Irański racjonalizm – jak to działa?

Dlaczego działający w Libanie Hezbollah nie uderza w Izrael? Po co Chaled Meszal, lider Hamasu, ogłasza czasami rozejm w walce z Izraelem? Czemu Iran – mimo różnych możliwości – nie przeprowadza ataków terrorystycznych na terenie Izraela?

bomb_iran

Na zaprzyjaźnionym portalu “Polityka Wschodnia” znajdujemy dziś informacje o wypowiedzi generała Hassana Firouzabadiego, który stwierdza, iż celem istnienia Iranu jest anihilacja (co za ładne słowo!) Izraela i porównuje “reżim syjonistyczny” do guza nowotworowego, który należy wyciąć. Od razu przypominają się inne wypowiedzi – w tym wiele zapowiedzi Mahmuda Ahmadineżada pt. co zrobi, gdy złapie Izrael, ale też inne – bardziej urocze – jak propozycja jednego z dowódców Rady Strażników Rewolucji, iż jest gotów wysłać swoich ludzi w ramach misji peacekeeping do Wielkiej Brytanii –  w czasie zeszłorocznych.

Islamska Rewolucja, koncepcja założycielska obecnego Iranu – wbrew zapewnieniom jej twórców – nie wygrała. Dla młodych Irańczyków ważniejszy jest brak perspektyw, wysokie bezrobocie i inflacja, aniżeli wymazanie Izraela z mapy świata. Arabska Rewolucja nie tylko nie idzie w kierunku Islamskiej Rewolucji, a wręcz przeciwko niej, co świetnie pokazuje sytuacja w Syrii. Prezydent Assad to jeden z nielicznych sojuszników Iranu w regionie,, dlatego Teheran go desperacko popiera. Identycznie postępuje, założony w latach 80-tych przez Radę Strażników Rewolucji, Hezbollah.

Iran znajduje się więc w defensywie, a jeszcze dodatkowo “otrzymał” od Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych pakiet sankcji, który powoduje, iż Teheran, w kontaktach z niektórymi państwami, powrócił do epoki wymiany barterowej (Indie), a z innymi przestał w ogóle handlować surowcami (państwa UE). Skorzystać na tym chcą Chiny i Indie, które teraz chętnie renegocjują z Iranem warunki dostaw. Presja na Teheran nigdy nie była tak silna.

To wszystko jest kosztem irańskich starań o … niezależność polityczną i pozycję mocarstwa regionalnego. Tak, to jest celem Iranu, a nie bezwarunkowe zniszczenie Izraela. Izrael jest potrzebny Iranowi z innego powodu – państwo ajatollahów potrzebowało, potrzebuje i będzie potrzebowało wroga ideologicznego. Czy jest na świecie ktoś, kto by do tego celu lepiej się nadawał? Inaczej zagrożenie irańskie odbiera z kolei Izrael – dla niego broń nuklearna w rękach Iranu to potencjalne śmiertelne zagrożenie. Jak jednak – część z nich – ocenia samo zagrożenie Holocaustem? Oddajmy głos izraelskim politykom.

Ehud Barak, Minister Obrony Narodowej, były premier: “Irańczycy w pełni rozumieją, jakie miałoby to konsekwencje (atak nuklearny na Izrael – dop. PG)). Są radykalni, ale nie są szaleni. Mają całkiem nowoczesny proces podejmowania decyzji i rozumieją rzeczywistość – powiedział w Waszyngtonie Barak, który spotyka się tam z przedstawicielami władz USA.” – 26.02.20120

Konsekwencja ta, co należy przypomnieć i sugeruje Barak, to odpowiedź Izraela. Nuklearna odpowiedź. Wymazanie Izraela z mapy równa się wymazaniu Iranu z mapy. Nie wolno też zapominać o jeszcze jednej kwestii – decydując się na taki atak Irańczycy mogą dokonać Holocaustu jeszcze jednego narodu – palestyńskiego, w którego przecież obronie występują przeciwko Izraelowi. Izrael – ze względów bezpieczeństwa – nie może pozwolić na zdobycie przez Iran broni, ale to polityka, a nie kwestia egzystencji.

Najlepiej o irańskiej racjonalności świadczy inna sytuacja – z początku tego roku. Od samego początku dywagacji na temat konfliktu z Iranem cały świat obawia się blokady cieśniny Ormuz, kluczowej z punktu widzenia światowej gospodarki. Iran straszył, iż zablokuje cieśninę, jeżeli UE nałoży na niego sankcje. Stany Zjednoczone wraz z sojusznikami nie cofnęły się o krok. Konflikt oznaczał – prawdopodobnie – spektakularną klęskę Iranu, a światu – nawet państwom antyamerykańskim z definicji – ciężko byłoby potępić uwolnienie cieśniny Ormuz. Ucierpiałaby światowa gospodarka, o irańskiej nie mówiąc, bo dla niej byłoby to samobójstwo.

Jak się zakończyła cała historia? Iran nie zablokował cieśniny, przez Ormuz dalej pływają tankowce, sankcje zostały nałożone. Strasznie racjonalne postępowanie jak na wariata, który wie, że nie atakuje się silniejszych, a co najwyżej można ich spróbować przechytrzyć. Tym razem się nie udało, a sprawdzenie kart wykazało blef. Znajdujący się pod presją Iran powrócił również do stołu negocjacyjnego.

Racjonalizm w polityce międzynarodowym nie polega na tym, co się mówi, a na tym co się robi. Cytując klasyka gatunku – czyny, nie słowa.