć. Musimy przede wszystkim poczekać do ogłoszenia wyroku w sprawie ustawy zakazującej startu w wyborach ludzi z poprzedniego reżimu. Gdy okaże się, że Szafik może brać udział w wyścigu o fotel prezydencki to jego wygrana będzie możliwa. Jeśli wybory nie zostaną sfałszowane i armia nie dopuści się żadnych przewinień to według mnie bardziej prawdopodobna jest jednak wygrana Mohameda Mursiego. I to nie dlatego, że wszyscy oddający na niego głos będą się z nim zgadzali, ale dlatego, że jest to osoba spoza byłego układu, która może zagwarantować Egiptowi cywilne rządy.

Marek Sobczak