Arabska Wiosna oczami Hamasu

Arabska Wiosna odcisnęła trwałe piętno w krajach, w których miała miejsce. W większości wywróciła poprzedni porządek do góry nogami i pozwoliła na całkowitą zmianę rządów. W cieniu tego wszystkiego stoi Islamski Ruch Oporu (Hamas), który w różny sposób, ale jednak związany był z obalonymi reżimami. Warto przeanalizować bilans zysków i strat, oraz sprawdzić, jakie jest dzisiejsze zdanie organizacji na temat nowo powstałych rządów w regionie, oraz na wojnę w Syrii.

Bojownik Hamasu podczas ćwiczeń, 2008 r., Strefa Gazy (© zoriah/www.zoriah.com)
Bojownik Hamasu podczas ćwiczeń, 2008 r., Strefa Gazy (© zoriah/www.zoriah.com)

Większość państw, przez które przeszedł lub właśnie przechodzi arabski bunt w sposób bezpośredni lub pośredni wspierały Hamas. Egipt był dla organizacji niezwykle ważny głównie z powodu bliskości, a tym samym możliwości przemytniczych, ale także z powodu silnych związków z Bractwem Muzułmańskim. Z kolei Syria była (już teraz nie w takim stopniu jak wcześniej) bardzo ważnym krajem, w którym utrzymywane były biura Hamasu, a także przechowywani ważni członkowie. Dodatkowo reżim syryjski finansował organizację. W Libii nastroje pro-hamasowskie były bardzo znaczące, a dodatkowo kraj ten najprawdopodobniej przesyłał Palestyńczykom fundusze.

Warto wspomnieć także o Iranie, który mimo, że nie został ogarnięty Arabską Wiosną, także wykazywał spore poparcie dla walki Islamskiego Ruchu Oporu odpowiednio go finansując i prawdopodobnie w przeszłości uzbrajając. W zmieniającym się świecie arabskim Hamas dojrzał swoją szansę i zmienił stare sojusze na zupełnie nowe.

Zmiana taktyki

Zmiany, jakie nastąpiły i nadal następują w świecie arabskim okazały się dla Hamasu ciężkim wyzwaniem lojalności. Otóż państwa, które przez lata wspierały ruch zaczęły mieć ogromne problemy i samo nachodziło pytanie, którą drogą pójść. Syryjski reżim jeszcze się broni, ale w obliczu ostatnich wiadomości nie potrwa to już długo. Jakieś zmiany muszą w tym kraju zapaść. Prawdopodobnie na fali rewolucji sytuacja w samym łonie przywódców palestyńskich całkowicie się zmieniła – nastąpiło nie tylko zbliżenie z Fatahem i podpisanie wspólnej umowy, ale również wyrzeczenie używania przemocy. Przywódcy obu organizacji, Mahmud Abbas i Chaled Meszal, wspólnie zasiądą do przygotowania wyborów parlamentarnych i prezydenckich.

Taka całkowita zmiana taktyki jest wynikiem właśnie Arabskiej Wiosny, dzięki której ruchy islamskie zaczęły spełniać w swoich krajach coraz większą rolę. Hamas zdał sobie sprawę, że dalsze kłótnie z palestyńskim konkurentem są pozbawione sensu i że nastał w końcu czas na konkretne zmiany, tym bardziej, że atmosfera w regionie wyraźnie temu służy.

Straty i zyski po rewolucji

Porównując jakie straty, a jakie zyski osiągnął Hamas należy jednoznacznie podkreślić, że tych drugich jest jednak więcej. Obalenie Hosniego Mubaraka w Egipcie doprowadziło do pierwszych od wielu dziesiątek lat wolnych wyborów parlamentarnych i prezydenckich. W pierwszych wygrała Partia Wolności i Sprawiedliwości, związana z Bractwem Muzułmańskim, w drugich prawdopodobnie wygrał kandydat tej samej organizacji. Pozwoliło to na zniszczenie dotychczasowego status quo i przejęcie sterów państwa przez siły islamskie. Należy pamiętać, że Hamas jest w sposób bezpośredni związany z Bractwem i łączą obydwa ugrupowania więzy ideologiczne jak i organizacyjne. Tym samym w sąsiednim kraju wybory wygrywają siły niezwykle podobne do hamasowskich, jednocześnie otwarcie popierające i wspierające ruch. Daje to niezwykłe szanse na uzyskanie państwowej pomocy, zupełnie inaczej niż było to za poprzedniego reżimu, który prowadził politykę przyjaźni z Izraelem i jednoznacznie walczył z ruchami islamskimi.

Inna sytuacja jest w Syrii, gdzie reżim Baszara al-Assada od lat oficjalnie wspierał Hamas pozwalając na swoim terytorium prowadzić biura organizacji oraz udzielając schronienia członkom ruchu. Dodatkowo Damaszek wspomagał Islamski Ruch Oporu finansowo. Są także podejrzenia o prowadzenie szkoleń dla bojowników palestyńskich przez rządy Assada. Jednak należy pamiętać, że klan panujący w Damaszku wyznaje alawizm, który przez dużą część sunnitów nie jest uznawany za islam. Wojna w Syrii przez wielu arabskich komentatorów wielokrotnie była uznawana za wojnę religijną.

