Bitwy powietrzno-morskie: najbliższa przyszłość pola walki

Niezwykle ważnym aspektem jest również wiarygodność USA wobec sojuszników. Trzeba zdać sobie sprawę, że inne państwa w regionie znajdują się pod wzrastającą chińską presją. By jej nie ulec, kraje takie jak Filipiny czy Wietnam muszą mieć pewność, że USA są w stanie stanąć w ich obronie. Że są w stanie przebić się przez chińskie systemy „ad/aa”. W tym miejscu warto poruszyć kolejną kwestię. Choć wiadomym jest, że na zbliżających się cięciach w budżecie marynarka i lotnictwo ucierpią najmniej, naiwnym byłoby zakładanie, że te dwie siły nie będą ścierać się w walkach o pieniądze. Spójrzmy przykładowo na kwestię,  czy lepiej inwestować miliardy w lotniskowce, czy też nowe bombowce? Szacuje się, że za cenę jednego lotniskowca klasy Gerald R.Ford będzie można nabyć 27 bombowców nowej generacji. 5 takich bombowców przeniesie więcej uzbrojenia niż wszystkie F-35, które zaokrętowane będą na „Fordach”. Do tego, będą o wiele tańsze w utrzymaniu i nie będą narażać życia tysięcy ludzi służących na każdym z lotniskowców.

Trudno wyobrazić sobie efekt psychologiczny jaki wywarłoby w USA zatopienie któregoś z superlotniskowców. Byłaby to tragedia porównywalna z Pearl Harbor i WTC, a tak naprawdę nie wiemy jak lotniskowce zaprezentują się w konfrontacji z systemami „ad/aa”. Żaden amerykański lotniskowiec nie został zaatakowany od czasów II Wojny Światowej. Idea oparcia ASB na środkach typu „over the horizon”, jak niewidzialne bombowce i okręty podwodne ma wielu zwolenników. Nie ma jednak szans stać się dominującą. Powód jest oczywisty, Amerykanie opierają się w swojej polityce na „prezencji flagi” i podkreślaniu swojej obecności. Widoczna obecność amerykańskiego potencjału militarnego w regionie będzie miała nie tylko zbawienny wpływ na sojuszników, ale także na zapobieganie konfliktom. Administracja Obamy nie pozostawia wątpliwości – to marynarka będzie dominować.

Podstawą skuteczności ASB ma być współdziałanie sił. JOINT – to jedno ze słów charakteryzujących nową strategię. Poszczególne komponenty sił zbrojnych muszą współpracować ze sobą na każdym poziomie i z wzorową płynnością – siły cyber walki zwalczają zagrożenie dla samolotów, samoloty dla okrętów itd. Wymaga to zapewne wiele pracy, bowiem wbrew pozorom marynarka i lotnictwo nie współpracowały ze sobą zbyt często… Symbolem, który powinien przyświecać przyszłemu, wspólnemu wysiłkowi, powinien być słynny „rajd Doolittle’a„, gdzie U.S. Navy i lotnictwo (wtedy jeszcze jako część Armii) potrafiły wspólnie przeprowadzić, co prawda tylko symboliczną, ale niezwykle ważną dla morale USA operację.

Kluczowymi narzędziami USA w penetracji systemów wroga będzie „niewidzialna flota powietrzna” (F-35,F-22, B-2, nowy bombowiec), okręty podwodne i oczywiście drony. Ogromną wagę będą miały sprawne systemy komunikacji, oraz cyberwalki. Perfekcyjne współdziałanie tych środków ma umożliwić przełamanie wrogiej obrony i w razie potrzeby umożliwić projekcje siły na ląd.

Strategia ASB opracowywana jest, by sprawdzić się w ewentualnej wojnie z Chinami. Nie tylko jednak Chiny dysponują zaawansowanymi systemami „ad/aa”. W podobne środki uzbrojony jest choćby Iran. Możliwe, że wkrótce w odniesieniu do tego państwa, będziemy świadkami zastosowania ASB w praktyce. Zagrożenie mogą stanowić również aktorzy niepaństwowi. Za przykład niech świadczy atak na izraelską korwetę INS Hanit 14 lipca 2006 roku, dokonany przez Hezbollah (przy pomocy irańskich doradców), za pomocą chińskich pocisków C-802… ASB to projekt bardzo ambitny, wymagający dużo pracy i nakładów. Wydaje się jednak, że może okazać się on świetnym narzędziem amerykańskiej polityki w każdej strefie przybrzeżnej na świecie.

Mateusz Grzywa