Hamas jako organizacja silnie wspierana przez Damaszek, a jednocześnie sunnicka, stanęła przed ogromnym dylematem, po której stronie w syryjskim konflikcie stanąć. Jeden z członków ruchu powiedział, że stosunki z reżimem al-Assada wyraźnie się ochłodziły i trzon organizacji zastanawia się nad przeniesieniem swoich siedzib z terytorium syryjskiego. Jest to o tyle prawdopodobne, że wielu członków już opuściło to państwo. Ismail Haniyeh, premier rządu Strefy Gazy, powiedział: „pozdrawiam wszystkie narody Arabskiej Wiosny oraz niezwykle heroicznych ludzi z Syrii, którzy dążą do wolności, demokracji i reform”. A więc jednoznacznie poparł opozycję walczącą z reżimem al-Assada.

Jeżeli chodzi o pozostałe państwa Arabskiej Wiosny to wygrywanie tam wyborów przez siły islamskie także dobrze wróży Hamasowi. Może to oznaczać dopływ większych funduszy na działalność organizacji, ale także możliwość zakładania tam swoich oficjalnych biur oraz ukrywania się. W Libii i Tunezji po upadku wieloletnich reżimów doszło do sytuacji, w której istnieje możliwość, że nowe rządy udzielą pomocy (nawet jeśli będzie to pomoc niewielka i pośrednia) Hamasowi.

Warto spojrzeć także na Islamską Republikę Iranu, wieloletniego sojusznika i fundatora Islamskiego Ruchu Oporu. Mimo, że jest to państwo szyickie, niearabskie, wspierające reżim al-Assada i przez które nie przeszła rewolucja, to było do tej pory prawdopodobnie najbliższym i najhojniejszym przyjacielem ruchu palestyńskiego. Hamas ma tutaj podobne rozterki jak w przypadku Syrii – czy wykazać się lojalnością wobec fundatora i tym samym nie opuszczać ani al-Assada, ani Ahmadineżada. W tym drugim przypadku chodzi o konkretne zapewnienia dotyczące możliwości ataku sił izraelskich na terytorium irańskie. Mimo wszystko, Hamas ustami Ismaila Haniyeha stwierdził oficjalnie, że nie ma zamiaru prowadzić żadnych działań zbrojnych wobec państwa żydowskiego, jeśli zaatakuje ono Iran. Premier Strefy Gazy powiedział: „Hamas jest ruchem palestyńskim, który działa na terenach Palestyny, gdzie prowadzi swoją politykę i podejmuje działania odpowiadające interesom Palestyńczyków”.

Takie posunięcia ruchu są ryzykowne, gdyż władze Strefy Gazy nie mogą utracić funduszy, gdyż muszą utrzymać administrację oraz siły bezpieczeństwa. Ryzyko wynika także z utracenia swoich biur i tym samym narażenia się na jeszcze większą izolację. Wiele krajów może odmówić Hamasowi możliwości utworzenia siedzib na swoim terytorium.

Podsumowanie

Islamski Ruch Oporu miał nie lada problem z wojną domową w Syrii i z odcięciem się od swojego dotychczasowego sojusznika z Damaszku. Mimo wszystko postanowił poprzeć siły opozycyjne i razem z innymi organizacjami sunnickimi przyłączyć się do krytyki reżimu al-Assada. Przez zajęcie takiego stanowiska relacje z Teheranem także osłabły. Oliwy do ognia dolała odmowa reakcji na możliwy izraelski atak na Iran.

Jednak miejsce dawnych sojuszników szybko zajęli nowi, poprzez nowe rozdanie kart w krajach arabskich po Arabskiej Wiośnie. Najważniejszym wydarzeniem była wygrana wyborów parlamentarnych przez Partię Wolności i Sprawiedliwości i prawdopodobnie prezydenckich przez kandydata Bractwa Muzułmańskiego. Taki wynik wyborczy może okazać się dla palestyńskiego ruchu przełomowy – w końcu odsunięto od władzy reżim, który nie tylko otwarcie utrzymywał dobre stosunki z Izraelem, ale także zwalczał islamską opozycję. Teraz nadeszły lepsze czasy w kontaktach między sąsiadami i Hamas może to sprytnie wykorzystać. Szczególnie, że już zapowiedziano egipskie negocjacje traktatowe z Izraelem.

W innych krajach po-rewolucyjnych także nadeszły ogromne zmiany, które wpłyną pozytywnie na Hamas. Usunięcie starych reżimów i zastąpienie ich władzą islamską napawa Islamski Ruch Oporu nadzieją, że sprawa palestyńska ponownie znajdzie się na świeczniku w stosunkach międzynarodowych, a pomoc dla ich ruchu ponownie się zwiększy. Właśnie przez takie racjonalne i trzeźwe spojrzenie na sytuację w regionie Hamas postanowił wyrzec się przemocy, oraz usiąść do stołu z przywódcami Fatahu w celu przygotowania wyborów. Przywódcy Islamskiego Ruchu Oporu wyczuli swoją szansę na odnalezienie się na palestyńskiej scenie politycznej i tym samym doprowadzenie do unormowania wewnętrznej sytuacji, ale także na zaistnienie na szerszym polu.

Mimo dużego ryzyka, jakie podjęli przywódcy ruchu zyski mogą okazać się dużo większe. Wszystko okaże się w niedalekiej przyszłości i zależy przede wszystkim od rozmów z Fatahem i unormowania sytuacji wewnętrznej.

Marek Sobczak, zdjęcia: www.zoriah.com.